sticky

poniedziałek, 13 maja 2013

Jak rysować irysa pastelami suchymi ?

Czyli kolejny kwiatowy odlot :)

Ja już doprawdy nie rozumiem co się ostatnio z tą pogodą dzieje ... Nic tylko deszcz, chmury, a jak nie chmury to znowu deszcz. Aż normalnie żyć się nie chce, zimno, wilgotno, energii brak ...W dodatku nie chce mi się rysować, ale  rysuję żeby nie osiąść na laurach i żeby was nie zawieść. Ostatnio zresztą postanowiłam również założyć nowego bloga, który będzie dotyczył moich wszelkich wycieczek i wyjazdów w różne miejsca ;) Troszeczkę ciekawostek, troszeczkę historii i troszeczkę magii miejsc z lekką nutką mojej prywatności  ;)  PODRÓŻE NA MIOTLE  :) Zapraszam serdecznie, choć  wiem, że nie wszystkim taki temat pasuje ;)
Nie martwcie się Artystyczne Ciekawostki idą do przodu cały czas ;) I właśnie dzisiaj chciałabym poruszyć kwestie bardzo istotną bo kwiatową :) 
Poniżej szczegół z " Królowej Irysów "


Chciałabym w kilku zdaniach objaśnić w jaki sposób należy walczyć pastelami z Irysem. Naturalnie kwiat ten nie należy do najłatwiejszych choćby dlatego, iż posiada dużą ilość barw, które składają się na jego wygląd. Płatki bywają w  dość nietypowym czasem ułożeniu i nawet mnie jest ciężko wychwycić ich poszczególne kształty :) Są to jednak piękne kwiaty i szczególnie dla tych barw jestem w stanie się poświęcić ;)
Poniżej trzy wybrane kadry z procesu tworzenia Irysa. Skupiają się one na wszystkich kwiatach na rysunku, ja natomiast wszystko objaśnię na przykładzie jednego wybranego ;)


Jakich kolorów użyłam ? Przede wszystkim zacznę od tego, że wszystko zależy od kolorystyki Irysa, który sobie obieramy za wzór. Ja wybrałam różowo - fioletowe barwy i dlatego moimi przewodnimi kolorami były: biel, fiolet, róż, czerń, brąz, ciemny róż, czerwień, błękit, zieleń.
Jak zwykle zaczęłam od zarysu linearnego płatka - a zaczęłam od głównego środkowego :) Wypełniłam podkładem w kolorze różu, by następnie wzmocnić kontury fioletem. Płatki Irysów często lubią się na końcówkach załamywać i dlatego warto przyciemnić i wzmocnić barwę w tych miejscach. Do fioletu dodałam ciemnego różu i trochę czerwieni. Warto też zwrócić uwagę na kierunek charakterystycznych żyłek w płatku - biegną one od brzegów ku środkowej części i zbiegają w dół ku nasadzie. Warto to zaznaczyć fioletem, pamiętając by wykonywać ruch ręką po formie :) 
Najbardziej urzekło mnie zestawienie jasnego środka z ciemnym fioletem bocznych płatków i cudownym smaczkiem żółci u ich nasady. I jeszcze te desenie przy brzegach - cudowne ! Jak je stworzyć ? Bardzo prosto. Rysujemy sobie  linearny zarys płatka i linearnie zaznaczamy wzór, na zasadzie łączących się ze sobą linii, a następnie bielą  wypełniamy przestrzenie pomiędzy tymi liniami :) 
A jak uzyskać taki ciemny odcień fioletu ? Ja zmieszałam podkład fioletowy z różem i odrobiną czerwieni i dodałam dużej ilości czerni. Przyznam, że było mi ciężko ponieważ barwy pasteli jakie posiadałam nieco mi uniemożliwiały idealne odwzorowanie koloru. Zapewne z farbami olejnymi byłaby to kaszka z mleczkiem, ale bardzo się cieszę, że tak czy siak wybrnęłam z tej sytuacji. Już prawie klęłam pod nosem, że jak zwykle sobie ubzdurałam kwiatuszka w przedziwnych kolorach :P Ale właśnie o to mi chodzi. Trzeba czasem sobie stawić jakąś poprzeczkę i starać się ją przejść za wszelką cenę, najlepiej z sukcesem. Na tym dla mnie polega nauka i ewolucja umiejętności. Ale trzeba niestety też umieć samemu wyczuć, kiedy i jaką tą poprzeczkę sobie postawić. Nie radzę się od razu rzucać na głęboką wodę. Wszystko musi odbywać się stopniowo w miarę rozwoju naszych umiejętności ;)  Inaczej możemy doprowadzić się do stanu totalnej klęski i się zniechęcimy rzucając pasję w kąt, zamiast ją rozwijać. :)


Naturalnie mój problem z umieszczaniem filmów z YouTube na blogu się nie rozwiązał, ale mój misiek pokazał mi inny sposób, którym będę musiała się zadowolić dopóki google czegoś nie rozwiąże. Naturalnie okazało się, że nie ja jedyna mam podobny problem, więc czuję się nieco spokojniejsza, że to odgórny konflikt interesów, a nie moja niekompatybilność z techniką, spowodował zwarcie na blogu :P
Kotki, mam nadzieję, że filmik wam pomógł sobie przyswoić nieco problem. Ja lecę smarować po papierze, bo po południu, po robocie muszę się zająć drugim blogiem. Trzymta się ciepło i w kalesonach. Mnie się dzisiaj bardzo przydadzą :P


2 komentarze:

  1. Jesteś niesamowita :o
    Ja się narazie boję suchych pasteli :C

    OdpowiedzUsuń

----