AKTUALNOŚCI !!!

piątek, 3 lipca 2015

Jak Rysować Koronkę - białą kredką na czarnym lub ciemnym papierze ?

Walczymy ponownie z białą kredką 

Cześć Kochani ! Witam was gorąco i słonecznie w ten jakże przyjemny, wakacyjny dzień. Przepraszam za tak długi okres oczekiwania na nowe posty. Długo mnie nie było i okryłam bloga odrobiną milczenia, niestety czasem w życiu rzeczy się komplikują i trzeba z konieczności od niektórych odpocząć. Natomiast od jakiegoś czasu powoli wracam sobie do życia twórczego i z tej właśnie okazji przygotowałam dla was notatkę o tym, jak rysować koronkę białą kredką na ciemnym papierze.  
Wielu osobom, w tej pracy bardzo podobał się motyw koronki, za co oczywiście jestem wdzięczna i strasznie się cieszę. Dlatego też postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy, jako że nie jest to żadna tajemnica a banalna sprawa, która dzisiaj chciałabym się podzielić.

Do wykonania pracy użyłam Czarnego bloku Canson oraz białej kredki Derwent Coloursoft. Naturalnie można użyć także zwykłego czarnego bloku technicznego np: Happy Color Premium, czy coś w ten deseń :D Oraz innej miękkiej, białej kredki, która będzie spełniać nasze oczekiwania.


Na początek zaczynamy od przygotowania sobie delikatnego szkicu tego, co będziemy wypełniać. W tym przypadku była to koronka.
Wypełnianie rozpoczynam od delikatnego rozjaśniania poszczególnych miejsc, które są mocniej oświetlone. Jak wiemy rysując białą kredką na ciemnym papierze skupiamy się na rozjaśnianiu a nie przyciemnianiu, tak jak to dzieje się w przypadku kreślenia ołówkiem po białej kartce.
Przy pierwszej fazie wypełniania skupiamy się naturalnie na większych oraz na mniejszych powierzchniach. Tworzymy sobie podkład pod wzory koronkowe, które będziemy tworzyć później.

Podczas tego etapu cieniowania zaznaczamy również fałdy materiału. W przypadku rysowania białą kredką na czarnym papierze, im więcej fałd materiału mamy nałożonych na siebie, tym bardziej powinny się one wyróżniać na czarnym tle. Czyli dociskamy mocniej kredką i tworzymy te miejsca jaśniejsze.



Gdy już mamy ogólne kształty i cienie materiału zarysowane, skupiamy się teraz na dekoracjach, haftach i wzorach.
Przede wszystkim warto się dokładnie przyjrzeć i przeanalizować czy są to kwiatki, liście, paski, wstęgi czy wszystko razem. Następnie partia po partii wypełniamy nasz materiał tymi wzorami, pamiętając, że ich kształt w dużej mierze zależy też od ukształtowania materiału.  Czyli nie zawsze są one idealnie widoczne. Często ulegają załamaniu, zaokrągleniu, lub ucinane są przez fałdę materiału albo pod nią nikną.
Miejsca tonące w mroku sprawiają, że wzory są słabiej widoczne, tak więc zaznaczamy je delikatniej, tak jak to widać na zdjęciu. Te, które stopniowo wchodzą w oświetloną powierzchnię, stopniowo wzmacniamy aby uzyskać ładne przejścia od partii ciemnej do partii jasnej.
Może zdarzyć się, że takie delikatne przejścia nie będą widoczne i zamiast tego będziemy musieli wykonać kredką radykalną różnicę pomiędzy tym, co tonie w cieniu a tym, co znajduje się w partii oświetlonej.
To czy zastosujecie pierwszy czy drugi sposób zależeć będzie od Waszego wzorca. Dlatego istotna jest umiejętność obserwacji - często zerkajcie na swoje zdjęcie referencyjne. 


Wzory, które są silnie oświetlone ( przez co dobrze widoczne ), zaznaczamy mocno dociskając kredkę do papieru. Przy użyciu miękkiego grafitu, raczej nie będziecie mieć z tym większego problemu.
Mocno zaznaczone wzory wyjdą bardziej do przodu, natomiast te słabiej zaznaczone, które rysowaliśmy w poprzednim punkcie,  wycofają się w cień, przez co koronka nabierze odpowiedniego wymiaru oraz przestrzenności.


I to cała zagadka dotycząca koronki. Wkrótce do notatki dołączę filmik ( niestety jeszcze nie udało mi się go zrobić ), tak więc proszę zaglądajcie jeśli jesteście ciekawi, a na razie życzę wszystkim udanego i twórczego dnia :) 




niedziela, 7 czerwca 2015

Staedtler Mars Lumograph

Czyli Węglowe Ołówki


Witam Was kochani bardzo serdecznie w tym jakże upalnym i słonecznym dniu. Jak się macie ? Ja mam ostatnio sporo na głowie i trochę niestety brakuje mi czasu na pasję, ale myślę, że wkrótce załatwię co trzeba i wrócę z pełnym impetem artystycznym. :) No i moje gratulacje ! Wakacje tuż, tuż ! 
A po dwóch tygodniach przerwy serwuję recenzję ołówków Staedtler  z serii Mars Lumograph. Recenzja czekała sobie i czekała, aż  w końcu się doczekała światła dziennego. W moje ręce trafiły dwie miękkości z tej serii, które uznałam w swojej twórczości jako najbardziej przydatne. I nie będę ukrywać, że skusiły mnie pogłoski oraz liczne informacje na temat ich wyjątkowej umiejętności, o której napiszę poniżej. 

Charakterystyka


Ołówki te charakteryzują się matowym grafitem, który w użyciu przypomina nieco mieszankę zwykłego grafitu, i węgla. Cecha ta nie tylko wyczuwalna jest podczas pracy ale jest także widoczna na rysunku, bowiem ołówki te znacznie mniej błyszczą się od ołówków ze zwykłym grafitem. I to jest właśnie to, co skusiło mnie ogromnie na zakup, bowiem od zawsze w ołówkach denerwował mnie połysk. Już nie wspominając o usilnych próbach wykonania prawidłowego zdjęcia rysunku, bez błyszczących partii, co czasem równa się walce z wiatrakami. 
Pod tym względem Lumography mają dużą przewagę, jednak nie są też idealne. 




Moimi wybrankami okazały się być twardości 5B i 8B. Tak więc grafity bardzo miękkie, przeznaczone do zadań specjalnych, ponieważ to w najmiększych grafitach połysk jest najbardziej irytujący - a przynajmniej dla mnie. Tak więc przed pracą postanowiłam wykonać próbne zestawienie Lumographów ze zwykłymi grafitami. Co się okazało wcale nie jest różowo i niezawodnie. Na zdjęciu poniżej - po lewej - ołówek Artista 5B, w środku Lumograph 5B i ostatni Lumograph 8B - z prawej. Z testu wyraźnie wynika, że zakres matu tych ołówków w dużej mierze zależy od twardości grafitu. Im twardszy grafit tym mniejszy mat, a im miększy grafit, tym mat jest większy. Widać ewidentnie, że Lumograph 5B nie różni się zbytnio połyskiem od zwykłego ołówka Artista o tej samej miękkości. Oczywiście nie było potrzeby stawiać do testu zwykłego ołówka 8B, ponieważ i tak z góry wiadome jest, że błyszczałby się jak Edward Cullen w słońcu. Tak więc Lumograph 8B okazał się być, na chwilę obecną, jedynym przedstawicielem swojej rasy, który zdał egzamin węglowych ołówków. I na nim też najbardziej się skupię. 



Widać wyraźnie, że Lumograph 8B w przeciwieństwie do swojego brata 5B i zwykłego ołówka 5B, pozostaje matowy. Naturalnie mat ten nie jest kwestią stuprocentową, ale o tym nieco później. 

  • Wspominałam wcześniej, że pomiędzy Lumographem a zwykłym ołówkiem grafitowym jest różnica nie tylko w połysku ale także i w użytkowaniu. I to jest fakt. Wielokrotnie gdy sięgałam po 8B odczuwałam z jego strony przedziwny opór w prowadzeniu grafitu po papierze. Nie jestem ekspertem od ładu i składu produktów artystycznych, ale przypuszczam, że to głównie z powodu składnika, który w zwykłych ołówkach powoduje połysk i gładsze prowadzenie ( to się tyczy również twardszego 5B Lumograph ), a którego w 8B Lumograph brak. Stąd jego matowość i "szorstkość". Tak więc zestawiając je ze sobą mogę uznać, że zwykłe ołówki, jak i twardsze Lumography łatwiej się rozprowadzają po papierze ponieważ są bardziej śliskie a  co za tym idzie - błyszczą się. Lumograph 8B  natomiast pozostaje matowy, mniej błyszczący i bardziej szorstki w obejściu, przez co nieco trudniej go rozprowadzać po podłożu, natomiast nie jest to wielkim mankamentem i można spokojnie to obejść dookoła, jak kałużę.

  • Pomimo, że można je nazwać węglowymi ołówkami, do węgla im daleko, zwłaszcza tym od 5B w dół. Co do wyjątkowego 8B - jest  on bardzo miękki, owszem, jednak węgiel jest o wiele miększy i daje stuprocentowy mat, podczas gdy w 8B Lumograph może on być w granicach 90 %. Dodatkowo należy również wziąć pod uwagę charakter produktu. Węgiel to węgiel, a ołówek to ołówek. Dlatego oczywiste jest, że węgiel dodatkowo rozetrzemy palcem, Lumographa już nie bardzo. Skala roztarcia tego ołówka, będzie bardzo przypominała skalę roztarcia zwykłego grafitu. A i skusiłabym się o stwierdzenie, że ma nawet nieco mniejszą, co według mnie jest wielką zaletą, bo nie lubię gdy ołówek mi się rozciera, nie ważne z jakiego powodu.
  • Test gumki do mazania wykazał, że skuteczność mazania zależy od miękkości grafitu, aczkolwiek przy 5B Lumograph odniosłam wrażenie, że było nieco trudniej niż przy zwykłym ołówku 5B. Największe trudności sprawił mi 8B, nie mniej jednak coś się wymazało jednak niezbyt skutecznie, bo ślady zostały.

Praktyka




W praktyce ołówki te jak najbardziej zdały egzamin. Zwłaszcza 8B. Spokojnie można go również wykorzystać podczas pracy z kredkami. Łączy się  z nimi bardzo dobrze, choć czasem na śliskich kredkach Lumograph 8B może stawić lekki opór. Ponieważ śliskie na matowe nałożymy, natomiast matowe na śliskie może być nieco problematycznie - jednak nie znaczy to, że jest tak w każdym przypadku. Dlatego w tutaj nie należy się zrażać - wystarczy zwiększyć nacisk ręki i sprawa zostanie załatwiona.  

Wracając do skali pozostawianego matu przez 8B Lumograph - nie jest on stuprocentowy. Na upartego i pod odpowiednim kątem można ten połysk uzyskać. Ale to trzeba być na prawdę bardzo wybrednym aby doszukiwać się czegoś, co jest tak słabo na pierwszy i na drugi rzut oka widoczne.  




  • Podczas  łączenia zwykłych ołówków z 8B Lumograph w jednym rysunku, może być dostrzegalna różnica w uzyskiwanych efektach. To znaczy matowość Lumographa zawsze będzie się wyróżniać na tle połysku zwykłych grafitów i na odwrót. Co nie znaczy, że nie jest to dozwolone albo niemożliwe. Z mojego punktu widzenia, trochę to drażni oko, co ostatecznie i tak jest kwestią indywidualnych preferencji i każdy może mieć inną w tym temacie opinię. :) 

Tak więc ogólnie rzecz biorąc 8B Mars Lumograph :

- są miękkie
- są matowe ( nie błyszczą się )
- można je łączyć ze zwykłymi grafitami
- można je łączyć z kredkami
- nie rozmazują się zbytnio

Miękkości 5B i ( prawdopodobnie ) poniżej 5 w grupie B :

- są miękkie
- niestety się błyszczą
- można łączyć je ze zwykłymi grafitami
- można je łączyć z kredkami
- rozmazują się standardowo jak zwykłe ołówki

Poniżej prace, w których użyłam Mars Lumograph 8B.



Co do charakterystyki pozostałych miękkości czy twardości  innych grup, nie jestem w stanie nic powiedzieć, ponieważ nie udało mi się jeszcze wypróbować. Ale jak wypróbuję to z pewnością uzupełnię notatkę. ;)








niedziela, 24 maja 2015

Jak rysować kredkami białą sierść ?

Futerko po raz kolejny

Ha ha ! I wreszcie spotykamy się po raz kolejny moi kochani ! Ale tym razem uraczę Was tutorialem, który czeka już dosyć długo na swoją kolej. :) Pogoda nie raczy nas ostatnio nadmiarem słońca, przynajmniej u mnie, więc jest dużo czasu aby czytać.... i rysować. ;) Na dzisiaj mam coś na temat sierści białej i jak rysować ją kredkami. Zacznę może od krótkiej teorii i dodatkowo wspomogę się poniższym zdjęciem, które wyjaśni całą kwestię związaną z obserwacją futrzanego projektu.
Zanim bowiem zaczniemy naszą pracę nad białą sierścią, warto jest dokładnie przestudiować swój wzorzec, tudzież swojego modela. Fakt, że pies ma białą sierść nie oznacza wcale, że używamy do rysowania tylko i wyłącznie białej kredki. Tak jak już wielokrotnie wspominałam, żaden kolor w naturze nie występuje w czystej postaci, czyli takiej jaką mamy np. w kredkach, farbach, pastelach. Dlatego istotna jest umiejętność mieszania barw i nakładania kolorów na siebie, tak aby dały nam oczekiwany, naturalny efekt. Tak też dzieje się z bielą i białą sierścią. Jeżeli przyjrzymy się dokładnie sierści psa na zdjęciu, można dostrzec kilka kolorów, o których warto pomyśleć podczas rysowania białej sierści.  Są to zielenie, żółcienie, fiolety, błękity, brązy, szarości i czernie. To one składają się w głównej mierze na koloryt białej sierści. Oczywiście ich skład nie jest stały, raczej umowny, w zależności od danego odcienia sierści, jego otoczenia, które również wpływa na skład kolorów, a także innych czynników np. intensywności światła.


Dodatkowo każde miejsce na sierści wymaga innego podejścia i użycia innej kolorystyki. Jest to kwestia indywidualna ponieważ każdy z nas widzi co rysuje i wie co ma przed oczyma. Dlatego też ja nie będę Wam pisać o tym, jakich kolorów użyć i w jakich miejscach, ponieważ byłoby to bez sensu jako, że każdy pies ma inną sierść a ona mieni się w różnych punktach innymi kolorami.  Np. na pysku jednego psa będzie więcej żółtego a u innego więcej błękitu. Natomiast postaram się Wam przekazać wiedzę dotyczącą umownego nakładania barw.

Pracę zaczynamy oczywiście od przestudiowania naszego wzorca. Uważnie oglądamy i staramy się rozpoznać jakie kolory występują w tej sierści, którą będziemy chcieli narysować. Następnie przygotowujemy sobie kredki w tych samych odcieniach. W moim przypadku były to kredki Bic Tropicolors 24 - głównie brązy, błękity, fiolety, szarości i żółcienie. Sporadycznie użyłam zieleni. Nazwijmy te kolory kolorami podkładowymi, jako że będziemy ich używać na samym początku pracy. Ponad to, oczywiście użyłam także czerni i przede wszystkim bieli akwarelowej Koh - I - Noor, która jest w tym przypadku czołowym kolorem.


I pomimo że biel jest podstawowym i czołowym kolorem, używamy jej dopiero na końcu. Jest to kolor, który nada całej pracy odpowiedniego kolorytu oraz formy. Ale o tym później.
Tak więc pracę rozpoczynamy od nakładania wszystkich kolorów podkładowych ( poza bielą ). Zaczynamy od najjaśniejszych tonacji, które widzimy w danym fragmencie. Np. jeśli dostrzegamy na określonym obszarze żółcienie , zielenie i brązy, to zaczynamy od żółcieni i stopniowo nakładamy coraz ciemniejsze barwy. 

Ilość i odcienie kolorów użytych w danym miejscu są naszą własną decyzją, wynikającą z uważnej obserwacji. 
Kolory nakładamy tylko w tych miejscach, w których one występują. Jeżeli nie ma w nich jakiegoś odcienia to go zwyczajnie pomijamy. Lub jeżeli we wzorcu są widoczne fragmenty czystej bieli, to w tych miejscach nie nakładamy kolorów podkładowych a biel nakładamy bezpośrednio na kartkę, aby przy końcowym etapie była wyraźna i czysta. 

Kolory podkładowe to kolory, które stanowią podkład barwny pod kolor bieli. Dlatego jest to takie ważne aby zacząć pracę właśnie od nich. 
I tak np. na kolor błękitu nakładam odrobinę brązu. Jako, że nie było w tym miejscu innych odcieni, zostawiam je w takiej ilości i sięgam po białą kredkę aby wykończyć dany fragment.
Przy nakładaniu kolorów podkładowych należy pamiętać wykonywaniu gładkich przejść pomiędzy tonacjami barw. Należy także pilnować odpowiedniego i stałego nacisku ręki alby plama barwna była równo położona. Tak jak to widać na zdjęciu.    

UWAGA ! 
Kolory podkładowe nakładamy delikatnie. Tak jak to widać na fotografii. Wyjątkiem są miejsca, gdzie ich natężenie jest faktycznie silne, np. przy pysku lub przy oczkach. 

Kierunek kreski przy nakładaniu kolorów podkładowych nie ma znaczenia. Mogą to być gładkie plamy barwne. Kształt sierści nadamy i tak dopiero przy użyciu  białej kredki.
Po nałożeniu kolorów podkładowych sięgamy po biel. Białą kredką wypełniamy kolejne przestrzenie - te puste i te z podkładem. Kreski stawiamy krótkie w miejscach, gdzie sierść jest krótka a dłuższe tam, gdzie jest dłuższa. Linie muszą być stawiane jedne na drugie, zgodnie z kierunkiem sierści. Zazwyczaj stawiam je w formie delikatnego łuku, ale zdarza się, że są to proste i krótkie pociągnięcia. Czasem w miejscach gdzie występują kolory podkładowe ilość białych kresek warto zmniejszyć aby barwy te były bardziej widoczne. 
Miejsca bardzo ciemne poprawiamy brązem i czernią.
UWAGA ! 
Jeżeli plamy podkładowe wykonaliśmy odpowiednio delikatnie, to będziemy w stanie je rozjaśnić białą kredką, a biel dzięki kolorom podkładowym, otrzyma delikatną poświatę kolorystyczną. O to nam w tym wszystkim chodzi. Nigdy bowiem nie otrzymamy idealnej bieli w miejscu pokrytym wcześniej jakimś odcieniem, a już na pewno nie kilkoma odcieniami. Ale za to je rozjaśnimy - mniej lub bardziej - i uzyskamy inny walor artystyczny, którzy będziemy mogli interpretować sobie jako pochodny kolor bieli. W ten sposób biel sierści pozostanie bielą, ale bardziej zbliżoną do jej naturalnych refleksów w naturze.  A te, tak jak już wspominałam wcześniej, nigdy nie występują w naturze w swej czystej postaci. I kółko nam się zamyka. 

A teraz przejdźmy do elementów granicznych sierści. Dobrze jest wykonywać je gdy mamy gotowe tło. Ja przeważnie nie wykonuję całego tła, ponieważ lubię używać kolorowego papieru. Natomiast jeżeli ktoś planuje tło w swojej pracy, to lepiej zacząć od niego a dopiero potem wykańczać sierść.
Jeżeli chodzi o technikę to sprawa jest prosta. Od strony wewnętrznej sierści stawiamy delikatne i szybkie pociągnięcia do zewnątrz, tak jak pokazują strzałki na obrazku. Najlepiej wykonywać to zaostrzoną kredką są wtedy cieńsze i delikatniejsze. Linie zazwyczaj układają się w delikatne łuki. Strony w jakie należy je stawiać zależy od tego jak wyglądają  na wzorcu. 

Teraz przejdźmy do ostatniego elementu pracy, już bardziej ogólnego. Mam tu na myśli ogólną formę sierści. Kwestia ta dotyczy nie tylko sierści białej ale i ciemnej czy pośredniej. 
Jak widać na końcowym etapie mojej pracy, sierść pieska układa się jakby w warstwy, które zaznaczone są prążkowo - kolory podkładowe układają się na przemian z czystą bielą, która określa nam najmocniej doświetlone partie sierści. Otóż jest to bardzo charakterystyczne dla sierści, ale nie zawsze tak musi być. Jeżeli spojrzycie na zdjęcie psa z początku notatki te prążki znikają a sierść układa się w grubsze kosmyki ( zwłaszcza pod pyskiem ) albo nie układa się wcale ( tułów psa - prawa strona zdjęcia ). Na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę. to bardzo ważne, ponieważ to również nadaje naszej sierści formę i kształt. Sprawia że wydaje się bardziej skosmacona, albo rozczesana, gładka lub bardziej szorstka.
W kwestiach rysowania białej sierści na białym papierze stosujemy podobną metodę, jedynie eliminujemy kolor biały z asortymentu. Natomiast formę i kształt sierści tworzymy za pomocą kolorów podkładowych, a także za pomocą tła, którego obecność w przypadku białej sierści, będzie konieczna.
Osobiście polecam tworzenie prac w kolorze, na kolorowych papierach. Biel kartki bardzo rozjaśnia nakładane barwy oraz eliminuje możliwość użycia białej kredki, która dużo daje kolorowemu rysunkowi.


No i na temat rysowania białej sierściuchy to by  było na tyle. Mam nadzieję, że wszystko jest zrozumiałe i jasne, a gdyby coś, to wiecie  gdzie mnie znaleźć. Trzymajcie się ciepło i życzę ogromnej weny. W końcu wakacje tuż tuż :D 


niedziela, 17 maja 2015

Spotkanie z Ilojleen po raz trzeci...

Małe Szaleństwo w Katowicach


Witam Was kochani ! Jak tam samopoczucie ? :) Dzisiaj nie będzie ani tutorialu ani recenzji, dzisiaj...będzie słodkie lenistwo, które ostatnio mnie dopadło i nie chce puścić. Cóż, nie mogę się opierać, no bo jak ? Zwłaszcza gdy słońce świeci i ptaszki ćwierkają a znajomi czekają na umówione spotkania. I o tym właśnie dzisiaj napiszę - o spotkaniu ze wspaniałą i kochaną artystką Ilojleen. Ależ my się rozpędziłyśmy z tymi spotkaniami ! Ale jak tu sobie odmówić kiedy, wszystko wychodzi tylko na zdrowie :).
Pogodę w Katowicach miałyśmy dziwną, ni to słońce ni to chmury, ale chyba z przewagą słońca. Nie mniej jednak zamiast od spaceru, rozpoczęłyśmy biesiadę w Kredensie, w którym spędzałyśmy czas ostatnim razem. Oczywiście przysiadłyśmy sobie w tym samym, kameralnym miejscu, które zajmowałyśmy podczas poprzedniego spotkania, aby po jakimś czasie ujrzeć obce, zawiedzione twarze i usłyszeć słowa: " O nie ! Nasze miejsce jest zajęte". Chwilę po tym incydencie obie z Dominiczką uznałyśmy, że to jakiś obłęd, bo przecież to jest NASZE MIEJSCE :D. Tak więc uczciłyśmy "nasze miejsce" dwoma kredensowymi gigantami. Na początek kawą, potem herbatą a gdy już obdyskutowałyśmy większość tematów, nasze żołądki postanowiły upomnieć się o małe co nie co. Tak więc, wyruszyłyśmy z Naszego Miejsca na polowanie i upolowałyśmy sobie....zapiekanki :). Świeżutkie, dobrutkie, że aż nom nom.



Nazwy zapiekanek bardzo sugestywne...natomiast ja to lubię sobie czasem zakląć, więc mój wybór był raczej oczywisty ;).
Po zapiekankach nastąpił błogi stan zadowolenia żywnościowego, ale zamiast lęgnąć gdzieś na ławeczce, udałyśmy się z wizytą do Akantu, na małe ...piwko. Potem była ewentualna ławeczka. A gdy już zdobyłyśmy parę procentów we krwi, rozpoczęłyśmy rozkminiać tamtejsze ...umeblowanie i wszelkie przedziwne, wiszące napisy... O.o.


Jak zwykle tematy się nie kończyły, bo niby dlaczego i z jakiej racji, kiedy o blogach można w nieskończoność a i inne tematy cisnęły się na język. Między innymi tematyka konkursu, który organizuje Dominiczka. Miałam ogromne szczęście zostać w nim sędzią, z czego jestem bardzo dumna i tylko czekam na to, kiedy będę mogła przystąpić do akcji. :3
No i w końcu nadszedł czas na ławeczki, a nawet dwie. Tu i Tam. Mała pamiątkowa sesja ...




...i tradycyjnie zestaw głupich min, hehe. 


Nie mogę również pominąć faktu, że zostałam obdarowana miłym prezencikiem urodzinowym, z którego już zaczęłam korzystać :D.


No i żeby tego było mało, wkrótce kolejne spotkanie. Tym razem może uda mi się nagrać jakiś film ;) Bo Kraków to na pewno będzie pełny słońca :)
Tak, tak, będzie wkrótce tutorial :P


niedziela, 3 maja 2015

Jak Rysować Białą Kredką na Czarnym lub Kolorowym Papierze ?

Czyli rysujemy światło :) 

Witam wszystkich cieplutko ! Niezmiernie się cieszę, że ponownie mogę uraczyć Was tutorialem. Tyma razem będzie on mniej konkretny ale jednak będzie i wydaje mi się, że dosyć ciekawy ;) 
W dzisiejszej notce będę poruszać kwestię rysowania białą kredką, na czarnym, lub innym kolorowym papierze. 
Ostatnio ta metoda rysowania stała się bardzo popularna i zyskuje sobie wielu zwolenników. Natomiast pracę swoją w tym temacie rozpoczęłam jakiś czas temu, a mianowicie w 2005 roku. Zaczęłam wtedy od połączenia białej i czarnej pasteli twardej na czarnym papierze. Kilka lat później, w 2011 roku, podczas sprzątania,  wpadłam na swoje zdjęcia rentgenowskie i stworzył się pomysł aby wykonać rysunek rentgena. Postanowiłam wtedy, że użyję tylko białej kredki. No i takie coś wyszło...


Odrobina Teorii 


Zacznę może od rzeczy niezwykle istotnej. Na czym polega rysowanie białą kredką na czarnym papierze. Niektórzy nazywają to rysunkiem negatywowym, ale jest to błędne określenie, jako że rysowanie na czarnym papierze nie ma nic wspólnego z negatywem. Negatyw, jak wiecie, jest to termin pochodzący z dziedziny fotografii i oznacza całkowite odwrócenie kolorów i tonacji. Czyli to ,co w rzeczywistości jest białe, na negatywie staje się czarne. A to, co jest czarne, na negatywie staje się białe. 
Poniżej umieściłam czarno biały pozytyw rysunku kota ( po lewej ) i jego negatyw ( po prawej ). Widać wyraźnie, że czerń pozytywu zamienia się w biel a biel zamienia się w czerń.



                                      Pozytyw                                                        Negatyw

Gdy rysujemy ołówkiem na białej kartce, tworzymy właśnie taki oto pozytyw. Czyli zaznaczamy cienie tam, gdzie one występują i zostawiamy światło tam, gdzie jest jego faktyczne miejsce. Otóż rysunek na czarnym papierze białą kredką, polega głównie na tym samym, co rysunek zwykłym ołówkiem na białej kartce. Różnica jest tylko taka, że zamieniamy kolory kartek i kolory mediów. 

Rysując na jasnej kartce staramy się ołówkiem  przyciemniać. Jasna kartka stanowi dla nas światło a ciemny ołówek jest dla nas, w tym przypadku cieniem. 
W obecnym przykładzie przedstawiam tego samego pieska, niestety w innym ustawieniu, jednak widać wyraźnie, że białe partie sierści pozostały białe. Natomiast to, co czarne zostało mocno przyciemnione.
Naturalnie w rzeczywistości rysunek wykonany jest kredkami, jednak w ołówku wyglądałby identycznie jak tutaj  - w odcieniach szarości  i czerni. 
Na czarnej kartce natomiast staramy się rozjaśniać, używając do tego białej kredki. Czerń papieru stanowić będzie dla nas cień, a biała kredka służyć będzie jako światło. Tak więc nie tworzymy negatywu z odwróconymi tonacjami i barwami, tylko pozytyw ale na czarnym papierze, jednocześnie koncentrując się na zupełnie innym aspekcie ( światło ), niż w przypadku białej kartki ( cień ). 
Negatyw stworzylibyśmy wtedy, gdybyśmy podmienili kolory. Czyli zamiast zaznaczania światła na biało zaznaczalibyśmy cienie na biało. 
Podsumowując, na białej kartce skupiamy się na cieniach i przyciemnianiu, a na czarnej skupiamy się na świetle i rozjaśnianiu. 


Materiały 


Czego użyć aby nasz rysunek fajnie wyglądał ? A no przede wszystkim czarnego papieru i białej kartki. 
Jeżeli chodzi o czarny papier można zakupić sobie gotowy blok np. Canson, albo zaopatrzyć się w arkusz czarnego papieru, na przykład pod pastele, o którym już jakiś czas temu wspominałam TUTAJ. Dobrze jest używać do rysowania papieru bez faktury. Taki jest blok Canson - gładki z obu stron. Natomiast jeżeli chcecie zakupić papier na sztuki i np. większe formaty, zwracajcie uwagę czy papier na drugiej stronie jest gładki. Jeżeli tak to można kupować.
W zasadzie to i na stronie z fakturą można śmiało rysować. Mnie ona nie przeszkadza, natomiast niektórym może przeszkadzać fakt, iż rysunek nie będzie wtedy wystarczająco " gładki". To wygładzanie niektórym może służyć - jeśli lubicie bardziej szkicowe rysowanie. A innym będzie przeszkadzać. Kwestia gustu. Osobiście polecam gładką stronę. 
A teraz jakie kredki ? Najlepiej takie, które posiadają miękki grafit. Czyli dobrze byłoby użyć białej akwarelowej  Koh - I - Noora, albo Derwent Drawing, Derwent Coloursoft lub Derwent Inktense. Wszystkie są mniej więcej na tym samym poziomie miękkości. Oczywiście najtańszą opcją jest Koh - I -  Noor, ale wybór należy do samego artysty. :) 

Praktyka


Do wykonania rysunku użyłam białej kredki Derwent Coloursoft i bloku Canson formatu A4. 

Zaczynając rysunek, rozpoczynamy od szkicu. Możemy od razu zrobić to białą kredką albo jeżeli nie jesteśmy pewni, użyć na początek ołówka i dopiero poprawić kredką ( wiadomo ciemny ołówek nie bardzo jest widoczny na czarnym papierze - jedynie od światło ).
Przy wykonywaniu szkicu uważajcie z mazaniem. Jeżeli przesadzimy, gumka może zostawić brzydkie, jasne ślady na kartce. 
Początkującym sugeruję aby rozpoczynali pracę od delikatnego nakładania kredki. Czyli delikatnie nakładamy kolor na kartkę a dopiero potem stopniowo rozjaśniamy odpowiednie partie. Jeżeli czujecie się pewnie możecie od razu zaczynać pracę od najjaśniejszych partii ( np. linia nosa na zdjęciu ) i potem stopniowo przechodzić  w czerń kartki. Osobiście lubię korzystać z obu tych metod, w zależności od miejsca i tego jak mi wygodnie. 
Rysowanie białą kredką na czarnym papierze to nie jest tylko kwestia czerni i bieli. To także tonacje pośrednie, które należy zaznaczyć , odpowiednio delikatnie dociskając kredkę do papieru.  Im mocniej dociśniemy tym będą wyrazistsze im delikatniej tym  bardziej będą zlewać się z czernią. Warto pamiętać aby podczas rysowania łagodnie przechodzić od najjaśniejszych do najciemniejszych tonacji. 
Wyjątkiem są sytuacje, kiedy we wzorcu ( zdjęciu ) wyraźnie widać kontrast pomiędzy jasnym a ciemnym. Tak jak np. w tym przypadku jasna powieka kontrastuje z czernią rzęs. W takich momentach rysujemy wyraźną granicę pomiędzy jednym a drugim. 
Oczywiście wszystkie podobne spostrzeżenia uzyskujemy dzięki uważnej obserwacji. 
Pamiętamy oczywiście o tym, że cienie i ciemne partie tworzy dla nas kolor kartki i zdarzyć się może podczas rysowania, że będziemy musieli zostawić jakąś przestrzeń pustą. Tak jak ja np. policzek ( na zdjęciu ). 

Jak zawsze, przy każdej tego typu pracy, mogą zdarzyć się drobne pomyłki. Nikt nie jest geniuszem i mamy prawo się czasem mylić. Dlatego drobne pomyłki warto retuszować za pomocą gumki. Ja często używam gumki w ołówku, ponieważ jest precyzyjniejsza, ale można także i zwykłej. Należy jednak uważać aby te pomyłki były na prawdę niewielkie. Im bardziej użyjemy gumki, tym większe ślady ona zostawi nam na kartce.


I to już cała filozofia związana z rysowaniem. Naturalnie technikę tą możemy wykorzystać nie tylko na czarnym papierze, ale także na innych papierach o ciemnych lub intensywnych barwach, jak fiolety, ciemne brązy, zielenie, rudości, czerwienie itp.

Jeżeli zastosujemy inne kolory papieru, możemy uzyskać zupełnie inne efekty, ale równie interesujące. W takich przypadkach warto sięgnąć po papier pod pastele, który szczyci się różnorodnością kolorów i odcieni. 











Czasem możemy sobie także nieco poeksperymentować i do białej kredki dodać jakiś inny kontrastowy kolor, który na danym odcieniu kartki będzie równie widoczny jak biel. 
I tak na przykład w tym przypadku, do portretu Kate Bush, na rudym papierze, użyłam białej i ciemnobrązowej kredki. 







Z czasem możemy iść o wiele dalej niż mogłoby się to wydawać możliwe. Zestawiać dwa kontrastowe kolory ( biel i ciemny brąz ) z innymi pasującymi nam do całokształtu odcieniami ( złoto, czerwienie, czernie, żółcienie).  



No i jeżeli chodzi o ten temat to chyba już wyczerpałam wszelką możliwą wiedzę. Poniżej tylko przedstawię Wam moje ostatnie, wybrane prace w tej technice i pożegnam się z Wami wielkimi całuskami.  ♥♥♥