sticky

  • wydarzenia
  • galeria
  • portfolio

niedziela, 17 czerwca 2018

Lutownica do pirografii CRELANDO

Cześć! Dzisiaj szykuje się kolejny ciekawy post. Tym razem będzie nieco bardziej techniczny, ponieważ mam zamiar napisać parę słów na temat pewnej lutownicy, która zdobyła moje serce. Nie jest to zwykła lutownica do topienia cyny, ani do układów scalonych. Ta lutownica jest szczególna, ponieważ za jej pomocą można tworzyć niezwykle ciekawe kompozycje graficzne, na przedmiotach z drewna. Jest to lutownica do pirografii. Zanim jednak przejdę do omawiania sprzętu oraz jego możliwości, chciałabym napisać parę słów o samej technice. 

Pirografia jest techniką bardzo ciekawą, która polega na wypalaniu w drewnie. Zdążyłam się już przekonać, że jest to czynność niezwykle przyjemna, niestety również niebezpieczna. O wszystkich "Za" i "Przeciw", które dotyczą spraw technicznych, napiszę nieco później. Teraz chciałabym skupić się na samych możliwościach tej techniki, bo są one dosyć znaczne. Pomijając sam proces tworzenia, pirografia pomoże nie tylko tworzyć grafiki o przeróżnym charakterze, ale również uszlachetnić proces antykizacji drewnianych przedmiotów, które znajdują się w naszym domowym posiadaniu. Wypalanie na drewnie nie jest trudne, jednak wymaga nieco wprawy ze względu na gabaryty lutownicy. Zanim jednak przejdę do samego przyrządu, zacznę może od pudełka. 

Opakowanie 


Lutownica jest marki Crelando. Została zakupiona na wyprzedaży artystycznej w Lidlu. Zapakowana jest w proste i nieskomplikowane pudełko kartonowe, którego nie można zaliczyć do trwałych, ale przy odpowiednim postępowaniu można wydłużyć jego egzystencję.  
Na opakowaniu znajdują się wszystkie niezbędne informacje dotyczące zawartości. Zestaw powinien składać się z 16 elementów. Od siebie dodam, że niczego nie brakuje i wszystko się zgadza. 







Zawartość


W pudełku znajduje się lutownica o niebieskiej plastikowej rączce. Kabel sięga  140 cm, a moc 30 W, co przekłada się na temperaturę 550 C°, więc całkiem sprytnie.
Lutownica jest przyjemnie lekka, a to jest dosyć mile widziane podczas męczącej, ręcznej pracy. 

Dodatkowo, wewnątrz znajdują się dwa woreczki, zawierające końcówki o różnych grubościach oraz kształtach. 
Każdy z grotów sprawdziłam, a także wykonałam próbki. Cały ich zestaw można podzielić na dwie grupy. Jedna z nich służy do szkicowania oraz wypełniania, a druga zawiera końcówki dekoracyjne. Każda z końcówek jest w stanie zaoferować inne efekty oraz możliwości. 

Niezbędnym elementem zestawu jest podstawka, która służy do podtrzymywania lutownicy. To cienka blaszka, która chroni nie tylko nas ale i powierzchnię, na której pracujemy.





Uzytkowanie i środki ostrożności 


Zanim przejdę do artystycznej części notatki, muszę napisać o wszystkim co wiąże się z używaniem lutownicy. Nie jest to technika bezpieczna i nie powinny podejmować się jej dzieci. A jeżeli już to pod nadzorem rodzicielskim. Kwestie wiekowe pominę.  Myślę, że każde z rodziców wie najlepiej na ile może zaufać swoim pociechom, a także jak dużej swobody w działaniu im udzielić, w danym przedziale wiekowym.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Przyczyna jest niezwykle banalna. Lutownica to narzędzie, które osiąga bardzo wysoką temperaturę. Przy nieostrożnym lub niezdarnym postępowaniu można się bardzo poparzyć. Zwłaszcza, że lutownica nie zawsze stabilnie leży na podstawce. Nagrzana może również uszkodzić przedmioty codziennego użytku, a w skrajnych przypadkach, wzniecić pożar. Dlatego zanim przystąpimy do "pirografowania", warto pomyśleć o odpowiedniej przestrzeni do pracy.
Biurko lub stół na którym będziemy pracować powinien być uprzątnięty. Mile widziany jest przedłużacz. Kabel lutownicy nie jest zbyt długi i w zależności od rodzaju pomieszczenia oraz umieszczenia w nim gniazdek, przedłużacz znacznie ułatwi pracę.
Kolejną istotną rzeczą jest podstawka. Wykonana jest w formie blaszki. Natomiast, po odgięciu środkowej części, tworzy podstawkę chroniącą blat biurka lub stołu. Środkową część należy odgiąć ku górze.  
Rozgrzaną lutownicę należy odkładać wzdłuż odgięcia tak, by cała jej metalowa część spoczywała na blaszce.
W ten sposób również odkładamy lutownicę,  kiedy chcemy ją rozgrzać i przygotować do pracy. 
Wymiana grotów jest nieco męcząca. Nakładamy je przed rozgrzaniem lutownicy. Za każdym razem gdy chcemy zmienić końcówkę, należy lutownicę odłączyć, poczekać aż wystygnie, wymienić grot, a następnie podłączyć sprzęt ponownie.
Sposób mocowania grotów jest banalny. Wystarczy je wkręcić a następnie wykręcić. 
UWAGA! Lutownica nie posiada dodatkowych przełączników. Jeżeli zależy nam na tym, by wyłączyć lutownicę i bezpiecznie zmienić grot, należy odłączyć wtyczkę! 

Technika - praca z lutownicą 


Praca jest niezwykle przyjemna choć czasem niewygodna. Lutownica jest znacznie większa od kredki czy ołówka i wymaga nieco innych ruchów w trakcie pracy, jednak bardzo podobnej metody trzymania jej w dłoni, jaką stosujemy przy tradycyjnych mediach.  
Wystarczy ująć plastikową rączkę w podobny sposób, w jaki trzymamy ołówek lub długopis. Czasem, w trakcie pracy wymaga to zmiany, a zmiana ta jest kwestią bardzo indywidualną. Osoba tworząca sama musi wyczuć odpowiedni moment, w którym powinna ułatwić sobie pracę i uchwycić lutownicę w odmienny sposób. 





Jest wysoce prawdopodobne, że w trakcie pracy niektóre z końcówek obdarzymy szczególnym uznaniem. Z nimi właśnie będziemy pracować najczęściej. Osobiście do moich ulubionych zaliczam groty o płaskim ścięciu. Według mnie bardzo wygodnie się z nimi pracuje i można uzyskać najwięcej rezultatów.

Płasko ścięte groty, niezależnie od swojej szerokości, pomogą nam uzyskać mocną, widoczną i równą linię. Naturalnie, jest do tego przeznaczona odpowiednia końcówka, jednak przy tak intensywnych konturach, nie sprawdzi się ona zbyt dobrze.
Warto zwrócić uwagę na szerokość ścięcia. Ponieważ im szersza końcówka, tym szybciej wypełnimy pożądaną powierzchnię.
Płasko ścięte groty rewelacyjnie pomogą nam wypełnić konkretne partie naszej grafiki. Im szerzej ścięcie, tym lepszy efekt. Sposób jest bardzo prosty. Wystarczy mocniej docisnąć grot do drewna i dłużej go przytrzymać.  W ten sposób osiągniemy ciemne, wypalone przestrzenie, albo bardzo szeroki kontur.
Półtony można uzyskać w równie banalny sposób. Im delikatniej dotkniemy drewna, tym delikatniej grot wypali ślad i odwrotnie. Tak więc, płaskim grotem można w bardzo łatwy i komfortowy sposób cieniować drewniane grafiki, podobnie jak cieniujemy ołówkiem czy kredką.
Do wykonywania linii ciągłych przeznaczone są dwa groty o różnej grubości. Tak na prawdę używałam ich jedynie do wykonywania linii krzywych oraz łuków, ponieważ przy prostych o wiele lepiej sprawdzają się groty płasko ścięte. Mimo wszystko warto ich używać gdy zamierzamy wykonać kontury lub linie o nieregularnych kształtach.
Groty do pirografii, tak jak każde inne groty, z czasem ulegną przepaleniu. Kiepskiej jakości groty szybko zakończą swój żywot. Wszystko zależy od częstotliwości użytkowania, jednak nie ulega wątpliwości, że słaba jakość grotu równa się krótkiemu terminowi przydatności. W lutownicy Crelando jeszcze żaden mi się nie przepalił, jednak dopiero zaczęłam pracę z zestawem, więc wszystko jeszcze może się zdarzyć.
Jako że groty są elementem wymiennym, zawsze będziemy  w stanie wymienić te, które uległy przepaleniu. Nie jestem pewna, czy taka wymiana jest możliwa w zestawie Crelando. Dlatego zanim zainwestujemy w zestaw do pirografii, warto rozejrzeć się za takim, który jest solidnej firmy i oferuje wymienne części. W ten sposób mamy pewność, że wymiana grotów jest możliwa, a wszystkie elementy będą ze sobą współgrały pod względem jakości i odporności. Niektóre lutownice mają sporą moc i kiepskiej jakości groty mogą się przepalić już po pierwszym użyciu.

Niestety nie będę Wam polecać konkretnego zestawu, ponieważ nie mam odpowiedniej wiedzy i rozeznania w tym temacie. Na chwilę obecną używam zestawu Crelando i jestem zadowolona. Na jak długo ? To dopiero się okaże.

Pozostałe informacje 


Pirografia to bardzo ciekawa technika. Potrafi być również bardzo przyjemna pod warunkiem, że lubimy zapach palonego drewna. Dym, który ulatnia się przy wypalaniu jest delikatny w zapachu i czysty, w kolorze bieli. Osobiście uważam, że nie jest on uciążliwy, a wręcz przeciwnie, całkiem przyjemny. Natomiast różne są odczucia i moja opinia w tym momencie może nie być obiektywna. Zrozumiem więc jeżeli ktoś się ze mną nie zgodzi. Mimo wszystko uważam, że dymek to niewielkie zło, które można z łatwością zaakceptować.
Sama praca z lutownicą, naturalnie pominąwszy wszystkie poparzenia, odparzenia czy też inne usterki, jest bardzo przyjemna. Wymiana grotów może być nieco uciążliwa ze względu na bezpieczeństwo pracy, ale to konieczność i z tego względu warto sobie stworzyć techniczny plan działania - np. jednym grotem wypełnić maksymalną ilość naszkicowanych elementów, a następnie przejść do innego, za pomocą którego robimy dokładnie to samo. W ten sposób praca z lutownicą staje się o wiele bardziej wygodna i przyjemna.
Pirografia daje spore możliwości, nie tylko w przypadku artystycznego wypalania, ale również dekorowania i postarzania wyrobów drewnianych. Osobiście postanowiłam wykonać coś w stylu magicznej deski, z pozytywnym przesłaniem.




Aby ułatwić sobie pracę, wstępny szkic można wykonać za pomocą zwykłego ołówka. Podczas wypalania linie ołówka znikną bez śladu. Dodatkowo, w razie pomyłki, ołówek jesteśmy w stanie z łatwością wymazać za pomocą zwykłej gumki.
Podczas wypalania pierwotny wygląd drewna może mieć dosyć nienaturalny wygląd. Wypalane, ciemne desenie na jasnym drewnie wyglądają dziwacznie. Jednak ma to również swój urok. 

Miłym dodatkiem jest impregnat do drewna, który nie tylko nadał kolor desce, ale także ją zabezpieczył. Można również użyć lakierobejcy, wybór jest dowolny i wszystko zależy od efektu jaki chcemy uzyskać.

Jeżeli chcemy, aby nasze drewniane przedmioty były matowe, warto sięgnąć po impregnat. Jeśli zaś chcemy, aby miały połysk, to bardziej odpowiednia będzie do tego lakierobejca.
Jeżeli drewno jest nowe, czyste, w stanie surowym, należy nałożyć jedną warstwę bezbarwną, a dopiero potem sięgnąć po kolor.
Jeżeli drewno jest stare i zabrudzone, należy je uprzednio wyczyścić papierem ściernym, dzięki czemu pozbędziemy się nie tylko zabrudzeń, ale i starych znamion po farbie. Po takim procesie przygotowawczym od razu nakładamy impregnat lub bejcę w kolorze pod warunkiem, że drewno kiedyś było już zabezpieczane.
Jeżeli chodzi o kwestię kolorystyczną bejcy i impregnatu, mamy sporą gamę barw do wyboru. Myślę, że każdy coś dla siebie znajdzie. Obok wstawiłam przykładową paletę impregnatu Vidaron.







Podsumowanie


Technika pirografii nie jest do końca bezpieczna, ale mimo wszystko ciekawa i osobiście polecam ją wszystkim osobom, które uwielbiają tworzyć nietypowe rzeczy, o nietypowym charakterze. Świetnie sprawdza się również przy postarzaniu drewnianych przedmiotów, a z dodatkiem innych mediów potrafi stworzyć niepowtarzalne efekty, które zmylą niejedno bystre oko.


6 komentarzy:

  1. nie wpadłabym na pomysł tworzenia dzieł sztuki lutownicą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja też. Na pirografie natknęłam się kiedyś przez przypadek, a potem znalazłam do tego zestaw w Lidlu i tak się wszystko zaczęło :)

      Usuń
  2. Cześć, trochę nie na temat, ale może możesz mi pomóc :) Głównie maluję węglem - tak czarno-biało, a chciałbym dołożyć do tego trochę koloru, głównie czerwieni, zieleni itp. I nie wiem, czy istnieje coś, co da się z węglem połączyć? Jakaś farba może? Jeśli masz jakieś sugestie, to będę za nie bardzo wdzięczny :) PS. Technika pirografii jest bardzo ciekawa. Jestem elektronikiem i dotychczas lutownicy używałem tylko do lutowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Spróbuj pasteli suchej ;) Są różne odcienie oraz kolory, w dodatku połączy się ona z węglem ponieważ działa na podobnej zasadzie :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Niesamowicie spodobała mi się ta lutownica i różnorodność końcówek. Jeszcze nigdy nawet nie próbowałam swoich sił w pirografii, a wygląda na naprawdę efektowną technikę. Kto wie, może po odpowiedniej ilości praktyki byłabym w stanie wykonać w taki sposób nawet portret na drewnie?... Na pewno spróbuję złapać gdzieś ten zestaw i go przetestować, i podobnie jak Ty podzielić się wrażeniami na swoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, super! Dzięki za ten wpis, poddałaś mi nowy pomysł na odnowienie starej komody. :) Mam koleżankę, która od dłuższego czasu zajmuje się pirografią i to się całkiem nieźle sprzedaje. Ale jakoś nie wpadłam dzięki niej wcześniej na pomysł, żeby spróbować tej techniki. Co fachowy opis, to fachowy opis. :)

    OdpowiedzUsuń

----