AKTUALNOŚCI !!!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pastele Olejne Pentel

OK ? Czy do BANI ? 


Witam Was Kochani ! Na dzisiaj przygotowałam notatkę na temat pasteli olejnych, o których chciałam napisać już jakiś czas temu, jednak ciągle pojawiały się ważniejsze tematy. Tym razem jednak postanowiłam podzielić się z Wami opinią na temat produktu, w którym pokładałam wielkie nadzieje. Bo jakby na to nie patrzeć Pentel nie jest złą marką, a przynajmniej w mojej opinii. Tym bardziej, że mój wiekowy ołówek automatyczny nadal działa i nic nie wskazuje by owa firma pod tym względem mnie zawiodła.   
Pastele zakupiłam oczywiście przypadkowo robiąc zakupy w Tesco, już jakiś czas temu. No i kiedy przychodzi do działów papierniczych to zamieniam się w srokę; bo tu mi się błyszczy, tu mi się świeci i zawsze coś do koszyka wrzucę. Kiedy wróciłam do domu, przyznam się szczerze, że byłam oszołomiona i wniebowzięta kiedy otworzyłam pudełeczko. To, co mnie na początek urzekło. to piękna gama kolorystyczna.  Nie miałam na co narzekać bo 36 sztuk we wspaniałych tonacjach barwnych potrafi zakręcić w głowie. No a potem wszystko runęło jak domek z kart. I nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że ja bardzo rzadko marudzę jeśli chodzi o jakiekolwiek produkty i zawsze staram się dostrzegać te dobre strony ( umiejętność przydatna po zakupie obniżająca poziom rozmarudzenia i niezadowolenia ). Niestety nie ważne jak bardzo się starałam przekonać do tych pasteli, moja dezaprobata w stosunku do nich ciągle wzrastała a zaczęło się od zwykłych pomiarów wielkości. 





  • Bo jakby na to nie patrzeć pastele są mikrusie. Dla mnie zdecydowanie za małe, za....delikatne, wątłe - a dokładniej rzecz ujmując - za cienkie, w efekcie czego bardzo szybko się zacierają. Do jednego portretu, równie mikrusich rozmiarów, wykonanego tymi pastelami, zużyłam przynajmniej 2/3 sztyftu koloru łososiowego ( Różu Weneckiego), nie mówiąc już o bieli i innych kolorach. W tym momencie aby wykonać drugi portret muszę kupić drugą paczkę, ponieważ już brakuje mi niezbędnych odcieni. Ale nie kupię ponieważ bardzo przeszkadza mi ta " lekką " nieprawidłowość w odniesieniu do prędkości zużycia produktu, bo pastele olejne powinny wystarczyć przynajmniej do wykonania kilku prac, tudzież portretów ( ilość zależna od wielkości formatu). 
  • Kolejna, według mnie, wielka porażka to konsystencja. Są zdecydowanie za miękkie, przez co źle się pracuje, miesza barwy, i nakłada kolory. Bliżej im do farby aniżeli do pasteli. Konsystencja pasteli olejnych nie powinna być ani za twarda an za miękka. Powinny przypominać kredki świecowe ale z większym potencjałem zakrywania powierzchni. 
  • To, że rysowanie sztyftami utrudnia pracę nad szczegółami w ogóle, ze względu na płaskie obustronne ścięcia, to nie znaczy, że jest to niemożliwe. Zawsze dla mnie ratunkiem są ostre kanty i krawędzie. Niestety w przypadku tych pasteli, ze względu na ich miękkość i ta opcja się sypie  - zwyczajnie się nie da.
  • Ponad to utrudnione ( także przez miękkość ) nakładanie i mieszanie kolorów, również nie ułatwiło mi pracy. Kolory, na papierze czy płótnie, zwyczajnie kleją się do siebie i do sztyftów. Czasami odnosiłam wrażenie, że zbieram nowym kolorem to, co już położyłam wcześniej. Dodatkowo musiałam się nieźle natrudzić aby otrzymać gładkie przejścia między kolorami i tonacjami. Przy pastelach olejnych coś takiego nie powinno mieć miejsca.


  • Podczas pracy pastelami olejnymi normą jest, że biały kolor szybko się brudzi i aby uzyskać czystą barwę warto wytrzeć zabrudzenia chusteczką. W przypadku pasteli Pentel metodę tą musiałam stosować prawie do wszystkich kolorów, których używałam, co opóźniało czas wykończenia pracy i ujmowało przyjemności podczas rysowania. 



Bardzo jest mi przykro, że musiałam nie tylko się męczyć z pechowym produktem ale i z powodu tego, że musiałam wydać tak przykrą opinię. Nie lubię tego robić, jednak nie mogę ukrywać faktu, że według mnie pastele te są po prostu beznadziejne. Opinia poparta jest nie tylko doświadczeniem wynikającym z  użytkowania tego produktu, ale także z doświadczeniem arystycznym. I jakie by ono nie było - małe, duże, średnie, nie mnie to oceniać - to jednak miałam już wiele różnych pasteli olejnych i żadne nie zawiodły mnie tak jak te. Buuuuu :/



czwartek, 8 stycznia 2015

Jak Rysować Krótką Sierść Konia

Coś dla wielbicieli koni i krótkiej sierści :)

Na dzisiaj przygotowałam króciutki post na temat rysowania sierści końskiej. Wiele osób pytało mnie już jak to zrobić i od czego zacząć. W sumie sprawa jest prosta jak drut choć rysowanie krótkiej sierści i w dodatku tak, aby uchwycić połysk może wydawać się problematyczne. Uwierzcie mi, że takie nie jest. Wystarczy wziąć pod uwagę cechy charakterystyczne sierści i dokładnie obserwować wzorzec czy to będzie z natury czy ze zdjęcia.
Naturalnie problematykę sierści krótkiej przedstawię na podstawie rysunku w białej kredce na czarnym tle ale technika jest ta sama jeśliby zastosować ją w czarnym graficie na białym tle. Kwestią podstawową będzie zwykła odwrotność, o czym jeszcze poniżej wspomnę. A na start zacznę od samej techniki.

Poza rzeczą oczywistą jaką jest delikatny szkic i zarys naszego konika ( nie ważne czy to jest bardziej portretowe czy ogólne ) musimy pamiętać o pewnej zasadzie, o której już nie raz wspominałam przy rysowaniu włosów gładkich i prostych. Sierść końska jest dosyć gładka i układa się w odpowiednim kierunku, którego niestety musimy pilnować. Ten kierunek będzie zmienny w zależności od poszczególnej części ciała konia i jego ustawienia. Trochę przekabaciłam znalezione zdjęcie na swoją potrzebę aby pokazać dokładnie o co mi chodzi. Niestety nie znam autora zdjęcia.


Kiedy już dokładnie przestudiujemy sobie włosie, możemy przystąpić do rysowniczego działania. Początkujący lub osoby, które nie są pewne jeszcze swoich umiejętności mogą delikatnie zaznaczyć sobie kierunek włosia na kartce i według tego prowadzić rękę. Jednak należy to zrobić bardzo delikatnie tak, aby przy pokrywaniu rysunku nie były te linie widoczne i dały się zakryć ostatecznymi pociągnięciami ołówka czy kredki. 

Końską sierść rysujemy na zasadzie krótkich i pojedynczych pociągnięć kredką lub ołówkiem. Po każdej postawionej  kresce odrywamy grafit od podłoża i kładziemy kolejną o podobnej długości i w podobnym kierunku. Kreski stawiamy jedna na drugiej, dzięki czemu dokładnie wypełnimy przestrzeń a rysunek będzie sprawiał wrażenie dokładniejszego. Raz stawiamy ich więcej a raz mniej. Ich ilość będzie zależeć od tego jak intensywnie wypełnioną powierzchnię będziemy chcieli uzyskać. 

Ciągle pilnujemy kierunku w jakim układa się włosie. Pamiętajmy również o odpowiednim docisku ręki. Im mocniej ją dociśniemy tym silniejsze ślady zostawimy na kartce, im słabiej, tym będą one deilkatniejsze. 





UWAGA !!!

Jeżeli rysujemy białą kredką na czarnym papierze  skupiamy się na tym by zaznaczyć światło ! Czyli im mocniej przyciśniemy grafit do kartki, tym silniej zaznaczymy partie oświetlone. Czerń kartki w tym momencie staje się dla nas cieniem.
Jeżeli rysujemy standardowo czarnym grafitem na białej kartce, technika pozostaje ta sama tylko grafitem zaznaczamy cienie ! Czyli im mocniej dociśniemy grafit, tym mocniej zaznaczymy ciemne partie. Biel kartki staje się w tym przypadku dla nas światłem. 

UWAGA 2 !!!

Rysunek białą kredką na czarnym tle to nie negatyw ! Można się pomylić ponieważ bardzo przypomina  negatyw monochromatyczny, natomiast nie ma z nim nic wspólnego. W negatywie bowiem czerń staje się bielą a biel staje się czernią. Czyli zachodzi całkowita odwrotność jasności tonów -  cienie stają się jasne a światło staje się cieniem.  
Tutaj nic takiego nie zachodzi. Rysując białą kredką na czarnym papierze czerń dalej jest czernią, tylko w postaci czarnej kartki, a światło dalej jest światłem tylko w postaci białej kredki. I na odwrót - rysując czarnym grafitem na białym papierze, światło dalej jest światłem w postaci białej kartki a cień dalej jest cieniem w postaci czarnego grafitu :). W przeciwnym razie nasz konik nie wyglądałby na czarnym papierze tak : 

 Lecz wyglądałby tak :

Ale problem ten omówię dokładniej przy poruszaniu tego tematu w indywidualnym poście dotyczącym rysowania białą kredką na czarnym papierze. 


Tak czy siak technika rysowania krótkiej końskiej sierściuchy jest taka sama, niezależnie od tego czy będziemy rysować białą kredką na czarnym, czy czarną kredką na białym. Sposób, metoda i podejście pozostaje to samo :) 





poniedziałek, 29 grudnia 2014

Kalendarz na 2015 :)

Czyli mała przeróbka taniego badziewia :)

Witam Was ciepło w tym jakże chłodnym i zimowym dniu. Mam nadzieję, że święta minęły Wam przyjemnie na lenistwie i obżarstwie, którego ja osobiście mam już dosyć. Jak również zauważyliście, w zeszłym tygodniu posta nie było. Powodem były oczywiście święta, które bardziej mnie zaabsorbowały niż obdażyły nadmiarem wolnego czasu, którego niestety zabrakło mi na wszelkie internetowo blogowe działalności. A bo w sumie jakby na to nie patrzeć święta to w końcu czas, który absorbuje głównie do działalności domowych. 
Tak czy siak udało mi się jednak wykrzesać odrobinę wolnego czasu na działalność artystyczną a ten czas poświęciłam na rewitalizację zakupionego ostatnio kalendarza podręcznego na rok 2015. Oczywiście przy zakupie kalendarza zawsze mam ten sam problem - nie mogę nigdy znaleźć niczego co graficznie przyciągnęłoby moją uwagę i co wydałoby mi się szczególne i wyjątkowe. Dlatego też w większości takich przypadków przeinaczam takowy kalendarz wizualnie i dostosowuję go do indywidualnych potrzeb mojego zakręconego umysłu. Takim właśnie przeinaczonym kalendarzem chciałam się z  Wami dzisiaj podzielić. W zasadzie to nie jest może jakiś wybitnie dopracowany ale zawsze bardziej oddaje mnie aniżeli jakaś nudna grafika w chamskim, fluorescencyjnym pomarańczu połączonym z tandetnym i brudnym granatem. 




Do wykonania okładki użyłam spory arkusz szarego papieru. Ale zawsze można użyć jakiegoś dekoracyjnego kolorowego. Zależy od koncepcji i potrzeby. Ponad to wkleiłam ręcznie wykonane graficzki, które zapewne kojarzycie już z bloga :3, użyłam  koronki samoprzylepnej ( którą można kupić na dziale scrapbookowym w em-piku ), nóżek czarownicy ( które podkradłam bałwankowi :P ) i kolorowych spinaczy, żabek oraz dekoracyjnych magnesów. Samą okładkę dodatkowo zakleiłam taśmą przeźroczystą pasmo po paśmie, dzięki temu rysunki ani papierowa okładka nie ulegną zabrudzeniu tudzież potarganiu. Bo jak wiadomo taki kalendarz taszczony będzie wszędzie w torbie przez cały rok więc szkoda aby się zniszczył. 
Obecny stan jest nieco ubogi ale wierzę, że z czasem będę doklejać i dodawać elementów, które zrobię lub zdobędę zwyczajną drogą zakupu w 2015 roku.  



Myślę, że to fajny sposób umilania sobie planowanych terminów tudzież prowadzenia dziennika, złotych myśli czy innych zapisków. A dodatków można wprowadzić multum dzięki czemu dziennik stanie się jeszcze bardziej ciepły, kolorowy i jeszcze bardziej będzie oddawać nasz charakter oraz duszę. :) 
P.S. Nie pytajcie się mnie o sens wypowiedzi w białej chmurce gdyż sama go nie znam :P

A Wy ? Macie jakieś swoje szczególne upodobania do takich kalendarzy ? Jak je wykorzystujecie ? A może w ogóle nie używacie ? :) 
Jeżeli macie jakieś fajne artystyczne kalendarze z 2014 roku, które pękają w szwach i prezentują się ciekawie i kolorowo podzielcie się nimi ze mną. Do końca stycznia 2015 r. przesyłajcie mi zdjęcia na maila : marcysiowo@gmail.com. Zdjęcia dobrej jakości i dobrze oświetlone. Kto wie ? Może zrobię posta o najciekawszych artystycznych kalendarzach 2014 roku ...? :)



piątek, 19 grudnia 2014

Jak rysować ołowkiem upięte włosy - proste ?

Czyli włosy po raz kolejny :) 

Witam Was serdecznie w tym przedświątecznym tygodniu. Dzisiaj jak widać będzie tutorial i w dodatku po raz kolejny na temat włosów. Podobnych tematów już było sporo a znając życie będzie jeszcze więcej bo tematyka buszu na głowie sama w sobie jest dosyć rozległa. Na dzisiaj przygotowałam jednak kwestię rysowania upiętych i prostych włosów. Można to także podciągnąć pod temat rysowania skomplikowanej fryzury choć nie do końca. Tym razem chciałabym wziąć pod uwagę całokształt włosów gładkich, prostych ale upiętych w jakąś przedziwną formę. 
Oczywiście na wstępie przepraszam za kiepska jakość zdjęć. Były robione już jakiś czas temu i teraz nie bardzo dało się wyciągnąć z nich zbyt wiele. Mam jednak nadzieję, że wszystko widać i  z dzisiejszej notatki wyciągniecie całą esencję jaka będzie Wam potrzebna. 

Zanim przystąpimy do jakiejkolwiek pracy warto spojrzeć na fryzurę ogólnie. Zaznaczamy sobie ogólny zarys i  zwyczajnie dzielimy sobie poszczególne jej partie na sektory. Oczywiście ja zaznaczyłam wszystko białą linią tak jak mniej więcej powinno to wyglądać. Naturalnie nie musimy nieczego numerować. Chodzi o to aby ustalić ogólny kształt fryzury a następne poszczególne jej elementy oraz kształty, które się na niej znajdują. Kiedy mamy już wszystko rozrysowane tak jak być powinno przystępujemy do dalszej praktyki. 

UWAGA!!!

Kwestia pierwszeństwa czy wykonać najpierw włosy czy twarz i ciało jest całkowicie subiektywna. To nie ma znaczenia. Zwyczajnie rysujecie tak jak Wam jest wygodnie i jak Wam pasuje. 



Wypełnianie Sektorów

Tą kwestię omówię na podstawie fryzury gejszy, która niczym się nie różni od innych misternie ułożonych fryzur, choćby tej na zdjęciu powyższym. Technikę a może raczej sposób jak stosuję można śmiało używać w każdym podobnym przypadku. Zasada jest prosta. 

Mając włosy podzielone już na owe sektory, zaczynamy od wypełniania dowolnego pola pamiętając by kierunek stawianych przez nas kresek zgadzał się z kierunkiem ułożenia włosów w każdym z poszczególnych sektorów. 
Rysujemy kierując rękę od zewnętrznych linii do środka, zostawiając je delikatniejsze po środku. W ten sposób powstanie połysk świadczący o wypukłości konkretnego pukla.  


UWAGA!!!

Połysk na puklach nie zawsze leży idealnie po środku. Czasem zmienia swoje miejsce bliżej lub dalej od górnej lub dolnej krawędzi. Czyli może być położony bardziej u góry lub na dole pukla. Wszystko zależy od sposobu ułożenia włosów.

Z początku stawiamy kreski delikatniej. Z czasem jednak zwiększając ich ilość i im mocniej będziemy je stawiać nakładając je na siebie, tym mocniejszy cień na włosach nam się utworzy. Początkowo warto sięgnąć po twardszy grafit. Jego twardość powinna być uzaleźniona od tonacji włosów jakie rysujemy. I tak na przykład do czarnych użyłam na początek 2 B. Do jasnych użyłabym np. HB. 
Jeżeli na przestrzeni którą wypełniamy brakuje nam linii zewnętrznych kierujemy rękę po łuku ( lub innej formie np. fali ) w obu kierunkach.

UWAGA!!!

Naturalnie dobór miękkości grafitu jest indywidualny ponieważ każdy z Was będzie śmigał w swoich rysunkach odmienne tonacje czy kolory włosów i pod tym kątem sami będziecie musieli również zadecydować jaką twardość najlepiej Wam będzie odpowiadać. 

Trzymając się formy i kierunku w jakim ułożone są pukle włosów nakładamy kolejno liniie i kreski dopóki odcień w danym miejscu nas nie zadowoli. Wiadome jest, że przy jasnych włosach będziemy musieli zachować szczególną ostrożność gdyż przeważnie pozbawione są one głębokich i czarnych refleksów. 
Kiedy docieramy do miejsca, w którym graniczą włosy ze skórą twarzy, należy pamiętać aby cienkimi i pewnymi pociągnięciami kierować linie od strony włosów ku skórze. Czyli tak jakbyśmy nakładali pojedyncze i krótkie kosmyki na skórę. 
Końcowym etapem jest przyciemnianie konkretnych partii a także wykonywanie drobnych poprawek ołówkiem o miększym graficie. Czyli wszelkie mocniejsze cienie rzucane przez pukle, jak również przez liczne ozdoby tkwiące we włosach, wzmacniamy miękkim grafitem. I tak np. do czarnych włosów użyłam 5B ( można więcej ). 5B także nadaje się również do wzmocnienia cieni na jasnych włosach. Ale ogólnie rzecz biorąc dobieranie miękkości grafitów to sprawa indywidualna bo tak na prawdę nie jestem w stanie wam powiedzieć jaki odcień włosów będziecie rysować a jest tego mnóstwo w zależności od określonego zdjęcia, oświetlenia itd.


No i tak jakby to wszystko co na dzisiaj przygotowałam :) Mam jednak nadzieję, że wystarczająco i wyczerpująco.


wtorek, 9 grudnia 2014

Kredki Renesans Colore

Czyli Kredki na Sztuki :)

Witam wszystkich cieplutko ! Zapewne z nadzieją czekaliście na posta cały zeszły tydzień, który ostatecznie się nie pojawił i za to bardzo przepraszam. Planowałam wstawić takiego Mikołajkowego niestety poparzyłam sobie łapę i nie byłam w stanie pisać i stukać przez kilka dni. Na szczęście już wszystko funkcjonuje jak należy i dzisiaj pojawi się notatka, co prawda  nie tutorial ale myślę, że coś równie ciekawego. 
Wiem, że każde z Was ma własne upodobania co do kredek, ich miękkości i metod użytkowania. Nie mniej jednak chciałabym napisać o takich, które ostatnio wdrożyłam do użytku BICowego i nie tylko. Być może Was to zainteresuje, będziecie chcieli spróbować czy też będziecie ich używać na tej samej zasadzie co ja albo ...nie użyjecie ich w ogóle.  Są to kredki Renesans Colore i stały się moimi uzupełniaczami w kolorystycznych "brakach paczkowych". 




Przede wszystkim są to kredki, które znalazłam w sklepie plastycznym na sztuki. I bardzo spodobały mi się ze względu na dosyć bogatą gamę kolorystyczną oraz fakt, że są po prostu ...na sztuki. Naturalnie z kredkami na sztuki już zetknęłam się nie raz ale były to kredki charakteryzujące się specyficznym użytkowaniem np. Derwent Inktense czy Koh- I - Noor akwarele.  Tym razem mamy do czynienia ze zwykłą kredką do zwykłego kredkowego użytku. A cena za taką sztukę to ... uwaga ogromna suma - 1,00 zł. 
Oczywiście nie będę również ukrywać faktu, że kredki te wcale nie są niesamowicie rewelacyjne i dla wielbicieli miękkich wkładów będą wielkim rozczarowaniem. Jako że wkłady mają matowe i dosyć twarde. Nie mniej jednak dobrze mieszają mi się z BICami oraz kredkami innych gatuknów oraz innych firm. 
Naturalnie nie uzyskamy nimi bardzo głębokich i mocnych odcieni, właśnie ze względu na twarde wkłady, ale dobrze dopełniają one gamę kolorystyczną rysunku i można je użyć w zastępstwie - czyli w momencie gdy w zestawie zabraknie nam jakiegoś koloru. 



Nie będę nikogo zachęcać do kupna ponieważ nie o to w tym chodzi. Tym bardziej, że tak jak już pisałam wcześniej, wielbiciele miękkich wkładów mogą nie być zachwyceni. Nie mniej jednak cena za sztukę jest tak niska, że można sprawdzić na własnej skórze czy kredki nam odpowiadają czy nie. Oczywiście nie gwarantuję również, że znajdziemy je w każdym sklepie plastycznym. Ale jeśli się z takimi kredkami spotkacie to przynajmniej będziecie wiedzieć na czym stoicie i z czym macie do czynienia. :)


środa, 26 listopada 2014

Jak rysować piegi kredkami ?

Pieguski na kolorowo :)

Witam wszystkich ! Dzisiaj będzie o piegach. Czyli tutorial. Tematykę tę poruszałam już przy technice ołówka ale muszę ją zrewitalizować jako, że jest to stary post i nie bardzo konkretny. Może wkrótce uda mi się co nieco go udoskonalić, tymczasem dzisiaj będzie o rysowaniu piegów kredkami. Czyli trochę bardziej skomplikowanie co wcale nie znaczy, że trudniejsze. 
Zacznę może od tego na co warto zwracać uwagę podczas rysowania piegów. Przede wszystkim na wypukłości i wklęsłości twarzy a także na kierunek w jakim one biegną względem jej kształtów. Kiedy rysujemy piegi nie stanowią one zwykłych plam dekorujących skórę. Pomagają nam również podkreślić formę poszczególnych partii ciała. Bo jak wiadomo piegi występują nie tylko na twarzy. Dlatego ważna jest obserwacja ich kształtów i kierunku w jakim się układają a przeważnie są to łuki wklęsłe ( nos, dołki pod oczami itp.) lub wypukłe ( czoło, broda, ramię, policzki itp. ). 


  • Tak więc kiedy zaczynamy rysować piegi musimy dokładnie przyjrzeć się naszemu wzorcowi i ustalić sobie w jakich kierunkach i w jakie łuki układają się nasze piegi. Istotny jest również fakt, że piegi nie muszą występować na całej twarzy i ciele tylko w konkretnych jej partiach. Dodatkowo nie są idealnymi kropkami lecz plamami które posiadają indywidualne kształty. Łączą się jedne z drugimi i rozdzielają lub występują osobno o różnej wielkości i średnicy. Czasem nawet tworzą całe skupiska o różnej intensywności kolorystycznej.
  • Do kolorowania piegów używam : brązu lub miedzi, ciepłego różu, opcjonalnie ciemnego brązu oraz czerni. Jeżeli nie posiadacie ciepłego odcienia różu wykorzystajcie zimny i dodajcie do niego delikatnie pomarańczu. Naturalnie tylko wtedy kiedy faktycznie nasz wzorzec będzie tego wymagał. Pomarańcz ładnie ociepli róż i zrobi się nam z tego przyjemny łososiowy odcień, bliski ciepłemu różowi.

Tak więc po naszkicowaniu twarzy rozpoczynamy kolorowanie. Ale zanim zajmiemy się piegowaniem musimy sobie uprzednio przygotować całą kolorystykę twarzy lub ciała. Czyli kolorujemy wszystko według naszego wzorca tak, jakby piegów wogóle nie było. W ten sposób będzie nam łatwiej rozmieścić piegi i ustalić gdzie mają one być jaśniejsze a gdzie ciemniejsze ponieważ cały światłocień będzie już gotowy.

Zaczynam od zaznaczania piegów brązem. Tam gdzie plamki ciemnieją dociskam kredkę a tam gdzie są delikatniejsze staram się to robić delikatnie. Wszystko robięzgodnie z ich kierunkiem biegu aby dokładnie podkreślić kształty poszczególnych części twarzy.
Piegi, które są bardzo delikatne, słabo widoczne lub zlewają się z kolorytem skóry, zwyczajnie rysuję ciepłym różem. Róż ładnie wkomponuje się w odcienie ciała i podpowie, że coś dzieje się na skórze ale nie jest to do końca wyraźne. Ponad to jest to świetny odcień przejściowy między piegami a odcieniem skóry.
W zaciemnionych miejscach oraz tam, gdzie piegi mają bardzo ciemny odcień poprawiam brąz czernią. Sporadycznie przyciemnione plamki dodadzą efektu piegom i wzmocnią ich różnorodność.







No i to wszystko w tym temacie. Kwestia piegów nie jest trudna. Jedynie trzeba się naśmigać paroma odcieniami ale dzięki temu otrzymamy bardzo przyjemne efekty.


czwartek, 20 listopada 2014

Farby La Pajarita

Czyli złoto w płynie i nie tylko....

Witam wszystkich serdecznie ! Jakoś tak strasznie zwlekałam z postem w  tym tygodniu bardziej ze względu na osobiste humory niż z lenistwa....Jakoś tak ostatnio nie mogę się obudzić do życia i ogarnąć a moje huśtawki nastrojów powoli zaczynają działać mi na nerwy. Na szczęście dzisiaj walka została wygrana i zmusiłam się do roboty. Miał być tutorial ale nie zdążyłam przygotować z tego wszystkiego, tak więc spodziewajcie się go na początku przyszłego tygodnia - czyli wkrótce.
A dzisiaj chciałam zaprezentować ciekawą rzecz, którą miałam okazję wypróbować dzięki sklepowi plastycznemu GraArt. Jest to metaliczna farba w kolorze ciemnego złota firmy  La Pajarita.

  • Jest to farba do typowo dekoracyjnej działalności. 
  • Ma płynną konsystencję opartą na bazie alkoholu i śmierdzi jak zmywacz do paznokci. :P
  • Nie rozrobimy jej z wodą ani z żadną inną farbą typu olej czy akryl. A rozcieńczamy ją właśnie za pomocą alkoholu, lub innych rozpuszczalników. Osobiście jej nie rozcieńczałam gdyż podobała mi się taka konsystencja jaka była gotowa w buteleczce. Im gęstsza tym lepiej kryje powierzchnie. 
  • Szybko schnie, łatwo się rozprowadza po powierzchni i dobrze kryje. 
  • Rozprowadzamy ją za pomocą pędzla lub pistoletu natryskowego/ aerografu. Jeżeli nie posiadamy w domu takich cudów nowoczesnej techniki to obstawiamy ( tak jak ja ) zwykły pędzelek ale dobrze jest wybrać sobie taki, który jest tani i przeznaczony do "brudnej roboty". Farba bowiem jest trwała i ciężko ją domyć z przyborów. Także z włosia, dlatego aby domyć pędzel  warto dodatkowo zaopatrzyć się w rozpuszczalnik ponieważ gorąca woda z Ludwikiem już nie pomoże , jak w przypadku farb olejnych czy akrylowych. 


W zasadzie to farba kryje wiele różnych powierzchni. Między innymi :
  • drewno
  • karton, papier itp.
  • metal
  • kamień
Tak więc mamy bardzo rozszerzone spektrum jej użytkowania. Niestety nie udało mi się użyć jej do wszystkich materiałów wyżej wymienionych a zawarłam się zaledwie w obrębie jednego, nie mniej jednak jestem pewna, że się sprawdzi w praniu. A kiedy wpadnę w manię reorganizacji mieszkania z pewnością użyję jej w potrzebie, kiedy będę chciała zmienić kolor konewki do kwiatków, tudzież innych elementów dekoracyjnych. :) 
Zastosowania farby na papierze również mogą być bardzo rozszerzone. Z braku sił i chęci do działania w ostatnim czasie nie zdążyłam zrealizować wszystkich planów związanych z wykorzystaniem farby ale dla podpowiedzi zasugeruję użycie La Pajarity na obrazach w stylu Gustava Klimta, w dekoracjach na rysunkowych tkaninach, jak również w formie różnych elementów tła, co sprawdziło się na poniższych pracach. 




Opcji do wykorzystania farby La Pajarita może być wiele. Tym bardziej że farba nie występuje tylko w tym jednym odcieniu. Dostaniemy także kolory innych odcieni metalicznych jak srebrny, brązowy, miedziany itp.
Buteleczka wynosi 50 ml, tak więc do zakrycia dużych powierzchni może jej być za mało. Natomiast do drobnych przedmiotów lub dekoracji jest jak znalazł dlatego też bardzo się cieszę, że trafiła w moje ręce.  
Na dzisiaj tyle a na raz następny planuję tutorial kredkowo - piegowy, co wy na to ? :)