sticky

czwartek, 21 lutego 2013

Ekologiczne Kolczyki :)

Czyli część druga ekologi w uszach :)

Bardzo podoba mi się motyw noszenia natury w uszach. Oczywiście lubię koraliczki, brąz, srebro i inne brzęczące dekoracje ale czy ktoś pomyślał, że plastry owocu odpowiednio zakonserwowane również mogłyby stanowić  wspaniałą ozdobę letniej sukienki ? 
Po prostu kupiłam cytrynę, przekroiłam ją na pół, wycięłam z samego środka dwa średniej grubości plastry i ......"suszyła się żaba , suszyła", jak w tym wierszu Jana Brzechwy. A proces ten był bardzo długi i dopiero po dwóch miesiącach plastry były w takim stanie, że mogłam z nimi cokolwiek zrobić. Na koniec pokryłam je warstwą ochronną eliksiru mojej własnej receptury. 


Są leciutkie i wyglądają na uszach bardzo apetycznie. Jest to jednak typ kolczyka, z którym trzeba się ostrożnie obchodzić. Na zimę raczej się nie nadają - są zbyt delikatne. Ale latem...
A po lecie przychodzi jesień. I co się w jesień robi, kiedy jest pięknie i słonecznie i kolorowo ? Zbiera kasztany ! Tak więc nazbierałam tyle kasztanów, że potem nie wiedziałam co z nimi zrobić. Ostatecznie przerobiłam na kolczyki.


W świeżych kasztanach wywiercić otwór to nie żaden problem. Gorzej ze znalezieniem odpowiedniego kółeczka, na które mogłabym przymocować zapięcie do ucha. Oczywiście te obręcze, które kupiłam były zbyt małe więc musiałam kombinować jak koń pod górę ale w końcu mi się udało. Nie pytajcie jak ale Polak potrafi.
Kolczyki z kasztanów są średniej ciężkości. Ktoś kto nosi dużo brzęczącej blachy w uszach ( tak jak ja) będzie przyzwyczajony ).
A po kasztanach przyszła mania na bambusa. Pobiegłam do kwiaciarni i kupiłam bambusowe patyczki do podpierania kwiatków. Ale ja oczywiście niczego nie chciałam podpierać bo jeszcze chodzę o własnych siłach więc rozcięłam patyczki na określone długości, przewierciłam otwory i znowu musiałam kombinować z kółeczkami, znowu mi się udało i znowu powstały kolejne kolczyki.


Ostatecznie efekty mnie zadowoliły i doszłam do wniosku, że czasem warto samemu pokombinować. W temacie naturalnych kolczyków to by było na tyle. Na chwilę obecną wracam do mojego obrazu olejnego. Zabrzmiało bardzo przygodowo , i uwierzcie mi czasami tak bywa. 



2 komentarze:

  1. Świetne pomysły z naturalną biżuterią, też kiedyś chciałam zrobić coś podobnego, suszyłam pomarańcze, ale jakoś nic z tego nie wyszło bo każdy plaster był inny:/Kocham kolczyki jak żadna inną biżuterię, więc się nie poddałam i ostatecznie zaczęłam robić kolczyki z masy solnej, modeliny i tektury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Hmm ...myślę , że nigdy nie da się wyciąć idealnych kółeczek :)Ja wycinałam z samego środka dwa obok siebie a i tak się nieco różnią :)Też uwielbiam kolczyki, chyba mam z tysiąc par ! :D Z masy solnej kurczę nigdy nie robiłam :) Z modeliny ani tektury też nie , ale brzmi bardzo ciekawie i artystycznie i bardzo dobrze , że się nie poddałaś ;)

      Usuń

----