sticky

  • wydarzenia
  • galeria
  • portfolio

środa, 20 grudnia 2017

Pasty akrylowe CreaBox Marabu ( z Lidla)

Dzisiaj mam dla Was małą niespodziankę. Już od dawna zamierzałam napisać o tym notatkę, jednak zawsze zmuszona byłam odkładać pomysł, ze względu na ważniejsze tematy. Tym razem jednak będzie inaczej.
Choć nie jestem zwolenniczką farb akrylowych, wiem że wielu z Was jest i dlatego też chciałabym Was zapoznać z pastą akrylową. Konkretnie jest to zestaw z Lidla CreaBox, marki Marabu.  To produkt niemiecki, który spory kawałek czasu zalegał mi już w szafie. Kilkakrotnie wpadały mi do głowy pomysły, jak go wykorzystać, dlatego też dzisiejszy post nie tylko poświęcę testowaniu produktu, ale również postaram się podpowiedzieć, jak użyć go w praktyce. 

Opakowanie


Tradycyjnie zacznę od opakowania, które wykonane jest z kartonu o wymiarach 15 x 14 x 6,3 cm. Nie jest ono solidne, ale tak naprawdę nie służy do bezpośredniego przechowywania pasty, więc podczas aktywnego używania produktu, równie dobrze można się go pozbyć.
To co mnie bardzo urzekło, to ilość informacji znajdujących się na pudełku. Ponieważ jeżeli jesteśmy laikami na płaszczyźnie malarskiej, po dokładnych oględzinach pudełka można szybko zrozumieć, do czego produkt jest przeznaczony.
Znajduje się na nim również opis zawartości, z dodatkiem fabrycznych zdjęć. Zdjęcia nie do końca oddają rzeczywisty wygląd pasty, ale do tego jeszcze dojdę w późniejszej części notatki.
Na opakowaniu umieszczone są także próbki techniczne, które podpowiadają nam, jak pastę można wykorzystać.
Próbki może nie są technicznie wysokiej jakości, ale dają do myślenia.

Zawartość Opakowania


W opakowaniu znajduje się pięć sporych tubek, o różnej zawartości. Ułożone są pionowo na przemian, idealnie zapełniając wnętrze pudełka.
Każda tubka zawiera inny rodzaj pasty. Mamy pastę piaskową, białą, srebrną, złotą oraz krystaliczną i każda odpowiada za zupełnie inny efekt. Osobiście urzekły mnie trzy z nich. Piaskowa, srebrna i złota. Dlaczego? O tym za chwilę. 
yruru

Tubki wyglądają estetycznie, ładnie i przede wszystkim posiadają sporą pojemność, bo aż 100 ml. Na wysokość mierzą 14,5 cm. Średnica zakrętki to: 3,6 cm.
Są przezroczyste, więc z łatwością można rozróżnić  ich zawartość. Niestety jedynie po kolorach, dlatego problem pojawia się z pastami koloru białego, dlaczego? Ponieważ tubki nie są opisane. Aby zorientować się, którą pastę dzierżymy w dłoni, trzeba albo wytężyć wzrok ( ponieważ istnieją drobne różnice w odcieniu ), albo się po prostu do niej dobrać.
Tak więc, na tubkach brakuje nazw, dzięki którym rozróżnimy rodzaj pasty, ale za to mamy numerki.
Każda tubka posiada numerek, który odpowiada numeracji na pudełku.
Numerków jest tyle, ile mamy past w opakowaniu - 5. A numeracja zaczyna się standardowo od jedynki. 

Niezwykle miłym dodatkiem do całości jest niewielka instrukcja obsługi, która podpowiada w jaki sposób i do czego używać past akrylowych. Instrukcja jest w kilku językach, a co najważniejsze również w naszym ojczystym.

 Charakterystyka


Teraz napisze parę słów dotyczących samej zawartości, bo to ona jest najważniejsza. Próbki przedstawione są poniżej. Zdjęcie wykonywałam bezpośrednio po wyciśnięciu z tubki.  Myślę, że wyraźnie widać różnice pomiędzy poszczególnymi pastami. Najbardziej rzucają się w oczy srebrna i złota, ale nawet między białymi kolorami dostrzeżemy pewne cechy charakterystyczne.



Zacznę od pasty piaskowej, która niezwykle mnie intryguje. Po wyciśnięciu z tubki daje matowy efekt, a zawarte w niej drobne granulki przypominają krem do pilingu, bądź krem zmieszany z piaskiem. Widać wyraźnie piaskową strukturę, którą również można odczuć podczas dotyku.
Po wyschnięciu pasta nie zmienia swojej struktury. Jest dalej matowa i mocno kryje powierzchnię.
Biała pasta natomiast, posiada gładki charakter. Po wyciśnięciu lekko połyskuje. Przypomina krem do twarzy i tak też zachowuje się na podłożu. Jest kryjąca, tak jak pasta piaskowa, ale po wyschnięciu delikatnie matowieje.
Bardzo charakterystyczna jest pasta srebrna. Trudno przejść obok niej z obojętnością. Aż korci aby ją gdzieś wykorzystać. Jest gładka, mocno kryjąca i ładnie połyskuje w kolorze srebra. Po wyschnięciu nie zmienia swojej struktury, ani koloru. Jest dokładnie taka, jak po wyciśnięciu z tubki.
Pasta złota jest równie piękna, jak srebrna i posiada dokładnie te same atuty, co poprzedniczka. Nie zmienia swojej struktury, ani wyglądu. Pięknie się prezentuje i błyszczy czystym złotem. Nadaje się idealnie na prace w stylu Gustava Klimta. 

Krystaliczna różni się od swoich poprzedniczek, w dużym stopniu. Na początku nie miałam pojęcia jak odnieść się do jej nazwy, bo przecież jest biała i po wyciśnięciu z tubki, mocno kryjąca. Różnica wyszła na światło dzienne dopiero po wyschnięciu. Pasta, z mocno kryjącej, zmieniła się w krystalicznie przejrzystą. Przypomina zastygniętą wodę. I do takich efektów można jej też użyć.
Konsystencja pasty mnie zadziwiła. Spodziewałam się ciężkiej, gęstej, szybko schnącej masy, tymczasem otrzymam coś zupełnie innego.
Pasty są gęste, ale niezwykle lekkie i puszyste. Jakby wypełnione bąbelkami powietrza, których oczywiście nie ma. To tylko moje porównanie abyście mogli lepiej sobie wyobrazić konsystencję produktu.


Teraz bardzo istotna informacja dotycząca czasu schnięcia. Spodziewałam się ekspresowego terminu, tymczasem musiałam poczekać ok 6 godzin, aby pasta dokładnie zastygła i stwardniała. Cieńsze warstwy schły szybko, natomiast te grubsze potrzebowały znacznie więcej czasu. Wniosek jest oczywisty - im grubsza warstwa pasty, tym dłuższy czas schnięcia i na odwrót. Dlatego gdybym miała podać przedział czasowy, powiedziałabym: od 1 do 6 godzin.
Troszkę trzeba poczekać, ale wydaje mi się, że warto. Pasty są na prawdę trwałe i dobrze trzymają się podłoża. Nawet ze zwykłej kartki trudno było mi je ukruszyć lub oderwać.
Pasty są wykonane na bazie wody, ale po wyschnięciu są na nią odporne. Zachowują się więc dokładnie tak, jak farby akrylowe. 
Można je stosować na różnych płaszczyznach np.: kartonie, płótnie, metalu, drewnie, porcelanie, szkle, ceramice, samoutwardzalnych masach modelujących i tworzywach sztucznych bez zmiękczaczy. 

Użytkowanie pasty


Teraz pojawia się bardzo twórcza część posta. Jako że pasty są akrylowe, można je śmiało łączyć z farbami akrylowymi. Świeżo wyciśnięte z tubki, dobrze rozrabiają się z wodą i mieszają z farbami akrylowymi. Dzięki temu otrzymujemy kolorową pastę akrylową. 
Pasty akrylowe można również stosować w formie podłoża POD farby akrylowe, a także NA farby akrylowe. 
Pastę najlepiej nakładać za pomocą szpachelki lub szpatułki. Odradzam pędzel, ze względu na jej permanentny charakter. Może ona zniszczyć włosie i pędzel będzie już niezdatny do ponownego użycia. Wyjątkiem jest moment, gdy mieszamy pastę z farbą akrylową. Można wtedy posłużyć się pędzlem, ale należy potem bardzo szybko umieścić go w pojemniku z wodą i przepłukać. 
Producent zresztą uprzedza, aby do pracy przystąpić nie tylko w ochronnym ubraniu, ale również po każdym użyciu solidnie zamykać tuby, a następnie tak szybko jak to możliwe, umyć narzędzia pracy.

Niestety past nie można mieszać wzajemnie ze sobą, ponieważ utracimy efekt zapewniany przez każdą z nich. Tak więc, zawsze przed przystąpieniem do pracy należy wybrać tą konkretną pastę i użyć jej w sposób indywidualny.

Podsumowanie


Pasty bardzo mnie urzekły. Są przede wszystkim trwałe, mocno trzymają się podłoża i wraz z farbami akrylowymi można je wykorzystać na różne sposoby. Są w stanie zapewnić nam bardzo ciekawe i trwałe efekty, a w zależności od grubości nakładanej warstwy, schną wolniej lub szybciej. Nadają się jako podkład, jak również można je miksować z farbami akrylowymi lub nakładać jako warstwy wieńczące obraz. Osobiście nie jestem zwolenniczką malarstwa akrylowego. Zdecydowanie wolę olejne, ale ze względu na pasty, któregoś dnia na pewno skuszę się aby zrobić coś, co pozwoli mi w ciekawy sposób je wykorzystać.
Osobiście polecam je osobom, które tworzą akrylami i potrzebują czegoś do urozmaicenia swoich prac, ale i tym którzy szczególnie lubią technikę impastu. Myślę, że pasty nadadzą się do wielu zadań i pozwolą wykorzystać na wiele rożnych sposobów.
Niestety nie znalazłam pełnego opakowania w sprzedaży, ale za to link przekieruje Was na stronę gdzie można kupić je na sztuki.

 Pasty na Sztuki


7 komentarzy:

  1. Mam te pasty. Do tej pory stosowałam raczej do masek, szczególnie piaskową, bo wzór ładnie "wystaje' nad powierzchnię. Ja kupiłam zestaw 3 - piaskowa, złota, srebrna. Dodam jeszcze, że są bardzo wydajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wnioskuję, że jesteś zadowolona :) Piaskowa, złota, srebrna to moje trzy faworyty :)

      Usuń
  2. Witam. Z góry przepraszam, że komentarz jest nie na temat. Chciałabym zapytać się czy kiedyś został napisany tu post o kredkach wodnych. Ostatnio próbuje zażegnać z nimi "wojnę", w zasadzie od godziny, gdyż kilka godzin temu dostałam paczkę takowych. Zaprawdę, ależ wyprowadziło mnie to z równowagi. Zdaję sobie sprawę, że mogłabym sama poszukać, ale nie ukrywam, że nie chce mi się przetrząsać całego blogu, dodatkowo muszę w trybie natychmiastowym przystąpić do swych obowiązków. Krótko mówiąc: nie wyrabiam z terminami. Byłabym wdzięczna, za informację o wyżej wspomnianych. Również z góry dziękuję za ewentualną odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam
    Jest kilka recenzji kredek akwarelowych, w tym Mondeluz, FC Art Grip oraz Colour Grip. Ale "jak używać kredek akwarelowych" niestety nie ma. Mimo wszystko sprawa jest prosta. Rysuje się kredkami jedną lub kilka warstw, a następnie pędzelkiem z miękkim włosiem (typowo do akwareli) rozpuszcza się pigment dużą ilością wody, dzięki czemu powstają akwarelowe efekty. Podczas używania kredek akwarelowych istotny jest papier. Polecam od 250 do 300 gramowy, nie trzeba go napinać. To sztywny, gruby papier który wytrzyma sporą ilość wody. Przyklejamy go do deseczki lub innego ruchomego podłoża ( może być plastik) za pomocą taśmy papierowej. Dzięki temu papier nie będzie się ruszał. Taśma papierowa nie niszczy papieru. Używa się jej również do malowania farbami akwarelowymi. :) Jeżeli ma Pani jeszcze jakieś pytania, proszę pisać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Z pewnością jeszcze tu kiedyś zajmę, bo blog jest miły dla oka i solidnie prowadzony.

      Usuń
  4. bardzo mnie zaciekawiły, ale niestety mój budżet sobie nie może na nie na razie pozwolić ;( chciałabym na żywo zobaczyć ten krystaliczny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też miewam ostatnio podobne problemy... Chciałam na zdjęciu umieścić zastygniętą pastę krystaliczną, niestety trudno było zrobić zdjęcie tak, by była w pełni widoczna. Ogólnie przypomina stwardniały żel :)

      Usuń

----