sticky

wtorek, 8 listopada 2016

Ołówki Akwarelowe Faber Castell ♥

Cześć kochani ! Na początek chciałabym przeprosić za ewentualne nieudogodnienia związane z drobnymi zmianami na stronie. Jeżeli coś nie działa, to wkrótce będzie. ;)
A dzisiaj kolejna recenzja! Ale tym razem nie będę pisać o kredkach, lecz o akwarelowych ołówkach marki Faber Castell. W zasadzie, są to pierwsze akwarelowe ołówki w moim artystycznym życiu. Dlaczego ? Nie trudno się domyślić, że jestem osobą która tworzy w kolorze i preferuje produkty, które dają mi takie właśnie możliwości. Dlatego też nigdy nie czułam większej potrzeby aby sięgać po ołówki akwarelowe.  Nie mniej jednak, od pewnego czasu, "chodził" za mną pomysł aby je wypróbować. Dzięki sklepowi Faber Castell miałam okazję spełnić swoje "widzi mi się". Oczywiście cieszę się bardzo, że spróbowałam, bo teraz jestem bogatsza o nowe doświadczenie, którym właśnie mam zamiar się z Wami podzielić.




Opakowanie


W moim posiadaniu znajduje się mały komplet ołówków akwarelowych z serii zielonej. Bardzo lubię tą serię zieloną, choćby za sam kolor. Wydaje mi się bardzo szlachetny i dodaje opakowaniom "tego czegoś". Naturalnie sama bardzo lubię kolor zielony, więc pewnie stąd fascynacja serią zieloną.
Opakowanie jak widać metalowe, ładne, estetyczne, z wieczkiem na zawiasach.


Wewnątrz znajduje się pięć ołówków: HB, 2B, 4B, 6B, 8B. Według mnie, to bardzo praktyczne zestawienie. HB do szkicu, a reszta do cieniowania. Czyli takie optymalnie dobrane miękkości, którymi śmiało można stworzyć coś wyjątkowego. 










Wygląd





Wygląd ołówków, "pieści" oczy. Odcień trzonu w kolorze grafitowym, udekorowany jest srebrnymi napisami. Tak więc, bardzo przyjemne zestawianie dla oka. Dodatkowym plusem jest sześciokątny, klasyczny kształt. Trzony są naturalnie lakierowane na końcach. Są bardzo wygodne, dobrze trzyma się je w ręce. Ale akurat pod tym względem opinia jest bardzo subiektywna ponieważ uwielbiam, sześciokątne trzony.

Ponad to, są nieco grubsze od standardowego ołówka np. Koh- I- Noora, który wynosi 7 mm. W przypadku ołówków akwarelowych faber Castell, średnica zwiększa się do 8 mm.











Grafit 



Grafity ołówków sprawdzają się bardzo dobrze, na sucho jak i na mokro. A biorąc pod uwagę, że są to ołówki akwarelowe, skupię się bardziej na tej kwestii, która związana jest z rozpuszczalnością grafitów. Ołówki wypróbowałam i nie mam wątpliwości, że rozpuszczają się bardzo dobrze. Śmiem twierdzić nawet, że rozpuszczają się lepiej niż niejedne kredki akwarelowe. Zresztą myślę, że wszystko widać wyraźnie na załączonym obrazku.
Miękkość grafitów jest adekwatna do oznaczeń, chociaż ze względu na akwarelowe właściwości, ołówki FC mają o stopień miększe grafity, niż tradycyjne ołówki np. Koh-I-Noora. Ta miękkość przekłada się na delikatną różnicę w tonacjach poszczególnych miękkości. Zwykłe ołówki KIN dają standardowy odcień, natomiast akwarelowe FC, są delikatnie ciemniejsze. Wszystko jest oczywiście wynikiem występowania pigmentu, niezbędnego do rozpuszczenia grafitów.

Praca z Ołówkami



Praca z ołówkami jest bardzo przyjemna. Tak jak wcześniej wspominałam, mam tutaj bardziej na myśli walory pracy na mokro. Na sucho ołówki spisują się standardowo, czyli bardzo dobrze. Natomiast na mokro dają na prawdę ładne efekty a ich rozpuszczalność jest bardzo wysoka. W zasadzie nie odczułam potrzeby aby używać przy pracy wszystkich miękkości. Wystarczyły mi dwie najmocniejsze aby wykonać to, co chciałam wykonać.


Zużycie grafitu było niewielkie. Choć bardzo obawiałam się, że zniknie połowa ołówka, zwłaszcza podczas nakładania kilku warstw, w celu uzyskania ciemnych tonacji, na czapce i apaszce. Nic takiego naturalnie nie miało miejsca. Ołówki pozostały prawie niezużyte. Ale naturalnie wszystko zależy od tego jaką powierzchnię będziemy mieć do zapełnienia i w jakim stopniu będziemy używać ołówków.
Ogólnie rzecz biorąc, ołówki są bardzo dobrej jakości. Bardzo dobrze się rozpuszczają i są dosyć wydajne.
W dodatku bardzo dobrze łączą się w pracy na sucho, na mokro, jak i w oddzielnie stosowanych technikach.
Tło wykonałam za pomocą farb akwarelowych w kostkach Koh-I-Noor Mondeluz.








Struganie/ Ostrzenie



A w temacie ostrzenia ołówków, nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Wszystko przebiegało prawidłowo, jak przystało na dobrej jakości ołówki. :)
I tym optymistycznym akcentem napisałam wszystko, co chciałam napisać na temat ołówków akwarelowych Faber Castell. Muszę przyznać, że tworzenie nimi było bardzo ciekawym przeżyciem i doświadczeniem. Efekty pracy wkrótce  opublikuję również na Youtube. Tymczasem trzymajcie się ciepło i do następnej notatki :)




6 komentarzy:

  1. Fajne te ołówki, jestem bardzo ciekawa jak by się nimi malowało. Piękna praca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ołówki na prawdę są bardzo dobre, świetnie się rozpuszczają. Ogólnie osobiście jestem bardzo zadowolona i mile zaskoczona. Jeżeli kiedykolwiek będziesz mieć ochotę to Faber Castella polecam ! :)
      Bardzo dziękuję !

      Usuń
  2. Muszę wypróbować. Koniecznie. Koleżanka pokazywała mi coś podobnego, a ja jakoś nie mogłam uwierzyć, że ołówek można rozmazać wodą :P
    Twoje zmiany na stronie, jak zawsze, cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ! Kiedyś też miałam podobne odczucia, również co do jakości rozpuszczania takiego grafitu. Ale te ołówki mnie przekonały :)
      Bardzo dziękuję ! Choć jeszcze nie wszystko działa jak należy.

      Usuń
  3. Naprawdę super ołówki. Muszę sobie takie kupić. Bardzo praktyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz bardzo zadowolona. Słyszałam od innych osób, wiele pozytywnych opinii na ich temat ;)

      Usuń

----