Mokro, mokro przed śmigusem :P
Witam wszystkich PanóFF MiśkóFF i Panie MiśkoFFe :P. Już miałam ogłaszać wszem i wobec, że remont bloga dobiegł końca kiedy nagle ....no właśnie. Co nagle to po diable, ale diabła tutaj nie mieszajmy tylko rozsądek. Na początek zaczniemy nie od początku tylko od końca, czyli jak to moja mama zwykła mawiać " od dupy strony", czyli od tego najmniej potrzebnego. Poza tradycyjnymi komentarzami proszę o odpowiedź na pytanie : Co robimy z muzyką ? Zostawiamy czy kasujemy ? A może wyłączamy autostart i każdy będzie sobie załączał na własną rękę? Zdaję sobie sprawę, że przez muzykę strona może się dłużej ładować, zwłaszcza u osób ze słabszym łączem, a także może przeszkadzać kiedy się tak załącza ni z tego ni z owego, dlatego proszę Was pomóżcie podjąć mi decyzję. Na chwilę obecną muzyka jest ale wyłączyłam autostart. Dajcie znać jak tam u was to wygląda ;).....
A na dzisiaj przygotowałam mokry temat związany z malowaniem wody. Wyjaśnię parę kwestii i zwrócę na inne uwagę. Mam nadzieję, że kolejny post Wam się przyda i pójdziecie dzięki temu do przodu. :)
Przede wszystkim zanim rozpoczniemy pracę warto przygotować sobie dwa pędzelki. Grubszy i cieńszy, ale nie konturowy. Oczywiście dobór pędzli i ich grubości zależeć będzie od powierzchni jaką będziecie mieli do pokrycia. Ja zazwyczaj używam 16 i 11. Kolory to różne odcienie błękitów a także zieleni i czerni. Czasem bywa i tak, że woda wymaga także żółci i brązów. Wszystko uzależnione jest od panującej kolorystyki we wzorcu i pamiętajcie by się tego pilnować.
Przede wszystkim zanim przystąpimy do nałożenia pierwszej warstwy musimy pamiętać aby zabezpieczyć sobie brzegi lub inne elementy, wokół których woda się rozciąga.
Spryskujemy kartkę wodą i nakładamy wcześniej przygotowany kolor błękitny jak pierwszy podkład. Oczywiście wykorzystujemy technikę rozlewania, tylko tym razem przechylamy deskę tylko na prawo lub na lewo, zgodnie z poziomym ułożeniem wody. Wiadomo, skoro woda układa się poziomo nigdy nie będziemy machać deseczką w pionie ;)
Spryskujemy kartkę wodą i nakładamy wcześniej przygotowany kolor błękitny jak pierwszy podkład. Oczywiście wykorzystujemy technikę rozlewania, tylko tym razem przechylamy deskę tylko na prawo lub na lewo, zgodnie z poziomym ułożeniem wody. Wiadomo, skoro woda układa się poziomo nigdy nie będziemy machać deseczką w pionie ;)
Do naszych błękitów dodajemy ciemniejszych odcieni - niebieskie , granaty itp.- i mieszamy je z zieleniami aby stworzyć "mroczny" lazur połączony z turkusem. W tym etapie pracy, oczywiście po wyschnięciu pierwszej warstwy, przyciemniamy delikatnie wodę przy brzegach. Dlaczego ? Ponieważ brzeg zazwyczaj rzuca delikatny cień na wodę, tudzież odbija się w niej, a tym samym jej tonacje kolorystyczne są ciemniejsze.
Nasze ruchy pędzlem powinny biec poziomo. Dobrze również aby były to typowe pacnięcia, grubsze, cieńsze, nieco falowane i przede wszystkim biegnące poziomo. Im bliżej środka tym powinny być słabsze i delikatniejsze także kolorystycznie. Można w tym celu do naszych kolorów dodać więcej wody, lub świeżo nałożoną farbę zebrać trochę chusteczką i rozetrzeć delikatnie w tym samym kierunku wilgotnym pędzlem.
Kolejna kwestia to cienie i odbicia na wodzie.
Co do kolorystki to wszystko będzie zależało od naszego wzorca. Ja rozrobiłam jasną zieleń khaki.
Jeżeli chodzi o sposób nakładania farby to oczywiście poziomo, ale musimy pamiętać o tym by nasze ruchy pędzlem przypominały wygięte we wklęsłe łuki zygzaki. Te zygzaki mogą być regularne lub nie. Mogą łączyć się ze sobą albo układać pojedynczo. Pierwszą warstwę zygzaków nakładam grubszym pędzlem tym samym, którym nakładałam pierwszą warstwę ale robię to tylko jego czubkiem. Pędzle do akwareli często po zmoczeniu układają się w szpice. Te szpice warto wykorzystać niezależnie od grubości pędzla :)
Co do kolorystki to wszystko będzie zależało od naszego wzorca. Ja rozrobiłam jasną zieleń khaki.
Jeżeli chodzi o sposób nakładania farby to oczywiście poziomo, ale musimy pamiętać o tym by nasze ruchy pędzlem przypominały wygięte we wklęsłe łuki zygzaki. Te zygzaki mogą być regularne lub nie. Mogą łączyć się ze sobą albo układać pojedynczo. Pierwszą warstwę zygzaków nakładam grubszym pędzlem tym samym, którym nakładałam pierwszą warstwę ale robię to tylko jego czubkiem. Pędzle do akwareli często po zmoczeniu układają się w szpice. Te szpice warto wykorzystać niezależnie od grubości pędzla :)
Na co zwracać uwagę malując odbicia i cienie na wodzie? Przede wszystkim na kierunek w jakim się one układają i na kształty jakie odzwierciedlają. Każda rzecz znajdująca się nad wodą będzie rzucać swój cień i odbicie. W zależności od tego z której strony światło będzie padać na obiekt, w takim czy innym kierunku będą padać cienie. Natomiast w zależności od tego z której strony będziemy spoglądać na obiekt odbijający się w wodzie położenie i kierunek odbicia także ulegnie zmianie. Tak więc w tym przypadku odbicie biegnie po linii pionowej, czyli w dół. Ale może się zdarzyć, że odbicia będą biec w kierunku prawym lub lewym od brzegu. Ponad to powinny one odzwierciedlać kształt przedmiotu lub obiektu, choć niekoniecznie idealnie, gdyż woda ciągle jest w ruchu. Nawet spokojna woda faluje przez co dobicie się lekko zniekształca.
Naturalnie odbicia zaczynamy nakładać od najjaśniejszych tonacji a z czasem je przyciemniać. Przyciemniamy naturalnie tylko tam gdzie jest to konieczne. Czyli zwracamy uwagę na to z której strony słońce oświetla obiekt i jak układają się cienie na odbiciach. W moim przypadku światło pada z lewej, tak więc elementy prawe będą w cieniu. Dlatego też silniej zaakcentowałam prawą stronę odbicia wodzie. Jeżeli odczujecie taką potrzebę to możecie zmienić pędzelek na cieńszy.
W końcowej fazie pracy wzmacniamy kolorystykę przy brzegach a także wracamy do odbicia w wodzie rzucanego przez zamek. Pomiędzy jasnymi i ciemnymi tonacjami dodałam jeszcze pośrednich tak, aby kolory nie były zbytnio kontrastowe.
I to wszystko. Cała woda skończona i można przejść do następnego etapu pracy :)
I to by było na tyle. Nic dodać nic ująć. Tak na marginesie tylko jeszcze dodam, że wszystkie moje podróżnicze filmiki z youtube przenoszę na inny kanał aby jednego i drugiego tematu ze sobą nie mieszać. Jakby ktoś chciał subskrybować to wszystko podane jest na głównym kanale albo na blogu Podróże Na Miotle. Dziękuję kochani za uwagę i do następnego ! Ach wiosna nam już przybywa *.*

















