sticky

środa, 3 lutego 2016

Zestaw Do Kaligrafii z Lidla

Witam wszystkich cieplutko ! Przygotowałam dzisiaj taki oto nietypowy temat, który nie jest bezpośrednio związany z rysowaniem, ale zalicza się do sztuki w szerszym zakresie tego słowa. Mam tu na myśli zestaw do kaligrafii, który nabyłam w Lidlu, na ostatniej promocji artykułów artystycznych, jaka odbyła się w sklepie. 
Wiem, że nie jest to rzecz, której używa się na co dzień, i że często jest to coś bardziej przypisanego wielbicielom tematu, nie mniej jednak wydaje mi się ona bardzo ciekawa. Zwłaszcza, że piękne stawianie liter również jest sztuką, a tym bardziej jeżeli mówimy o kaligrafii w sensie dosłownym. I choć tradycyjna kaligrafia w epoce klawiatur, telefonów komórkowych, tabletów, może być mniej popularna, to mimo wszystko  posiadanie takiego zestawu wydaje mi się bardzo przydatne. Zwłaszcza dla osób, które lubią pisać na papierze. Zresztą użytkowanie takiego zestawu kaligraficznego wcale nie musi być codzienne. Osobiście będę trzymać ów zestaw na szczególne okazje, w celu wypisania zaproszeń, okazyjnych listów, czy kartek z życzeniami, o krótkiej treści.



Opakowanie



Opakowanie wygląda bardzo estetycznie. Ma formę otwieranego, w bardzo wygodny sposób, pudełka. Wieczko podnoszone jest do góry. Co prawda nie posiada żadnego zamknięcia, ale jeśli pudełko przechowywane jest w odpowiednim miejscu, z zawartością nic się nie stanie. 


Zawartość



Zawartość takiego zestawu zapakowana jest elegancko, a wygląd poszczególnych elementów jest bardzo estetyczny i ładny. Każde z nich przymocowane jest do wnętrza opakowania za pomocą wstążki lub gumeczki. Papier  leży luźno a atrament posiada swoją własną tekturową wnękę. 

Atrament



Atrament w tradycyjnym szklanym opakowaniu, jest w kolorze niebieskim. Osobiście jestem zwolenniczką koloru czarnego, ale i niebieski zapewne wykorzystam. Buteleczka jest niewielkich gabarytów. Jeżeli piszecie piórem i używacie atramentu, to ta buteleczka jest jedną trzecią tradycyjnego opakowania.
Posiada 4 cm x 2,7 cm u podstawy i  2,7 cm wysokości.

Pieczątka z Lakiem




Rzeczą, która wygląda dla mnie najbardziej kusząco, jest pieczątka z lakiem. Na drewnianej profilowanej rączce znajduje się śliczny znak przypominający kwiat. Część metalowa jest pozłacana a pod kolor również i lak. Baryłka laku przypomina świeczkę. Posiada w środku knot, który umożliwia roztapianie tworzywa. 




Naturalnie samą pieczątkę z lakiem można kupić w sklepie plastycznym osobno, bez zestawu. Lak nie kosztuje dużo ( ok. 5 zł za sztabkę ). Pieczątka już owszem, niemniej jednak nie jest to kwota, która odstrasza. 


Użytkowanie laku oraz pieczątki


Użytkowanie laku oraz pieczątki jest bardzo proste, choć początkującym może sprawiać trudności. Kiedy osobiście, już jakiś czas temu, próbowałam wykonać pieczątkę na kopercie, zakończyło się to porażką. Nie dlatego, że zrobiłam coś źle ale dlatego, że nieświadomie pominęłam jedną bardzo istotną rzecz. 

Zanim przystąpimy do stawiania pieczątki należy ją odpowiednio przygotować, natłuszczając końcem palca cały spód ze wzorem, np. oliwą z oliwek lub inną tłustą substancją. Dzięki temu pieczątka łatwo odejdzie od laku, pozostawiając odciśnięty wzór w całości. W przeciwnym razie lak będzie się kleił do pieczątki, w efekcie czego odciśnięty symbol znajdzie się w kawałkach. 

Kiedy przygotujemy sobie pieczątkę, zapalamy knot i czekamy aż lak zacznie się roztapiać. Aby przyśpieszyć proces można ustawić sztabkę bardziej pionowo. Dzięki temu ogień skieruje się bezpośrednio na sztabkę w efekcie czego, będzie mocniej  ją roztapiać.
Roztapiając lak kierujemy sztabką tak, aby uformować plamę o odpowiedniej wielkości do średnicy naszej pieczątki. W przeciwnym razie nie odciśniemy pełnego wzoru. 
Gdy plama laku zostanie uformowana, szybko przykładamy do niej pieczątkę i dociskamy.  W tej czynności dobrze jest nie zwlekać, ponieważ lak w miarę szybko tężeje i zastyga. 
Po chwili odrywamy delikatnie pieczątkę od laku i podziwiamy nasz odciśnięty symbol lub znak.
Muszę przyznać, że uwielbiam motyw odciśniętego laku na papierze i stosuję go wszędzie gdzie się da - zwłaszcza przy scrapbookowych dekoracjach.







Stalówki z Trzonem


Teraz czas na kluczowe elementy zestawu. -stalówki. Stalówek mamy pięć o różnej szerokości. W tym dwie cienkie oraz trzy szerokie : 1,1 / 1,5/ 1,9 mm. 
Do stalówek dołączony jest trzon, który wewnątrz opakowania przywiązany jest za pomocą wstążki. Stalówki montuje się bardzo prosto - wsuwając ją w górną ( grubszą ) część rączki. Metalowe klipsy, które znajdują się wewnątrz przytrzymują stalówkę, i wzmacniają jej stabilność.  

Naturalnie nie jestem ekspertem od kaligrafii, a z liternictwa nigdy nie czułam się dobra.  Mimo to wypróbowałam każdą ze stalówek i z przyjemnością wróciłam do wiedzy o czcionkach, którą zdobyłam w liceum. Wszystkie stalówki działały, choć dwie nie do końca tak jak powinny. W każdym bądź razie wszystkie pisały na pewno. 

Pierwsza cienka stalówka była dla mnie dosyć problematyczna. Nie mogłam jej rozpisać. Dopiero po paru minutach zaczęła współgrać z moją ręką.
Druga cienka stalówka była rewelacyjna. Pisało mi się gładko i z łatwością zostawiała ślady.
Trzecia ( 1,1 mm ) również pisała bardzo fajnie, i działała bez zarzutów.
W tych przypadkach nie użyłam żadnej szczególnej czcionki, a jedynie zabawiłam się w kurę z pazurem i pobazgrałam sobie z pomocą własnej fantazji. 

Czwarta stalówka ( 1,5 mm) również nie sprawiała problemów. Tym razem wypróbowałam czcionkę uncjałową.  Niestety efekty w moim wydaniu raczej nie są powalające. Litery wyszły mi nieco koślawo ( :D ), ale mimo to pisało mi się świetnie.  :)

Ostatnia stalówka - najgrubsza ( 1,9 mm ) sprawiła mi najwięcej kłopotów, choć najbardziej na nią liczyłam. Przygotowałam sobie czcionkę gotycką, ponieważ w mojej opinii najlepiej nadaje się do szerokich stalówek, tymczasem litery stawiało mi się opornie. Stalówka nie bardzo chciała pisać i konieczne było częste moczenie jej w atramencie. W dodatku pojawiały się kleksy a nadmiar tuszu na papierze ( prawdopodobnie nie spływał prawidłowo ) uprzykrzał pracę. Tak więc gotyk wyszedł mi gorzej od uncjały. 
Nie mniej jednak każde pismo powstało.  

Papeteria


Kolejnym elementem zestawu jest papier, który posiada fakturę. Jest dosyć sztywny i gruby. Na moje oko sprawia wrażenie 180 gramowego.
Mamy 10 kopert 16,5 x 10,5 cm, oraz 10 pocztówkowych arkuszy 10,4 x 14,2 cm, opasanych dekoracyjną, papierową wstążką. 

Instrukcja 


Miłym dodatkiem do zestawu jest książka ze skromną instrukcją obsługi oraz wykazem kilku prostych czcionek. Między innymi znajduje się tam również uncjał, który prezentowałam jako przedostatni.









Oczywiście nie jestem ekspertem od kaligrafii, a z liternictwa nigdy nie czułam się mocna, mimo to cieszę się  z zestawu, ponieważ jestem pewna, że przyda się w szczególnych okazjach.  A najbardziej to chyba cieszę się z tej pieczątki :P. To tyle z mojej strony. Laik kaligraficzny żegna się na dzisiaj. Może w przyszłości uda mi się bardziej rozpracować tą dziedzinę sztuki.... ? Zestaw oceniam jako bardzo fajny dla początkujących. Z bardziej wymagającymi nie wiem jak będzie, bo nie "siedzę" aż tak bardzo w temacie. W każdym bądź razie sygnalizuję, że coś takiego było w Lidlu i pewnie jeszcze będzie w przyszłości...znając promocje Lidla :)


23 komentarze:

  1. Również posiadam ten zestaw do kaligrafii :) . Okropnie pisze mi się tymi dwoma pierwszymi opisanymi przez Ciebie stalówkami! ;-( Ale natomiast czcionka gotycka, którą również próbowałam na najszerszej stalówce wychodziła świetnie! :)
    Największym plusem tutaj chyba jest elegancko wyglądająca całość orac papeteria. Nawet tusz dali niebieski ;-( ale oczywiście w pięknym pojemniczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że też nie lubisz niebieskiego tuszu. Ja nawet długopisy i wkłady kupuję czarne :P. Nie przepadam za niebieskimi. A ze stalówkami najwyraźniej miałaś odwrotnie niż ja :) Tak, zgadzam się, całość wygląda bardzo estetycznie. :)

      Usuń
  2. No litości, czcionka to jest w druku. W kaligrafii są kroje pisma a nie czcionka. Tak samo traktor to nie kabriolet, choć oba mają po cztery koła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę bez tej "litości". Brzmi nieco nieprzyjemnie i pretensjonalnie, tym bardziej że przyznałam się do tego, iż jestem laikiem w tej dziedzinie. Nie do końca znam się na przyborach jak i specjalistycznych nazwach. Przepraszam, że nie jestem wszechwiedząca i równie dobrze mogłabym przepraszać za to, że żyję. @-) Różnica istotna ale chyba tylko dla osób, które siedzą w temacie. Dla pozostałych raczej nie robi większej różnicy. :)

      Usuń
  3. Napis "czwartej stalówki" jest ekstra! jak drukowany ;)
    Kiedyś sama probowałam- gorzej być nie mogło, ale co tam, zwalę to na złe stalówki ;D

    takie czasy mamy i pisać ładnie coraz mniej ludzi potrafi... sa tacy co bazgrolą nawet w internetach! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć i tak uważam, że koślawy trochę wyszedł :)
      Hehe no pewnie, zawsze można zwalić na stalówki ! :D Że też wcześniej nie pomyślałam :)
      A no fakt, takie czasy....

      Usuń
  4. bardzo ciekawy wpis :) pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje :) Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Motyw na pieczątce przypomina lilię burbońską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że to lilia ale nie wiedziałam jaka :) :D

      Usuń
  6. Ile kosztował ten zestaw? Niedawno zaczęłam interesować się kaligrafią, a ta pieczątka bardzo mi się spodobała :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę nie pamiętam dokładnie, ale chyba jakoś do 100 zł. :)

      Usuń
  7. To żeś trafiła z datą renenzji, akurat jutro jadę na galę, bo wygrałam coś w konkursie kaligraficznej i jeśli nagrody będą takie jak zwykle, będę miała trzeci do kolekcji taki zestawik =)) Tak, ten zestaw jest świetny, uwielbiam go, a ta pieczątka to już w ogóle cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha , no proszę ! I nie pierwszy raz mi się to zdarza ! :D Moje gratulacje z wygranej !
      Tak pieczątka rewelacja :)

      Usuń
  8. a ja wciąż czekam, aż skończą budować lidla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, takie rzeczy nie trwają długo gdy jest do tego ekipa ;) :)

      Usuń
  9. Świetna recenzja, piękny wygląd bloga, pisane świetnym stylem, aż miło się czyta, w pisaniu jestem słaba za to również mam artystyczną duszę i kocham rysować, zajrzyj do mnie jeśli masz czas! :)
    http://klaudialechowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, choć początki pisania miałam tragiczne @-) . Ale zawsze uważałam, że najważniejszą rzeczą jest pasja i nawet jeśli pisanie nie idzie, to przynajmniej pasja i rysowanie prężnie się rozwija ;) A pisania z czasem można się nauczyć więc wierzę, że i Tobie się uda :) Na bloga zajrzę na pewno ! ♥

      Usuń
  10. Bardzo fajny post na kaligrafii również się nie znam , ale czwarta czcionka nie wyszła źle naprawdę może zajrzysz do mnie ? http://monika-artystka.blogspot.com pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wsparcie ! :) Dziękuję, zajrzę z miłą chęcią !

      Usuń
  11. Marcysiu super blog, wiele się z niego dowiedziałam!
    Teraz przydała by się seria artykułów z poradami dla osób cierpiących na przewlekły syndrom słomianego zapału ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę !
      Ach ze słomianym zapałem to sama czasem mam problemy. Po prostu myślę sobie, że jeśli się za coś zabieram to już muszę to robić i doprowadzić do końca bo inaczej stanie się nieszczęście i tylko ja będę temu winna. :P To taka moja głupia filozofia. :)

      Usuń

----