sticky

czwartek, 28 lutego 2013

Jak narysować gejszę od tyłu

Kredki i gejsza - podejście drugie :)

Po raz kolejny postanowiłam wrócić do tematu gejszy  ale tym razem od nieco innej strony. Dzisiaj spojrzymy jej w.....plecy. Tak, ujęcie od tyłu strasznie mnie fascynuje, ponieważ nie widzimy twarzy co jest bardzo tajemnicze i intrygujące. Poza tym kto nie lubi spoglądać na ponętną karkóweczkę ;)

Jak już wcześniej wspomniałam, najistotniejsze są dla mnie wzory na tkaninie. Nie chodzi o to aby wszystko było takie jak na zdjęciu  ale żeby oddać ten charakter tkaniny, kolory i piękno oraz światłocień.
  • Przede wszystkim istotny jest rysunek linearny. Od tego zaczynam. Następnie wypełniam na czarno włosy, zgodnie z kierunkiem ułożenia fryzury by potem przejść do wypełnienia na biało karku, z zaznaczeniem charakterystycznych pasków naturalnego koloru ciała, które biegną od potylicy w dół . 
  • Nieco później zaczęłam się bawić w zaznaczenie cienia i jak on układa się na skórze, oraz jak zachowuje się w kontakcie z tkaniną .
  • Kolejną istotną rzeczą są ozdoby we włosach. Nałożyłam sobie wstępne, kolorystyczne wypełnienie  a potem zaczęłam je przyciemniać. W środkowej części dekoracji nałożyłam czerwoną kredką paski tak jak układały się w naturze a na koniec poprawiłam bielą światło oraz jego  rozłożenie w poszczególnych warstwach dekoracji. 
  • W prawej ozdobie po zaznaczeniu cienia rozjaśniłam punktowo sporadyczne miejsca białą farbą akrylową. Dzięki temu połysk lepiej się odznacza. 
  • W między czasie zajęłam się wzorem  na kimonie. Białą kredką zaznaczyłam dekoracje  oraz linie kwiatowe i wypełniłam resztę mocną czerwienią. Następnie zajęłam się resztą wzorów na pozostałej części ubrania. Na bieżąco zaznaczyłam sobie kolorystycznie poszczególne jego  elementy.

  • Kiedy już wzory mamy skończone, nakładamy na nie światłocień przyciemniając konkretnym kolorem poszczególne elementy. Potem zabieramy się za kimono i wypełnianie  całej jego reszty bazowym odcieniem -  fioletem. Pierwszą warstwę nakładam zawsze delikatnie. Potem dopiero przyciemniam dokładając czerni. Wszystko kolorujemy zgodnie z kierunkiem ułożenia materiału.

  •  Na koniec zajmuję się elementem wieńczącym szeroki pas kimona. Zaczynam tak samo jak z pozostałą częścią stroju. Zaznaczam sobie poszczególne dekoracje i wypełniam kolorami, nakładając światłocień.
 

  • W  dekoracjach  można sobie poużywać według własnej woli, dodając wiele elementów wzbogacających efekt wzoru ale oczywiście tak. by nie przesadzić. Czasem warto dać się ponieść fantazji albo po prostu zwykłej przyjemności tworzenia. 

Na sam koniec wszystko dodatkowo przyciemniamy i wprowadzamy ewentualne poprawki.

Maiko desu ka



Czytaj Więcej »

poniedziałek, 25 lutego 2013

Tworzymy projekt :)

Czyli projektujemy wzór z zachowaniem szkicu linearnego i koloru jednocześnie:)

Dzisiaj będzie krótko. Temat jest banalny  ale niezbędny  ponieważ potrzebę tworzenia projektu odczuwa się na każdym kroku.  Projekty na zajęcia z grafiki, projekty na witraż ... Ja w zasadzie, poza pracą tworzę projekty do domu.
Tak więc dzisiaj chciałam króciutko opisać, jak wygodnie stworzyć sobie taki projekt do przeniesienia na większe powierzchnie  ale  w taki sposób by mieć  i szkic linearny  a także zachować kolorystykę bez zbędnego powielania kartek.
Podstawą jest kolorowy papier pod pastele. Można użyć jakiegokolwiek odcienia. Ja przeważnie chwytam się za czarny a następnie kupuję biały brystol i tnę go na konkretne elementy, w tym przypadku cztery okna. Następnie wklejam je na czarny podkład z papieru układając tak, by tworzyły cztery osobne elementy jednocześnie składające się w całość. Kształt i ilość możecie dobrać sobie według własnego uznania. Ta metoda jest bardzo wygodna zwłaszcza jeżeli mamy na przedmiocie docelowym jakieś podziały na kwatery, np. : na drzwiach.
Na białych oknach rysujemy projekt - ołówkiem ale może być i inna technika czarno biała. Najlepiej użyć długopisu żelowego. Wtedy część linearna będzie wyglądać estetycznie. 


Kiedy już mamy linearny projekt gotowy  używamy kalki technicznej i przykładamy ją do rysunku. Odmierzamy ją sobie i ucinamy tak, by rozmiarowo pokrywała się z projektem  a następnie doklejamy ją do projektu za pomocą taśmy klejącej lub czegokolwiek innego co będzie wyglądać estetycznie. Stworzy nam to rozkładającą się kartkę. Przykładamy kalkę do linearnego rysunku i kreślimy na niej kolory w miejscach gdzie prześwituje nam linearny rysunek.


Kontury można sobie nałożyć także i na część kolorową projektu, chociaż nie koniecznie. Kolorować można czymkolwiek  ale dla mnie chyba najwygodniejsze są kredki. Potem już tylko składamy dwie warstwy w całość i wszystko gotowe.


W ten oto sposób mamy  projekt linearny oraz w kolorze w jednym elemencie. Bardzo komfortowe i wygodne rozwiązanie, nieprawdaż ? 



Czytaj Więcej »

niedziela, 24 lutego 2013

Warstwa Wykończeniowa Obrazu

Dopracowujemy - inaczej dziubdziamy ;)

Praca wykończeniowa jest dla mnie najprzyjemniejszym i najciekawszym etapem z wszystkich. Nadaje ona obrazowi więcej charakteru i realizmu. Dzięki niej obraz szlachetnieje,  staje się bardziej namacalny i naturalny.
To przede wszystkim faza ostateczna podczas malowania obrazu. Jest jakby zwieńczeniem całości a jednocześnie wzbogaca warstwę poprzednią - pośrednią. Zaliczyć można do niej kosmyki włosów, dekoracje we włosach, biżuterię różnej maści, dekoracje, wzory i desenie na tkaninach. Czyli ogólnie rzecz biorąc wszelkie dodatki, które pomijamy w warstwie pośredniej. I tak np. w poniższej pracy jako warstwę wykończeniową uwzględniłam rozwiane kosmyki włosów oraz wzór na ręczniczku. 


Przede wszystkim zanim zaczniemy zabawę z warstwą wykończeniową, musimy poczekać aż poprzednia wyschnie. Ponad to komfort pracy z olejami polega na tym, że możemy nakładać kryjące warstwy farby, jedna na drugą. Malując elementy wykończeniowe jak np. biżuterię wystarczy wykonać warstwę pośrednią w postaci skóry bez zostawiania pustych przestrzeni na biżuterię. Wystarczy po wyschnięciu namalować odpowiednie przedmioty na skórze.
Kolejną sprawą są włosy. W ten sam sposób malujemy poszczególne pasma, które nachodzą na uprzednio namalowaną twarz.
Naturalnie w warstwie tej liczą się detale a do detali używamy koniecznie cienkiego pędzelka. Tutaj liczy się dokładność i precyzja. Moimi faworytami  są  pędzeleki z numerem zerowym. Sprawdzają się w każdej formie odtwarzania detali czy to włosów, wzorów czy też dekoracji na biżuterii.
Efekty jakie możemy osiągnąć dzięki tej warstwie są niesamowite. 

Mały Gangnam
Naturalnie można malować alla prima, jednak nie jest to metoda, która się u mnie sprawdza, choć nie przestaję próbować.
Wkrótce dokładniejsze posty o konkretnych tematach olejnych. :)




Czytaj Więcej »

sobota, 23 lutego 2013

Warstwa Pośrednia Obrazu

Czyli dopracowujemy obraz ale nie do końca :)


Malowanie obrazu można podzielić  na trzy części : podmalówkę, warstwę pośrednią i wykańczającą. Dzisiaj zajmiemy się tą drugą czyli pośrednią. Przede wszystkim jest to warstwa, która stoi pomiędzy podmalówką mającą charakter pierwotny i bardziej niechlujny, a wykończeniową, która zajmuje się detalami i dopieszczaniem drobnych elementów. To warstwa która wymaga już od nas dokładności aby stanowić tło dla detali. W przeciwieństwie do podmalówki, warstwy pośredniej już nie poprawiamy a jedynie wzbogacamy detalami warstwy wykończeniowej. 
Tworząc ją warto dobierać kolory tak, by zgadzały się z kolorystyką podmalówki a jednocześnie aby była ona bogatsza i bardziej dopracowana.

  • Warstwę pośrednią nakładamy wtedy kiedy całkowicie wyschnie nam podmalówka. To warstwa, w której już wypełniam cienie, dopracowuję tło, detale na ciele, rękach czy twarzy, fałdy materiałów itd.Ważne jest aby dopracować twarz, wycieniować materiał, ukazać fakturę przedmiotów. 
    Twarz z kolei w obrazie olejnym jest  najtrudniejszą częścią dlatego staram się jej poświęcić najwięcej uwagi, cierpliwości oraz czasu. Pamiętajmy także o tym by dobierać i mieszać ze sobą wszystkie kolory  zwłaszcza te które są we wzorcu.   
    Włosy oczywiście też malujemy, z dokładnością i precyzją, natomiast wszelkie kosmyki zostawiamy dla warstwy wykończeniowej. 


  • Uwagę należy poświęcić również fałdom zagięciom materiału, ale jeżeli występują na nim ornamenty, frędzle i wzory należy je zostawić. Takie rzeczy będziemy malować podczas warstwy wykończeniowej.  Pamiętajmy o cieniach i kolorach , wszystko co widzimy starajmy się ze sobą mieszać :)
    Pomijamy także wszelką biżuterię, koraliki, kolczyki czy pierścionki. 


Kiedy już mamy warstwę pośrednią z głowy czekamy aż wyschnie by potem móc przejść do następnego etapu - warstwy wykończeniowej. To dla mnie największa frajda pod słońcem - wykańczanie...


Czytaj Więcej »

piątek, 22 lutego 2013

Parę Słów o Malowaniu Olejami

Czyli co, z czym i jak się je, albo nie je, ale tak wstępnie  :)

Dzisiaj chciałabym już rozpocząć bardzo ważny temat a wraz z nim  technikę jaką jest malowanie olejami. Kocham oleje pomimo tego, że  jest to babranina w farbach trudnych do pozbycia się ze wszystkiego. Dlatego wszelkie świeże  plamy radzę od razu zetrzeć w przeciwnym razie potem będzie szorowanie  a i tak z marnym skutkiem jako że oleje ciężko jest zmyć. 
Z pewnością są to farby dla osób wytrwałych i cierpliwych, biorąc pod uwagę czas schnięcia - mają one tempo piorunująco ....  wolne. Warto czasem używać wspomagaczy tj. dodatkowe nawiewy z ciepłym powietrzem farelko podobne. Albo najprościej postawić niedaleko grzejnika aby powietrze wokół obrazu było suche i ciepłe.  Farby te pozwalają na wiele rzeczy. Można dzięki nim osiągnąć cuda  pod  warunkiem posiadania wiedzy jak z nimi pracować. Oto przykłady dwóch moich prac olejnych :

Subsaharviska

Praca malowana była z fotografii umieszczonej w artykule dotyczącym głodu w Afryce. Niestety strona była naderwana i nie znam autora fotografii natomiast przypuszczam, że artykuł ten był w jednym z numerów "Wysokich Obcasów". 

Szczęśliwa Mongolska Dziewczynka

Tutaj zdjęcie wzorowe znalazłam na jednej ze stron internetowych na Daily travel photos. Naturalnie pominęłam tego śpika przy nosie, chociaż był uroczy.  Niestety też nie znam autora zdjęcia. Ten obraz malowałam na ręcznie zagruntowanym płótnie i obiecałam sobie, że to będzie mój ostatni raz. Zdecydowanie wolę płótna gotowe do kupienia w sklepach. Te, które przygotowuje się ręcznie gruntuje się białą emulsją. A ta przy nałożeniu pierwszej warstwy farby strasznie ją wchłania i zamiast 1/4 małej tubki  zużyłam prawie całą - razy ilość kolorów, które musiałam ze sobą zmieszać. Współpraca z ręcznie przygotowywanym płótnem może czasem okazać się bardzo nieekonomiczna.

Przede wszystkim zanim zaczniemy naszą przygodę z olejami warto wziąć pod uwagę , że są to farby trwałe i jeżeli cokolwiek nam nie wyjdzie, można poczekać aż warstwa wyschnie i namalować na niej cokolwiek innego bez problemu. Zresztą z akrylami jest podobnie  ale dla mnie oleje są szlachetniejsze i przede wszystkim świadomość tego że dłużej schną pozwala mi na dopracowywanie poszczególnych obszarów bez względu na czas. Oleje bowiem nie wysychają z dnia na dzień ani z minuty na minutę.

A czym rozpuszczamy farby olejne ? Są różne sposoby. Można kupić olej lniany ale jeżeli go użyjemy obraz będzie schnął dwa razy dłużej ponieważ  medium jest tłuste i farby też. Ja używam terpentyny, lub benzyny bezzapachowej. Najczęściej jednak terpentyny. Ma lżejszy zapach w porównaniu do benzyny. Ale w zasadzie obie mają konsystencję i barwę wody dzięki czemu farby schną szybciej.  Można też kupić zwykłą terpentynę  ale to już wietrzenie mieszkania gwarantowane i ewentualne bóle głowy. Nie polecam . O mediach jeszcze będzie ale osobno. :)

Czy jest potrzebna paleta ? Jasne, że jest ! W końcu gdzieś te farby trzeba mieszać ale to nie musi być paleta ze sklepu. Na początek wystarczy jakaś deseczka albo cienka sklejka. Potem jak wam się zachce to możecie sobie powydziwiać. Na początek warto jednak się przekonać czy praca w olejach nam pasuje. 

Sztaluga? Niekoniecznie bo można sobie malować z płótnem opartym o ścianę  ale na pewno jest wygodniej siedzieć na krzesełku niż godzinami klęczeć i kucać.

No i jeżeli chodzi o teorie postępowania z olejami to będzie wszystko . Są rzeczy, o których jeszcze będę mówić ale to za jakiś czas...



Czytaj Więcej »

czwartek, 21 lutego 2013

Ekologiczne Kolczyki :)

Czyli część druga ekologi w uszach :)

Bardzo podoba mi się motyw noszenia natury w uszach. Oczywiście lubię koraliczki, brąz, srebro i inne brzęczące dekoracje ale czy ktoś pomyślał, że plastry owocu odpowiednio zakonserwowane również mogłyby stanowić  wspaniałą ozdobę letniej sukienki ? 
Po prostu kupiłam cytrynę, przekroiłam ją na pół, wycięłam z samego środka dwa średniej grubości plastry i ......"suszyła się żaba , suszyła", jak w tym wierszu Jana Brzechwy. A proces ten był bardzo długi i dopiero po dwóch miesiącach plastry były w takim stanie, że mogłam z nimi cokolwiek zrobić. Na koniec pokryłam je warstwą ochronną eliksiru mojej własnej receptury. 


Są leciutkie i wyglądają na uszach bardzo apetycznie. Jest to jednak typ kolczyka, z którym trzeba się ostrożnie obchodzić. Na zimę raczej się nie nadają - są zbyt delikatne. Ale latem...
A po lecie przychodzi jesień. I co się w jesień robi, kiedy jest pięknie i słonecznie i kolorowo ? Zbiera kasztany ! Tak więc nazbierałam tyle kasztanów, że potem nie wiedziałam co z nimi zrobić. Ostatecznie przerobiłam na kolczyki.


W świeżych kasztanach wywiercić otwór to nie żaden problem. Gorzej ze znalezieniem odpowiedniego kółeczka, na które mogłabym przymocować zapięcie do ucha. Oczywiście te obręcze, które kupiłam były zbyt małe więc musiałam kombinować jak koń pod górę ale w końcu mi się udało. Nie pytajcie jak ale Polak potrafi.
Kolczyki z kasztanów są średniej ciężkości. Ktoś kto nosi dużo brzęczącej blachy w uszach ( tak jak ja) będzie przyzwyczajony ).
A po kasztanach przyszła mania na bambusa. Pobiegłam do kwiaciarni i kupiłam bambusowe patyczki do podpierania kwiatków. Ale ja oczywiście niczego nie chciałam podpierać bo jeszcze chodzę o własnych siłach więc rozcięłam patyczki na określone długości, przewierciłam otwory i znowu musiałam kombinować z kółeczkami, znowu mi się udało i znowu powstały kolejne kolczyki.


Ostatecznie efekty mnie zadowoliły i doszłam do wniosku, że czasem warto samemu pokombinować. W temacie naturalnych kolczyków to by było na tyle. Na chwilę obecną wracam do mojego obrazu olejnego. Zabrzmiało bardzo przygodowo , i uwierzcie mi czasami tak bywa. 



Czytaj Więcej »

środa, 20 lutego 2013

Ekologiczne Kolczyki :)

Czyli kolczyki z tworzywa naturalnego :)

Dzisiaj nie będzie o rysowaniu lecz o czymś zupełnie innym. Temat wcale nie jest nudny, biorąc pod uwagę ile teraz się mówi o ekologii, ochronie środowiska  i segregacji śmieci. I tak sobie pomyślałam, dlaczego by nie spróbować z biżuterią ?  
Wszystko zaczęło się od wyjazdu do Czarnogóry, gdzie  miałam możliwość próbowania zupy z małży Spodobały mi się  muszelki, tak więc wzięłam je na pamiątkę a w domu, jako że jestem wielką fanką kolczyków, przerobiłam je właśnie na kolczyki. Oczywiście realizacja pomysłu troszkę mnie kosztowała. Musiałam bowiem zaopatrzyć się w specjalny sprzęt ale było warto.

Wykonanie takich kolczyków z małży to banalny temat. Oprócz materiału docelowego potrzebne nam tylko zapięcia do uszu, które są powszechnie dostępne za grosze,w galeriach z koralikami i częściami do tworzenia biżuterii. 
Pierwsze co robimy to obieramy sobie punkt w którym będziemy wiercić dziurkę w muszli. Zaznaczamy sobie punkt pisakiem i drążymy otwór. Warto jednak zachować ostrożność by nie uszkodzić muszelki w przeciwnym razie rozpadnie się na kawałki. Następnie w wydrążone otwory zakładamy drobne  metalowe pierścienie, dołączamy zapięcia i kolczyki gotowe.



Do tego typu działania  potrzebne są duże i twarde muszle. Te drobniutkie znalezione na plaży są niestety zbyt słabe i kruche. 
No a gdy uporałam się z muszlami  zachciało mi się czegoś więcej i poszłam w las. A jak poszłam w las to uzbierałam koszyczek szyszek, wybrałam te ładniejsze i rozpoczęłam działanie. 


Tak właśnie wyglądają kolczyki z szyszek. Miałam z nimi mały problem, ponieważ zmuszona byłam znaleźć takie, które mogłabym przewiercić na wylot ponieważ wiertło ma swoją ograniczoną długość. Poza tym strasznie mi się z nich kopciło. Myślałam, że mi się wszystko w rękach zapali !!! Teraz już wiem jak rozpalić ognisko na obozie przetrwania - po co mi krzemienie, po co mi zapałki - mam wiertarkę i szyszki !
W przewiercone otwory wkułam od spodu metalową szpilę, którą wygięłam od góry w kółeczko aby się nie wysuwała i na to doczepiłam zapięcie.  Lekkie zwiewne, naturalne, wprost dla elfa i nie tylko.
Jutro będzie kolejna część przygód z kolczykami - ekologicznymi  oczywiście...







Czytaj Więcej »

wtorek, 19 lutego 2013

Technika Nakładania / Rysowania Brązową Kredką

Czyli Działalność na Brązowo :)

Skoro już mam odrobinę teorii na temat brązowej kredki chciałabym teraz nieco przytoczyć trochę informacji na temat metody posługiwania się. W zasadzie nie jest to sposób zbytnio różniący się od tego o którym już pisałam w temacie kredek czy  ołówka ale poza tymi standardowymi informacjami sprzedam także newsy dotyczące różnic więc może tak nudno nie będzie. 

Przede wszystkim przy rozpoczynaniu pracy w kredce warto pamiętać, że gumka nie bardzo się przyda. Zwłaszcza przy LYRA Farb- Riese -Color-Giant. Oczywiście dotyczy to także innych brązowych kredek jakich zamierzamy używać, pomijając fakt iż kredki w ogóle nie lubią gumki do mazania. Dlatego tym bardziej ta czynność nigdy nie przynosi zadowalających efektów. Tak więc dla początkujących lub osób które nie do końca są pewne swoich umiejętności sugeruję by na początek wykonać sobie delikatny szkic linearny postaci ołówkiem. Ołówek w przeciwieństwie do kredki zawsze można skorygować gumką  a  gotowy szkic poprawić brązową kredką . 

Kolejna ważna rzecz to papier. Można użyć zwykły biały brystol , kartkę z bloku  albo jakąkolwiek inną. Ja jednak najbardziej lubię kolorystyczne rozwiązania w postaci dużych arkuszy papieru pod pastele . Mają bardzo przyjemną fakturkę  oraz gamę kolorystyczną. 

Należy pamiętać, że kredka ta nie zawsze da nam takie efekty jakie daje ołówek. Niektórzy mogą ją uznać za mniej precyzyjną, choć wiele zależy od indywidualnych umiejętności. Z pewnością problemem jest brak możliwości uzyskania efektów za pomocą gumki do mazania. Kiedy z ołówkiem możemy sobie na to pozwolić, przy kredce musimy  o tym zapomnieć. Brak możliwości całkowitego usunięcia kredki z papieru może się dla niektórych okazać problematyczne ale i to da się obejść przy odpowiednim nastawieniu. 

Technika Nakładania


Tak jak już wcześniej pisałam, technicznie sposób ten nie odbiega od metody posługiwania się ołówkiem czy kredkami. Wszystko bowiem polega na nakładaniu kolejnych warstw w postaci prostych linii, położonych blisko siebie, biegnących z każdą następną warstwą w przeciwnych kierunkach.
Zaczynamy od zostawiania śladów po prostej, w kierunku od lewej do prawej lub na odwrót. 
Następnie nakładamy kolejną warstwę ale w innym kierunku. Najlepiej w przeciwnym aby warstwy pokrywały się na krzyż.  
Potem nakładamy kolejną, także w zupełnie innym kierunku i pod innym kątem, dzięki czemu zaczyna nam się tworzyć plamka, której struktura będzie przypominać fakturę tkaniny. Oczywiście im bardziej niechlujnie rysujemy tym bardziej widać pociągnięcia ołówkiem. Im bardziej zachowamy precyzję tym plama będzie gładsza i dokładniejsza.  
Na koniec cieniujemy. Im delikatniejsze stawiamy kreski tym plama będzie lżejsza i jaśniejsza. Im mocniej tym będzie bardziej intensywna i ciemniejsza. Dokładnie tak samo postępujemy aby złagodzić przejścia na brzegach, dzięki czemu tworzymy taką mgiełkę obok plamy.





Metoda ta jest bardzo prosta i wygodna w użyciu - nakładamy kreski na siebie we wszystkich możliwych kierunkach. Intensywność plamy barwnej zależy od siły docisku kredki do papieru. Ponad to ilość warstw a także kierunki są dowolne. Wszystko zależy od efektu jaki chcemy osiągnąć. Często duża ilość nałożonych warstw sprawia, że plama barwna ciemnieje a jednocześnie staje się gładsza i delikatniejsza - ślady rysowania zanikają.  Ponad to ta technika jest często jest wymogiem w szkołach plastycznych. Dlatego też jeżeli aspirujecie do roli ucznia w takiej szkole to warto tą metodę poćwiczyć :) 


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jak narysować gejszę ? :)

Ach ta Gejsza.... :)

Może jest to bardzo popularna teraz tematyka ale biorąc pod uwagę moją niekonwencjonalną metodę tworzenia gejsz, w zasadzie mi to nie przeszkadza.  Tak więc znalazłam sobie zdjęcie źródłowe wykonane przez fotografa Momoyamę. Ostatecznie wzięłam kredki i zaczęłam nimi szorować po papierze. Tak naprawdę to gejsze lubię rysować pół realistycznie- pół komiksowo. Nie zwracam większej uwagi na twarz, bardziej zależy mi na tkaninie i jej pięknych wzorach oraz kolorach oraz ogólnym układzie i kompozycji postaci. Zawsze zaczynam od linearnego szkicu ołówkiem.


  • Następnie ołówek poprawiam czymś trwałym, co daje możliwość precyzyjnego wykreślenia linii. Może to być cokolwiek co jest wygodne w użyciu. 
  • Kolejnym krokiem jest wymazanie gumką śladów ołówka, gdyż takie szare napaćkane, wystające linie nie wyglądają zbyt estetycznie. 
  • Następnie wypełniam włosy. Nie staram się ich cieniować - wykonuję czarną plamę barwną z elementem charakterystycznego połysku. Ale koloruję je zawsze po formie - według kształtu i kierunku w jakim się one układają. 
  • Potem przychodzi czas na makijaż. To bardzo prosta sprawa. Całą twarz pokrywam na biało, dodaję odrobinę cienia tam gdzie się pojawia. Następnie koloruję czerwone lalkowe usta i śliczny makijaż oczu w kształcie łzy ustawionej poziomo. Warto użyć bardzo soczystych barw i odcieni. Makijaż gejszy jest bardzo wyrazisty ze względu na swój biały podkład. 
  • Po makijażu cieniuję elementy ciała przyglądając się uważnie na kolory jakie występują i je ze sobą mieszam, jednocześnie tworząc światłocień.


  • Następnie zaczynam kolorować tkaniny od nałożenia najjaśniejszego koloru - zazwyczaj jest to biały. Na kołnierzu wewnętrznej części kimona nakreślam  odpowiednie wzory zwracając uwagę na ich kształt oraz rodzaj czy formę. Uzupełniam miejsca brakujące innym kolorem i przechodzę do samej tkaniny kimona. 
  • Zaznaczam sobie dekoracje i ornamenty dobierając właściwe odcienie kredek. 
  • Kolejnym krokiem jest wypełnianie przestrzeni pomiędzy narysowanymi ornamentami. Czyli koloruję pozostałą część materiału, na której brak jest ornamentów. Tutaj jednak nie mając idealnego odcienia kredki, jaki widnieje na fotografii bazowej, mieszam ze sobą kolory : jasny błękit, ciemny błękit i odrobinę brązu Van Dyck ( ciemny brąz ). Kolorując zaznaczam głównie miejsca ciemniejsze natomiast omijam jasne partie, które są wyraźnie oświetlone. 
  • Jasne pozostawione miejsca koloruję bielą i do całości dodaję odrobiny różu lub innego koloru którego rozpoznam na tkaninie.  
  • W miejscach tonących w silnym mroku stosuję więcej brązu oraz czerń. 
  • W następnej kolejności zabieram się za wachlarz. Tutaj niestety też trzeba nałożyć na siebie kilka warstw koloru. Zaczęłam od pomarańczowych pasów od góry i na dole, następnie poprawiłam odrobiną czerwieni i wzmocniłam cienie ciemnym brązem aby wszelkie zgięcia wachlarza były widoczne. Środkowy odcień kremu otrzymałam po nałożeniu na siebie cytrynowej żółci, bursztynu oraz bieli. Następnie zajęłam się dekoracjami i ornamentami.

  • Środkowy odcień kremu otrzymałam po nałożeniu na siebie cytrynowej żółci, bursztynu oraz bieli. Następnie zajęłam się dekoracjami i ornamentami. Patyczki wachlarza bardzo często wypełniam tym samym materiałem, którym wypełniam włosy.


  •  Na koniec zajmuję się ozdobami we włosach : czerwona wstążka, gąbeczki z kwiatami, motylki, w zależności co tam mamy wpięte. I w ramach dopieszczania całej pracy poprawiam linie brzegowe, które ewentualnie zostały zamazane przez kredki i dodatkowo uwydatniam światłocień na wachlarzu a także na ubraniu. Końcowy efekt wygląda mniej więcej tak :

I to wszystko na dziś. Do tematu gejszy jeszcze pewnie wrócę i do tematu kredek też ale na chwilę obecną lepiej pójdę się przygotowywać do następnej pracy...




Czytaj Więcej »

niedziela, 17 lutego 2013

Gumka do mazania - Efekty i Zastosowanie

Gumka do mazania, niby taka zwykła pospolita rzecz, a jednak bardzo przydatna w wielu aspektach tworzenia ołówkiem. Można powiedzieć, że to nieodłączna część rysowania, biorąc pod uwagę zdarzające się błędy, które trzeba poprawić, elementy które trzeba wymazać, udoskonalić itd. Ale wymazywanie naszych błędów nie jest jej jedyną zdolnością. Za pomocą gumki,  osiągnąć można bardzo ciekawe efekty świetlne, objętościowe. Często używam jej w końcowych fazach rysunku kiedy chcę podkreślić gdzieś światłocień lub uwydatnić włosy bez zbędnego i morderczego rysowania ołówkiem.

Technika i Zastosowanie


Pierwszą rzeczą, na którą chciałabym zwrócić uwagę w kwestii gumki to właśnie dodawanie objętości włosom. To bardzo szybki sposób, w jaki można sobie z nimi poradzić. Przyjrzyjmy  się na portret Marylin Monroe. Zwyczajne i szybkie kreski, które stawiałam po formie i według określonych kierunków wzbogaciłam pociągnięciami gumki. Nie mazałam w sposób tradycyjny ale wykonywałam pojedyncze pociągnięcia tak by rozmazać ołówek ale go nie wymazać. 
Przede wszystkim dzięki gumce możemy otrzymać efekt świetlny włosów, co widoczne jest na ich granicy z tłem. Pojedyncze i delikatne muśnięcia pomogą nam utworzyć pojedyncze kosmyki uwydatnione przez światło.
Dzięki temu zabiegowi końcowy efekt jest taki, że włosy wydają się być bardziej pełne, puszyste. A i nie ma potrzeby aby szczególnie nad nimi pracować. Z pewnością gumka pomaga nam osiągnąć łady i szybki efekt.


Gumka także pozwala nam podkreślić światłocień, nie tylko na włosach ale i na ciele, na twarzy, na ubraniach. Wprowadza jasną linię graniczną, która wzmaga efekt światła dzięki czemu wydaje się, że postać jest dodatkowo oświetlana z jakiegoś nieznanego nam kierunku. Dodaje to lekkości rysunkowi a także potęguje wrażeniowość pracy. I tak np. spójrzcie na linię półprofilu twarzy Rity, która graniczy z włosami. Delikatnie ją zaznaczyłam jasną smugą za pomocą gumki. Dzięki temu linia twarzy wybija się bardziej do przodu. 










Informacje Techniczne


Zaczynamy od zwykłego zarysu  włosów, wykreślonego ( może być i niedbale) ołówkiem, ale zgodnie z kierunkiem układania się fryzury. Następnie chwytamy gumeczkę w łapeczki i mażemy. Delikatnie i pojedynczymi pociągnięciami tak by nie zmazać całkowicie ołówka ale aby go rozmazać. Kiedy ogólny rozmazany efekt mamy za sobą warto podziałać z pojedynczymi kosmykami. te muszą być jasne i całkowicie wymazane. Muszą odróżniać się od całości fryzury i muszą posiadać jakąś określoną ilość aby nie było ich zbyt dużo ani zbyt mało. Czasami warto pociągnąć gumką w przeciwnym kierunku, wygiąć poszczególne kosmyki dla nadania spontaniczności fryzurze. Zawsze bowiem gdzieś te włosy się gibią na różne strony.


W celu uzyskania cienkich pasemek warto naostrzyć gumeczkę ucinając jej kawałek tak aby otrzymać ostry róg lub użyć GUMKI W OŁÓWKU, która świetnie nadaje się do takich operacji. 
UWAGA !!!
Zanim zajmiemy się wykańczaniem włosów musimy mieć wykończone tło. Ponieważ tylko takie delikatne zaciemnione tło pozwoli na wybicie się  na pierwszy plan naszych kosmyków, a pociągnięcia gumką nie pójdą na marne. Należy też wziąć pod uwagę otręby z gumki. Najlepiej nie zmiatać ich dłonią, gdyż możemy sobie zamazać nasz rysunek. Warto pomyśleć o pędzelku ze sztucznego tworzywa, które jest bardzo delikatne i przy zamiataniu resztek nie narusza ołówka.


W kwestiach stawiania linii granicznych musimy się wykazać nieco większą pewnością i precyzją w ręce  aby linie były idealnie według naszego rysunku ciała lub twarzy. Technicznie nic się nie zmienia. 
I to byłoby na dzisiaj wsio o gumce. Nie jest to wszystko wcale takie trudne jakby się mogło wydawać, ale warto sobie poćwiczyć zanim zaczniemy mazać po gotowej pracy ;)



Czytaj Więcej »

sobota, 16 lutego 2013

Jak rysować piegi ołówkiem :)

Czyli z wielokropkiem do twarzy :)


Cóż z tego, że jest 9 :17 rano, i że mogłabym jeszcze pospać ... ale nie śpię, i że w brzuchu gra mi orkiestra dęta, a wszystko odbija się od pustych ścian żołądka głuchym echem, cóż z tego kiedy ja  muszę ....muszę napisać w końcu o tych piegach !!!!
No...emocje opadły, energia też- z brakiem śniadania, ale to fakt nad wszelkie fakty moje miłe "proszem pajstwa", że z całego mojego rysowniczego stażu, piegi rysowałam wczoraj dopiero drugi raz :)

Pierwszy raz z piegami zetknęłam się podczas pracy, którą nazwałam "Loczki", ale w zasadzie było tam tych piegów bardzo mało, a bardzo mało piegów oznacza bardzo mało pracy. Liczyłam, że może uda mi się któregoś dnia znaleźć coś bardziej okazałego do narysowania i ostatecznie mi się udało. 








Znalazłam bowiem wycinek tudzież zdjęcie w starej gazecie Marie Claire i tak mi się on spodobał, że nic nie mogło mnie powstrzymać - nawet mycie podłogi.
Nową pracę zatytułowałam "Rudy Rydz", bo pani w oryginale jest ruda jak.......Rydz.


Piegi to w zasadzie bardzo krótka piłka, o ile piłka jest krótka, bo przecież jest okrągła, a krótki to może być patyczek, więc nie wiem skąd się to wzięło, a piłki nożnej nie oglądam. 
Przyjrzyjmy się uważnie rysunkowi poniżej. Po lewej stronie mamy twarz bez piegów, a po prawej zaczynają powstawać i pojawiać się na skórze. Wniosek z tego taki, że najlepiej takie detale zostawić sobie na wykończenie portretu i potraktować twarz jak tkaninę, a same piegi jak wzór, który się na niej układa. 
Zaczynamy rysować delikatne plamki, przyglądając się jak one się układają na skórze. Tam gdzie mamy cień rysujemy je nieco ciemniejsze. Chodzi o to by dzięki temu wydobyć głębie twarzy  i pokazać, że te nasze piegi nie są płaskie, tylko trójwymiarowe. Zwróćmy uwagę na ich kształty ! Czasem są to drobniutkie kropeczki a czasem łączą się w większe plamki. To bardzo ważne, w ten sposób oddamy ich charakter i dzięki temu będą wyglądać bardziej naturalistycznie.


Rysowanie piegów nie powinno sprawiać kłopotów. Jest to czynność dosyć łatwa i w miarę szybka a dotyczy głównie części wykończeniowej rysunku czy portretu. Tak więc nie jestem w stanie za bardzo na ten temat się rozpisać i ostatecznie informuję, że to wszystko na dzisiaj.  Idę jeść, bo przecież kiedyś trzeba wyskoczyć z tej pidżamy, a jutro będzie trochę o sekretach gumki do mazania.... 



Czytaj Więcej »

piątek, 15 lutego 2013

Technika Nakładania / Rysowania Pastelami Suchymi

Czyli jak prawidłowo poradzić sobie z suchymi sztyftami :)

Jeżeli rysujemy pastelami musimy mieć na uwadze to, że w przeciwieństwie do sepii  rozcierają się w stu procentach. Są kruche, łatwo się łamią i zostawiają ślady na wszystkim a szczególnie na palcach i papierze.

  • Na pewno nie jest to idealnie precyzyjna technika i nie wszyscy mogą czuć się swobodnie z czymś, co łatwo rozmazać i nad czym czasem trudno zapanować. Tutaj trzeba być cierpliwym i delikatnym. Nie dociskajcie pasteli mocno do kartki bowiem mogą się połamać i to na kilka kawałków a potem takie fragmenty będą  niewygodne w użyciu. Co prawda są owinięte w papierek, który powinien trzymać pastelę w ryzach, ale to nie zawsze pomaga - raczej denerwuje kiedy złamana pastela wygina nam się w palcach. Ten papierek należy na bieżąco sobie targać, ponieważ pastela szybko się zaciera a papier zabezpieczający utrudnia dalszą pracę. 
  • Rysując pastelami należy uważać  na ruchy ręką aby nie rozetrzeć sobie kolorów i nie porobić stempelków tak na czystej kartce, jak i na skończonych, zarysowanych  powierzchniach. Jeżeli rezygnujemy z tła to mamy utrudnioną pracę. Zawsze bowiem gdzieś zostaną ślady po dłoni czy palcach. Takie zabrudzone przestrzenie warto wymazać gumką. Ja przeważnie stosuję tło, dzięki temu i praca wygląda korzystniej i wszystkie "stempelki" zostają zakryte. 
  • Przede wszystkim starajcie się nie opierać dłoni o kartkę. Wtedy macie gwarantowane poprawki czy dodatkowe pieczątki. Przy pastelach w sztyfcie trzymamy rączkę w powietrzu. A przynajmniej nie szorujemy nią po papierze jak ołówkiem czy kredką. 
  • Tak samo jak farby czy kredki, pastele najlepiej nakładać od  koloru najjaśniejszego do najciemniejszego. Oczywiście da się nałożyć jasną pastelę na ciemną ale żeby zachować czystość barw i kolorów należy uważać z ciemnymi i chłodnymi.

Techniki Nakładania Pasteli 

Są trzy możliwe sposoby posługiwania się pastelami: 
  • Nakładanie i rozcieranie.

  • Za pomocą nakładających się i  krzyżujących się ze sobą warstwami  kresek - czyli podobnie do ołówka i kredek.

  • Połączenie pierwszego i drugiego. 



Ja najczęściej posługuje się techniką trzecią , ponieważ są rzeczy które według mnie wymagają i jednej i drugiej metody. A takie łączenie może dać bardzo ciekawe efekty. Często również, roztarta pastela nie posiada intensywnej barwy, dlatego dodaję kreskowe pociągnięcia by uwydatnić kolor, cień lub charakter rysowanego przedmiotu.
Ilość mieszanych i nakładanych na siebie kolorów początkowo może sprawiać problemy, dlatego na początek warto ograniczyć się do paru sztuk. Im większy stopień zaawansowania tym więcej kolorów będziecie używać. 
Ważne jest by je ze sobą mieszać. Niestety w przeciwieństwie do farb nie mieszamy ich na palecie, tylko już na gotowej kartce. Tak więc , jeżeli nie jesteście pewni mieszanych ze sobą kolorów i jakie barwy z nich otrzymacie, warto na początek popróbować sobie na osobnej kartce i dopiero wtedy jak będzie wam wszystko pasować, zmieszać je na gotowym rysunku.
Na dzisiaj tyle - życzę powodzenia w działaniu !


Czytaj Więcej »
----