sticky

czwartek, 19 września 2013

Gdy Zepsują się Pędzle...

Znaczy się czy wyrzucić czy naprawić ? ...

Nie wiem jak wy, kochani ale ja z reguły nie lubię wyrzucać rzeczy które nie do końca są zużyte. Dotyczy się to także pędzli. Podczas malowania  ulegają one różnym usterkom, które często przesądzają o tym by się pozbyć strupa i kupić nowy. Jednak wiele z tych usterek często pojawia się nawet zaraz po zakupie, co jest najbardziej bolesne ze względów oczywistych. Przede wszystkim dwa takie najczęściej spotykane przypadki, z którymi miałam okazję się nie raz zetknąć to wypadająca główka z włosiem, oraz włosie wypadające w całości. Mam tu na myśli cały pęk, nie pojedyncze kosmyki. Fakt, że czasem coś nam na płótnie zostanie z pędzla to jeszcze nie świadczy o tym, że nam pędzel umiera. :) To, że pędzle gubią raz na jakiś czas włoski to całkowicie normalnie zjawisko. Czasami tylko wkurza, ponieważ trzeba te włoski z płótna zbierać, co bywa bardzo utrudnione kiedy mamy już prawie gotową zamalowaną powierzchnię.  
Tak więc jak dokonać takiej rewitalizacji pędzli ? Przede wszystkim będziemy potrzebować : nożyczek, kombinerek, odrobiny papieru lub ręczników papierowych oraz klej poliuretanowy.



Jeżeli chodzi o klej to odradzam Kropelki i te sprawy. Te kleje co prawda schną szybko jednak sprawdzają się na gładkich i oczyszczonych powierzchniach. Klej poliuretanowy nie schnie ekspresowo, ale nadaje się do wielu rzeczy i jest naprawdę mocny. 

Naprawiamy 

Tak więc co zrobić kiedy wypadnie nam główka z włosiem? Wyrzucić? Nie, szkoda, bo włosie niezniszczone i jeszcze można byłoby nim trochę pośmigać po płótnie. Kochani, nic prostszego. Chwytamy za klej smarujemy górną część  rączki pędzla i nakładamy główkę z włosiem. Wycieramy nadmiar kleju i pozostawiamy do wyschnięcia. Pamiętamy tylko by nałożyć na właściwą stronę rączki.

Co zrobić kiedy wypadnie nam całe włosie ? 


Tu może być troszkę więcej pracy, ale również jest do załatwienia. Na początek rozszerzamy nieco metalową główkę, naciskając palcami w dwóch punktach końcowych. Następnie obcinamy włosie od strony, która znajdowała się wewnątrz główki. Włosie zazwyczaj jest sklejone ze sobą od tej strony więc nie powinno być problemu, a wystające kosmyki mogą nam utrudnić operację dlatego warto je ze sobą delikatnie zrównać. 
Następnie smarujemy klejem sklejoną część włosia, czyli tą która była wewnątrz główki i delikatnie wsadzamy ją w metalowy otwór, pomagając sobie nieco palcami aby pojedyncze kosmyki włosia nam się nie pozaginały. Zawsze podczas takiej operacji coś się zagnie ale w sporadycznej ilości. Chodzi mi bardziej o ostrożność, która zapobiegnie rozsypaniu się wszystkiego na części pierwsze. Kiedy już wsuniemy włosie do metalowej główki  dociskamy ją kombinerkami do włosia, aby klej lepiej związał nam poszczególne elementy. Wycieramy nadmiar kleju i gotowe. 

Powyżej wymienione usterki częściej przydarzały mi się z pędzlami szczecinowymi. Z syntetycznymi miałam nieco inne przygody, które mnie doprowadzały do szału. Często zdarza się, że trzony pędzli syntetycznych  są pokryte lakierem, lub inaczej swoistą powłoką ochronną, która szczerze powiedziawszy nie  jest niezbędna, a i tak nie wytrzymuje za długo. A bardzo irytuje mnie kiedy ta powłoka zaczyna się łuszczyć i żeby mieć święty spokój zmuszona jestem obskubać cały lakier, tylko po to by móc wygodnie trzymać pędzel. Zawsze tą obskubaną część, która jest drewniana można pokryć jakimś impregnatem do drewna. Chociaż ja nigdy tego nie stosuje. 

Kiedy zrezygnować z naprawy ? Kiedy zrezygnować z pędzla? 

Jak rozpoznać że pędzel jest zużyty i nie nadaje się do niczego? Na pewno przeważy o tym odczucie, które będzie nam sugerować trudności w użytkowaniu takiego pędzla. Na pewno nie ma sensu się bawić z pędzlem kiedy włosie wyraźnie uległo skróceniu ( stępiło się ). Takie włosie jest twardsze i ciężko rozprowadza farbę, brakuje mu elastyczności. Albo uległo takiego przerzedzeniu, że nie mamy czym smarować po płótnie. Na pewno nie używałabym pędzla ze złamaną rączką. Utrudnia nam ruchy i ogranicza technicznie nasze możliwości. Sklejanie może pomóc, ale nie na długo. Mocniejszy nacisk może spowodować, że rączka pęknie nam w tym samym miejscu ponownie. 
Jeżeli miewacie problemy ze sklejonym włosiem od farb, zmieńcie nawyki i myjcie dokładnie pędzle po każdym malowaniu. Ostatecznie można spróbować wymoczyć taki pędzel w rozpuszczalniku. Powinno pomóc. Jeżeli nie - wyrzucić i tyle. 

Tak więc mam nadzieje, że jakoś pomogłam dzisiejszymi informacjami. Oczywiście wcale nie musicie naprawiać pędzli. Zawsze możecie kupować nowe, ale po co zbędnie wydawać pieniądze mając świadomość, że coś z usterką jednak można zrobić. 
To by było na dzisiaj wszystko. Trzymajcie się cieplutko i do następnego !


10 komentarzy:

  1. Cudowałam i cudowałam. Natchnęłas mnie ostatnio aby zmienić na chwile ołówki na kredki. Chciałabym przeslać ci moją prace do komentarza. Jednak z Google nie daje sobie rade. Moglabyś mi podać swój e-mail?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ! Oczywiście prześlij mi pracę. Kontakt jest podany na blogu w pasku menu, wystarczy kliknąć :)

      Usuń
  2. bardzo ciekawa i przydatna notka ;)
    Uwielbiam twojego bloga :))
    Mam pytanie wiesz może czy ta techniką którą został namalowany ten obraz ma jakąś konkretną nazwę ? i jeszcze jedno czy wiesz jakich przyborów do tego użyć bo to jest chyba akwarelą malowane a może ty masz jakąś sprawdzoną firmę którą polecasz ? :) http://agnes-cecile.deviantart.com/art/learn-to-bloom-263712358

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj ! Bardzo mi miło, że tak uważasz, naprawdę! Technika to na pewno akwarela, ale z pewnością użyta w bardzo oryginalny sposób. Agnes Cecile jest mi znana i można ją znaleźć również na facebooku, tak więc zawsze można zapytać artystkę indywidualnie, także odnoście farb. Kiedyś często malowałam akwarelami i używałam farb w tubkach, jednak nie pamiętam firmy, a musiałam farby wyrzucić ponieważ mi pozasychały. Dlatego myślę, że warto zapytać artystkę indywidualnie. :)
      https://www.facebook.com/agnescecile?fref=ts

      Usuń
  3. Czy jest jakiś sposób na naprawę włosia pędzla do akrylu (płaski rozmiar nr.10) ? Chodzi o to że jego włos po bokach się nieco postrzępił i odstaje. Jest to uciążliwe gdy chcę zrobić dobrą długą linię z precyzją. Przez te odstające włoski, takie proste pociągnięcia nie wyglądają dobrze w szczególności gdy są to cieniutkie kontury jakiegoś obiektu na obrazie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też wielokrotnie miewałam z tym problem. Niestety na to nie ma konkretnej rady, a przynajmniej jeszcze nie wymyśliłam jak sobie z tym radzić dlatego jeżeli o mnie chodzi zazwyczaj po prostu ucinam te odstające włoski blisko nasady. Pod warunkiem że ich jest niewiele. Z dużą ilością daje sobie spokój i kupuję nowy pędzel. :)

      Usuń
    2. Mój nauczyciel za swych młodych czasów, to takie pędzle opalał -> przejeżdżał pędzlem po rozgrzanej kuchni kaflowej, tak jakby ją malował. Mówił że wtedy pędzel był jeszcze lepszy niż ze sklepu...Ale ja nie mam kuchni kaflowej :<

      Usuń
    3. No niestety ja też nie, a płyta indukcyjna się raczej nie nadaje, więc nie wypróbuję ;)

      Usuń
  4. Najgorzej, gdy zaschną pędzle...
    Mój nauczyciel, (pewnie go znasz, bo chodziłyśmy do tej samej szkoły - pan Leon), powiedział, żeby zaschnięte od olei pędzle włożyć do słoika z wodą zmieszaną ze zwykłym, szarym mydłem. I działa, te najcięższe przypadki kąpały się tak około tygodnia. Nie zauważyłam później, by były bardzo zniszczone - po płaskich nie widziałam różnicy, za to okrągły nieco się stępił.
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Teraz może być zupełnie inna kadra, podasz mi nazwisko ?
      Tak woda z szarym mydłem też pomaga, ale u mnie nigdy nie ma w domu szarego mydła. :)

      POzdrawiam ! ♥

      Usuń

----