sticky

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Łososiowe Kredki - Podstawy Portretu

Hej ! Hej ! U mnie upały już nieco zelżały a jak u Was ? Żyjecie tam jakoś  ? Mam nadzieję, że tak bo mam dla Was bardzo miłą ciekawostkę, o kolorowych kredkach. Jak wiecie zawsze i wszędzie, prawiąc morały o tym jak rysować kredkami, wspominam nieustannie o kolorze łososiowym. No tak, bo to kluczowy i bardzo przydatny kolor, choć nie zawsze znajdziemy go w zestawie kredkowym. 
Oczywiście są marki, które nam udostępniają takie odcienie na sztuki jak np. Lyra Farb-Riese czy Koh- I - Noor i można byłoby jeszcze wymieniać, jednak dzisiejsza notatka poświęcona jest łososiowej kredce w ogóle. Nie tylko tej dostępnej na sztuki ale i tej, która stanowi kluczową jednostkę w kredkowym zestawie. Bo jak wiadomo kredka to kolor, a kolorem dnia jest łososiowy. 

Naturalnie rzecz biorąc, bo nie sztucznie, kolor łososiowy jest dla mnie bardzo istotny zwłaszcza podczas rysowania kredkami nie tylko portretów, ale i pejzaży czy martwych natur. Chociaż ostatnio skupiam się głównie na portretach i dlatego też własnie, bazując na tej tematyce, wyjaśnię o co chodzi z tym kolorem i co zrobić kiedy się go nie ma. 
Odcień łososiowy - inaczej róż wenecki, czy też cielisty - jest dla mnie podstawowym odcieniem przy kolorowaniu jasnej skóry. Jest on wyjściową tonacją i podkładem dla całej pozostałej kolorystyki skóry. Tak jak już wcześniej pisałam, kolor ten dostępny jest na sztuki ale ostatnio coraz częściej spotykamy go również w różnych zestawach kredek. Przeważnie w tych większych, ale w mniejszych też czasem się pojawia. 




Odcienie każdej kredki z poszczególnych zestawów - i nie tylko - różnią się znacznie ilością pigmentu, intensywnością odcienia i wszystkim tym, czym mogą różnić się od siebie kredki ( jeżeli nie marką ) .  Nie należę do osób zbyt wybrednych  i dlatego też zaryzykuję stwierdzeniem, że tak na prawdę w praktyce żaden odcień nie występuje w swojej czystej postaci, ponieważ zawsze wzbogacony jest  pozostałą gamą kolorystyczną, która dodaje mu odpowiedniego charakteru. Kolory przenikają się wzajemnie i tylko razem dają konkretny efekt. Dlatego też wiele zależy od tego, jak mieszamy kolory.  Nie mniej jednak, to jakiego odcienia użyjemy na bazę, również będzie miało wpływ na całokształt kolorystyczny pracy, więc warto wybrać dla siebie taki, który będzie z nami wyjątkowo dobrze współpracował. Ale o poszczególnych typach łososiowej kredki później. Teraz chciałabym trochę napisać o tym, jak sobie bez niej radzić.

Tak więc, co zrobić kiedy nie mamy i nie możemy dostać - z jakiegoś głupiego powodu - koloru łososiowego. Idealnym dla mnie rozwiązaniem jest połączenie innych kolorów tak, aby otrzymać ten konkretny. W tym przypadku będą to dwa kolory : pomarańczowy i różowy. Naturalnie nie dadzą nam idealnego odcienia różu weneckiego, natomiast tworząc podobny kolor, idealnie podtrzymają ogólny efekt w pracy i zastąpią tą jedną brakującą kredkę. 


Nie ma znaczenia w jakiej kolejności łączymy te dwa kolory. Oba zaliczamy mniej więcej do tej samej grupy kolorów, czyli kolorów ciepłych. Znaczenie jednak ma to, z jaką intensywnością będziemy łączyć jeden kolor z drugim.
Tak więc w zależności od intensywności różowego jak i pomarańczowego, otrzymamy taką lub inną intensywność koloru cielistego. Większą lub mniejszą intensywność otrzymamy przez mocniejszy lub słabszy nacisk ręki do papieru. Poniżej zmieszane ze sobą próbki kolorów, o takim samym natężeniu, przy bardzo silnym docisku dłoni - czyli silnym natężeniu koloru. 
Widać wyraźnie, że dają nam bardzo przyjemny odcień ciepłego intensywnego różu. Ten mocny kolor sprawdza się idealnie jako baza dla ciemnych tonacji, które dzięki niemu stworzą bardziej zbliżony odcień tonącej w cieniu skóry, lub tej o silnym pigmencie ( poniżej, zdjęcie po lewej - przed dodaniem innych barw i zdjęcie po prawej - po ich dodaniu ).
Świetnie również spisze się przy kolorowaniu zachodów słońca, które posiadają bardzo intensywną i ciepłą gamę barwną, jak również przy kolorowaniu innych elementów rysunku, o podobnej kolorystyce.


Miłym dodatkiem dla mocniej nakreślonych odcieni jest biała kredka, która złagodzi i stłumi krzykliwe barwy, ale nie zmieni ich tonacji cieplnej - tzn. nie sprawi, że staną się chłodniejsze lub cieplejsze. Jest to idealna opcja w momencie gdy uznamy, że nasz kolor jest zbyt wyrazisty i zbytnio wybija się ku przodowi.


W tym przypadku warto użyć kredki o miękkim graficie np. Derwent Drawing, Coloursoft lub Koh- I - Noor Mondeluz, które podziałają jak rozjaśniacz.
Tej metody nie polecam w celach uzyskania koloru podkładowego. Na tak rozjaśnione kolory ciężko będzie nałożyć pozostałe tonacje kolorystyczne, ponieważ ich warstwa będzie śliska, wygładzona przez biel i istnieje prawdopodobieństwo, że kolejne grafity nie będą się dobrze z nią łączyć. Tą opcję polecam natomiast w końcowych etapach, kiedy będziemy wiedzieć, że już nie nałożymy zbyt wielu kolorów.

Aby natomiast wykonać delikatny odcień koloru cielistego, bez rozjaśniania,  wystarczy nałożyć róż i pomarańcz delikatnie, z takim samym naciskiem dłoni. 
Na tak przygotowany podkład możemy nakładać kolejne barwy. W trakcie kolorowania stopniowo będziemy pokrywać powierzchnię papieru kolejnymi warstwami i ostatecznie uzyskamy końcowy efekt pracy.

Oczywiście łososiowy, cielisty czy róż wenecki,  to kolor ciepły i można go stłumić za pomocą barw zimnych. Barwy zimne ochładzają i brudzą nieco barwy ciepłe dlatego powinno się je nakładać w drugiej kolejności.
Dodatkowo jeśli zapragniemy wzmocnić tonację cieplną tego odcienia, wystarczy dodać barw gorących.

Tak jak już wcześniej wspominałam, za pomocną zmiany natężenia tych dwóch podstawowych kolorów ( pomarańczowego i różowego ), możemy uzyskać zupełnie inny odcień ciała i nie tylko.
  
I tak na przykład, przy słabszym natężeniu pomarańczu a mocniejszym natężeniu różu, uzyskujemy tonację bardziej zbliżoną do koloru różowego.

Z kolei przy mocniejszym natężeniu pomarańczu a słabszym natężeniu  różu, uzyskana tonacja kierować się będzie bardziej ku odcieniom pomarańczowym. 



Naturalnie opcja mieszania różu z pomarańczem, to opcja przydatna gdy nie posiadamy w swoim zestawie gotowego odcienia łososiowego. Kolory takie jednak możemy nabyć nie tylko na sztuki ale i w gotowych zestawach.
Kiedy posiadamy już ten właściwy kolor, odcienie różu i pomarańczu nadal są przydatne w pracy , ponieważ dodajemy je w kolejnych etapach kolorowania, aby ocieplić kolorystykę skóry. Jednak nie przy każdym portrecie będą one wyraźne, lub występować w  tym samym natężeniu kolorystycznym. O tym decydujemy my oraz nasz wzór, z którego czerpiemy.
Także nie mamy zbytniego wpływu na odcień koloru, który jest nam dany w konkretnym zakupionym zestawie. Często odbiega on od naszych oczekiwań i wymaga dodatkowej obróbki kolorystycznej w celach uzupełnienia braków. W takich przypadkach bardzo pomocny jest kolor różowy. Poniżej mam dla Was przykłady odcieni kredek łososiowych solo,  oraz w połączeniu z kolorem różowym. 
























Jak widać nie każda kredka oddaje idealnie ten odcień, o którym jest mowa, choć przynależy wizualnie do tej grupy. Ale już w połączeniu  z kolorem różowym,  daje nam o wiele przyjemniejsze rezultaty.
Oczywiście idiotyzmem jest kupować kredki dla wybranego odcienia różu weneckiego. Lepiej kupić zestaw kredek " bez"  i dokupić go na sztuki.  Niemniej jednak często przy zakupie opakowania, bardzo liczę na jego obecność. I nie bez powodu. Odcień ten ma wiele walorów, tym bardziej że jego jakość da nam również wskazówkę do tego, jak spisze się cały zestaw. W końcu kredki z zestawu zrobione są z tej samej gliny. I tak dla przykładu, zebrałam wszystkie moje kredki łososiowe - te z zestawów i te kupione na sztuki - aby mniej więcej określić, które są mniej czy bardziej warte uwagi i z którymi najlepiej mi się pracuje. A przy okazji chciałabym uwzględnić również ich miękkość w skali od 1 - 8 ( patrz - kropeczki ).



  1. Colorino Kids - miękka kredka, którą dostaniemy w zestawie kredkowym dla dzieci. Dobrze się sprawdza na białym i kolorowym papierze. Jak wynika z próbki, ma ładny czysty i przyjemny odcień. Powierzchnia po pokryciu jest śliska, co może sprawiać, że niektóre twardsze grafity mogą mieć trudności z  jej pokryciem, ale nie wszystkie. Dobrze łączy się z miękkimi grafitami.


  2. Artist Akwarelowa - od  Colorino posiada nieco jaśniejszą tonację. Jest też nieco twardsza ale nadaje się pod kredki o twardszym i miękkim graficie. Dobrze kryje dając matową powłokę.  Odcień ma delikatnie przybrudzony. Posiadam ją w zestawie 37 sztuk.

  3. Koh - I - Noor Mondeluz - bardzo miękki grafit o ładnym, czystym, intensywnym odcieniu. Duża ilość pigmentu sprawia, że po nałożeniu daje śliski efekt. Niektóre twardsze grafity mogą mieć problem z łączeniem i pokryciem, takiej warstwy. Nie mniej jednak przy odpowiednim docisku ręki można sobie z tym problemem poradzić.   Można ją dostać w zestawie jak i na sztuki. Bardzo dobrze się łączy z innymi miękkimi grafitami.

  4. Tree Creation Black Line  - Odcieniem bardzo przypomina Artist Akwarelową. Delikatnie wpada w ochrę żółtą. Posiada twardszy grafit i dobrze kryje. Dostępna w zestawie Tree Creation Black Line. Na papierze pozostawia matową warstwę i dobrze łączy się z twardszymi jak i miększymi grafitami.

  5. Bic Tropicolors -  kredka dostępna tylko w zestawie. Posiada twardy grafit a po nałożeniu na kartkę, pozostawia matowo woskową powłokę. Dobrze łączy się z  innymi twardymi grafitami, jak również i miękkimi. Według próbki daje bardzo ładny chłodny łososiowy odcień. Dobrze kryje zwłaszcza przy mocnym docisku dłoni .

  6. Lyra - dosyć miękka kredka, która daje ładny, czysty, intensywny i ciepły odcień różu weneckiego. Dostępna w zestawach jak i na sztuki. Dobrze łączy się z miękkimi jak i twardymi grafitami, ponieważ pozostawia matową powłokę.  Jest dosyć duża więc wystarcza na dłużej.


  7. Faber - Castel Art Grip - kredka z serii Art Grip. Posiada twardszy grafit, dobrze kryje ale odcień pozostawia jakby delikatnie przybrudzony. Nie jest on czysty tak jak w Bic, Lyra, Colorino. Pozostawia warstwę matową i dobrze łączy się z twardymi, jak i miękkimi kredkami.


  8. Staedtler - jedna z twardszych kredek. Mocniej wpada w żółć, niż w róż ale  nadaje się do użytku z twardymi jak i miękkimi kredkami. Dostępna w zestawie i pochodzi z serii usuwalnej za pomocą gumki . Dostępna tylko w zestawie. 


Z wszystkich wyżej wymienionych,  chyba najczęściej współpracuję z Koh - I - Noor Mondeluz, Lyra oraz BIC. Cenię je sobie nie tylko za umiejętności współpracy z różnymi typami kredek, ale i za ładne, czyste odcienie jakie pozostawiają na papierze. Ale jeżeli pracuję w obrębie jednego zestawu kredkowego, naturalnie używam koloru zestawowego. W tym przypadku nie podmieniam łososiowego,  tak jak to robię bezczelnie z kolorem białym. :P Inaczej się ma sprawa  gdy brakuje tego koloru w zestawie. Wtedy użycie  kredek z innych źródeł jest dla mnie oczywiste.
Naturalnie łączenie różnych gatunków kredek może czasem się okazać uciążliwe, zwłaszcza mieszanie twardych i miękkich grafitów. Dlatego dobrze jest mniej więcej określić sobie metodę pracy i skoncentrować na konkretnym rodzaju grafitu. Albo przynajmniej skoncentrować się na określonej grupie, o podobnej twardości lub miękkości.  Nie mniej jednak miksowanie jest możliwe a wariacji na ten temat jest mnóstwo. Dlatego, żeby już nie przedłużać, zakończę temat kredek łososiowych i idę powariować z kolorami ;) 

20 komentarzy:

  1. Koh-i-noor jest również moim faworytem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bardzo cieszy mnie fakt, że można ją kupować na sztuki :)

      Usuń
  2. mam koh i nor ;) ogólnie mam cały zestaw kredek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej lubię derwent drawing - light sienna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miękka i fajna, niestety u mnie ciężko dostępna w sklepie :)

      Usuń
  4. Ja mam w komplecie łosiową kredkę z firmy staedtler i jest prawie pomarańczowa, ale ładny odcień łososiowy mam z bambino i w komplecie mam chyba wszystkie możliwe odcienie nawet złoty i srebrny, jedyny minus że są grube :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest coś takiego z tą kredką że odbiega od właściwej tonacji. Też ostatnio zakupiłam bambino ale swoje wrażenia opiszę osobno :)

      Usuń
  5. Ostatnio kupiłam zestaw 12 kredek Staedtler, jeszcze nic nie zdążyłam nimi narysować, a sądząc po tej opinii to raczej łatwo nie będzie :/
    Szczęście że trafiłam na łososiowy ^^ . Chociaż, z pierwszego punktu widzenia, rzeczywiście przypomina jasny żółty ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio zakupiłam Staedtlera i też jeszcze do końca wszystkich nie użyłam ale na wstępie wydały mi się bardzo twarde, jeszcze twardsze od BiC. A próbowałaś nimi smarować na próbę po papierze ? Hmm zobaczymy,może nie będzie tak źle, choć ta wysoka twardość dosyć mnie też zniechęca :-s. Recenzja na blogu na ten temat na pewno się pojawi :)

      Usuń
  6. Bardzo przydatny tutorial :) Ja bym co najwyżej dodała do różu, pomarańczu i bieli odrobinę brązu ;) A tak w ogóle to pamiętam jak dziś zmagania ze "skórnym", którego zawsze brakowało, w przedszkolu :D Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję !
      Ja dodaję wszystko co się da i kiedy się da aby stłumić lub wzmocnić tonacje- zielenie, błękity, fiolety itd.
      Haha ! Ja miałam takie problemy w szkole podstawowej :>)

      Usuń
    2. My pod koniec przedszkola doszliśmy do malowania lekko pomarańczem (h)

      Usuń
  7. Dzień dobry, chciałam zapytać o numerek bądź nazwę koloru łososiowego [czy też cielistego] w Koh-I-Noor Mondeluz. Mam zestaw, ale bez tego koloru, a szykuję się do pierwszego człowieka rysowanego kredkami.

    Co do mieszania kolorów jako dziecko, też zawsze miałam problem z cielistym. Mieszałam lekko pomarańcz z różem i dodawałam odrobinę ciepłego brązu, ewentualnie dodawalam jasnego żółtego. Zaczęłam, kiedy zobaczyłam wystawę z pracą mojej koleżanki, która rysowała samą pomarańczową kredką, na maksa przyciskając. Wcześniej robiłam lekko żółtym/ pomarańczowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj , to kredka z numerem 9 :)
      Widzę że każdy miał swoje przejścia z tym odcieniem :) To takie urocze :)

      Usuń
    2. Oj tak. Jak sie już walczyło z cielistym [gdzie wtedy podziewały się bambino!?] to znaczy, że juz coś załapało z rozpoznawaniem kolorów, taka pierwsza zapałka (o)

      Usuń
    3. NO tak, teraz dzieciaki mają pełną gamę do dyspozycji. :)

      Usuń
  8. Widzę, że mamy podobne gusty(czy może gusta?) :p
    Często muszę walczyć z brakiem cielistego :-b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, na prawdę ? To świetnie ! :)
      No niestety ja też często się z tym użeram, ale jakoś sobię radzę 8-) :)

      Usuń

----