sticky

sobota, 3 września 2016

O Kredkach Bruynzeel Sakura Design ♥

Witam wszystkich serdecznie ! Ostatnio zniknęłam sobie na jakiś czas, ponieważ wiele różnych rzeczy nagromadziło się w moim życiu ( głównie tych nieprzyjemnych ) stąd też ilość postów uległa zmniejszeniu. Powoli staram się wszystko porządkować ( co pewnie zajmie mi jeszcze sporo czasu ) ale w międzyczasie będę starała się coraz częściej wracać na bloga z nowymi postami. I powoli zaczynam swoją walkę z testowaniem nowych produktów. Szczegóły wyjaśnię w następnej notce, bo jest w tym wszystkim dla Was mała niespodzianka i ... prezent! Tak więc nie przegapcie kolejnego posta! Tym czasem, borem i lasem, dzisiaj przywędrowała do Was recenzja kredek Bruynzeel Sakura Design, którą już od dawna Wam obiecałam.
Bardzo długo polowałam na te kredki a ponieważ nie należą one do najtańszych, czas bardzo mi się dłużył. Ostatecznie udało mi się je kupić w cenie ok. 180 zł. Zdobyłabym je zapewne szybciej gdyby nie wersja opakowania, która była dla mnie istotna tak samo jak zawartość. Bo przecież opakowań metalowych jest sporo, są one popularne i dosyć powszechne. Natomiast wersja "szufladkowa" już nie. A że jestem osobą, która lubi nietypowe i rzadkie przypadki, uznałam że ta wersja opakowania to mój absolutny "must have". I od tego też rozpocznę recenzję. 


Opakowanie


Oczywiście skłamałabym pisząc, że opakowanie ważniejsze było dla mnie od samej zawartości. Byłoby to głupie zważywszy, że pudełkiem rysować się nie da. Niemniej jednak bardzo mnie kusiło, dlatego zdecydowałam się na taki a nie inny wariant. 
A wariant jest taki, jak na załączonym obrazku. Cztery wspaniałe szufladki, wyłożone gąbeczką a na niej, ułożonych 48 pięknych kolorów. 
Szufladki naturalnie wyciągane za pomocą czarnych wstążeczek.
Opakowanie wykonane jest z drewna, obłożonego barwną okleiną. Trudno nie zauważyć wariantu kolorystycznego. Wygląda dobrze, choć na mój gust zamiast pomarańczu, dałabym pastelowy róż. To tak na marginesie. 
Na opakowaniu nie ma żadnych informacji, w oparciu o które mogłabym oprzeć swoją recenzję. W oryginale, co prawda, pudełko okalała papierowa etykietka ale i ona pozbawiona była wartościowych informacji o kredkach, które mogłabym brać pod uwagę. Więc tym razem z recenzją "idę na żywioł".

Wygląd i kolorystyka


Kredki wyglądają bardzo ładnie, estetycznie i ... klasycznie.  Każda sztuka jest naturalnie numerowana, na wypadek gdyby ktoś miał ochotę z czasem uzupełniać sobie zestaw ( co w moim przypadku zapewne będzie miało miejsce ). Lakierowane drewniane trzony, zakończone są kolorami grafitów. Niestety niemile zaskoczyło mnie to, że niektóre kolory na trzonach, nie do końca zgadzały się z odcieniem i kolorem grafitu. 


Różniły się one bowiem tonacją barwną - były jaśniejsze lub ciemniejsze od docelowej barwy wzorcowej na graficie.










Inne z kolei, zwyczajnie różniły się odcieniem.






Jeden ekstremalny egzemplarz, oznaczony był na trzonie kolorem brązowym, natomiast grafit miał odcień zgniłej zieleni. Z kolei na papierze, kolor grafitu mniej więcej zgadzał się z barwą wzorcową na trzonie. Chociaż to też nie do końca był ten odcień. Przez długi czas nie mogłam wyjść z podziwu, jak to w ogóle było możliwe. Jednocześnie doprowadzało mnie to do szału, ponieważ za każdym razem gdy brałam tą kredkę do ręki, nie potrafiłam ustalić, z jakim kolorem w końcu mam do czynienia - zwyczajnie zgłupiałam. O.o
Dlaczego o tym piszę ? Ponieważ jest to dla mnie bardzo istotna kwestia podczas użytkowania kredek. Gdy rysuję, przy wyborze odcienia, często sugeruję się kolorem trzonu lub lakierowanego zakończenia. Rzadko zwracam uwagę na kolor grafitu. Oczywiście nie znaczy to, że nie zwracam na niego uwagi w ogóle, ale tak jest mi łatwiej i szybciej. Zwłaszcza że grafity są małe a ich kolory przy sztucznym świetle, słabo widoczne. W przypadku Bruynzeel Sakury musiałam wielokrotnie korygować swój wybór i zastanawiać się, czy wzięłam dobrą kredkę, po czym próbować na kartce obok, czy trafiłam z odcieniem czy nie. Działo się tak właśnie dlatego, że kolory grafitów nie zawsze zgadzały się z odcieniem, który umieszczony został na trzonie. W ten oto sposób, moja praca nieco się opóźniła a praktyczna sugestywność trzonów, znacznie się obniżyła. Naturalnie nie mówię tu o wszystkich kredkach lecz o niektórych sztukach, które okazały się być czarną owcą w rodzinie. 
Kolorystyka jest natomiast bardzo ładna, intensywna, nie tylko na próbkach ale i na gotowej pracy. 
Znajdziemy tu wszystkie niezbędne odcienie a nawet więcej. I pomimo tej, sporadycznie występującej różnicy między kolorem grafitu a oznaczeniem na trzonie, nie mam się do czego doczepić. 

Grafit


Po kolorystyce przyszedł czas na grafit. Tu zostałam mile zaskoczona, bo kredki okazały się być średnio miękkie a mimo to, dawały ogromny komfort podczas rysowania. Jakbym miała do czynienia z bardzo miękkim grafitem. Dodatkowo sprawiają wrażenie woskowych, co wcale nie przeszkadza podczas rysowania. Wręcz przeciwnie, praca z kredkami okazała się  być bardzo przyjemna, jednak na ten temat będę pisać nieco później. 



Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, daję Sakurom 5 / 8 jeżeli chodzi o miękkość. 

Niestety owa miękkość nie dodała siły białej kredce, choć po cichu bardzo na to liczyłam. W porównaniu z innymi białymi kredkami, których używam, Sakura wypadła najsłabiej. A szkoda, bo kredki na prawdę bardzo wpadły mi nie tylko w oko, ale i "w rękę".  

Grafity oprawione są w wysokiej jakości drewno, które sprawia, że kredki wydają się niesamowicie lekkie. Smukłość trzonu dodatkowo wzmaga to wrażenie. Tak więc, gdy po raz pierwszy wzięłam kredkę do ręki wydawało mi się, że trzymam jakieś narzędzie szlachetnego pochodzenia. A przecież to tylko kredka. 
Grafity mają intensywne barwy i w porównaniu z innymi kredkami wypadają bardzo dobrze. Tak więc w tej kwestii nie będę się rozpisywać, ponieważ nie mam o czym. 

Praca z Kredkami 


Praca z kredkami jest bardzo przyjemna. Wszystkie kolory ładnie ze sobą współpracują, w dodatku bardzo dobrze mieszają się przy rysowaniu warstwowym. Czasem, sporadyczne sztuki w brązowych odcieniach, miały drobne problemy aby pokryć kilka wcześniej położonych warstw. Nie mniej jednak, przy odpowiednim podejściu do kredek i odpowiednich umiejętnościach, można sobie z tym problemem poradzić, głównie poprzez ograniczenie ilości wcześniej położonych warstw. 






Kolory kredek są intensywne nie tylko na próbkach ale i na rysunku. Grafity ładnie ze sobą współpracują, dzięki czemu jesteśmy w stanie stworzyć rysunek o intensywnych i soczystych kolorach. Czarna kredka jest rewelacyjnie intensywna, nawet gdy kładłam ją jako czwartą i ostatnią warstwę. 
Niestety bardzo przykrym doświadczeniem okazało się ostrzenie. 


Strugaczka/ Temperówka


Tak jak wcześniej wspomniałam, uciążliwe okazało się być ostrzenie kredek. Co mnie bardzo zdziwiło bo przecież kredki te należą do kredek z wyższej półki i takie czynności, jak kruszenie się grafitu, nie powinny mieć miejsca. A jednak, kilka sztuk kruszyło się raz za razem, nie tylko podczas próby ostrzenia ale i rysowania. Niestety wśród nich znalazła się kredka w kolorze, który jest dla mnie bardzo ważny i którego używam w każdej pracy, niezależnie od tematyki. To był róż wenecki, czyli mój ukochany cielisty. A ja byłam zdruzgotana. 




Tak więc w mgnieniu oka, z dużej kredki zaczął tworzyć się karzeł. Jeszcze bardziej przykre było to, że nie udało  mi się jej użyć tak jak planowałam, ponieważ się zwyczajnie nie dało. Ciągle się łamała. Musiałam więc sięgnąć po kolor z innego zestawu.
Za każdym razem gdy pomyślałam o tym, ile pieniędzy wydałam na kredki, chciało mi się płakać.




Naturalnie fakt, że kredki się łamały, nie musi wcale oznaczać, że to ich cecha charakterystyczna. Przypuszczam, że trafiłam na taki a nie inny zestaw, a o tym że część kredek była nie do końca zdatna do pracy, zadecydował przypadek. Ma ktoś z was Bruynzeel Sakura Design ? Jestem bardzo ciekawa, jak ta sytuacja rozwinęła się w Waszym przypadku i czy w ogóle ten przypadek miał miejsce ? 

A będąc w temacie przypadków, w pozostałych, których naturalnie było dużo więcej, kredki ostrzyły się idealnie. 












Podsumowanie


Podsumowując - kredki posiadają bardzo ładną, intensywną kolorystykę, są smukłe, lekkie, dobrze pracują z warstwami i dobrze się strugają, poza paroma łamiącymi się wyjątkami, które prawdopodobnie były czystym PRZYPADKIEM w zestawie ( albo po prostu tak właśnie chcę sobie to tłumaczyć :P ).
Ogólnie rzecz biorąc bardzo je polubiłam.
Praca obok wykonana Polycolorami ( tło ) i Bruynzeel Sakura ( postać ). 



No i tym optymistycznym akcentem mamy za sobą kredki Bruynzeel Sakura Design. Wkrótce luźny post informacyjny o .... no właśnie jeszcze Wam nie zdradzę, ale jeżeli ze mną zostaniecie to zapewne się wszystkiego dowiecie ;)



24 komentarze:

  1. Wow *-* Ale wnikliwa i obszerna recenzja =) Na pewno, gdy zechcę kupić jakieś kredki wezmę pod uwagę twoje recenzje ;)
    zwyklekreskinapapierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję ! <3 Cieszę się ogromnie ! :)

      Usuń
  2. Mam kredki tej firmy, ale nie zestaw Sakury i również pojawił się problem z ostrzeniem. Trafiłam nawet na sztukę, gdzie drewienko strasznie się łamało, okazało się zbyt miękkie. Często w tych kredkach łamią się rysiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm może w takim razie to jest faktycznie ich cecha charakterystyczna. Dziękuję za informację :)

      Usuń
  3. szkoda trochę tej "jakości" przy cenie ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowita praca! lubię pracować z kredkami, jednak moje są troche gorszej jakości i ciężko nakładać warstwy... uwielbiam też ołówek! zapraszam do mnie na post artystyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję !
      Dziękuję z chęcią zagoszczę :)

      Usuń
  5. Nie lubię tego typu kredek, ale recenzję przeczytałam z niemałą ciekawością. Rysunek jest przecudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeżeli to nic nie szkodzi ! Bardzo Ci dziękuję, że zechciałaś przeczytać posta :)

      Usuń
  6. Uwielbiam czytać tutaj Twoje recenzje, są mega pomocne, zwlaszcza te porównania różnych firm ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ! Cieszę się ogromnie ! :)

      Usuń
  7. Opakowanie skradło moje serducho, ale kredek na pewno nie kupię, skoro takie kosztowne, a tak okrutnie się kruszą. Nienawidzę, gdy z kredki raz po raz wypada wyłamany kawałek gryfu. Miałam już kilka przepraw ze szkolnymi kredkami (Milan, metaliczne Colorino), które tak robiły i to jest droga przez mękę jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też tego nienawidzę. A przy Coloriono, nawet zwykłych, miałam podobny problem. Co więcej złamał mi się nawet trzon kredki i to na pół O.o. :)

      Usuń
  8. Takimi kredkami to aż sam był się pomalował - dzieło mi Lordzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, od tego są kosmetyki w Rossmannie :P
      Dziękuję bardzo ! :)

      Usuń
  9. Świetne jest to opakowanie, kredki też wydają się fajne, chociaż różnica w kolorze zakończenia kredki, a grafitu by mnie również denerwowała:/ Tak samo jak łamiący się grafit w temperówce grrr, o ile można by przymknąć na to oko przy tańszych kredkach, o tyle przy takiej cenie te wady są istotne. Biała kredka także nie powala:/
    Za to rysunek, który wykonałaś jest fantastyczny!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety łamiące się kredki w takiej cenie są chyba dla każdego utrapieniem. Gdybym wiedziała że tak będzie to nie wiem czy bym się decydowała ponownie na zakup, jednak bardzo miło mi się pracowało grafitami, pomimo tych niedogodności.... :)
      Bardzo dziękuję ! ♥ (k)

      Usuń
  10. Ciekawe opakowanie! Marzy mi się taki wielki zestaw kredek, na razie mam te słabszej jakości i o wiele mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie i na Ciebie przyjdzie czas. :) Ja też zaczynałam od kredek szkolnych i używałam ich przez długi okres czasu ;)

      Usuń
  11. "Nie kończące się tło" i to w takich warunkach ;) Kasetka jednak zostanie, a takie szufladki to coś co niektórzy bardzo lubiO :)
    ps. Może producent powinien dodać do zestawu chusteczki na otarcie łez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powinien, bo właśnie mi ich zabrakło podczas pracy :P

      Usuń
  12. Dzięki za obszerną recenzję. Nadal mam dylemat czy wybrać te,czy zainwestować w polycolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mam być szczera to i jedne i drugie dobrze rysują. A nie jestem w stanie zagwarantować że Sakura które kupisz nie będą się łamały. Z polycolorami nie mam technicznych problemów ani podczas rysowania ani podczas ostrzenia. Więc osobiście radzę sięgnąć po Polycolory. Chyba, że masz dużą ochotę na Sakurę. Dodatkowym plusem Polycolorów jest cena - są tańsze. :)

      Usuń

----