sticky

piątek, 28 lutego 2014

Perspektywy - informacje uzupełniające


Taki mały dodatek na start ;) 


Króciutka notatka uzupełniająca informacje o perspektywach. Bo jeden post na ten temat to faktycznie taka "marność nad marnościami i wszystko marność". Ale Kochanowski to poetą i pisarzem był a nie artystą malarzem i na perspektywach wcale nie musiał się znać :P 
Przede wszystkim co powinniście wiedzieć ? Ano to, że mamy trzy perspektywy:

LINEARNA - (frontalna ) oparta na zasadzie pozornego  zmniejszania się przedmiotów w miarę ich oddalania się od oka  oraz pozornej zbieżności ku horyzontowi  wszelkich linii biegnących  w głąb. Można także zwać ją perspektywą zbieżną, centralną lub geometryczną. Mamy trzy rodzaje perspektywy linearnej:

  • Z lotu ptaka - spoglądamy na coś z góry
  • Boczna lub ukośna - spoglądamy z boku 
  • Żabia - spoglądamy na coś od dołu
PERSPEKTYWA BARWNA - obok perspektywy linearnej stosuje się ją w malarstwie poprzez wywołanie za pomocą kolorów wrażenia głębi. Ciepłe barwy wychodzą ku przodowi, chłodne cofają się w głąb obrazu. 

PERSPEKTYWA POWIETRZNA - opiera się na zjawisku, że z dużej odległości przedmioty nie tylko maleją ( jak w p. linearnej ) ale także zmieniają kolor. Warstwa atmosfery, która dzieli te przedmioty od ludzkiego oka sprawia, że stają się bledsze kolorystycznie, słabiej dostrzegalne i sprowadza ich kolor tym samym do szaroniebieskiej tonacji. 
PERSPEKTYWA ODWRÓCONA - tutaj chodzi przede wszystkim o ukazanie wielkości malowanej postaci zgodnie z obowiązującymi w danej epoce, czy w danej chwili światopoglądem. Np. zwykła postać na planie pierwszym będzie mniejsza od świętego, który jest na planie drugim. Choć zgodnie z prawami p. linearnej powinno być na odwrót.  


Najczęściej korzystamy z perspektywy barwnej, bo robimy to na co dzień malując obrazy czy portrety, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że sposób w jaki próbujemy ukazać realizm za pomocą głębi światła i cienia oraz kolorów zwie się perspektywą barwną. Następnie w kolejności jest perspektywa linearna, o której miałam okazję trochę napisać, no i perspektywa powietrzna, która świetnie sprawdza się przy malowaniu zwłaszcza pejzaży. Ostatniej perspektywy - odwróconej- nie stosuje się zbyt często. A przynajmniej nie w hiperrealistycznych czy realistycznych pracach. Raczej uznałabym ją za okazjonalną przypisaną określonym epokom w historii sztuki, a także abstrakcjonizmowi czy surrealizmowi. Ale warto o niej wiedzieć nawet zdawkowo. :) 

Wszystkie te perspektywy dokładnie będę opisywać, żeby nie było żadnych wątpliwości co do ich używania. A jutro albo pojutrze standardowy post. Dziękuję.
Niechaj w Księdze Koheleta sobie zapiszą, że marności już nie będzie ! :P 



Czytaj Więcej »

środa, 26 lutego 2014

Jak malować wzory i dekoracje tkaninowe akwarelą ...

Czyli proste jak drut z użyciem magicznego płynu :) 

Tak, tak kochani ! Znów wracamy do płynu maskującego i jego magicznych właściwości.  Dzisiejsze temat będzie banalny w rozwiązaniach technicznych a czy i w manualnych to się dopiero okaże kiedy zaczniecie ćwiczyć. Ale ja w Was wierzę bo Jesteście zdolne bestie. 
Dzisiaj objaśnię bardzo szybciutko jak poradzić sobie ze skomplikowanymi i nieskomplikowanymi wzorami na materiałach, które mogą spędzać sen z powiek a które dodadzą charakteru naszej pracy.



Zaczynamy naszą przygodę od dokładnego rozrysowania sobie wszystkich wzorów, ich układów, kształtów ołówkiem. To jedna z trudniejszych części w całej pracy ponieważ w zależności od tego jak sobie rozrysujemy nasze dekoracje, tak będą one wyglądać w końcowym etapie. Tak więc skupcie się i zbierzcie wszelkie siły aby podołać temu zadaniu. Zawsze na początek możecie wybrać wzory prostsze i większe. Im bardziej liczne i drobniejsze tym większe będziecie mieć trudności. 




Kolejnym trudnym zadaniem przed nami jest wypełnienie wzoru płynem maskującym. Tu trzeba być ostrożnym i uważać. Czasem się nie da ponieważ płyn lubi szybko zastygać na pędzelku i precyzyjna końcówka zamieni się w tępego kikuta. Co mogę Wam zasugerować to miejcie jakąś szmatkę przy sobie i maczajcie często pędzelek w wodzie aby wypłukać go z płynu, a następnie wycierajcie w ściereczkę. W ten sposób nie zdąży on zaschnąć na dobre a my zachowamy pędzelek w miarę dobrym stanie. Pokrywając desenie płynem uważajcie na krawędzie. Starajcie się by były gładkie a nie poszarpane, ponieważ będzie to widoczne po zdjęciu płynu. Ten etap pracy jest dosyć nużący i męczący bo zabiera sporo czasu podczas gdy ma się ochotę już machać pędzelkiem. 



Tak powinna wyglądać nasz praca po maskowaniu płynem. Wszystko co się błyszczy pozostanie białe dopóty dopóki nie postanowimy, że będzie inaczej.
To bardzo przyjemny etap pracy, ponieważ stanowi on przedsmak tego co za chwilę będzie miało nadejść. 
Naturalnie przystępujemy do przygotowywania odpowiednich kolorów. 





Następnie zabieramy się do pracy. Malujemy naszą przestrzeń tak jakby nigdy nic nie mało miejsca, nie przejmując się, że coś tam jest dodatkowego. Malujemy farbami w tradycyjny sposób po całej powierzchni, także po tej pokrytej płynem maskującym. Zaznaczamy wszystkie światła i cienie czy zagięcia na materiale. Czyli wszystko po staremu. 





Kiedy już skończymy z tkaniną, czekamy aż cała praca dobrze wyschnie. Zdrapujemy płyn maskujący i przystępujemy do dalszego etapu malowania. Jak już zapewne zdążyliście się domyśleć  rozpoczynamy walkę z wypełnianiem wzorów kolorami.
Ja zazwyczaj maluję seriami kolorystycznymi. To znaczy zaczynam od wypełniania tego koloru, którego jest najwięcej. Potem biegnę kolejno aż zbliżę się do tej barwy której jest najmniej. Czyli zaczynam od niebieskiego, potem np. zielonego, żółtego i td.  Dzięki temu nie muszę dwukrotnie rozrabiać tego samego odcienia i zaoszczędzam na farbie. Czasem warto przyciemnić miejsca na wzorach gdzie materiał ulega wgłębieniu. To dodatkowo uwydatni realizm jak i doda charakteru naszej pracy. 



I to cała filozofia. Kiedy skończymy wypełniać wzory pracę można uznać za zakończoną, o ile nie mamy jeszcze innej rzeczy do zrobienia. 
Warto pamiętać, że jest to sposób uniwersalny, jednak od nas zależy jak poradzimy sobie z deseniem. Pamiętajcie że każdy jest inny i każdy potrzebuje innego natężenia uwagi. Jedne są łatwiejsze inne zaś mogą przysporzyć trudności. 
Ten sposób także świetnie sprawdza się podczas malowania wzorów z pamięci czy z wyobraźni. W tym przypadku nie musicie się niczego pilnować ponieważ kierujecie się tylko i wyłącznie swoją wyobraźnią i pomysłem. Z technicznego punktu widzenia pamiętajcie o byciu dokładnym. Jest to nasza gwarancja do osiągnięcia celu i stworzenia ładnej i estetycznej pracy. :) 


Na dzisiaj tyle, ale oczywiście to jeszcze nie koniec akwareli. Jeszcze trochę informacji mam, które powinny pomóc wam w tworzeniu. Mam nadzieję, że pilnie ćwiczycie jak ten murzynek Bambo. :P


Czytaj Więcej »

Moja Maiko

Akwarele... :)



Czytaj Więcej »

Aleja Brzóz

Akwarele :) 


Czytaj Więcej »

Zimowy Poranek

Akwarele ...:) 



Czytaj Więcej »

niedziela, 23 lutego 2014

Jak malować włosy proste - czarne

Czyli włosy akwarelami :)


Witam wszystkich serdecznie ! Mam nadzieję, że weekend wam minął spokojnie i na odpoczynku. Ze mną było różnie i zabrakło mi nieco czasu by wcześniej przygotować to czym chcę się z wami teraz  podzielić. Dzisiaj chciałam uwzględnić malowanie akwarelami włosów. Konkretnie prostych czarnych, rozpuszczonych jak i  upiętych, co zaprezentuję na fryzurze gejszy. Nie ma się czym przejmować ponieważ ten sposób nadaje się  do jednego i drugiego :). Kolory są te same, sposób nakładania warstw jest ten sam i podstawowe kolory do mieszania są identyczne. Podczas malowania włosów rozpuszczonych- prostych jest nawet znacznie łatwiej niż z fryzurą, ponieważ nie trzeba pilnować się schematu upięcia.
             Metoda ta również bardzo zbliżona jest do tej jaką prezentowałam przy temacie rysowania włosów węglem. Z tym że zamieniamy węgiel na akwarele i zaczynamy działać....


Naszym priorytetem będzie przygotować sobie szkic i zarys fryzury bądź włosów, bo przecież od tego zawsze zaczynamy. Następnie wybieramy ze sterty farb kolor czerni, bieli, granatu lub błękitu a także fioletu. Tych chłodnych kolorów często będziemy używać nie tylko malując akwarelami ale także rysując kredkami, pastelami czy malując olejami. W zależności od wzorca czasem pojawia się też czerwień, zieleń czy brąz. 



Przygotowujemy sobie kolor na pierwszą warstwę. Musi być ona jasna i w tonacjach chłodnych, wynikających ze zmieszania  powyżej wymienionych odcieni. Czyli najlepiej szaro- niebieska z odrobiną fioletu. Z tym fioletem to uważamy aby nie dodać go zbyt wiele no chyba że go widzimy na wzorcu, nie ważne czy malujemy z natury czy ze zdjęcia. Aby była jasna zwyczajnie dodajemy więcej bieli niż czerni. 
Warstwę farby rozprowadzamy po formie czyli zgodnie z kierunkiem ułożenia włosów. Oczywiście z prostymi włosami będzie mniej problemów niż z upiętymi, ale zasada jest ta sama. Dlaczego jest to ważne? Dlatego, że ten odcień będzie również widoczny pod koniec naszej pracy, a zaraz do tego dojdziemy. 









Co dalej ? Po wyschnięciu pierwszej warstwy nakładamy kolejną ciemniejszą. Przy czym nie musimy pilnować się aby malować po formie, choć jest to mile widziane. A nie musimy, ponieważ i tak te partie przykryjemy kolejnym odcieniem. Zwracamy jednak szczególną uwagę na miejsca gdzie włosy się błyszczą i zaznaczamy je zostawiając kolor pierwszej warstwy na wierzchu. Ale musimy pamiętać by w tych konkretnych miejscach określać kierunek biegnących ku sobie kosmyków. Czyli wykonujemy pociągnięcia pędzlem  w jedną i w drugą stronę po formie, tak jak rysowaliśmy węglem, zostawiając widoczne jasne prześwity warstwy spodniej. 
Ciemniejszy odcień otrzymamy dodając więcej czerni i nieco intensyfikując błękity i szarości. 
UWAGA !
Te miejsca które są bardzo ciemne, można od razu pokryć ciemniejszym odcieniem bez nakładania koloru pierwszej warstwy.




Kiedy druga warstwa wyschnie nakładamy kolejną. Zapominamy o bieli i mamy do dyspozycji tylko czerń, błękity i fiolety. Naturalnie wszystko mieszamy ze znaczną przewagą czerni. Może być to nasza ostatnia lub przedostatnia warstwa. Wszystko zależy od nas. Jeżeli decydujemy się na ostatnią, im więcej czerni dodamy tym lepiej. I przede wszystkim, tak jak na początku, malujemy po formie. To jest ważne tylko wtedy kiedy malujemy ostateczną warstwę. Zresztą za każdym razem malujemy ostatnią warstwę po formie. Na niej można bowiem dostrzec ostateczne pociągnięcia. Miejsca połysku traktujemy podobnie jak w punkcie 3. 



Końcowym ruchem z naszej strony będzie naturalnie zaznaczenie wszystkich widocznych kosmyków. Tych przy skórze jak również tych, które odstają od reszty włosów lub fryzury. Do tego potrzebujemy cieniutkiego pędzelka konturowego. Ciągniemy nim delikatnie linie, choć nie zawsze jest to konieczne jeżeli mamy do czynienia z idealnie ułożoną fryzurą. Ja naturalnie strasznie lubię ten etap pracy i nie omieszkałam sobie ulżyć w pasji ;) 

Kiedy skończymy z kosmykami będziemy mieć fryzurę gotową ;) A kolor pierwszej warstwy oraz pozostawione ślady pędzla uwydatnią połysk na włosach, który wzmocni efekt realizmu w naszej pracy.



Naturalnie jeszcze do włosów malowanych akwarelami wrócę, ale to w swoim rychłym czasie ;) A na dzisiaj to będzie wszystko, trzymajcie się w nadchodzącym tygodniu i nie dajcie żadnym sprawdzianom i klasówkom. A tym co się już nie uczą życzę powodzenia w pracy ! Oby Wam szybko zleciało ! DO następnego ! ;) 


Czytaj Więcej »

czwartek, 20 lutego 2014

Nakrapianie Akwarelą

Kropimy, kropimy, byle nie "przekropić"...:) 

Kolejny krótki temat nam się dzisiaj szykuje, kochani. Ale każdy z nich mimo wszystko wnosi coś do naszych umiejętności posługiwania się akwarelą. Najważniejsze to zebrać to wszystko później do jednego wora i przelać na papier.
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat nakrapiania w akwareli. Nie jest to co prawda profesjonalna nazwa bo tak naprawdę chyba nie ma takiej, która mogłaby określić to czego chcę Was dzisiaj nauczyć. Tak więc wymyśliłam ją sobie aby było łatwiej się z wami porozumieć i wyjaśnić o co chodzi. A no mianowicie chodzi o to, że będziemy wykonywać efekt nakrapiany na gotowej pracy lub przed przystąpieniem do jej malowania.



Zanim jednak cokolwiek zaczniemy warto zaopatrzyć się w niewielką szczoteczkę. Nie jest  to drogi wydatek, a jak się dobrze poszuka to nawet żaden. W moim przypadku jest to zużyta szczoteczka do zębów. Jeśli zamierzacie tak jak ja jej używać to uważajcie na włosie aby nie było zbytnio powyginane. Jeżeli się rozchodzi na różne strony to znaczy że szczoteczka nie bardzo się nadaje i nakrapianie wyjdzie nam nie takie jak powinno. 



Kolejnym krokiem jest zdecydowanie czy chcemy wykonać nakrapianie na gotowej pracy czy przed przystąpieniem do malowania. Jeżeli chcemy nakrapiać obraz na gotowej pracy to przede wszystkim musimy ją sobie odpowiednio przygotować. Czyli wykonujemy wszystkie niezbędne czynności jakie musimy wykonać a nakrapianie zostawiamy jako efekt dekoracyjny i wykańczający. Pokażę wszystko dokładnie na przykładzie tła. 
Jak widać tło jest wykończone tak jak powinno. Nic dodać nic ująć toteż możemy przystąpić do nakrapiania. 









Jak wykonać nakrapianie? Chwytamy szczoteczkę do ręki, maczamy włosie w uprzednio przygotowanej farbie, czyli naszym kolorze, którym będziemy się posługiwać i pryskamy w konkretnych miejscach farbą, pociągając palcem za włosie szczoteczki.  Oczywiście możemy kierować szczoteczką na różne strony bądź tylko w jednym kierunku w jednym ciągu lub punktowo punktowo. 




Tak ostatecznie powinny wyglądać efekty nakrapiania. Oczywiście tylko od nas zależy czy będą kropy większe, czy drobniejsze, czy będą gęściej położone, czy rzadziej. Z wszystkim musicie sobie poeksperymentować i wyczuć jak pracuje szczoteczka.
Im bliżej papieru krople będą gęściejsze i większe a im dalej od kartki tym będą delikatniejsze. Tak samo działa na nakrapianie tempo z jakim poruszamy palcem po włosiu. Jeżeli chcemy by nakrapianie było bardziej spontaniczne warto szybko pociągać za włosie, natomiast jeżeli zrobimy to wolno będziemy mieć większą kontrolę nad tym gdzie chcemy prowadzić dekoracje albo nad dokładnym wytyczeniem jej trasy na naszej pracy. 








Ostatnim etapem pracy z nakrapianiem jest wykorzystanie go wraz z płynem maskującym. Czyli moi kochani robicie dokładnie to samo co co z farbą tylko zanurzacie szczoteczkę w płynie i nakrapiacie nim papier. Płynem maskującym możecie skropić pracę przed przystąpieniem do malowania albo w trakcie aby nadać kropkom odpowiedni odcień. Na jakiej warstwie kolorystycznej skropicie kartkę, taki kolor będą miały nasze kropencje :)


Mam nadzieję, że tym samym rozwiałam kolejne Wasze wątpliwości dotyczące pracy z akwarelami, a Wasze "Worki Wiedzy" rosną sobie i puchną z każdym dniem od tej całej wiedzy i informacji. Trzymajcie się ciepło a najlepiej fotela bo poręcze są już chyba pourywane ;)


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 17 lutego 2014

Jak używać płynu maskującego ?

Pomocna dłoń przy malowaniu akwarelami :) 


Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat bo jest on bardzo prosty a zarazem konkretny. Kochani podczas używania płynu maskującego nie można się pomylić. Jest to czynność, która w znacznym stopniu ma nam ułatwić życie i dogadywanie się z akwarelami. Dodatkowo dzięki temu możemy uzyskać wygodniejszy stopień współpracy z tą techniką. Czyli nie będziemy musieli zbytnio uważać na pewne rzeczy i elementy ponieważ od tego mamy płyn maskujący. Jest on dla nas jak tarcza ochronna i działa na podobnej zasadzie ponieważ osłania te punkty i miejsca, które nim pokryjemy.  
Teraz czas na pytanie jak to zrobić i jak to działa ? Bardzo prosto. 


Pierwszą niezbędną rzeczą jest przygotowanie sobie odpowiedniego pędzelka, jako że płyn maskujący nakładamy jak zwykłą farbę. Pędzelek musi być w miarę cienki, ale  lepiej aby nie był nowy. Wybierzcie sobie jakiś stary, którego nie będzie wam szkoda zepsuć. Naturalnie pędzelek taki jest do wielokrotnego użycia, jednak po kontakcie z płynem maskującym nie nadaje się do tradycyjnego malowania. Płyn maskujący to zwykła guma w płynie i strasznie śmierdzi. Ponad to  szybko zasycha i dlatego warto wziąć pod uwagę, że nie zawsze domyjemy po nim włosie. Tak na prawdę to nigdy mi się to jeszcze nie udało. Ja po prostu smaruję takim obklejonym, jedynie od czasu do czasu podcinam i temperuję nadmiar przyklejonych warstw nożyczkami aby był cieńszy na końcu i wygodniejszy w użyciu. 


Kiedy już mamy pędzelek otwieramy słoiczek z płynem, zanurzamy pędzel i malujemy nim te miejsca, które chcemy pokryć płynem. Mogą to być wzory ubrania, dekoracje tła albo zwykłe krawędzie i kontury postaci czy przedmiotu, które chcemy zabezpieczyć przed zmoczeniem malując zewnętrzne partie. 





Pokrywając elementy płynem warto być starannym i malować nim tak jakbyście malowali farbą ponieważ po ściągnięciu płynu wszystko będzie widoczne. Pilnujcie gładkich krawędzi, bo to one najbardziej będą rzucać się w oczy. 






Płyn maskujący bardzo szybko wysycha, ale i tak chwilę na to trzeba poświęcić. Wyschnięty płyn powinien być delikatnie pożółkły i pod światło błyszczący.   Kiedy już będziemy mieć ten cały  proces za sobą zaczynamy malować. Nie martwcie się o nic. malujcie tak jakbyście normalnie malowali akwarelą. Czyli, na sucho albo na mokro, lawowanie, woda i te sprawy. Nic się nie stanie. Farba zwyczajnie spłynie po płynie albo delikatnie na nim osiądzie, ale na pewno go nie przeniknie :) 



Kiedy obraz mamy skończony, lub zwyczajnie zamalowaną powierzchnię gotową, możemy zdjąć płyn maskujący ale tylko wtedy kiedy farby i papier dobrze wyschną.
Jak zdjąć płyn maskujący ? Wystarczy potrzeć paluszkiem albo gumką do mazania. Zaschnięty płyn powinien schodzić łatwo albo w kawałkach albo w jednym ciągu jako gumowa nitka.




Po zdjęciu płynu otrzymujemy puste pola, które możemy zostawić białe albo wypełnić kolorami ;)

UWAGA !!!!
Nigdy nie zdejmujemy płynu maskującego na mokro bo może stać się nieszczęście i cała praca pójdzie się kochać z koszem na śmieci.
Dodatkowo na słabym papierze płyn maskujący nie będzie schodził jak należy i będzie go niszczył. Dlatego warto sięgnąć po kartki z większą gramaturą. Najlepiej 300 gram lub więcej :) 


I tak oto, kochani możemy kolejną lekcję o akwarelach uznać za zamkniętą. :) W ramach ciekawostek WIP  pracy prezentowanej na filmie możecie w całości obejrzeć na dziale filmowym, oczywiście w menu pod tytułem " Moja Maiko" ;) Na dzisiaj tyle :) Do zobaczenia :)


Czytaj Więcej »

Plener Zimowy 2014

Koszarawa i tak dalej...

Witajcie Miśki ! Jestem zadomowiona i szczęśliwa, że do Was wróciłam. Na start rzeczy trzy: 
Po pierwsze, że za Wami tęskniłam, po drugie niestety nie udało nam się przejść następnego etapu w konkursie blogowym a po trzecie to chciałam się z Wami przywitać sprawozdaniem z pleneru. :) A taki to był plener o tyle o ile, bo w czasie zimy to ciężko siedzieć na krzesełku i gołymi rączkami mazać po papierze kiedy wieje, leje czy sypie a temperatury niekorzystnie wpływają na nasze krążenie krwi. W takich przypadkach zawsze robię zdjęcia, ale nie zawsze da się znaleźć coś fajnego i interesującego a może to tylko ja jestem taka wybredna...? 
            Oczywiście technicznie uparłam się na te akwarele pomimo tego, że czasem bywam z nimi na wojennej ścieżce. Ale za to dzięki niekorzystnej pogodzie mogłam siedzieć w ciepełku i korzystać z ukochanej suszarki, co znacznie przyśpieszyło pracę i mogłam przy okazji pozaliczać kilka książek. ;) Pogoda na start - wczesno wiosenna. Zero śniegu pomimo, że tereny górskie. Za to zimno i czasem zawiało takim wiatrem, że drzewa się uginały.
Plener zimowy - w zasadzie to nie wiem na co liczyłam....na 20 stopni ? Zrobiłam więc mały rekonesans okolicy i porobiłam kilka zdjęć, do których ostatecznie nie byłam do końca przekonana i cieszyłam się jak dziecko kiedy na laptopie znalazłam zdjęcia lepsze tematycznie :P 
Poza tym okolica piękna zwłaszcza kiedy sypnęło śniegiem, stopniało, padało i znowu sypnęło śniegiem i zamarzło. :)

Zanim przystąpiłam do jakiejkolwiek pracy musiałam oczywiście zorganizować sobie miejsce, które mogłabym zostawić w każdej możliwej chwili, w każdym możliwym stanie.
Takie sprzątanie kiedy praca nie jest jeszcze ukończona nie działa na mnie zbyt mobilizująco. :P W zasadzie to wolę w ogóle nie sprzątać kiedy mam szał na malowanie. Bo jak uprzątnę to potem mi szkoda wszystkiego brudzić na nowo :P No bo przecież tyle się namęczyłam aby się błyszczało i jak tu tak znowu brudzić? :P


Na rozgrzewkę inteligentnie wybrałam sobie skomplikowany zameczek w Chillon, nieważne czy należał do Koszarawskiego pejzażu czy nie,  nad którym ślęczałam ze dwa dni i trochę. Oczywiście pomijając czas oglądania Igrzysk Olimpijskich :P No i może Wojen Magazynowych, w trakcie których bez opamiętania rozpychałam żołądek paluszkami  i popijałam colą.




A kiedy skończyłam  malować zamek ruszyło mnie sumienie po czym doszłam do wniosku, że tak nie można. Skoro już jestem na tym plenerze wypadałoby namalować coś, co ma choć najmniejszy z nim związek. :P Sięgnęłam więc po swoje zdjęcia i zaczęłam wybrzydzać ......






Po długim wybrzydzaniu postanowiłam dać szansę pobliskiej rzeczce. Lód który ją pokrywał wydawał mi się ciekawym rozwiązaniem malarskim, ale oczywiście zaczęło się fajnie a skończyło z uczuciem porażki. Choć mogą to  być tylko moje indywidualne odczucia....Tak więc aby się trochę pocieszyć i podnieść na duchu wróciłam do malowania tematyki nie plenerowej. W międzyczasie powstał rynek w Sandomierzu i jeszcze jeden zameczek. Ale jako, że nie lubię się poddawać znowu podjęłam się tematyki plenerowo-pejzażowej po tym jak sypnęło nam śniegiem i zrobiło się wszędzie biało...


Ostateczne podsumowanie mojej pracy wyglądało mniej więcej tak:






Ilościowo bez szczególnej rewelacji, ale poza malowaniem fajnie było po prostu pobyczyć się przed telewizorem i trochę poczytać. :) No i przede wszystkim odpocząć. Osobiście zdecydowanie wolę plenery letnie. Można posiedzieć sobie na łonie natury i przypadkowo zjarać się na raka zapominając o promieniach UV . A w sumie do lata to już niedaleko :)


Czytaj Więcej »

piątek, 14 lutego 2014

Akwarele- Jak lawować mniejsze powierzchnie ?

Czyli co zrobić by nie narozrabiać :) 

Zanim zaczniemy chciałam tylko poinformować wszystkich o tym, że pamiętam o waszych prośbach. Wszystkie tematy, o które mnie prosicie zostaną poruszone na blogu, niestety jest tego sporo, a każdy wymaga sporej uwagi, tak więc proszę was o cierpliwość. Mam swój zeszyt blogowy i zapisuję wszystko po kolei. Tak więc możecie spać spokojnie - o niczym nie zapomnę. ;)
A dzisiaj będzie temat nawiązujący do poprzedniej lekcji dotyczącej lawowania. Jednak tym razem będziemy spoglądać na tą technikę z mniejszego punktu widzenia, ponieważ temat będzie dotyczył lawowania mniejszych lub po prostu małych powierzchni. Jak już wiecie lawowanie to świetny sposób na osiągnięcie ciekawych efektów w akwarelowej pracy - mam nadzieję, że trochę poeksperymentowaliście ;) Tylko czasem problem pojawia się kiedy chcemy osiągnąć ten sam efekt tylko na małych powierzchniach jak np.: drzewa, dachy domów, pnie itp. Otóż kochani nic straconego. 


Zaczynamy od analizy naszego obrazka. Czyli zastanawiamy się co będziemy lawować na mniejszych powierzchniach a czego nie będziemy. Bo jak już zaczniemy to musimy to skończyć. Dobrze jest mieć jakiś plan działania na start. Zdecydować które partie będą lepiej wyglądać na mokro a które na sucho. 

 W moim przypadku były to drzewa i dach domku. Zanim zaczniemy pracę warto przygotować sobie farby. Wymieszać i rozrobić sobie kilka odcieni, których będziemy używać. Dlaczego tak ? Przy lawowaniu mniejszych powierzchni trzeba się nieco bardziej pośpieszyć niż gdybyśmy lawowali duże przestrzenie. Siłą rzeczy nakładamy mniej wody ponieważ obszar, na którym będziemy pracować na inną opcję nam nie pozwala. Dlatego też mniejsza ilość wody szybciej zostanie wchłonięta przez papier i szybciej zacznie wysychać. 

Lawowanie mniejszych przestrzeni wykonujemy nie za pomocą spryskiwacza lecz za pomocą pędzelka. Pamiętajcie, że im mniejsza przestrzeń tym mniejszy dobieramy pędzelek i na odwrót. Jeżeli do lawowania użyjemy na małej powierzchni pędzelka dużego, możemy rozlać wodę poza obszar nas interesujący i zepsuć sobie pracę. 




Zaczynamy od tego, że moczymy pędzelek w czystej wodzie i nakładamy wodę na powierzchnie, które będziemy malować. Staramy się nie wybiegać za brzegi aby nie rozmyć wodą kolorów elementów sąsiednich. 








Następnie delikatnie nakładamy uprzednio przygotowane kolory dokładnie na zmoczone pole. Farba powinna się przyjemnie rozmywać. Oczywiście możemy stopniowo wzmacniać jej odcień lub dodawać innych kolorów by otrzymać interesujący nas efekt. 







Jeżeli chcemy uzyskać ostre krawędzie na zewnątrz a rozmyte plamy wewnątrz wato nałożyć wodę tylko na środkowe partie obszaru. W tym momencie farbę zaczynamy nakładać przy krawędziach ( z zewnątrz ) na sucho a potem stopniowo zbliżamy się do środka, który z pomocą pozostawionej wody nam się przyjemnie rozmyje. 





Lawowanie mniejszych powierzchni można wykonywać nie tylko w jednym ciągu, czyli pewnym pociągnięciem pędzlem ale także punktowo dotykając nim sporadycznie i zostawiając jasne odcienie papieru akwarelowego prześwitujące między farbą.



Temat lawowania w podstawach jest zakończony, ale będzie się wielokrotnie przewijał przez następne zajęcia. Poćwiczcie sobie w domku. Nie musicie od razu malować całego obrazka jeżeli nie wiecie czy lawowanie wam wyjdzie i czy sobie poradzicie. Wystarczy na kartce wykonać parę eksperymentów i dopiero potem zabrać się za całość. ;) 
A na raz następny nauczymy się używać płynu maskującego ;) 


Czytaj Więcej »

środa, 5 lutego 2014

Akwarele - Jak wykonać Lawowanie ?

Czyli pierwsza ciekawostka dotycząca farb wodnych ;) 

Witam Was serdecznie ! Na początek kilka informacji wstępnych. Niestety nie będzie mnie od jutra do przyszłej soboty czyli od 06 - 15 lutego. Wyjeżdżam na mały zimowy plener, jednak posty mam przygotowane i będę się starała zrobić wszystko aby je opublikować. Jak do tej pory wszystko się udawało, podczas wszystkich moich nieobecności, tak więc mam nadzieję że i tym razem mi się powiedzie. Mogę nie odpisać na komentarze od razu, ale na pewno na wszystkie odpiszę po powrocie. Zresztą, znacie mnie zawsze odpisuję ;).  Jak już zdążyliście zauważyć zmieniłam również nieco wystrój bloga. Stworzyłam także przycisk AKTUALNOŚCI, pod którym znajdziecie od czasu do czasu wiele różnych informacji dotyczących terminów mojej nieobecności, regulaminów konkursu oraz innych spraw, o których wspomnę w postach ale dla pewności będą umieszczane pod czerwonym guziczkiem. To tak na wypadek gdyby ktoś chciał się upewnić, zobaczyć, przypomnieć itp.
Kolejna sprawa to chciałam Wam serdecznie podziękować za wspaniałe komentarze i cudowne wsparcie, które otrzymałam ostatnio z Waszej strony. Jesteście cudowni i choć w konkursie spadamy na łeb, na szyję to jednak tylko i wyłącznie Wy jesteście dla mnie wyznacznikiem, że to co robię jest wartościowe i to Wy dodajecie mi wystarczającej motywacji do dalszej pracy. :) Chlip. A teraz przejdziemy do konkretów bo już widzę oczami wyobraźni jak siedzicie na krzesełkach i tupiecie nóżkami z niecierpliwości :P 

Lawowanie. O co w tym wszystkim chodzi ? Głównie o to, że jest to jedna z technik akwarelowych, w oparciu o którą najczęściej pracuje się z farbami na mokro. Czyli im więcej wody tym lepiej. Lawowanie bowiem dostarcza pracy wspaniałych efektów w postaci rozmytych barw i kolorów czy też przyjemnych dla oka, spontanicznie uformowanych plam. Lawowanie pomaga nam stworzyć odpowiedni nastrój w pracy. Dzięki niemu można wykonać podkład pod dalszy etap malowania. A wykorzystać lawowanie możemy na dwa sposoby:
  • Czekamy aż wyschnie warstwa lawowana  i nakładamy na nią inne, kolejne warstwy.
  • Malujemy na lawowanej powierzchni  na mokro nakładając kolejne warstwy i modelując je pędzelkiem. 
Osobiście jestem zwolenniczką tego drugiego, ale z czasem poruszę obie kwestie ;)
Jak można lawować ? Przede wszystkim należy sobie zadać pytanie : "za pomocą czego ?" ponieważ sposobów jest wiele. Można lawować za pomocą :
  • Spryskiwacza ( takiego jakiego używacie do kwiatków, do płynów kuchennych itp. ) 
  • Pędzla
  • Gąbki
Przy czym ja najczęściej używam spryskiwacza i pędzla. Są najwygodniejsze w użyciu zwłaszcza na większych powierzchniach. A od czego zacząć ?


Najlepiej od przygotowania sobie papieru i wykonania szkicu ołówkiem tego, co będziemy malować. Tak, kochani. Malując akwarelą robimy sobie szkic ołówkiem ale pamiętajcie aby linie były delikatne. Czasami jest tak, że farby zakryją ołówek i nie będzie go widać a czasami przy jaśniejszych tonacjach będzie niestety widoczny. A pokryty farbą  ołówek nie bardzo chce się wymazywać. Dlatego szkice wykonujcie delikatnie.

MALOWANIE NA MOKRYM LAWUNKU


Kiedy już macie wszytko przygotowane i rozrysowane chwytacie za spryskiwacz lub pędzel i nanosicie sporą ilość wody na powierzchnie, które będziecie chcieli pokryć kolorem. Czyli albo całość, albo tylko niebo, ziemie, trawy, twarz, tło itp. Spryskiwacz świetnie spisuje się przy dużych powierzchniach. Nie bójcie się go używać, na prawdę nie gryzie a z papierem nic się nie stanie, jedynie się trochę pomarszczy jak przy każdym użyciu farb wodnych. :)



Na taką solidnie zmoczoną powierzchnię nanosicie farby, ale jak to bywa przy akwarelach naturalnie zaczynacie od tonacji najjaśniejszych i stopniowo dodajecie ciemniejszych a także wzbogacacie gamę barwną. Pamiętajcie, że wszystko to wykonujecie na mokro. Wasze ruchy pędzlem nadają plamom barwnym odpowiednie kształty. Czyli kierując pędzel na boki tworzycie np. pola traw, kierując pojedynczo w górę kształtujecie drzewa i konary.



Malowanie na mokrym lawunku sprzyja pejzażom, zwłaszcza elementom, które widnieją gdzieś w oddali np: góry, lasy, pola, krzewy. Są one mniej ważne i dlatego rozmyta forma lawunkowa świetnie dodaje odpowiedniej atmosfery i wrażenia, że te elementy obrazu faktycznie są od nas oddalone.

WYKONANIE LAWUNKU PODKŁADOWEGO

Przy wykonywaniu podkładu lawunkowego nie musimy mieć koniecznie gotowego szkicu, choć jest to dozwolone. Możemy wykonać jedynie podkład kolorystyczny na całej powierzchni kartki, lub też na określonej przez nas przestrzeni. W ten sposób stworzymy sobie podkład kolorystyczny pod wodę, niebo, pola itd. Musimy pamiętać, że przy wykonywaniu takiego podkładu głównym naszym celem jest osiągnięcie koloru podstawowego, który po wyschnięciu będzie uzupełniany przez następne, nakładane albo na sucho albo również na mokro.



Zaczynamy od nałożenia sporej ilości wody za pomocą pędzla, gąbki, lub najlepiej spryskiwacza gdyż wody musi być dosyć sporo a ten zostawia jej właśnie najwięcej. Najlepiej gdy woda się rozlewa na kartce, wtedy mamy gwarancję, że nie wyschnie szybko i nie wchłonie w papier, a my będziemy mogli swobodniej dopracowywać kolorystycznie nasz podkład.





Następnie nakładamy kolor pamiętając o tym, że jest to kolor bazowy ale mimo wszystko musi tonacją pasować do całokształtu pracy. Tak więc jeżeli np. niebo oscyluje w tonacjach fioletu i szarości to nie nakładamy błękitu ponieważ taki jaskrawy kolor będzie nijak pasował do całej reszty. Wykonujemy ruchy najlepiej poziome gdyż w ten sposób dokładnie rozmyjemy farbę na kartce i dodając nowych tonacji będzie ona posiadać delikatne przejścia, o które nam chodzi. 



Wykonując podkład lawunkowy również możemy dodawać barw na mokro, dzięki czemu stworzymy ciekawe przejścia tonacji, ale możemy także trzymać się tylko jednej. Np: tworząc podkład pod "miasto wieczorem", można stworzyć jednolitą bazę w kolorze jasnej ochry. Doda to pracy ciepłej atmosfery i wzmocni wrażeniowość. 





Oczywiście mój papier nie jest tu na zdjęciach przygotowany tak jak powinien ponieważ użyłam go tylko jako próbki i nie planowałam dalszych artystycznych czynności. Wy natomiast przed przystąpieniem do malowania pamiętajcie aby odpowiednio przygotować sobie papier do pracy :).



To tyle jeżeli chodzi o lawowanie. Mam nadzieję, że wiele wątpliwości się rozwiało i wiele nowych pomysłów przyszło do głowy w związku z używaniem farb akwarelowych :)
Malowanie na mokrym lawunku przedstawiłam w oparciu o pracę "Aleja Brzóz". Pełne WIP możecie obejrzeć w menu na dziale FILMY / WIP Prac. Mam nadzieję, że kolejny temat będzie równie dla was przydatny ;) Do następnego misiaczki !


Czytaj Więcej »

wtorek, 4 lutego 2014

Akwarele kontra alkohol

Czyli jak wódka działa na farby wodne ?


No, moje miśki, dzisiejszy post będzie trochę pijany :P Dowiecie się jak alkohol, a konkretnie wódka, wpływa na pracę z akwarelami. Nie zawsze się ten trick przydaje i nie do każdej pracy pasuje, ale warto się z nim zapoznać ponieważ czasami bywa bardzo pomocny. W zasadzie poza naszą pracą i wódką to niczego więcej do szczęścia nam nie potrzeba. Od czego zacząć ? Od początku :) 



Odlewamy sobie do niewielkiego pojemniczka odrobiny wódki, ponieważ z butelki będzie nam ręką nieco ciężko manewrować. Następnie maczamy czubek palca w wódce i kropimy powierzchnię pokrytą farbą. 
Pamiętajcie żeby kropić alkoholem farby kiedy są jeszcze mokre. Im bardziej mokre tym bardziej widoczny efekt. Na suche niestety ta sztuczka nie zadziała. 




W kontakcie z alkoholem na papierze powinny utworzyć się jasne kręgi. Czasem można skropić to samo miejsce kilkakrotnie aby wzmocnić efekt. Albo zwyczajnie jedno obok drugiego, według uznania. 










Po zakończonej czynności czekamy aż farba wyschnie a potem cieszmy się z efektów i pracujmy dalej.
Obok fragment pracy "Polne Maki", w której zastosowałam pomocniczo wódkę aby uzyskać efekt majaczących gdzieś w oddali latawców. Chociaż pomysłów na użycie wódki może być wiele, można wykonać kropki na ubraniu, efekty tła, albo elementy pejzażu. Wszystko zależy od tego co chcemy uzyskać. A uzyskać możemy wiele jeżeli wiemy co chcemy :) 










 Macie teraz o jeden trick więcej w łapkach do wykorzystania. A będziecie mieć jeszcze więcej ;)


Czytaj Więcej »
----