Pomocna dłoń przy malowaniu akwarelami :)
Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat bo jest on bardzo prosty a zarazem konkretny. Kochani podczas używania płynu maskującego nie można się pomylić. Jest to czynność, która w znacznym stopniu ma nam ułatwić życie i dogadywanie się z akwarelami. Dodatkowo dzięki temu możemy uzyskać wygodniejszy stopień współpracy z tą techniką. Czyli nie będziemy musieli zbytnio uważać na pewne rzeczy i elementy ponieważ od tego mamy płyn maskujący. Jest on dla nas jak tarcza ochronna i działa na podobnej zasadzie ponieważ osłania te punkty i miejsca, które nim pokryjemy.
Teraz czas na pytanie jak to zrobić i jak to działa ? Bardzo prosto.
Pierwszą niezbędną rzeczą jest przygotowanie sobie odpowiedniego pędzelka, jako że płyn maskujący nakładamy jak zwykłą farbę. Pędzelek musi być w miarę cienki, ale lepiej aby nie był nowy. Wybierzcie sobie jakiś stary, którego nie będzie wam szkoda zepsuć. Naturalnie pędzelek taki jest do wielokrotnego użycia, jednak po kontakcie z płynem maskującym nie nadaje się do tradycyjnego malowania. Płyn maskujący to zwykła guma w płynie i strasznie śmierdzi. Ponad to szybko zasycha i dlatego warto wziąć pod uwagę, że nie zawsze domyjemy po nim włosie. Tak na prawdę to nigdy mi się to jeszcze nie udało. Ja po prostu smaruję takim obklejonym, jedynie od czasu do czasu podcinam i temperuję nadmiar przyklejonych warstw nożyczkami aby był cieńszy na końcu i wygodniejszy w użyciu.
Kiedy już mamy pędzelek otwieramy słoiczek z płynem, zanurzamy pędzel i malujemy nim te miejsca, które chcemy pokryć płynem. Mogą to być wzory ubrania, dekoracje tła albo zwykłe krawędzie i kontury postaci czy przedmiotu, które chcemy zabezpieczyć przed zmoczeniem malując zewnętrzne partie.
Pokrywając elementy płynem warto być starannym i malować nim tak jakbyście malowali farbą ponieważ po ściągnięciu płynu wszystko będzie widoczne. Pilnujcie gładkich krawędzi, bo to one najbardziej będą rzucać się w oczy.
Płyn maskujący bardzo szybko wysycha, ale i tak chwilę na to trzeba poświęcić. Wyschnięty płyn powinien być delikatnie pożółkły i pod światło błyszczący. Kiedy już będziemy mieć ten cały proces za sobą zaczynamy malować. Nie martwcie się o nic. malujcie tak jakbyście normalnie malowali akwarelą. Czyli, na sucho albo na mokro, lawowanie, woda i te sprawy. Nic się nie stanie. Farba zwyczajnie spłynie po płynie albo delikatnie na nim osiądzie, ale na pewno go nie przeniknie :)
Kiedy obraz mamy skończony, lub zwyczajnie zamalowaną powierzchnię gotową, możemy zdjąć płyn maskujący ale tylko wtedy kiedy farby i papier dobrze wyschną.
Jak zdjąć płyn maskujący ? Wystarczy potrzeć paluszkiem albo gumką do mazania. Zaschnięty płyn powinien schodzić łatwo albo w kawałkach albo w jednym ciągu jako gumowa nitka.
Po zdjęciu płynu otrzymujemy puste pola, które możemy zostawić białe albo wypełnić kolorami ;)
UWAGA !!!!
Nigdy nie zdejmujemy płynu maskującego na mokro bo może stać się nieszczęście i cała praca pójdzie się kochać z koszem na śmieci.
Dodatkowo na słabym papierze płyn maskujący nie będzie schodził jak należy i będzie go niszczył. Dlatego warto sięgnąć po kartki z większą gramaturą. Najlepiej 300 gram lub więcej :)
Jak zdjąć płyn maskujący ? Wystarczy potrzeć paluszkiem albo gumką do mazania. Zaschnięty płyn powinien schodzić łatwo albo w kawałkach albo w jednym ciągu jako gumowa nitka.
Po zdjęciu płynu otrzymujemy puste pola, które możemy zostawić białe albo wypełnić kolorami ;)
UWAGA !!!!
Nigdy nie zdejmujemy płynu maskującego na mokro bo może stać się nieszczęście i cała praca pójdzie się kochać z koszem na śmieci.
Dodatkowo na słabym papierze płyn maskujący nie będzie schodził jak należy i będzie go niszczył. Dlatego warto sięgnąć po kartki z większą gramaturą. Najlepiej 300 gram lub więcej :)
I tak oto, kochani możemy kolejną lekcję o akwarelach uznać za zamkniętą. :) W ramach ciekawostek WIP pracy prezentowanej na filmie możecie w całości obejrzeć na dziale filmowym, oczywiście w menu pod tytułem " Moja Maiko" ;) Na dzisiaj tyle :) Do zobaczenia :)








