AKTUALNOŚCI !!!

poniedziałek, 21 lipca 2014

Papier Pod Pastele

Trochę o TYM i o TAMTYM i o kolorach :)

Witam wszystkich serdecznie. Dzisiaj chciałam pomarudzić trochę o papierach pod pastele. Większość z Was zapewne je zna, ale i są tacy który dopiero raczkują w tej materii i chciałabym im ułatwić oraz przybliżyć nieco temat. Szczerze powiedziawszy jestem jego wielką fanką. Przede wszystkim doceniam go za sporą gamę barwną jaką można dostać na rynku a także za wygodę w użytkowaniu i efekty jakie można osiągnąć za pomocą takiego arkusza i ...pasteli. 

Charakterystyka


Papier pod pastele jest specyficzny, znacznie grubszy i mocniejszy niż zwykła kartka papieru. Przede wszystkim to papier matowy z jednej strony gładki z drugiej wytłoczony fakturą, która umożliwia nam pracę pastelami, ułatwia ich ścieranie oraz wzmacnia efekty rysunku. 
Papier ten nadaje się nie tylko do pasteli. Używam go również do kredek, węgla, sepii, sangwiny itp. Można go wykorzystać na różne kierunki - często robię z niego passe partout gdy oprawiam obrazy w antyramy a także jako tło do innych dziwnych pomysłów, które wpadną do mojej pokręconej głowy :). 




Gama kolorystyczna jest ogromna. Wiadomo, że jedynym naszym ograniczeniem jest dostępność odpowiednich kolorów w sklepie w jakim robimy zakupy. Ale zawsze można także poszukać w sklepach internetowych. Zdecydowanie jednak lepiej jest obejrzeć towar zanim się go kupi - innymi słowy sprawdzamy czy nie jest gdzieś pobrudzony lub nie ma zagięć i śladów odgnieceń, które znacznie obniżają jego wartość a także jakość naszej pracy. Poniżej zaledwie namiastka tego co możemy dostać. :)


Użytkowanie

Zagadką dla niektórych jest- co zrobić z taką ilością barw i odcieni i jak wybrać ten właściwy? Przede wszystkim kierujemy się własnym instynktem i potrzebą. Ja ubóstwiam ciepłe barwy - miodowe, kremowe, morelowe, łososiowe, rude. Ale czasem zdarzało mi się pracować również z chłodnymi. Wiele też zależy od tego co chcecie rysować i w jakiej gamie kolorystycznej. Czyli jeżeli chcecie rysować zimę warto wybrać kolor podług kolorystyki zimowej, która doda charakteru i klimatu naszej pracy np. błękity, jasne szarości, jasne fiolety itp. Czasem sprawdzają się odwrotne dopasowania kolorów, ale wszystko zależy od indywidualnej koncepcji autora. 

Przechowywanie


Z tym przechowywaniem bywa różnie bo każdy ma swoje sposoby. Często po zakupie takiego papieru, kiedy jeszcze miałam dywan, prostowałam go pod dywanem. Wiadomo taki papier pozwijany bywa upierdliwy, niestety w chwili obecnej nie mam innej możliwości więc przechowuję tylko w rulonie. No chyba, że mieści mi się w teczce. Ale i na rulonik znalazłam sposób. Stoi sobie pionowo nie spięty gumką więc siła zwinięcia nie jest aż tak szkodliwa jakby się mogła wydawać. 



UWAGA  !!!

Warto po zakupie takiego papieru od razu spakować go do teczki, wadzić pod dywan, lub postawić luzem w rulonie i sięgnąć po niego dopiero w momencie kiedy faktycznie będziemy go użytkować. Takie wielokrotne zwijanie i prostowanie może uszkodzić papier i pogiąć nie tylko na krawędziach ale i w środku, co znacznie obniży jakość naszej pracy. 

Arkusze

Papier pod pastele poza tym, że dostaniemy w różnych kolorach, dostaniemy także w różnych formatach. Ceny będą się wahać w zależności od firmy i wielkości. Szczerze powiedziawszy nigdy nie zwracam uwagi na firmę. Zawsze patrzę na wielkość i cenę. Poniżej podaję przykłady i ceny najpopularniejszych formatów.
  • A4 - ok. 1 zł
  • A3 - ok  2 zł
  • B2 - ok 5 zł
  • B1 - ok 8 zł
Przy czym ja najczęściej kupuje B2 i B1....bo tak :P Ale przypuszczam, że każdy ma swoje "Bo Tak". W przeciwnym razie nie byłoby relatywizmu ani indywidualizmu i świat byłby nudny.

Bloki

Fanom szkicowników radzę popytać o BLOKI POD PASTELE np. :
  • Art Deco - ok 25 zł  ( kolorowe arkusze )
  • Pop Pastel - ok 24 zł ( Białe lub kolorowe arkusze- do wyboru )
Zwolennikiem nie jestem, ale każdy ma swoje potrzeby i preferencje. Tak więc kolorować, kolorować na kolorowym papierze. Na zakończenie dodam jeszcze, że tak się "rozpaperniczyłam" dzisiejszym postem, że chyba zaraz pójdę coś "zapapierniczyć" .....na kolorowo ma się rozumieć ;) Do zobaczenia i trzymajcie się pozytywów ! ;)


poniedziałek, 14 lipca 2014

Perspektywa Linearna - żabia

Czyli jak rysować w perspektywie żabiej-re re kum kum :)

Na dzisiaj przygotowałam ważny temat dotyczący kolejnej odmiany perspektywy linearnej a mianowicie perspektywy żabiej. Postaram się Wam wyjaśnić jak postrzegać przedmioty w tej perspektywie i na co zwracać uwagę w trakcie rysowania :) Na początek przypomnę może krótką definicję perspektywy linearnej.

LINEARNA - (frontalna ) oparta na zasadzie pozornego  zmniejszania się przedmiotów w miarę ich oddalania się od oka  oraz pozornej zbieżności ku horyzontowi  wszelkich linii biegnących  w głąb. Można także zwać ją perspektywą zbieżną, centralną lub geometryczną. Mamy trzy rodzaje perspektywy linearnej:
  • Z lotu ptaka - spoglądamy na coś z góry
  • Boczna lub ukośna - spoglądamy z boku 
  • Żabia - spoglądamy na coś od dołu

Zacznijmy od zmniejszania się przedmiotów w miarę ich oddalania się od oka

W przypadku perspektywy żabiej należało by to nieco przeinaczyć gdyż nie mamy tu do czynienia ze zmniejszaniem się całego przedmiotu lecz jego części górnej
Perspektywa żabia polega na postrzeganiu przedmiotów z dołu. Tak więc wyobraźcie sobie, że jesteście malutcy i stoicie u stóp takiego wielgachnego kubka. Spoglądacie na niego z dołu i co widzicie ? Przede wszystkim to, że podstawa kubka, przy której stoicie jest znacznie szersza od części górnej. Dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ ta górna część oddala się od naszego wzroku a tym samym maleje. I na odwrót - to co zbliża się do nas staje się większe.  Spójrzcie na poziome czarne strzałki na poniższym zdjęciu. Szerokość przedmiotu w perspektywie żabiej znacznie zmniejsza się im bardziej brnie ku górze i oddala się od naszego wzorku. A im wyższy przedmiot tym bardziej się zwęża a szczegóły zanikają. Zapewne stanęliście kiedyś pod ścianą wieży, baszty lub wysokiego budynku i spojrzeliście w górę.  Jeżeli nie to koniecznie to zróbcie, wtedy zrozumiecie o czym mówię.  


Dotyczy to wszystkich rzeczy, które oglądamy z perspektywy żabiej. Spójrzmy na misia, który kształtem i nagromadzeniem ilości elementów składowych jest bardziej skomplikowany niż kubek. Pierwsze zdjęcie przedstawia misia widzianego od frontu, czyli stoimy na przeciwko misia. Analizujemy i widzimy, że główka jest proporcjonalna do całej reszty, łapki i nóżki też mają swoje odpowiednie wielkości. 


Teraz spójrzmy co dzieje się z misiem kiedy patrzymy nań z perspektywy żabiej - czyli od dołu. Głowa znacznie się zmniejszyła, ponieważ jest daleko od naszego wzroku i od nas. Nóżki uległy powiększeniu, ponieważ są najbliżej. Ja podałam tylko dwa elementy, które są najbardziej charakterystyczne, ale ta zasada dotyczy także całej reszty.  Łapki także uległy delikatnemu zmniejszeniu już mnie mówiąc o uszkach. Jedno nawet z łapką się schowało, ale o takich cudach będę mówić przy omawianiu skrótów perspektywicznych. Co więcej w tej perspektywie dolne elementy będą przysłaniać górne, choć nie dotyczy to każdego przedmiotu.


Poniżej krótki gif aby pokazać Wam jak zmienia się przedmiot, jego elementy oraz proporcje względem "żabiego" punktu widzenia. 



Przejdźmy teraz do pozornej zbieżności ku horyzontowi  wszelkich linii biegnących  w głąb.

Przy perspektywie żabiej trzeba pamiętać, że ta zbieżność ku horyzontowi zamienia się w zbieżność ku górze. Czyli wszystkie linie zbiegają się ze sobą nie w jednym punkcie mającym być gdzieś w oddali na horyzoncie, lecz w najwyższym puncie środkowym ( lub nie ) nad naszym przedmiotem. Biorąc pod uwagę, że mówimy o perspektywie żabiej - horyzont w tym przypadku zamienia się na na niebo, ponieważ linie zbiegają się nad przedmiotem a nie za nim / w oddali. Na czym polega ta cała zbieżność linii ? Jeżeli spoglądamy na przedmiot od dołu przede wszystkim należy się dokładnie przyjrzeć jego bocznym liniom i ich kątowi nachylenia. Każdy przedmiot ma inny w zależności od indywidualnej formy. To te dwie boczne linie, które zaznaczyłam na miśku. Podług nich ustawione są w odpowiedniej kolejności poszczególne części: nogi ręce, mordka, uszka itp. Te linie biegną ku górze aż do momentu kiedy się ze sobą spotykają ( przecinają ). 

Wytyczamy je bazując na poziomie elementów będących najwyżej i najniżej czyli najdalszych i najbliższych naszemu oku. W tym przypadku są to ucho ( jest najwyżej położone ) i nóżka ( najniżej położone ). Ważna jest także linia środkowa przedmiotu, która określa nam jego wysokość. 

Mając te trzy najważniejsze wyznaczniki dzielimy następnie przedmiot liniami poziomymi i zaznaczamy sobie podług nich, na jakim poziomie mamy rysować poszczególne elementy misia. Ilość linii poziomych będzie zależna od rodzaju przedmiotu, jego formy oraz ilości elementów składowych. I tak na przykład na poziomie linii 1 będzie zaczynała się główka. Na poziomie linii 2, będziemy mieć jej połowę ale także początek łapki. Na poziomie 3 zaczynają się nóżki itp. Można byłoby także zaznaczyć sobie gdzie zaczyna się koszulka a gdzie się kończy itd.



Bardzo istotne jest przy perspektywie żabiej aby zwracać uwagę wysokość przedmiotu, która jest zmienna. Im bardziej patrzymy z dołu, tym bardziej jego wysokość maleje i na odwrót.  To samo dzieje się z liniami bocznymi z tą różnicą, że one dodatkowo zwiększają swoje nachylenie ku środkowi, choć niekoniecznie muszą ulegać skróceniu. Spójrzcie poniżej. 


Czasem bywa, że linie boczne, pomimo patrzenia z dołu na przedmiot, układają się po bardzo subtelnym skosie. 


Ponad to bywają przedmioty które górę mają większą od dołu. Dlatego też warto zauważyć, że w perspektywie żabiej to, co powinno od góry być najmniejsze może być w tych przedmmiotach tej samej wielkości co dół. 

Tak więc podsumowując w perspektywie żabiej:
  • górne elementy przedmiotu maleją , dolne się powiększają.
  • Dolne elementy mogą zasłaniać elementy znajdujące się u góry.
  • zmniejsza się lub zwiększa wysokość przedmiotu w zależności od tego jak bardzo nisko patrzymy z dołu.
  • linie boczne zbiegają się w jednym punkcie nad przedmiotem.
  • kąt nachylenia linii bocznych zwiększa się lub zmniejsza w zależności od tego jak bardzo nisko patrzymy z dołu.

A co dzieje się kiedy spoglądamy na przedmiot z perspektywy żabiej, nie centralnie lecz z boku ?

Zasada jest podoba. Wszystko działa w ten sam sposób. Zaznaczamy linie boczne a także i środkową, która ma ustalać nam środek misia ( przedmiotu ) i jego wysokość. Środkowa linie nie będzie tym razem po środku lecz bardziej będzie kierować się na prawo. Dobrze jest ją obie wydłużyć i pociągnąć do punktu zbieżnego linii. Albo sobie to wyobrazić. Potem rysujemy linie poziome zaznaczając gdzie kończą i gdzie zaczynają się poszczególne elementy naszego przedmiotu. 



Pamiętajcie, że patrząc na jego prawą stronę zmienia nam się wielkość elementów. Poprzednio były one wielkościowo symetrycznie, tym razem większe będę te które znajdują się po stronie, która jest najbliżej nas.  Ale i te elementy będą się systematycznie zmniejszać im bardziej będą oddalać się w górę. Czyli prawa nóżka będzie największa, potem łapka, główka i uszko. Z lewą stronę będzie po prostu odwrotnie.

I to by było na tyle jeżeli chodzi o perspektywę żabią. Tak więc ja pożegnam was w iście żabim stylu i nie pytajcie dlaczego - re re - kum kum :D

czwartek, 10 lipca 2014

KONKURS !!!!! :D

Drodzy czytelnicy - przygotujcie się!


Kochani ! Już jakiś czas temu o tym wspominałam, ale ciągle coś wchodziło mi w paradę. Dziś nadszedł ten wiekopomny dzień, jako że wakacje zaczęły się pełną parą i macie sporo czasu na artystyczne realizacje :) Ogłaszam KONKURS ! Byłoby mi niezmiernie miło gdybyście chcieli wziąć udział. Oczywiście dla zwycięzców przewidziane są nagrody. :)

Tematyka Konkursu 

Postać ze snu

Technika

Dowolna

Prace ( zdjęcia /skany ) proszę przesyłać do 24 sierpnia 2014 drogą mailową na adres : marcysiowo@gmail.com. 

Pliki powinny być dobrej jakości, wysokiej rozdzielczości/ wyraźne - powinny wynosić nie więcej niż 2 MB.  Pliki wysyłajcie w formatach graficznych ( png, bnp, jpg ) tak, by można było je otworzyć dowolnym programem graficznym systemu. 

Każdą pracę przed skanowaniem lub wykonaniem zdjęcia proszę wyraźnie podpisać. Podpis musi być widoczny pod rysunkiem

Każdy plik proszę również przed wysłaniem podpisać swoim imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem, jako że wielu z Was zostawia komentarze na blogu anonimowo. Podpisanie pracy w obydwóch formach jest koniecznością. Dodatkowo proszę zaznaczyć swoją godność również w treści maila z dopiskiem :

PRACA KONKURSOWA. 
Ja ( imię i nazwisko/ pseudonim ) wyrażam zgodę na umieszczenie i publikację mojej pracy na stronie internetowej : artystyczne-ciekawostki.blogspot.com w ramach konkursu "Postać ze Snu".

Konkurs jest oczywiście dla zabawy, ale to na wszelki wypadek aby nie było później nieprzyjemnych sytuacji. Prace laureatów będą opublikowane na mojej stronie jednorazowo podczas rozwiązania konkursu. Nie będę ich wykorzystywać do żadnych innych celów bez zgody autorów. Każdą pracę dodatkowo oznaczę znakiem wodnym, na którym znajdą się dane autora, rok, oraz znaczek konkursowy (tak dla bezpieczeństwa ).

Prace powinny być wykonywane tylko metodą tradycyjną ! Czyli nie robimy niczego w grafie komputerowej - z prostej przyczyny -nie mogę oceniać czegoś na czym się nie znam. :)
Innymi słowy prace na papierze z tradycyjnym medium. 


W konkursie przewidziane są nagrody za zajęcie 1 MIEJSCA :
  • para szpachelek Angelo
  • paleta drewniana ok 20 x 30 cm
  • komplet pędzli szczecinowych owalnych Angelo ( 4 szt)
  • zestaw farb olejnych Gra Art
  • podobrazie malarskie 30 x 40 cm
Za zajęcie 2 MIEJSCA :
  • blok pod pastele PopPastel Koh-I-Noor /24,5 x 34,5 cm - kolorowe kartki
  • pastele suche Koh-I-Noor - zestaw 24 kolory.
  • temperówka do pasteli
Za zajęcie 3 MIEJSCA :
  • szkicownik Simply A4 w spirali
  • gumka Factis + gumka w ołówku Koh-I-Noor
  • komplet ołówków Koh-I-Noor : B,B2,B4,B5,B7,B8,h, HB
Rozwiązanie konkursu 7 września. Tak więc macie duuużo czasu na wymyślanie i realizowanie swoich pomysłów :) Zapraszam serdecznie !

W razie gdybyście chcieli sobie przypomnieć zasady wszystko będzie umieszczone w AKTUALNOŚCIACH

poniedziałek, 7 lipca 2014

Pastele Twarde

Znaczy się Co i z Czym się to Je :) 

Witam Was miśki ! Na dzisiaj przygotowałam temat związany z materiałami artystycznymi dotyczącymi techniki pastelowej ale nie takiej jaką dotychczas omawialiśmy. Tym razem zamiast pasteli suchych chciałabym Wam zaprezentować pastele TWARDE.
Jest to moja ulubiona technika ( poza farbami olejnymi ), z którą nie mogę się rozstać i z którą zawsze miałam problemy względem pozyskiwania materiałów. Po raz pierwszy zetknęłam się z tym rodzajem pasteli w wieku 15 lat i zachwyciłam się nimi dogłębnie. Jednak za każdym razem kiedy potrzebowałam zakupić nowy zestaw miałam z tym nie lada problemy - głównie ze względu na nazwę, która często ulegała zmianie. Początkowo nazywało się te pastele pół- tłustymi potem pół- olejnymi a ostatecznie skończyło się na określeniu: suche TWARDE. Tak więc za każdym razem miałam problem aby dogadać się z panią w sklepie plastycznym, a pani tylko wlepiała we mnie te swoje zdziwione oczęta i sylabizowała sobie w myślach "WHAT DA FUCK ?!". Szczęście moje zawsze wychodziłam z zakupów zwycięsko. :) 


Charakterystyka Pasteli

Czym się charakteryzują takie pastele ? Przede wszystkim konsystencją, twardością i tym, że można je uznać jako pośrednie pomiędzy pastelami suchymi a olejnymi. Czyli są suche ale i tłuste zarazem. Działają jak kredki, jednak w przeciwieństwie do pasteli suchych i kredek  zostawiają woskową powłokę, która widoczna jest pod światło. Nakładanie takich pasteli nie jest trudne, pod warunkiem, że radzimy sobie kredkami. W moim przypadku było na odwrót. Najpierw nauczyłam się działać pastelami a dopiero potem sięgnęłam po kredki. Tak więc jeżeli choć jedną z tych technik opracujecie,  z drugą nie powinniście mieć problemu. Kredki z pewnością dają większą możliwość precyzji w wygodniejszy sposób. Pastele te są natomiast w sztabkach ( w przeciwieństwie do pasteli suchych prawdopodobnie tylko w sztabkach ) ale to nie znaczy, że nie da się nimi osiągnąć podobnych efektów. 



Jak widać są one niewielkie i szczuplutkie dzięki czemu wygodnie się je trzyma. Gorzej kiedy się skrócą :P. Ale da się i takimi smarować po papierze. Niektóre z nich nawet wyglądają tak, jakby zaszły jakąś mgiełką. To normalne zjawisko - żadna oznaka przeterminowania :P Trzeba być jednak ostrożnym podczas użytkowania. Tak jak pastele suche, mają tendencję do łamania się i pękania, zwłaszcza przy upadku  na twardą powierzchnię lub zbyt mocnym nacisku ręki. 

Papierem na jakim warto je zastosować to przede wszystkim papier pod pastele, o którym już niejednokrotnie wspominałam. Spory wybór kolorów ułatwia działanie i przede wszystkim kolory pasteli lepiej się na nim prezentują. Oczywiście można użyć zwykłego papieru ale papier pod pastele dzięki swej fakturze i gamie kolorystycznej daje większe możliwość i wzmacnia artystyczny efekt pracy.   

Pastele Twarde są do zdobycia w zestawach : 
  • 6 szt.
  • 12 szt. - ok 16 zł
  • 24 szt -  ok 30 zł
  • 36 szt - ok 50 zł
  • 48 szt - ok 60 zł
Oczywiście ceny podałam w przybliżeniu. Zapewne będą się wahać w zależności od marży narzuconej przez sklep, miejsca oraz ilości sztuk w opakowaniu. Czy pastele  te można dostać na sztuki ? Przyznam się, że nie wiem. Pastele suche na pewno, olejne także ale twarde ? Raczej nie bardzo. Ostatnio jakoś odniosłam wrażenie, że jest to technika mało popularna i ludzie bardziej sięgają po pastele suche lub kredki. Ale szczerze powiedziawszy dopóki będę je mogła dostać ( choćby na zamówienie ) dopóty będę szczęśliwa. :) 

Plusy :

  • Mają piękną gamę kolorystyczną, zwłaszcza w większych opakowaniach ( 24 i wyżej ) 
  • Nie rozcierają się i nie zamazują jak ołówek, pastele suche czy węgiel, choć warto je utrwalić fiksatywą lub lakierem do włosów. 
  • Użytkowanie działa na podobnej zasadzie do kredek.
  • Ceny nie są wysokie choć zależne od ilości sztuk w zestawie. 
  • Są wąskie i smukłe dzięki czemu wygodnie się je trzyma
  • Zostawiają efektowny woskowy połysk na pracy ( zależy czy ktoś to lubi )
  • Świetnie współpracują z papierem kolorowym.

Minusy : 

  • Są dosyć kruche i łatwo się łamią przy upadkach lub nadmiernym docisku ręki. 
  • Kiedy się zużyją ciężko takie malutkie coś utrzymać w dłoni.
  • Mało efektowne przy użyciu białego papieru. 
  • Ciężko pracować nad szczegółami na małych formatach.
Naturalnie aby móc cokolwiek stworzyć warto sięgnąć po większą paczuszkę np 24 i więcej, zwłaszcza jeżeli planujecie działać z portretami. Osobiście zawsze kupowałam albo 24 albo 36. Jeżeli chodzi o firmę - używam Koh - I - Nora. 

Przykłady prac wykonanych tą techniką 


Poniżej chciałam Wam zaprezentować parę prac wykonanych przeze mnie pastelami twardymi. Dla zwykłego przykładu, żeby nikt nie mówił że się nie da :P Oczywiście prace rysowane były w różnych przedziałach czasowych. Pierwsza z nich ( u dołu po lewej ) jest z 1998 roku. Miałam wtedy 15 lat i wtedy to właśnie zakochałam się w pastelach twardych po raz pierwszy :)


1998 r / 2005 r.


2007 r. / 2011 r.

Prac naturalnie jest znacznie więcej, ale nie będę Was zanudzać moimi wypocinami, jako że sami wkrótce coś zmącicie ;) A tak na marginesie - w tym tygodniu ogłoszenie konkursu ;) Do następnego robaszki ;)

wtorek, 1 lipca 2014

Jak kolorować magnolię kredkami ?

Odrobina kwiatu na różowo :)

Witajcie kochani ! Dzisiaj, tak jak obiecałam, odrobina praktyki. Ale nieco inaczej niż zazwyczaj. Dzisiaj postanowiłam, że będziecie rysować ze mną :) Uznając iż jest to bardzo fajna odmiana ćwiczeń, postanowiłam, że będę częściej wprowadzać ją w życie, tak więc możecie się spodziewać w przyszłości zwiększonej liczby tego typu eksersajzóFF :P
Dzisiaj zajmiemy się tą oto magnolią. Znalazłam ją gdzieś na internecie ( z góry przepraszam autora, którego nie znam ) za użycie obrazka, ale  zostanie przeznaczony do celów szlachetnych :P


Oczywiście wykonujemy szkic - to na początek - ołówkiem, ale możecie użyć także na gotowo kredek. Jeżeli wykonujecie szkic ołówkiem, róbcie to delikatnie. Ołówek musi być ledwo widoczny na papierze. A jeśli coś narysuje się zbyt mocno wymażcie gumką, w przeciwnym razie zabrudzicie kolory i nie będą one czyste.  Zanim przystąpimy do jakiegokolwiek działania, ważne jest aby dokładnie przyjrzeć się kolorystyce kwiatuszka. Poniżej zaznaczyłam Wam jakie mniej więcej kolory mogą występować na tym zdjęciu. Takich też osobiście użyłam, ale możecie także zawsze coś dodać od siebie. I tym samym optymistycznym akcentem zaczynamy zabawę. 

Płatki 

Na początek zajmiemy się płatkami. Przyjrzyjmy się jakie kolory w nich występują. Cały proces wytłumaczę na podstawie tego dużego i szerokiego płatka po lewej stronie, gdzie zaznaczyłam kolor fioletu. 


Jak widać ze zdjęcia powyżej, użyłam kolorów ( od góry ) : łososiowy, ciemny żółty, różowy, czerwony, amarantowy, fioletowy, czarny. 
Jeżeli w waszych kredkach nie ma koloru łososiowego ( cielistego) zastosujcie delikatnie pomarańcz z różem, lub żółty z różem. Ale żółty kolor musi być ciemny nie cytrynowy. Nie używamy tu żadnych rażących odcieni. 



Jeżeli nie wiecie jak wygląda odcień amarantowy łatwo to sprawdzić, ale ja wam go podam na tacy - to jakby czerwień wpadający w róż z domieszką fioletu. Czyli Persil trzy w jednym. :P


 Zaczynamy od podkładu. Pokrywamy w tym celu abo górną część płatków - tą najjaśniejszą - albo całą ich powierzchnię kolorem łososiowym. Jeżeli nie macie takiego odcienia zastąpcie go mieszając ze sobą pomarańcz z różem albo ciemną żółć z różem.
Powierzchnie kolorujemy bardzo delikatnie, jako że jest ona najjaśniejsza i najbardziej subtelna. Następnie chwytamy za róż i odrobinę mocniej pokrywamy dolną połowę płatka. Pamiętamy aby to robić wzdłuż linii / żyłek - czyli po formie. Warto  wykonywać pojedyncze ruchy ręką od nasady ku górze. W ten sposób utworzą nam się naturalne linie, które widoczne są na płatkach. 

 Następnie chwytamy za amarantowy i robimy dokładnie to samo co z różową kredką, tylko dociskamy ją znacznie mocniej do papieru. Starajmy pilnować się by ciemniejsze i bardziej wyrazistsze tonacje znajdywały się w dolnych partiach płatka. Warto także mocniej zarysować linie w miejscach zetknięcia się z drugim płatkiem, jako że płatki nakładając się na siebie rzucają cień. Koniecznie zaznaczamy środkową linię, która przebiega przez każdy płatek magnolii ( widoczna na zdjęciu ) a także mniejsze i cieńsze żyłki widoczne na płatkach.


Teraz chwytamy za czerwony. Poprawiamy nią odcień amarantu zwłaszcza w dolnych partiach kwiatka ( przy nasadzie ), ale także i w innych miejscach na płatku, gdzie on występuje - np. w niektórych żyłkach płatkowych. 
Czerwień dociskamy dosyć mocno, zwłaszcza u nasady. 

 Następnie dodajemy delikatnie fioletu głównie w środkowej partii płatka ( czyli pomiędzy tą najciemniejszą a najjaśniejszą połową ) gdzie się on załamuje i odgina, a także w miejscach gdzie jest silny cień.
W miejscach gdzie mamy cień, fiolet będzie naszym podkładem pod czerń. W pozostałych przypadkach będzie miłym odcieniem dodającym świeżości naszemu rysunkowi. 

Ostatnim kolorem jakiego użyjemy będzie kolor czarny. Dodajemy go tam, gdzie mamy silnie zaciemnione miejsca, które wcześniej zaznaczyliśmy fioletem. 




Bardzo ważne jest by krawędzie płatków zostawiać jasne. W ten sposób wzmocnimy światłocień a ponad to będą się one od siebie oddzielać i będą bardziej widoczne, wyrazistsze.  







Łodyga

Przechodzimy do łodygi. Analizujemy sobie kolorystykę nie tylko patyczka, ale także i tych zielonych gugułek, czy pączusiów. 



Do wykonania łodygi użyłam kolorów  ( od góry ) : Zieleń khaki, jasny brąz, brąz Van Dyck, czerń, żółty cytrynowy, miodowy, zieleń soczysta. 








Zaczynamy pracę od zielonych pączków czy gugułek, czy jak to tam się nazywa :P Pierwszym kolorem, którego użyjemy jest żółty. Potem dodajemy zielenie w zależności od panującego w danym miejscu odcienia. W miejscach ciemnych wzmacniamy  kolory brązem van Dyck i przechodzimy do gałązki. 


Na gałązkę nakładamy jasny brąz, a na to w niektórych partiach zieleń khaki. Wszystko wzmacniamy brązem Van Dyck, pozwalając by niektóre partie zostały jasne i nie zarysowane. Czasem na gałązkach spotka się takie wystające i chropowate kuleczki jakby z nich miało coś wyrosnąć. Te jasne wypukłe przestrzenie zostawiamy jaśniejsze. A tam gdzie zbiera się więcej cienia dodajemy czerni. 


Ostatecznie tak to mniej więcej powinno wyglądać, choć skaner trochę mi przyszarzył kolory, co mnie cholernie poirytowało no ale cóż. Ważne że w realu są takie jakie powinny być. No i oczywiście jeżeli coś wam nie wyjdzie - nie przejmujcie się - spróbujcie ponownie. Ale Wy jesteście sprytne bestie, dlatego jestem pewna, że Wam się powiedzie.


Dzisiejszy post jest dosyć długi, ale mam nadzieję, że nie będzie to przeszkadzać. Macie tutaj w końcu caaały przepis na magnolię, więc ćwiczcie a ja zmykam działać aby cosik było na raz następny ;)
Ach właśnie ! Gdyby ktoś nie był pewny swojej pracy, zwyczajnie chciał się nią pochwalić lub chciał prosić o korektę wiecie gdzie podsyłać prace ;)


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Plenerowo i Na Letniaka :)

Pomimo pogody i innych warunków...

Witam Was najgoręcej jak się da. Bo tak na prawdę to tak gorąco to nie jest, a w dodatku to strasznie deszczowo mi było na tym plenerze.... Na szczęście pogoda, poza tym że była kapryśna to czasem się zlitowała nade mną i poświeciła słoneczkiem. Przez pierwsze dni jednak musiałam rozglądać się za czymś, co było pod ręką i tak się złożyło, że wylądowałam w toalecie i siedząc na desce sedesowej rysowałam Skrzydłokwiat. :P Ale przynajmniej nie mokłam i nie marzłam, choć i tak przez cały boży tydzień nie obeszło się bez sweterka. 
Jak tylko pogoda uległa poprawie, nawet jeśli ta poprawa była nieznaczna, zrobiłam sobie pysznej kawusi i ruszyłam poza mury domostwa by nałapać okazji do rysowania. Oczywiście kawusię to sobie robiłam tak czy siak :P Tak więc moim głównym celem plenerowym były kwiaty i.... kredki. Okazało się, że i zachciało mi się odrobiny ołówka. Niestety podobrazia, które ze sobą zabrałam do niczego mi się nie przydały. Pogoda tak szybko się zmieniała, że nie udałoby mi się wysiedzieć w jednym miejscu przez cały dzień, nie moknąc tudzież marznąc. Tak czy siak albo siedziałam przy stoliczku albo na szczerym polu, ale przynajmniej zawsze na plastikowym stołeczku co by to mi pupa nie przemarzła i abym nie biegała jak głupia z powodu pęcherza :P 



Oczywiście sama nie byłam. Jako że starsi pojechali tam gdzie nie wolno zabierać piesków, a ze mną takiego problemu nie było, został on się pod moją opieką. :) Na szczęście okazał się być pomocnikiem niż szkodnikiem, tym bardziej czas upływał mi przyjemnie. Tak więc ja rysowałam a pies mnie pilnował czy aby czasami się nie obijam :P
Co dziennie robiłam Rzymskie badanie pogody - otwierałam okno a jeśli nie padało i było temperaturowo znośnie podnosiłam kciuk do góry :P A kiedy było nieznośnie cóż....czytałam, oglądałam filmy....i znowu czytałam i oglądałam filmy....i ten, no...czytałam...:P
Tak czy siak coś udało mi się stworzyć. Więc jestem nawet zadowolona :) 







No i  takie to prace mi wyszły. Tak więc ja czekam do następnego pleneru i zabieram się za przygotowywanie praktycznych materiałów na przyszły raz  ;) Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i jesteście zdrowi i cali i nie możecie się doczekać wakacyjnego szaleństwa ;)