Czyli czym smarować zamiast pędzli ...?
Witajcie misiaczki! Dzisiaj będzie nieco artystycznie. :) Może niektórych tak jak i mnie kiedyś mierził i mierzi nadal temat szpachelek. Jeżeli o mnie chodzi długo nie byłam w stanie się do nich przekonać aż do niedawna, kiedy odkryłam ich magiczną moc. Od razu mówię, że tworzenie szpachelkami znacznie różni się od tradycyjnej metody malowania pędzlem, bo wymaga to nieco innej techniki i innych ruchów ręką, a jednak wydaje mi się że można dzięki tym niewielkim przyborom osiągnąć niesamowite efekty, nie tylko dodatkowe. Jak z wszystkim tak i ze szpachelkami zaczęłam eksperymentować po troszku aby oswoić się z możliwymi metodami działania i efektami pracy.
Zaczynałam od jednej szpachelki, jednak okazało się że jedna to za mało, tak więc zaopatrzyłam się w dwie następne o innej wielkości oraz o innym kształcie. Szpachelki bowiem podobnie jak pędzle mają różne wielkości a także różne kształty, które umożliwiają nakładanie farb a co za tym idzie zostawiają inne ślady i pozwalają na zupełnie inne działania. Naturalnie na początek warto zaopatrzyć się w minimum dwie lub trzy o innych kształtach i wielkościach, ale na upartego można mieć i jedną jeśli nie zamierzamy się wkręcać w temat na stałe a jedynie przekonać czy nam praca będzie pasować.
Jak widać na zdjęciu powyżej każda ze szpachelek ma nieco inny kształt, zakończenie lub wielkość. To naturalnie nie są wszystkie możliwe kształty i wielkości dostępne, tak więc warto wybierając szpachelki kierować się własnymi potrzebami. Nie jestem w stanie powiedzieć która lub jaka wielkość i jaki kształt nadaje się do jakiej materii lub elementów przez nas malowanych. Wszystko dobieramy spontanicznie w zależności od tego co chcemy przedstawić. Z pewnością tworzenie szpachelkami zmusza nas do zużycia większej ilości farby. Zbyt mała jej ilość może nie dać się odpowiednio nabrać na blaszkę a ostatecznie zostawiać słabe i niedostrzegalne ślady. Jeżeli chcemy uzyskać określony kolor warto go uprzednio rozrobić a dopiero potem nabrać na szpachelkę lub nałożyć pędzlem. Wygodne jest również nabieranie farby na szpachelkę prosto z tubki. Ale wtedy trzeba się liczyć na kolorystyczne ograniczenie lub łączenie i mieszanie ze sobą kolorów bezpośrednio na płótnie, co jest dosyć trudne.
Niestety szpachelki, choć można nimi wiele osiągnąć, nie są zbyt precyzyjnie, a przynajmniej nie tak precyzyjne jak pędzelki. Wiadomo każdą technikę można opracować do perfekcji jednak różnice między techniką malowania pędzlami a szpachelkami są dosyć znaczne. Wielkim plusem natomiast jest możliwość łączenia tych dwóch ze sobą, co może owocować w niesamowicie ciekawe rezultaty, o których jeszcze będę pisać.
Przez długi czas nie mogłam się przekonać do szpachelek, ale ostatecznie wszystko zakończyło się pozytywnie. Szpachelki posiadają bardzo wygodną drewnianą rączkę, która umożliwia stabilne trzymanie narzędzia w ręce. Środkowa część łącząca rączkę i blaszkę jest odpowiednio wyprofilowana, dzięki czemu wygodnie się nakłada farby. Blaszka natomiast jest dosyć miękka i elastyczna przez co plastyczna, a to naturalnie pomaga w wygodnym nakładaniu farb bez obawy, że coś nam się wygnie lub że zostawimy ślady wgniecenia na płótnie. Ponad to nakładanie znacznej ilości farby lub konkretnego koloru daje przyjemne wrażenie świeżości w kolorystyce, jako że są one kontrastowe pod warunkiem, że nakładamy na ciemne barwy jasne lub odwrotnie.
Naturalnie zakończenie szpachelek ma dosyć duże znaczenie, gdyż dzięki nim możemy skupić się na detalach, oczywiście na tyle na ile jest to możliwe. Zakończenia te mogą być bardziej szpiczaste lub bardziej zaokrąglone a wybieramy te, które nam są potrzebne. :)
W kwestiach techniki smarowania szpachelkami będę się wypowiadać na raz następny, choć szczerze powiedziawszy sprawa jest bardzo otwarta i subiektywna w zależności od tego kto będzie takowe trzymał w rączce. W miarę pogłębiania swojego doświadczenia ze szpachelkami będę was na bieżąco informować na temat takich czy owych nowości. Tymczasem, borym lasem, przymierzam się do skończenia kompilatorskiego dzieła szpachelkowo-pędzlowego. Trzymajcie kciuki tak jak i ja trzymam za was. ;) Buziaki ! I do następnego ;)








