sobota, 25 lipca 2015

Jak Rysować Sierść BiałąKredką na Czarnym Papierze ?


Cześć Kochani ! Witam wszystkich serdecznie ! Na dzisiaj przygotowałam kolejny temat związany z rysowaniem białą kredką na czarnym papierze. Tym razem konkretny tutorial. Niedawno pisałam na temat rysowania białej sierści kredkami, a także o rysowaniu sierści krótkiej np. końskiej. Dzisiaj sierść zawita do nas ponownie ale w odsłonie " białe na czarnym".

Do pracy użyłam białej kredki Derwent Coloursoft, ale można także innej kredki o miękkim graficie np. Koh- I- Noor Mondeluz, Derwent Drawing, Inktense itd. Poza tym użyłam również czarnego bloku Canson, który można zastąpić również papierem pod pastele, tudzież  innym dowolnym dostępnym czarnym papierem, jaki będziecie mogli dostać w swoje łapki.

Pierwsza ważna rzecz, na którą należy zwrócić uwagę podczas rysowania sierści na czarnym papierze, to jej kierunek w jakim biegnie, względem ustawienia i kształtu ciała zwierzaka. 
To pozwoli nam nadać rysunkowi odpowiedni kształt i formę przedstawianego zwierzęcia.
W moim przypadku był to pysk pieska, który trzyma uniesiony łeb ku górze. Dlatego też główny kierunek sierści układa się po skosie, od prawej góry ku lewemu dołowi.  Właśnie podług tego kierunku rozpoczęłam nakładanie poszczególnych pasemek sierści.

Poniżej przykładowe zdjęcia z zaznaczonym kierunkiem ułożenia sierści, względem pozycji i kształtu ciała zwierzęcia. Podczas analizowania pod tym względem modela lub fotografii, należy brać pod uwagę każdą partię ciała, ponieważ na każdej z nich sierść układa się inaczej. 


Kiedy już ustalimy ogólny kierunek ułożenia sierści, rozpoczynamy pracę nad elementami bardziej szczegółowymi. Takimi jak indywidualny kształt poszczególnych passemek. 

Sierść zwierzęcą rysuje się bardzo podobnie jak ludzkie włosy. Nakładamy kreskę na kreskę i linię na linię, w efekcie czego ilość nałożonych śladów zapełni nam odpowiednio kartkę. Linie te nie muszą idealnie się pokrywać. Wręcz niezbędne jest aby nieco się od siebie różniły, jednak trzymały swojego ogólnego kierunku i kształtu w danym  miejscu. Czyli jeżeli mamy w konkretnej przestrzeni sierść falowaną, rysujemy kreski falowane, ale tak aby te fale mniej więcej się ze sobą pokrywały i tworzyły spójny kształt biegnący podług konkretnego kierunku. 

Na zdjęciu powyżej widać, że kreski mają kształty łuków wygiętych w górę lub w dół, w zależności od kształtu pyska i charakteru sierści w danym miejscu. Jednak jako całość biegną od prawej do lewej. 
Oczywiście liniom nadajemy kształty według tego, co mamy na zdjęciu referencyjnym.

Kolejnym elementem, na który trzeba zwracać uwagę jest długość linii i kresek. Tak więc poza tym, że nadajemy im formę i kształt musimy nadać im także odpowiednią długość. Ta z kolei zależy od charakteru sierści i jej umiejscowienia na ciele. Są zwierzaki, które posiadają tylko krótką sierść, ale są i takie które mają ją mieszaną.   W tym przypadku krótka sierść występuje bliżej pyska, nosa czy oczu. A potem stopniowo przechodzi w długą.
Krótkie włosy rysujemy w formie szybkich pociągnięć ręką, a długie na zasadzie dłuższych pociągnięć. Jednak i jednym i drugim należy nadać odpowiedni kształt,  jeśli jest on wyraźnie widoczny ( zdjęcie obok - różowe strzałki ).

Teraz czas na etap, w którym nadamy charakteru naszej pracy i sprawimy, że elementy oświetlone wyjdą do przodu a cienie pozostaną w mroku. Zasada jest prosta. Aby uzyskać światło wystarczy nakładać dużą ilość kresek i linii na siebie, dodatkowo mocno dociskając kredkę do papieru. W ten sposób oświetlone partie staną się wyraźniejsze.
Dodatkowo za pomocą ilości nakładanych linii, jednocześnie wzbogacając je o indywidualny kształt, będziemy w stanie również uzyskać efekt wypukłości na sierści lub na poszczególnych elementach ciała zwierzaka ( na zdjęciu  dwa pierwsze kółka od prawej ). Wypukłości zazwyczaj oznaczamy wykonując linie wybrzuszone ku górze, tak jakby na zewnątrz. To sprawi, że sierść dodatkowo ulegnie rozświetleniu.

Aby uzyskać cienie oraz tonacje przejściowe wystarczy delikatniej dociskać kredkę do papieru. W zależności od siły nacisku oraz ilości postawionych kresek, uzyskamy efekt  tonacji pośrednich przechodzących w cień. Jeżeli dodatkowo nadamy im odpowiedni kształt, uzyskamy efekt wklęsłości na sierści ( na zdjęciu pierwsze kółko od lewej ). Elementy wklęsłe oznaczamy wykonując linie wybrzuszone ku dołowi, czyli tak jakby wklęsłe. To sprawi, że sierść dodatkowo "utonie w mroku".

Elementy czarne na sierści czy nieoświetlone pozostawiamy jako puste przestrzenie na kartce.



Tak więc ogólnie rzecz biorąc, podczas rysowania sierści na czarnym ( ciemnym ) papierze, należy zwracać uwagę na :
- ogólny kierunek i kształt sierści, względem pozycji ciała zwierzęcia.
- kształty indywidualne kosmyków  ( czy są falowane, proste, zaokrąglone  itp. ).
- długość poszczególnych kosmyków ( czy są krótkie, długie czy średniej długości ).
- ilość i natężenie nakładanych na siebie linii i kresek ( dużo kresek - światło, mało kresek - cień, i tonacje przejściowe ).
- kierunek wygięcia włosa w stosunku do natężenia światła i cienia ( wypukłość - jaśniej, wklęsłość - ciemniej ).








No i to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że zachęciłam do działania i wszystko wyłożyłam na ławę jak należy. :)


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 20 lipca 2015

Biała Kredka Derwent Drawing


Cześć Kochani ! Jako że niedawno pisałam na temat rysowania białą kredką na czarnym i kolorowym papierze, postanowiłam, że uzupełnię tę wiedzę o możliwości jakie dają nam w tej kwestii białe kredki. Już jakiś czas temu poruszałam kwestię białej kredki Koh - I - Noora a na dzisiaj przygotowałam krótką notatkę na temat białej kredki Derwent Drawing.
Kredki Derwent Drawing znane są ze swojej miękkości i wytrzymałości. Niestety jeszcze  nie miałam okazji wypróbować całej dostępnej gamy kolorystycznej, lecz dwa odcienie. Jednym z nich jest  właśnie ten kluczowy biały kolor ( Chinese White 7200 ), którego najczęściej używam do pracy z kredkami.

Charakterystyka

Kredka wykonana jest z wysokiej jakości drewna, co z łatwością można wyczuć podczas strugania. Ostrzy się idealnie, nie tylko drewno ale również grafit, który ze względu na swoją miękkość łatwo zostawia ślady. 


Dodatkowo w porównaniu ze zwykłą kredką z zestawu, Derwent Drawing posiada wyjątkowo intensywny odcień, który widoczny jest nie tylko na ciemnym papierze ale także odznacza się w rysunkach kolorowych.
Oczywiście to nie jest dosyć miarodajne porównanie, ponieważ ze zwykłą kredką daje sobie również radę biała akwarelowa Koh- I - Noora, którą bardzo często używam. Dlatego też wykonałam dodatkowo małe porównanie poniżej. 

Po zestawieniu białej Derwent Drawing z białą akwarelową Mondeluz Koh - I - Noor, różnica jest niewielka, ale jednak jest. Derwent Drawing posiada nieco wyraźniejszą odcień bieli niż Koh - I - Noor. Delikatną różnicę można odczuć również w użytkowaniu kredek. Mondeluz jest nieco twardsza w prowadzeniu niż Derwent, co wcale nie znaczy, że jej miękkość jest nie do przyjęcia. Bo i jedną i drugą kredką można rysować a efekty są bardzo podobne. Wszystko zależy od naszych indywidualnych preferencji i od tego jak bardzo ktoś zwraca uwagę na takie niuanse kolorystyczne. Wiadomo, że laik niczego nie zauważy, ale to my mamy być zadowoleni z efektu oraz procesu twórczego. 

Zastosowanie białej kredki Derwent Drawing


Jako że mowa jest o kolorze białym, który jest odcieniem bardzo chwytliwym, nie tylko w malarstwie ale i w rysunku, Derwent Drawing może mieć bardzo szerokie spectrum zastosowania w zależności od naszych pomysłów i wyobraźni. 

Przede wszystkim biała Derwent Drawing, podobnie jak biała Mondeluz, sprawdza się w roli blendera przy pracy w kolorze.  Zresztą taką samą rolę może pełnić każda biała kredka. Jednak w tym przypadku im miększy grafit, tym mocniej i lepiej kredka zadziała. Tak więc moim zdaniem Derwent Drawing działa bardzo dobrze. Nie tylko rozjaśnia pojedyncze barwy ale i świetnie z nimi współgra. Dobrze sobie radzi również przy wykonywaniu delikatnych przejść - od czystej bieli do koloru - oraz przy wykonywaniu "kredkowego laserunku".

Laserunkiem zwiemy przeźroczystą lub półprzeźroczystą warstwę koloru / farby , która zmienia ton lub barwę niższych warstw obrazu bądź rysunku. W tym przypadku kolorem działającym na pozostałe będzie biel. 
Czyli im więcej nałożonych kolorów tym większe prawdopodobieństwo, że biel kredki rozjaśni daną partię ale i jednocześnie zmieni nieco odcień poprzednio nałożonych kolorów. 

Kredka dobrze sprawdza się także nie tylko przy pracy z innymi kolorami tego samego gatunku - miałam bowiem okazję przetestować również odcień Terracotty 6400 - ale także dobrze współpracuje z  kredkami innych firm czy gatunków.
W jednej z prac zastosowałam mix kredek, między innymi Bic tropicolors  i nie miałam problemu aby połączyć z nimi białą Derwent Drawing.




Koszty i Ceny



Naturalnie poza jakością cena także ma dużo do powiedzenia. Koszt takiej jednej kredki to ok. 5zł w zależności od sklepu. Jeśli chodzi o jedną sztukę, to można przeboleć. Natomiast jeżeli stawiamy na większe zakupy, portfel może zapłakać. Ale od czasu do czasu można poszaleć. (;

Poniżej prace, w których zastosowałam białą kredkę Derwent Drawing.


Dodatkowo dostałam ostatnio prośbę o wykonanie zbiorczego podsumowania różnych białych kredek. Postanowiłam zrealizować prośbę. Jak tylko zbiorę odpowiednią ilość danych (;







Czytaj Więcej »

poniedziałek, 13 lipca 2015

O Sztalugach

Jak Dokonać Wyboru ? 


Witam Was kochani bardzo serdecznie ! Od wczoraj, jak zresztą widać, ostro pracuję nad zmianą szablonu bloga. Jest już prawie na wykończeniu. Siedziałam dzisiaj całą noc aby się z tym szybciej uwinąć. Przepraszam za wszelkie niedogodności z tym związane, na szczęście blog działa tak jak powinien, choć brakuje mu paru elementów i niektóre z obecnych jeszcze nie są dopracowane. Ale już większość najważniejszych rzeczy działa :). Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Bardzo chciałam aby było nieco przejrzyściej.
A na dzisiaj przygotowałam drobną i zbiorczą notatkę  na temat sztalug. Na pewno przyda się ona osobom, które zastanawiają się na jaki wzór i jaką cenę postawić. Z góry uprzedzam, że modeli jest wiele, a i każdy ma swoja indywidualną cenę dopasowaną do swoich zalet. 
Sklepy oferują nam wiele różnych sztalug o rożnej wielkości i przeznaczeniu. Oczywiście poza możliwościami finansowymi zwracamy także dużą uwagę na cenę, bo jak wiadomo nie każdego stać na profesjonalne przybory, które często mają wygórowane ceny. Są dwie opcje. Albo cierpliwie zbieramy większą kwotę i kupujemy coś bardziej z górnej półki, albo kupujemy z tej dolnej za to co mamy. Nie mniej jednak nasze osobiste gusta i upodobania także mają tutaj decydującą rolę, bo każdy z nas musi się określić co mu się podoba. Naturalnie najwspanialsze momenty są wtedy, kiedy okazuje się, że stać nas na coś, co nam się podoba. Ale wiadomo, że to jest rzadkość. Tak więc jak wybrać tą jedyną sztalugę ? Też często mam z tym problem. Jednak w głównej mierze stawiam na wygodę przy pracy. Według mnie sztaluga powinna dawać  jak najlepszy dostęp do płótna. Im  mniej przy niej gadżetów, tym lepiej. Przede wszystkim powinna być regulowana góra - dół. Co pozwoli dopasować nam poziom podobrazia do naszej wysokości. Wytrzymałość - im dłużej nam posłuży tym lepiej, no i jaki ma zakres po rozłożeniu. 
Ale to jeszcze nie wszystko. Bardzo istotny jest fakt, gdzie zamierzamy pracować na sztaludze i jaki będzie to rodzaj pracy. Dlatego też pod tym względem mamy podział na sztalugi: Plenerowe, Stołowe i Studyjne.

Sztalugi Plenerowe  


Jak sama nazwa wskazuje są to sztalugi przeznaczone do tworzenia w plenerze. Na trzech wysuwanych nóżkach, z pionowym umocowaniem dla podobrazia,  tudzież deseczki czy szkicownika. Sztaluga ta jest przede wszystkim składana, co umożliwia jej transport z miejsca na miejsce. Niestety, tak czy siak, taszczenie takiej sztalugi potrafi być uciążliwe, zwłaszcza gdy mamy do zabrania wszystko inne. 
Ciężka nie jest, ale mało stabilna. Wielokrotnie przeklinałam ją nosem gdy zawiał mocniejszy wiatr. Czasem nie mogłam sobie poradzić ze śrubkami stabilizującymi pion podobrazia i podczas pracy przytrzymywałam ją sobie lewą ręką, by zbytnio nie drgała.
Wytrzymałość takiej sztalugi jest różna w zależności na co trafimy. Osobiście dwukrotnie, a nawet trzykrotnie zaopatrywałam się w nowy egzemplarz ponieważ stary szybko się zużywał. Ostatnią sztuką, którą zakupiłam spory kawałek czasu temu, posiadam do tej pory.
Na pewno jest to bardzo dobre rozwiązanie przenośne, ale i także domowe, ponieważ sztalugę plenerową również można spokojnie używać w domu.  W czterech ścianach zachowuje się zdecydowanie lepiej ze względu na brak wiatru i zróżnicowania terenowego. Niestety nadaje się tylko do mniejszych formatów.
Ceny wahają się od ok 50 - 200 zł.


Sztalugi Stołowe



Są to mniejsze sztalugi przeznaczone do prac wykonywanych w domu, przy biurku lub stole. Nadają się do prac malarskich i rysunkowych mniejszego formatu.
Tak więc dużych prac na niej nie stworzymy, ze względu na ograniczenia wielkościowe takiej sztalugi. Jest na pewno wygodna, można spokojnie postawić ją na biurku czy stole a potem zdjąć w razie potrzeby.
Trójnożne wygodnie się składają i można je wsunąć pod łóżko lub za szafę. Nie zajmuje dużo miejsca, ale jej gabaryty to oczywiście sprawa umowna, ponieważ zależą one od kształtów indywidualnych. Mogą służyć także w celach ekspozycyjnych.
Decydując się na sztalugę stołową warto przede wszystkim zastanowić się czego po niej oczekujemy :




  • Czy powinna posiadać ruchomą półkę na podobrazie ( góra - dół ).
  • Jaki ma maksymalny rozmiar po rozłożeniu. 
  • Czy posiada regulację poziomu nachylenia dla podobrazia.
  • Czy posiada suwaczek, trzymający podobrazie. 
  • Czy powinna być bardziej podłużna czy pionowa.
  • Czy trójnożna, czy na kwadratowej podstawie.
  • Czy posiada jakieś gadżety i czy one nam odpowiadają.

    Oczywiście ciężko jest dostać taką sztalugę, która spełnia wszystkie nasze wyżej wymienione punkty. Głównie dlatego, że nie zależy to od nas a drugą kwestią jest cena. Natomiast można się określić, które z tych cech są dla nas najważniejsze, najwygodniejsze i najbardziej potrzebne i pod takim kątem dokonać odpowiedniego wyboru.
    Ceny za takie sztalugi oscylują już od 15 - 200 zł. Oczywiście trzeba pamiętać, że im niższa cena tym uboższa w funkcje sztaluga.
 

Sztalugi Studyjne


Sztaluga studyjna to sztaluga dużych gabarytów, która dzięki temu pozwala na pracę z dużymi formatami. To jedna z moich ulubionych sztalug, ponieważ jest dosyć uniwersalna i praktycznie każdy rozmiar podobrazia na niej zmieścimy.
Niestety sztalugi te nie nadają się na wypady plenerowe, ze względu na swoje rozmiary, natomiast są solidne i dobrze służą w domowych warunkach.  Na pewno zajmują więcej miejsca niż sztalugi stołowe, i jeśli ktoś nie ma w domu warunków, to może mieć niewielki problem.
Osobiście posiadam sztalugę na trójnogu ponieważ jest bardzo prosta, łatwo ją złożyć i wsunąć za szafę. Poza tym spełnia wszystkie moje oczekiwania.
Sztaluga studyjna nadaje się nie tylko do pracy ale także i w celach ekspozycyjnych.
Jest wiele modeli, od których może się nam zawrócić w głowie, natomiast tak jak w przypadku sztalug stołowych warto zastanowić się czy tak na prawdę potrzebujemy tych wszystkich dodatków, a jeśli tak, to jakich konkretnie ? Bo może nie wszystkie nam tak na prawdę są potrzebne.
Jednymi z ważniejszych według mnie są:

  • Opcja regulowania półeczki na podobrazie.
  • Maksymalny rozmiar po rozłożeniu. 
  • Możliwość ustawienia kąta nachylenia w poziomie ( i ewentualnie w pionie). 
  • Rodzaj suwaczka lub innego uchwytu stabilizującego podobrazie ( niestety te drewniane pokrętła lubią się szybko psuć z nadmiaru zakręcania i odkręcania. W ostateczności ich nie używam :P ).
    Poza tym możemy spotkać sztalugi z :
  • Kółkami zamontowanymi w podstawie.
  • Dodatkowymi półeczkami na przybory ( od jednej do kilku ) oraz możliwością zmiany ich układu. 
Ceny takich sztalug są różne. Zaczynają się już od 56 zł, ale potrafią dobić nawet do 1.300 zł. Osobiście posiadam sztalugę trójnożną ( na obrazku ), która mieści się w kwocie 200 zł. Bardzo długo już mi służy i poza pokrętłem - którego i tak rzadko używam - nic innego mnie nie denerwuje. 


Drewno czy Aluminium ?

Cena sztalugi oraz jej jakość zależy również od tworzywa z jakiego jest wykonana. Najczęściej jest to aluminium, drewno sosnowe oraz bukowe.
Sztalugi drewniane sosnowe, są jednymi z najtańszych, co wcale nie znaczy że gorsze. Niestety nie miałam nigdy takiej sztalugi więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć.
Te drewniane natomiast często są impregnowane, co dodatkowo wzmacnia i ochroni drewno. Sztalugi te są już nieco droższe albo i bardzo drogie w zależności od modelu.
Co do aluminium to niewiele mogę powiedzieć, bo rzadko miewam z nim do czynienia, a już na pewno nie w zakresie sztalug. Ale chyba nie ma potrzeby rozwijać tego tematu.



Dodatkowe Akcesoria

Kiedy już kupujemy sztalugę to nie tylko do malowania na podobraziach płóciennych ale także na papierze. Różnica tylko polega na tym, że podczas pracy podobrazie samo w sobie jest dla nas podkładem i deską. Natomiast jeśli zamierzamy pracować na papierze, który jest giętki i nie utrzyma się sztywno na sztaludze, warto zaopatrzyć się w deskę. 
Deska ta nie może być byle jaka. Sklejka się nie nadaje, ponieważ z czasem zacznie się wyginać pod wpływem wilgoci i innych czynników atmosferycznych. Płyta wiórowa też nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ pod papier potrzeba nam gładkiej powierzchni. Otóż polecam płyty MDF. Można je dostać w Castorami czy innym podobnym sklepie gdzie możemy wybrać sobie odpowiedni rozmiar do docięcia oraz grubość. Deska taka jest solidna. Mam ją już długo i idealnie trzyma formę.


Taka deska może być dobrym dodatkiem do każdego rodzaju sztalugi, ale jeśli kupujemy sztalugę, która już w sobie zawiera podobny gadżet, to mamy farta, uśmiechamy się do lustra, chwytamy za przybory i produkujemy się artystycznie.
A wy ? Jakie macie swoje doświadczenia ze sztalugami ? 


Czytaj Więcej »

piątek, 3 lipca 2015

Jak Rysować Koronkę - białą kredką na czarnym lub ciemnym papierze ?

Walczymy ponownie z białą kredką 

Cześć Kochani ! Witam was gorąco i słonecznie w ten jakże przyjemny, wakacyjny dzień. Przepraszam za tak długi okres oczekiwania na nowe posty. Długo mnie nie było i okryłam bloga odrobiną milczenia, niestety czasem w życiu rzeczy się komplikują i trzeba z konieczności od niektórych odpocząć. Natomiast od jakiegoś czasu powoli wracam sobie do życia twórczego i z tej właśnie okazji przygotowałam dla was notatkę o tym, jak rysować koronkę białą kredką na ciemnym papierze.  
Wielu osobom, w tej pracy bardzo podobał się motyw koronki, za co oczywiście jestem wdzięczna i strasznie się cieszę. Dlatego też postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy, jako że nie jest to żadna tajemnica a banalna sprawa, która dzisiaj chciałabym się podzielić.

Do wykonania pracy użyłam Czarnego bloku Canson oraz białej kredki Derwent Coloursoft. Naturalnie można użyć także zwykłego czarnego bloku technicznego np: Happy Color Premium, czy coś w ten deseń :D Oraz innej miękkiej, białej kredki, która będzie spełniać nasze oczekiwania.


Na początek zaczynamy od przygotowania sobie delikatnego szkicu tego, co będziemy wypełniać. W tym przypadku była to koronka.
Wypełnianie rozpoczynam od delikatnego rozjaśniania poszczególnych miejsc, które są mocniej oświetlone. Jak wiemy rysując białą kredką na ciemnym papierze skupiamy się na rozjaśnianiu a nie przyciemnianiu, tak jak to dzieje się w przypadku kreślenia ołówkiem po białej kartce.
Przy pierwszej fazie wypełniania skupiamy się naturalnie na większych oraz na mniejszych powierzchniach. Tworzymy sobie podkład pod wzory koronkowe, które będziemy tworzyć później.

Podczas tego etapu cieniowania zaznaczamy również fałdy materiału. W przypadku rysowania białą kredką na czarnym papierze, im więcej fałd materiału mamy nałożonych na siebie, tym bardziej powinny się one wyróżniać na czarnym tle. Czyli dociskamy mocniej kredką i tworzymy te miejsca jaśniejsze.





Gdy już mamy ogólne kształty i cienie materiału zarysowane, skupiamy się teraz na dekoracjach, haftach i wzorach.
Przede wszystkim warto się dokładnie przyjrzeć i przeanalizować czy są to kwiatki, liście, paski, wstęgi czy wszystko razem. Następnie partia po partii wypełniamy nasz materiał tymi wzorami, pamiętając, że ich kształt w dużej mierze zależy też od ukształtowania materiału.  Czyli nie zawsze są one idealnie widoczne. Często ulegają załamaniu, zaokrągleniu, lub ucinane są przez fałdę materiału albo pod nią nikną.
Miejsca tonące w mroku sprawiają, że wzory są słabiej widoczne, tak więc zaznaczamy je delikatniej, tak jak to widać na zdjęciu. Te, które stopniowo wchodzą w oświetloną powierzchnię, stopniowo wzmacniamy aby uzyskać ładne przejścia od partii ciemnej do partii jasnej.
Może zdarzyć się, że takie delikatne przejścia nie będą widoczne i zamiast tego będziemy musieli wykonać kredką radykalną różnicę pomiędzy tym, co tonie w cieniu a tym, co znajduje się w partii oświetlonej.
To czy zastosujecie pierwszy czy drugi sposób zależeć będzie od Waszego wzorca. Dlatego istotna jest umiejętność obserwacji - często zerkajcie na swoje zdjęcie referencyjne. 


Wzory, które są silnie oświetlone ( przez co dobrze widoczne ), zaznaczamy mocno dociskając kredkę do papieru. Przy użyciu miękkiego grafitu, raczej nie będziecie mieć z tym większego problemu.
Mocno zaznaczone wzory wyjdą bardziej do przodu, natomiast te słabiej zaznaczone, które rysowaliśmy w poprzednim punkcie,  wycofają się w cień, przez co koronka nabierze odpowiedniego wymiaru oraz przestrzenności.



I to cała zagadka dotycząca koronki. Życzę wszystkim udanego i twórczego dnia ! :) 




Czytaj Więcej »

niedziela, 7 czerwca 2015

Staedtler Mars Lumograph

Czyli Węglowe Ołówki


Witam Was kochani bardzo serdecznie w tym jakże upalnym i słonecznym dniu. Jak się macie ? Ja mam ostatnio sporo na głowie i trochę niestety brakuje mi czasu na pasję, ale myślę, że wkrótce załatwię co trzeba i wrócę z pełnym impetem artystycznym. :) No i moje gratulacje ! Wakacje tuż, tuż ! 
A po dwóch tygodniach przerwy serwuję recenzję ołówków Staedtler  z serii Mars Lumograph. Recenzja czekała sobie i czekała, aż  w końcu się doczekała światła dziennego. W moje ręce trafiły dwie miękkości z tej serii, które uznałam w swojej twórczości jako najbardziej przydatne. I nie będę ukrywać, że skusiły mnie pogłoski oraz liczne informacje na temat ich wyjątkowej umiejętności, o której napiszę poniżej. 

Charakterystyka


Ołówki te charakteryzują się matowym grafitem, który w użyciu przypomina nieco mieszankę zwykłego grafitu, i węgla. Cecha ta nie tylko wyczuwalna jest podczas pracy ale jest także widoczna na rysunku, bowiem ołówki te znacznie mniej błyszczą się od ołówków ze zwykłym grafitem. I to jest właśnie to, co skusiło mnie ogromnie na zakup, bowiem od zawsze w ołówkach denerwował mnie połysk. Już nie wspominając o usilnych próbach wykonania prawidłowego zdjęcia rysunku, bez błyszczących partii, co czasem równa się walce z wiatrakami. 
Pod tym względem Lumography mają dużą przewagę, jednak nie są też idealne. 




Moimi wybrankami okazały się być twardości 5B i 8B. Tak więc grafity bardzo miękkie, przeznaczone do zadań specjalnych, ponieważ to w najmiększych grafitach połysk jest najbardziej irytujący - a przynajmniej dla mnie. Tak więc przed pracą postanowiłam wykonać próbne zestawienie Lumographów ze zwykłymi grafitami. Co się okazało wcale nie jest różowo i niezawodnie. Na zdjęciu poniżej - po lewej - ołówek Artista 5B, w środku Lumograph 5B i ostatni Lumograph 8B - z prawej. Z testu wyraźnie wynika, że zakres matu tych ołówków w dużej mierze zależy od twardości grafitu. Im twardszy grafit tym mniejszy mat, a im miększy grafit, tym mat jest większy. Widać ewidentnie, że Lumograph 5B nie różni się zbytnio połyskiem od zwykłego ołówka Artista o tej samej miękkości. Oczywiście nie było potrzeby stawiać do testu zwykłego ołówka 8B, ponieważ i tak z góry wiadome jest, że błyszczałby się jak Edward Cullen w słońcu. Tak więc Lumograph 8B okazał się być, na chwilę obecną, jedynym przedstawicielem swojej rasy, który zdał egzamin węglowych ołówków. I na nim też najbardziej się skupię. 



Widać wyraźnie, że Lumograph 8B w przeciwieństwie do swojego brata 5B i zwykłego ołówka 5B, pozostaje matowy. Naturalnie mat ten nie jest kwestią stuprocentową, ale o tym nieco później. 

  • Wspominałam wcześniej, że pomiędzy Lumographem a zwykłym ołówkiem grafitowym jest różnica nie tylko w połysku ale także i w użytkowaniu. I to jest fakt. Wielokrotnie gdy sięgałam po 8B odczuwałam z jego strony przedziwny opór w prowadzeniu grafitu po papierze. Nie jestem ekspertem od ładu i składu produktów artystycznych, ale przypuszczam, że to głównie z powodu składnika, który w zwykłych ołówkach powoduje połysk i gładsze prowadzenie ( to się tyczy również twardszego 5B Lumograph ), a którego w 8B Lumograph brak. Stąd jego matowość i "szorstkość". Tak więc zestawiając je ze sobą mogę uznać, że zwykłe ołówki, jak i twardsze Lumography łatwiej się rozprowadzają po papierze ponieważ są bardziej śliskie a  co za tym idzie - błyszczą się. Lumograph 8B  natomiast pozostaje matowy, mniej błyszczący i bardziej szorstki w obejściu, przez co nieco trudniej go rozprowadzać po podłożu, natomiast nie jest to wielkim mankamentem i można spokojnie to obejść dookoła, jak kałużę.

  • Pomimo, że można je nazwać węglowymi ołówkami, do węgla im daleko, zwłaszcza tym od 5B w dół. Co do wyjątkowego 8B - jest  on bardzo miękki, owszem, jednak węgiel jest o wiele miększy i daje stuprocentowy mat, podczas gdy w 8B Lumograph może on być w granicach 90 %. Dodatkowo należy również wziąć pod uwagę charakter produktu. Węgiel to węgiel, a ołówek to ołówek. Dlatego oczywiste jest, że węgiel dodatkowo rozetrzemy palcem, Lumographa już nie bardzo. Skala roztarcia tego ołówka, będzie bardzo przypominała skalę roztarcia zwykłego grafitu. A i skusiłabym się o stwierdzenie, że ma nawet nieco mniejszą, co według mnie jest wielką zaletą, bo nie lubię gdy ołówek mi się rozciera, nie ważne z jakiego powodu.
  • Test gumki do mazania wykazał, że skuteczność mazania zależy od miękkości grafitu, aczkolwiek przy 5B Lumograph odniosłam wrażenie, że było nieco trudniej niż przy zwykłym ołówku 5B. Największe trudności sprawił mi 8B, nie mniej jednak coś się wymazało jednak niezbyt skutecznie, bo ślady zostały.

Praktyka




W praktyce ołówki te jak najbardziej zdały egzamin. Zwłaszcza 8B. Spokojnie można go również wykorzystać podczas pracy z kredkami. Łączy się  z nimi bardzo dobrze, choć czasem na śliskich kredkach Lumograph 8B może stawić lekki opór. Ponieważ śliskie na matowe nałożymy, natomiast matowe na śliskie może być nieco problematycznie - jednak nie znaczy to, że jest tak w każdym przypadku. Dlatego w tutaj nie należy się zrażać - wystarczy zwiększyć nacisk ręki i sprawa zostanie załatwiona.  

Wracając do skali pozostawianego matu przez 8B Lumograph - nie jest on stuprocentowy. Na upartego i pod odpowiednim kątem można ten połysk uzyskać. Ale to trzeba być na prawdę bardzo wybrednym aby doszukiwać się czegoś, co jest tak słabo na pierwszy i na drugi rzut oka widoczne.  






  • Podczas  łączenia zwykłych ołówków z 8B Lumograph w jednym rysunku, może być dostrzegalna różnica w uzyskiwanych efektach. To znaczy matowość Lumographa zawsze będzie się wyróżniać na tle połysku zwykłych grafitów i na odwrót. Co nie znaczy, że nie jest to dozwolone albo niemożliwe. Z mojego punktu widzenia, trochę to drażni oko, co ostatecznie i tak jest kwestią indywidualnych preferencji i każdy może mieć inną w tym temacie opinię. :) 

Tak więc ogólnie rzecz biorąc 8B Mars Lumograph :

- są miękkie
- są matowe ( nie błyszczą się )
- można je łączyć ze zwykłymi grafitami
- można je łączyć z kredkami
- nie rozmazują się zbytnio

Miękkości 5B i ( prawdopodobnie ) poniżej 5 w grupie B :

- są miękkie
- niestety się błyszczą
- można łączyć je ze zwykłymi grafitami
- można je łączyć z kredkami
- rozmazują się standardowo jak zwykłe ołówki

Poniżej prace, w których użyłam Mars Lumograph 8B.



Co do charakterystyki pozostałych miękkości czy twardości  innych grup, nie jestem w stanie nic powiedzieć, ponieważ nie udało mi się jeszcze wypróbować. Ale jak wypróbuję to z pewnością uzupełnię notatkę. ;)








Czytaj Więcej »

niedziela, 24 maja 2015

Jak rysować kredkami białą sierść ?

Futerko po raz kolejny

Ha ha ! I wreszcie spotykamy się po raz kolejny moi kochani ! Ale tym razem uraczę Was tutorialem, który czeka już dosyć długo na swoją kolej. :) Pogoda nie raczy nas ostatnio nadmiarem słońca, przynajmniej u mnie, więc jest dużo czasu aby czytać.... i rysować. ;) Na dzisiaj mam coś na temat sierści białej i jak rysować ją kredkami. Zacznę może od krótkiej teorii i dodatkowo wspomogę się poniższym zdjęciem, które wyjaśni całą kwestię związaną z obserwacją futrzanego projektu.
Zanim bowiem zaczniemy naszą pracę nad białą sierścią, warto jest dokładnie przestudiować swój wzorzec, tudzież swojego modela. Fakt, że pies ma białą sierść nie oznacza wcale, że używamy do rysowania tylko i wyłącznie białej kredki. Tak jak już wielokrotnie wspominałam, żaden kolor w naturze nie występuje w czystej postaci, czyli takiej jaką mamy np. w kredkach, farbach, pastelach. Dlatego istotna jest umiejętność mieszania barw i nakładania kolorów na siebie, tak aby dały nam oczekiwany, naturalny efekt. Tak też dzieje się z bielą i białą sierścią. Jeżeli przyjrzymy się dokładnie sierści psa na zdjęciu, można dostrzec kilka kolorów, o których warto pomyśleć podczas rysowania białej sierści.  Są to zielenie, żółcienie, fiolety, błękity, brązy, szarości i czernie. To one składają się w głównej mierze na koloryt białej sierści. Oczywiście ich skład nie jest stały, raczej umowny, w zależności od danego odcienia sierści, jego otoczenia, które również wpływa na skład kolorów, a także innych czynników np. intensywności światła.


Dodatkowo każde miejsce na sierści wymaga innego podejścia i użycia innej kolorystyki. Jest to kwestia indywidualna ponieważ każdy z nas widzi co rysuje i wie co ma przed oczyma. Dlatego też ja nie będę Wam pisać o tym, jakich kolorów użyć i w jakich miejscach, ponieważ byłoby to bez sensu jako, że każdy pies ma inną sierść a ona mieni się w różnych punktach innymi kolorami.  Np. na pysku jednego psa będzie więcej żółtego a u innego więcej błękitu. Natomiast postaram się Wam przekazać wiedzę dotyczącą umownego nakładania barw.

Pracę zaczynamy oczywiście od przestudiowania naszego wzorca. Uważnie oglądamy i staramy się rozpoznać jakie kolory występują w tej sierści, którą będziemy chcieli narysować. Następnie przygotowujemy sobie kredki w tych samych odcieniach. W moim przypadku były to kredki Bic Tropicolors 24 - głównie brązy, błękity, fiolety, szarości i żółcienie. Sporadycznie użyłam zieleni. Nazwijmy te kolory kolorami podkładowymi, jako że będziemy ich używać na samym początku pracy. Ponad to, oczywiście użyłam także czerni i przede wszystkim bieli akwarelowej Koh - I - Noor, która jest w tym przypadku czołowym kolorem.


I pomimo że biel jest podstawowym i czołowym kolorem, używamy jej dopiero na końcu. Jest to kolor, który nada całej pracy odpowiedniego kolorytu oraz formy. Ale o tym później.
Tak więc pracę rozpoczynamy od nakładania wszystkich kolorów podkładowych ( poza bielą ). Zaczynamy od najjaśniejszych tonacji, które widzimy w danym fragmencie. Np. jeśli dostrzegamy na określonym obszarze żółcienie , zielenie i brązy, to zaczynamy od żółcieni i stopniowo nakładamy coraz ciemniejsze barwy. 

Ilość i odcienie kolorów użytych w danym miejscu są naszą własną decyzją, wynikającą z uważnej obserwacji. 
Kolory nakładamy tylko w tych miejscach, w których one występują. Jeżeli nie ma w nich jakiegoś odcienia to go zwyczajnie pomijamy. Lub jeżeli we wzorcu są widoczne fragmenty czystej bieli, to w tych miejscach nie nakładamy kolorów podkładowych a biel nakładamy bezpośrednio na kartkę, aby przy końcowym etapie była wyraźna i czysta. 

Kolory podkładowe to kolory, które stanowią podkład barwny pod kolor bieli. Dlatego jest to takie ważne aby zacząć pracę właśnie od nich. 
I tak np. na kolor błękitu nakładam odrobinę brązu. Jako, że nie było w tym miejscu innych odcieni, zostawiam je w takiej ilości i sięgam po białą kredkę aby wykończyć dany fragment.
Przy nakładaniu kolorów podkładowych należy pamiętać wykonywaniu gładkich przejść pomiędzy tonacjami barw. Należy także pilnować odpowiedniego i stałego nacisku ręki alby plama barwna była równo położona. Tak jak to widać na zdjęciu.    

UWAGA ! 
Kolory podkładowe nakładamy delikatnie. Tak jak to widać na fotografii. Wyjątkiem są miejsca, gdzie ich natężenie jest faktycznie silne, np. przy pysku lub przy oczkach. 

Kierunek kreski przy nakładaniu kolorów podkładowych nie ma znaczenia. Mogą to być gładkie plamy barwne. Kształt sierści nadamy i tak dopiero przy użyciu  białej kredki.
Po nałożeniu kolorów podkładowych sięgamy po biel. Białą kredką wypełniamy kolejne przestrzenie - te puste i te z podkładem. Kreski stawiamy krótkie w miejscach, gdzie sierść jest krótka a dłuższe tam, gdzie jest dłuższa. Linie muszą być stawiane jedne na drugie, zgodnie z kierunkiem sierści. Zazwyczaj stawiam je w formie delikatnego łuku, ale zdarza się, że są to proste i krótkie pociągnięcia. Czasem w miejscach gdzie występują kolory podkładowe ilość białych kresek warto zmniejszyć aby barwy te były bardziej widoczne. 
Miejsca bardzo ciemne poprawiamy brązem i czernią.
UWAGA ! 
Jeżeli plamy podkładowe wykonaliśmy odpowiednio delikatnie, to będziemy w stanie je rozjaśnić białą kredką, a biel dzięki kolorom podkładowym, otrzyma delikatną poświatę kolorystyczną. O to nam w tym wszystkim chodzi. Nigdy bowiem nie otrzymamy idealnej bieli w miejscu pokrytym wcześniej jakimś odcieniem, a już na pewno nie kilkoma odcieniami. Ale za to je rozjaśnimy - mniej lub bardziej - i uzyskamy inny walor artystyczny, którzy będziemy mogli interpretować sobie jako pochodny kolor bieli. W ten sposób biel sierści pozostanie bielą, ale bardziej zbliżoną do jej naturalnych refleksów w naturze.  A te, tak jak już wspominałam wcześniej, nigdy nie występują w naturze w swej czystej postaci. I kółko nam się zamyka. 

A teraz przejdźmy do elementów granicznych sierści. Dobrze jest wykonywać je gdy mamy gotowe tło. Ja przeważnie nie wykonuję całego tła, ponieważ lubię używać kolorowego papieru. Natomiast jeżeli ktoś planuje tło w swojej pracy, to lepiej zacząć od niego a dopiero potem wykańczać sierść.
Jeżeli chodzi o technikę to sprawa jest prosta. Od strony wewnętrznej sierści stawiamy delikatne i szybkie pociągnięcia do zewnątrz, tak jak pokazują strzałki na obrazku. Najlepiej wykonywać to zaostrzoną kredką są wtedy cieńsze i delikatniejsze. Linie zazwyczaj układają się w delikatne łuki. Strony w jakie należy je stawiać zależy od tego jak wyglądają  na wzorcu. 

Teraz przejdźmy do ostatniego elementu pracy, już bardziej ogólnego. Mam tu na myśli ogólną formę sierści. Kwestia ta dotyczy nie tylko sierści białej ale i ciemnej czy pośredniej. 
Jak widać na końcowym etapie mojej pracy, sierść pieska układa się jakby w warstwy, które zaznaczone są prążkowo - kolory podkładowe układają się na przemian z czystą bielą, która określa nam najmocniej doświetlone partie sierści. Otóż jest to bardzo charakterystyczne dla sierści, ale nie zawsze tak musi być. Jeżeli spojrzycie na zdjęcie psa z początku notatki te prążki znikają a sierść układa się w grubsze kosmyki ( zwłaszcza pod pyskiem ) albo nie układa się wcale ( tułów psa - prawa strona zdjęcia ). Na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę. to bardzo ważne, ponieważ to również nadaje naszej sierści formę i kształt. Sprawia że wydaje się bardziej skosmacona, albo rozczesana, gładka lub bardziej szorstka.
W kwestiach rysowania białej sierści na białym papierze stosujemy podobną metodę, jedynie eliminujemy kolor biały z asortymentu. Natomiast formę i kształt sierści tworzymy za pomocą kolorów podkładowych, a także za pomocą tła, którego obecność w przypadku białej sierści, będzie konieczna.
Osobiście polecam tworzenie prac w kolorze, na kolorowych papierach. Biel kartki bardzo rozjaśnia nakładane barwy oraz eliminuje możliwość użycia białej kredki, która dużo daje kolorowemu rysunkowi.


No i na temat rysowania białej sierściuchy to by  było na tyle. Mam nadzieję, że wszystko jest zrozumiałe i jasne, a gdyby coś, to wiecie  gdzie mnie znaleźć. Trzymajcie się ciepło i życzę ogromnej weny. W końcu wakacje tuż tuż :D 


Czytaj Więcej »