sticky

niedziela, 14 lutego 2016

Kredki Progresso Aquarell Koh - I - Noor ♥

Cześć, czołem moje szkraby ! Mam dzisiaj dla was recenzję kredek Progresso ! Naturalnie o zwykłych kredkach Progresso już miałam możliwość pisać na blogu jakiś czas temu, natomiast tym razem chciałabym zaprezentować Wam kredki Progresso akwarelowe. :) 
W moim posiadaniu znalazło się 36 sztuk i muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak miłych wrażeń. Zanim się jednak podzielę z Wami moimi spostrzeżeniami, chciałabym wszystkim podziękować za wzięcie udziału w mojej Youtubowej zabawie ! Prace przesłaliście piękne i wszystkie bardzo mnie urzekły, dlatego też w Teorii Ewolucji ( która ukazała się w piątek ) zaprezentowałam wszystkie przesłane dzieła. To taka niespodzianka z mojej strony. No a teraz do konkretów... 


Opakowanie


Zacznę może od opakowania. W moim "władaniu" znalazło się opakowanie metalowe. Nie mogę narzekać, ponieważ bardzo lubię opakowania metalowe, tak jak lubię drewniane. Niestety drewniane podnoszą znacznie cenę kredek, dlatego częściej stawiam na metal. Uważam, że jest to opakowanie solidne. Wygląda bardzo estetycznie a wewnątrz dobrze chroni kredki przed uszkodzeniami.
Opakowań papierowych staram się unikać, ponieważ są słabsze i mniej trwałe. Ale w ostatecznej rozgrywce i tak najważniejsze są przecież kredki, więc to jakie opakowanie kupimy, zależy tylko i wyłącznie od naszego indywidualnego gustu.

Kolorystyka


Kolorystyka kredek jest spora i bardzo zróżnicowana. Trudno aby było inaczej, kiedy mamy do czynienia z 36 sztukami w opakowaniu. Naturalnie jestem kredkową minimalistką, więc większości z tych kolorów podczas pracy, nawet nie ruszyłam. Nie mniej jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w opakowaniu są wszystkie odcienie niezbędne do tworzenia, włącznie z bielą oraz kolorem łososiowym.

Poniżej gama kolorystyczna kredek na sucho oraz na mokro.
Sucha kolorystyka prezentuje się bardzo ładnie. Kolory są żywe, wyraźne i soczyste. Bardzo ładnie emanują barwą, zwłaszcza na kolorowym papierze. Ale i na białym świetnie sobie radzą. 

Na mokro, kolory wypadają równie dobrze. Odcienie po rozmyciu wodą nie odbiegają od kolorystyki źródłowej. Naturalnie rozmyty pigment jest nieco jaśniejszy, jednak nie zapominajmy, że są to kredki akwarelowe i stworzone są po to, aby dawać akwarelowy efekt. Tak więc rozmyty pigment zawsze będzie jaśniejszy od suchego i trzeba zawsze to brać pod uwagę. Akwarele, zwłaszcza po wyschnięciu, dają efekt "wypranego koloru", dlatego mówiąc o kolorystyce kredek akwarelowych, warto odseparować działanie kolorystyki na sucho, od kolorystyki na mokro. Te dwie zawsze będą się od siebie różnić, tak jak różni się technika kredek od techniki akwarelowej. Obie mogą zostać połączone w jedno, jednak obie dają zupełnie inne efekty oraz rezultaty. 



W mojej opinii pigment rozpuszcza się dobrze, choć lepiej pod tym względem radziły sobie Mondeluzy. Gdyby dobrze się przyjrzeć, widać na próbkach ślady suchego grafitu. Przyczyną może być fakt, że Progresso są nieco mniej napigmentowane, co korzystnie z kolei przekłada się na prace "na sucho". Nie mniej jednak efekt akwarelowy uzyskamy bez problemu. I jak na połączenie kredek z akwarelami, korzyści podczas rysowania czy malowania, możemy osiągnąć spore.  Zwłaszcza jeśli myślimy o osobach chcących działać kredkami na sucho jak i na mokro. 


Grafit


Kredki akwarelowe Progresso, wyglądają praktycznie tak samo jak zwykłe kredki Progresso. W końcu to jedna i ta sama grupa siostrzana. Różnice w wyglądzie są nieznaczne, natomiast funkcjonalność się nie zmienia. To wciąż sam grafit opakowany w lakierowaną obwolutę. Dlatego też jest bardziej wrażliwy na różnego rodzaju uszkodzenia oraz pęknięcia. Tak więc, tak jak i w przypadku zwykłych Progresso, tak i tutaj należy zachować pewną ostrożność w użytkowaniu, jeśli chcemy zachować grafity w całości.

Ogólnie rzecz ujmując, uważam że kredki wyglądają bardzo estetycznie i wygodnie się nimi rysuje. Miękkość grafitu jest bardzo zadowalająca, ponieważ w skali 1- 8 osiągają, według mnie, aż 7. Są nieco miększe od zwykłych kredek Progresso, ze względu na większą ilość pigmentu, która w tym przypadku jest uzasadniona. W końcu mamy do czynienia z kredkami akwarelowymi. Jednak są nieco twardsze od Mondeluzów, co wpływa na jakość rozpuszczania pigmentu.






Tak więc grafity rozpuszczają się dobrze, ale nie aż tak dobrze jak Mondeluzy, natomiast przy pracy na sucho, radzą sobie lepiej niż Mondeluzy, dlaczego ? Później do tego dojdę. 

Fakt, że kredki są delikatne i wrażliwe na pęknięcia, nie jest niczym dziwnym. Działają one na tej samej zasadzie co ołówki grafitowe i w podobny sposób można je wykorzystać, gdyby przez przypadek stało się nieszczęście. Wystarczy użyć pękniętych kawałków, trzymając je tak jak trzyma się sztyfty. O metodach trzymania przyborów artystycznych pisałam niedawno. Ale jeśli ktoś przeoczył to wystarczy, że kliknie na powyższy, podświetlony na różowo, tekst. Naturalnie złamanie kredki zawsze boli i wiem, że to już nie to samo, co było na początku. Nie mniej jednak jest to dobry sposób aby wykorzystać taka kredeczkę bez poczucia, że wszystko stracone. Można także użyć dodatkowych przyborów przedłużających takie małe lub większe kawałki.


Grafity oczywiście są specyficzne wizualnie, ponieważ nowo naostrzone wyglądają ładnie i nietypowo - dzięki delikatnej fakturze biegnącej wzdłuż naostrzonej części. Natomiast  po pierwszym ostrzeniu faktura ta znika i grafit przypomina nieco kredkę świecową. Na szczęście różnica jest tylko widoczna dla oka i na część praktyczną nie ma żadnego przełożenia.



Praca z Kredkami

Pracę z kredkami uznałam za bardzo przyjemną. Nie miałam żadnych niespodzianek, które powodowałyby wzrost ciśnienia. Kredki kładły się bardzo swobodnie i dobrze kryły. Zdecydowanie radzą sobie z pracą przy warstwach. Kolory mieszają się ze sobą bardzo fajnie i zachowują swoją tonację.






Wcześniej wspominałam, że kredki lepiej działają od Mondeluzów na sucho. Teraz chciałabym wyjaśnić dlaczego. Podczas rysowania Mondeluzami, im więcej warstw nakładamy, tym bardziej występują woskowe plamy i większe prawdopodobieństwo, że warstwy nie pokryją nam idealnie równo powierzchni. Podczas pracy z akwarelowymi Progresso nie ma takiego rezultatu. Kredki pracują jak zwykłe, suche grafity. Bardzo dobrze się kryją i równo wypełniają powierzchnie. Najprawdopodobniej dzieje się tak, ponieważ są mniej napigmentowane od Mondeluzów, co przekłada się na większy komfort pracy na sucho, ale z kolei na nieco mniejszy na mokro.


Kredki oczywiście spokojnie dadzą sobie radę ze szczegółami. Wystarczy odpowiednio je naostrzyć, co trudne nie jest, bo kredki ostrzą się ładnie. Tak więc nadają się pod tym względem do detali, mniejszych jak i większych powierzchni.
Odpowiednio przykładając grafit do papieru, możemy osiągnąć ciekawe efekty oraz możliwości pokrycia większych przestrzeni kartki.  Ułatwi to nam również wykorzystanie problematycznego i niemile widzianego złamania grafitu. Wystarczy chwycić złamaną część jak pastelę. Może to być mniej przyjemne podczas rysowania dokładnych i wymuskanych prac, ale za to świetnie sprawdzi się w spontanicznych i dynamicznych rysunkach o rozedrganej linii. 

Ponad to, pozwoliłam sobie porównać dwie białe kredki z zestawu - Mondeluz oraz Progresso Aquarell. Obie wypadły bardzo dobrze jeśli chodzi o intensywność bieli. Tak więc, jak pewnie się domyślacie, podczas rysowania, działałam egzemplarzem z zestawu. 
Na zdjęciu widać również drobną różnicę w pokryciu papieru przez grafity. Progresso wydają się lepiej z tym radzić. Plama barwna jest gładsza i delikatniejsza.





Strugaczka / Temperówka


Tak jak napomknęłam już wcześniej, ze struganiem w przypadku Progresso Aquarell nie ma większego problemu. Kredki nie łamią się i przy strugaczce o dobrym ostrzu, strugają się do szpica.








A na zakończenie dodam, że bardzo polubiłam się z kredkami i na pewno jeszcze nie raz po nie sięgnę, zwłaszcza do pracy na sucho. Na mokro jednak wolę chwycić bezpośrednio za farby, które dają więcej możliwości. Ale i tak uważam, że Progresso Aquarell to fajne połączenie farb i kredek, zwłaszcza dla osób pragnących działać w tradycyjny sposób oraz nieco poeksperymentować.
Naturalnie nie są to kredki akwarelowe na jakich poprzestanę. Pewnie w przyszłości będzie ich więcej, nie mniej jednak, na chwilę obecną zadowolę się tym, co mam i powiem, że jest fajnie. Ot co.



20 komentarzy:

  1. ooo jakie ładne kolory! ostatnio zaczęłam praktykę z kredkami i efekty ukazałam na blogu :) całkiem przyjemnie się nimi pracuje, aczkolwiek wolę farby i ołówki :) świetna praca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że próbujesz kredek ! W ten sposób zdobędziesz większe doświadczenie artystyczne ! :) Bardzo Dziękuję !! (k)

      Usuń
  2. Właśnie zastanawiałam się nad tymi kredkami i bardzo mi pomogłaś(o)!
    Pozdrawiam, Yaxira.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *tam miało być (o)


      Yaxira.

      Usuń
    2. Cieszę się, że pomogłam w wyborze ! Tak zorientowałam się :) Pozdrawiam również !

      Usuń
  3. Mam pytanie. Czy testowałaś może kiedyś kredki czy pisaki które można kupić w marketach (Tesco itd) ale profesjonalnych firm np. Faber-Castell.
    Dzisiaj kupiłam sobie akwarele od Koh i Noor (w promocji za 8zł/12szt). Nie mam porównania z tymi droższymi, dlatego się pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie testowałam, myślę jednak że takie produkty wcale nie są złym wyborem. Naturalnie nie są to produkty z typowo artystycznej półki i dlatego są tańsze niż te ze sklepów plastycznych. Lecz wciąż przynależą do dobrych firm produkujących artykuły plastyczne. Tak więc myślę, że na start takie akwarele to dobry wybór. :)

      Usuń
  4. Jaki śliczny rysunek x-)
    Recenzja zachęca, ale raczej nie będę rozmyślać zakupu. Dość nieznaczne zadowolenie z dwóch rodzajów kredek czeskiej marki oraz trauma pourazowa, gdy o fakcie, że moje 24-kolorowe zestawy nie zawierają łososiawego i że wystarczyło jedno kliknięcie, by dodać go osobno (zamawiałam na http://www.sklepdlaplastykow.pl/) ostatecznie zraziły mnie do kredek koh-i-noora. Aczkolwiek zawsze będę się upierać, że ołówki tej firmy są najlepsze :) Ale każdy ma indywidualne podejście do kredek. Życzę miej współpracy z progesso C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * po nawiasie: ...orientowałam się dzień po zakupie :)

      Usuń
    2. Dziękuję ! No cóż każdy z nas ma swoje doświadczenia, i dlatego każdy z nas na czyjeś recenzje musi spoglądać przez ich pryzmat :)
      Ja zawsze sprawdzam sobie kolorystykę przed kupnem opakowania kredek. Ale często jest tak, że nie do końca jest to możliwe, więc zawsze w zapasie mam zestaw kilku sztuk w kolorze łososiowym :)

      Usuń
    3. Haha, a ja zawsze postanawiam sobie, że sprawdzę kolorystykę, a potem zapominam i sprawdzam już po zamówieniu, karteczki zacznę sobie naklejać :D
      Chociaż kredki koh-i-noora muszę troszkę zrechabilitować, zabrałam się do pracy, gdzie nie przeszkadza mi konieczność brania łososiowego z innej paczki, i muszę przyznać że efekty dają ciekawe :)
      Ach, no i nie ma za co :)

      Usuń
    4. Zrehabilitować kredki zawsze można, pod warunkiem że spełniają nasze oczekiwania :) A z tymi karteczkami to sama muszę chyba zacząć, bo pamięć ostatnio zawodzi :P

      Usuń
  5. świetny rysunek :) widać na nim możliwości kredek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ! Kredki na prawdę bardzo mi spasowały i bardzo je polubiłam właśnie pod względem efektów jakie dają na sucho :)

      Usuń
  6. Właśnie zaczęłam prace z farbami akwarelowymi. Ogólnie z rysunków jestem zadowolona i chyba wreszcie przekonałam się do akwareli. Chyba zastanowię się nad kupnem tych kredek, bo widać, że są dobrej jakości i dają ciekawy efekt. A tak poza tym to ile one kosztują? Bo o ile dobrze widzę to w poście nie ma o tym mowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, bo akwarele są super ! Też muszę do nich wrócić, ale mam tyle pomysłów, że nie wiem od czego zacząć a czasu brak ...
      Jeżeli chodzi o cenę, cóż... zestaw dostałam w prezencie :) Natomiast z tego co widzę to cena 36 sztuk to mniej więcej 120 zł :)

      Usuń
  7. Chyba masz swojego sobowtóra

    http://www.surrey.ac.uk/features/my-surrey-experience-%E2%80%93-abigail-stone-bsc-hons-physics-0

    No nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może na pierwszy rzut oka, ale gdyby się dokładniej przyjrzeć jest sporo różnic ;)

      Usuń
  8. Masz ogromny talent. Rysunek jest genialny! Dziękuję za wyczerpującą recenzję, była naprawdę bardzo pomocna. W ogóle gratuluję całego bloga. Co chwila do niego wracam i ginę tu na kilka godzin hahaha.
    P.S.
    Marcysiu, w tekście wkradło ci się kilka drobnych błędów. W zwrocie 'niemniej jednak' słowo "niemniej" pisze się łącznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ! Nie sądziłam, że można się u mnie zgubić na tak długi czas ! :)
      Dziękuję za uwagę. Takich błędów na blogu zapewne jest mnóstwo :) ;)

      Usuń

----