sticky

środa, 28 maja 2014

Jak malować sierść akwarelami ?

Sierściuchy na tapetę - maouuu ;)

Witam wszystkich cieplutko w tym jakże słonecznym dniu. Pogoda cudowna, pomimo tych przelotnych deszczy, że aż nie chce się siedzieć w domu...Nasi futerkowi ulubieńcy także radośnie gubią sierść uprzykrzając nam domowe sprzątanie. :) Tak, tak, oczywiście dzisiaj temat związany z futrzakami. Bo w sumie czemu nie ? :) 

Jak to z tą sierścią bywa, poza tym że poniewiera się na dywanach, kocykach i wisi sobie w powietrzu  ? A no w bardzo prosty sposób. Jak zwykle potrzebne wam będą farby akwarelowe. Pędzle : jeden grubszy drugi konturowy, płyn maskujący i trochę chęci i cierpliwości. Oczywiście pokażę jak malować sierść na futerku kocim, ale wiadomo sposób można wykorzystać do malowania sierści chomiczej, króliczej, psiej  itd. Kolorystyka dowolna. Moim kolorem docelowym był odcień czerni, ale jak już kiedyś wspominałam czerń nigdy nie jest idealną czernią. Zawsze na nią składają się inne tonacje. Ja najczęściej wspomagam się fioletami lub błękitami. Wy możecie obrać sobie inne tonacje wedle uznania. 


Zaczynamy od szkicu. Sierść zaznaczamy szybkimi, krótkimi pociągnięciami od wewnętrznej strony do zewnętrznej. Naturalnie w ten  sposób określamy sobie cały kształt sylwetki naszego sierściucha. 
Pamiętajcie, że pociągnięcia muszą biec zgodnie z właściwym kierunkiem w jakim układa się sierść. Czyli kierujecie ołówek bądź na prawo, bądź na lewo ale zawsze do strony zewnętrznej. W ten sam sposób pokrywamy brzegi sierści płynem maskującym.



Kiedy płyn wyschnie nakładamy kolory na tło i wykańczamy je. Farba ominie powierzchnie pokryte płynem co ułatwi nam późniejszą pracę.
Po wyschnięciu tła ściągamy płyn maskujący i w ten sposób otrzymujemy wstępny zarys sierści zwierzęcej. Kolejnym krokiem będzie teraz zapełnić białe powierzchnie kolorem. 















Spryskujemy całą powierzchnię sierści wodą, uważając jedynie by nie trafić na brzegi. Następnie nakładamy pierwszą warstwę koloru i rozprowadzamy grubym pędzlem. Pamiętajcie by omijać brzegi sierści. Na początek zajmujemy się środkiem, brzegi zostawiamy na później.
Nie przejmujcie się jeżeli farba nie rozłoży się wam równomiernie. To cały urok akwareli.
Kiedy już wypełnimy sierść farbą, zmieniamy pędzel na cienki konturowy  i przechodzimy do wypełniania kosmyków brzegowych. Robimy to póki farba jest mokra i jest jej sporo. Po prostu przeciągamy linie pędzelkiem i roznosimy nim kolor na puste kosmyki na brzegach. Staramy się być dokładni aby nie wyjechać poza białe pola. Ale jeżeli coś nam nie wyjdzie - nie szkodzi. 



Jeżeli pierwszy kolor wyda się wam za jasny, naturalnie nakładacie kolejną warstwę ciemniejszą. Jednak pamiętajcie że jeżeli macie wyraźnie widoczne linie sierści w centralnej części , nie tylko na brzegach, warto zastosować ponownie płyn maskujący. To pomoże zachować tonacje sierści i oddzieli charakterystyczne elementy ciała zwierzaka. Tak więc, chwytacie za pędzelek do płynu maskującego i smarujecie nim po farbie ( naturalnie suchej ) tak samo jak smarowaliście brzegi sierści - od strony wewnętrznej do zewnętrznej zgodnie z kierunkiem sierści. Kiedy płyn wyschnie nakładacie na całość kolejną, ciemniejszą warstwę, w ten sam sposób w jaki nakładaliście pierwszą. Na koniec ściągacie płyn maskujący i wykańczacie sierść wedle uznania. Czyli jeżeli gdzieś trzeba coś poprawić - poprawiacie itd. 





Ostateczny efekt wygląda mniej więcej tak . Widać główkę, która delikatnie jest oddzielona od reszty, delikatnie zarysowane uszko itp. Naturalnie zanim zaczniecie nakładać farby pamiętajcie, że poza futrem warto też ochronić płynem elementy pyszczka takie jak oczy, nos czy buźkę. Ponad to przy nakładaniu drugiej warstwy nie musicie idealnie rozprowadzać farby po kosmykach. Czasem warto zostawić gdzieś prześwity odcienia warstwy pierwszej. Sierść nabierze wtedy trójwymiarowego wrażenia i będzie bardziej malarska. :)








Oczywiście zamiast używać jednej gamy kolorystycznej możecie na sierści tworzyć różne wzory w stylu prążków plamek itp. :) Do wyboru do koloru.
A na dziś to wszystko. ;) Życzę wszystkim miłego dnia i przepysznych lodów ! :P


Czytaj Więcej »

czwartek, 22 maja 2014

Mini Parawan :)

ZnaczyM SieM praktyczna dekoracja mieszkania:) 

Witam moje słońca ! Jak mija Wam maj ? Jak tam nauka...praca może ? Jako, że własnie wróciłam z wyczerpującej podróży postanowiłam napisać o czymś co nie wymaga ode mnie większych przygotowań. Jako, że tematyka rysunku i malarstwa jest w przygotowaniach bardzo czasochłonna i pracochłonna ( nie żebym narzekała ) a szykuje mi się w weekend kolejny wyjazd postanowiłam więc dzisiaj umieścić temat dotyczący rzeczy, którą ostatnio zrobiłam i która nie wymaga ode mnie większych przygotowań, ponieważ już wcześniej została złożona w całość :).

Pomysł zrodził się oczywiście w wyniku usilnego wykombinowania jak tu zasłonić to i owo, tudzież stworzyć odpowiednie tło np. dla kwiatów lub innych przedmiotów. Już od długiego czasu usilnie szukałam parawanu, który nie przerażałby swoim ogromem, jako że w mieszkaniu za dużo miejsca nie mam, a jedynie w swej niewielkiej formie dodał uroku i spełnił swoją powinność na parapecie. :)




I tak oto wymyśliłam sobie konstrukcję metalową z dodatkiem szkła i bambusa. Na chwilę obecną maty bambusowe są  jednobarwne,  w kolorze drewna ale korci mnie by coś na nich namalować i zapewne tak też zrobię kiedy utworzy mi się w głowie wyobrażenie co to miałoby być. :) Parawanik składa się z trzech części jest długi na 71,5 cm i wysoki na 52 cm. Na chwilę obecną używam go jako dekoracji, ale czasem podczas nieobecności, kiedy to trzeba zostawić żaluzje podciągniętą od dołu dla kwiatuszka aby czerpał z przyjemności słonecznych, parawan świetnie zakrywa przestrzeń mieszkalną i wścibskie oko niczego nie dostrzeże.  :) .....


Czytaj Więcej »

niedziela, 18 maja 2014

Jak ostrzyć ołówki i kredki ręcznie ?

Czyli o umiejętnościach rzemieślniczych :P 

Dzisiaj będzie krótko :) Postanowiłam podzielić się z wami czymś co towarzyszy mi już od dziecka. A wszystko zaczęło się od tego, że kiedy byłam bardzo mała ciężko było o strugaczkę ( temperówkę ) i pamiętam jak dziadek ostrzył mi ołówki ręcznie. Tak mi się to spodobało, że kiedy już miałam te strugaczki to i tak ostrzyłam je nożem. Oczywiście był to zwykły nóż, bo wtedy o nożyki do papieru też łatwo nie było. W czasach dzisiejszych jest tyle tych rzeczy w sklepach, że aż mienią się kształtami i kolorami, i pomimo iż miałam w swoim życiu wiele strugaczek, to przyzwyczajenie zostało i nadal ostrzę ołówki ręcznie. Przydaje się to zwłaszcza przy zapełnianiu sporych powierzchni tą samą miękkością grafitu. Strugając ręcznie możemy zostawić sobie więcej grafitu na zewnątrz, dzięki czemu grafit pozwala na dłuższy czas rysowania i nie musimy odrywać się za często od pracy aby go naostrzyć. Strugaczka ostrzy dobrze, ale grafitu zostaje na powierzchni niewiele, w efekcie czego sięga się po nią częściej.
Oczywiście nie każdemu takie ostrzenie odpowiada. Mnie jak najbardziej, więc jeżeli będziecie chcieli spróbować, to tu jest wszystko czego potrzebujecie. A potrzebujecie nożyka do papieru i złamanego ołówka ;) Lepiej teraz nie używać noża ponieważ noże są bardziej niebezpieczne od nożyków do papieru. 


 Ważne jest aby ustawić ostrze do ołówka pod kątem. W zależności od tego czy jesteście lewo czy prawo ręczni chwytacie jedną ręką za nożyk, drugą trzymacie ołówek, przy czym kciukiem dociskacie ostrze z góry. W zależności od docisku kciuka, ostrze wejdzie głębiej lub płycej w drewno. Kciukiem kontrolujecie grubość odcinanych płatów drewna a także kierujecie nim tak, by nie uciąć lub nie złamać niepotrzebnie grafitu. 





Bardzo ważne jest by wykonywać ruchy od siebie na zewnątrz. W ten sposób unikniecie skaleczenia, a ostrzenie będzie bezpieczniejsze i wygodniejsze. Tak więc jedną ręką trzymacie nożyk i wykonujecie nim ruchy od siebie a w drugiej trzymacie ołówek i kierujecie kciukiem docisk ostrza do drewna.
Kiedy zetniecie zbędne płaty drewna i dotrzecie do grafitu, decydujecie czy go dalej ostrzyć czy wystarczy wam taki tępy. Jeżeli zamierzacie pokrywać spore powierzchnie jedną tonacją to ostrzenie grafitu na szpic nie jest konieczne. Jeżeli zamierzacie użyć ołówka do detali, ostrzycie grafit wykonując te same ruchy, ale już bardziej płytkie i bez podtrzymywania ostrza kciukiem. Skupiacie się na samej końcówce grafitu, nie na drewnie. 


Oto cała filozofia. Może wydać się trudne i skomplikowane, ale w rzeczywistości takie nie jest. Bardzo szybko można się tego nauczyć. A wy jesteście zdolne bestie i możecie wszystko :)


Czytaj Więcej »

wtorek, 13 maja 2014

Jak rysować dłoń z boku - praktyka :)

Czyli ponowna konfrontacja ...

Witajcie Miśki ! Na dzisiaj przygotowałam kolejny temat związany z rysowaniem dłoni. Bo w sumie skoro już jesteśmy w tym magle to doprowadźmy sprawę do końca :) Będziemy rysować dłoń widzianą z boku tak by było widać wszystkie palce. Oczywiście poniższe instrukcje są ogólnikowe. O szczegóły typu dokładne linie, kształty palców  czy dłoni niestety sami będziecie musieli rozpracowywać. W ten sposób szybciej załapiecie o co chodzi a druga sprawa to bardzo oczywisty fakt, że każdy z Was rysować będzie inną dłoń,  a każda dłoń wymaga osobnej uwagi ze względu na swoje różnice. Tak, tak, wiem że się powtarzam, ale to bardzo ważne. Zaczynamy ?

Dłoń z wyprostowanymi palcami



Oczywiście na początek rysujmy sobie linię poziomą, którą dzielimy na pół. W tym miejscu podziału powstaje nam punkt A. Po prawej stronie punktu A, na samym końcu linii poziomej zaznaczamy sobie kolejny punkt -B.
Po prawej stronie A w bardzo bliskiej odległości zaznaczamy punkt C. Następnie punkt A i B dzielimy na pół i tworzymy kolejny punkcik - D. 
Pod linią poziomą, równolegle do niej ale po skosie w dół ,rysujemy kolejną linię.










Teraz przechodzimy do rysowania łuków. Z punktu C ciągniemy łuk w dół, który ma być nieco bardziej wypukły od góry. Następnie rysujemy łuk z punktu D w dół i w górę. Ponownie z punktu D w dół,  rysujemy kolejny, o wiele szerszy łuk, który oznaczyłam jako małe 2. Ostatnim łukiem będzie ten rysowany przy punkcie B w górę i w dół. 
Łuk C określać nam będzie nasady palców. Pierwszy łuk D to środkowe ich stawy. Łuk D  nr. 2 to łuk określający długość kciuka, a ostatni łuk B to zakończenia palców. 









Teraz zaczynamy rysować linie dłoni i palców. Z punktu A rysujemy ku górze nad linią poziomą kreskę i kończymy ją wraz z łukiem B. Przy łuku D zaznaczamy delikatną wypukłość stawu. Tak oto powstaje górny zarys palca wskazującego.
Przechodzimy do dolnej linii ukośnej. Od lewej strony ciągniemy linię , zaznaczając od razu charakterystyczne wypukłości ( wybrzuszenie pierwszego stawu kciukowego, środkowy staw ) i docieramy do łuku D nr 2, który określa nam koniec kciuka. Następnie ciągniemy linię dalej, pamiętając by linia wewnętrzna miała charakter bardziej wklęsły i na zetknięciu się z łukiem C rysujemy taki delikatny łuczek w odwrotnym kierunku, w efekcie czego powstaje nam taka jakby łezka. Dalej, od łuku C, przez łuk D aż do łuku B, rysujemy linię ku górze i ustalamy dolne kształty palca wskazującego. Sam koniuszek delikatnie zaokrąglamy.





Kolejne palce rysujemy w podobny sposób pamiętając by każdy następny wyłaniał się spod poprzedniego. Palce rozkładają się nam po liniach prostych jak wachlarz. Na sam koniec możemy zadbać o odpowiednią długość palców zgodnie z ich proporcjami. Choć nie będzie to konieczne jeżeli narysujecie łuk B bardziej wypukły w miejscu przecięcia się z linią poziomą. Wszystko będzie zależeć od tego jak będzie wyglądać wasza dłoń. :) 













Dłoń z zagiętymi palcami




Aby narysować dłoń z zagiętymi palcami stosujemy ten sam schemat lecz rysujemy linie palców do pierwszego łuku D. Następnie na linii poziomej między D i B kreślimy łuk środkowy, który wyznaczy nam miejsca drugich stawów w palcach a co za tym idzie zagięcia. 
Kolejną rzeczą będzie pociągnięcie linii palców od łuku D ale prowadzimy je bardziej w dół, lub poziomo. Od zgięcia ( środkowy łuk ) ciągniemy dalej kierując linię jeszcze bardziej pochyło aż do samego końca ( łuk B).
UWAGA!!!!
Jeżeli nasady palców wydadzą wam się zbyt daleko lub za blisko położone wystarczy przesunąć łuk C w prawo lub w lewo, albo po prostu przesunąć początki linii w tę lub przeciwną stronę. 
Kolejna rzecz - jeżeli chcecie rysować kciuk bardziej odchylony lub mniej, zwyczajnie zwiększacie pochyłość dolnej linii kierując jej prawy koniec w dół, tudzież zmniejszacie kierując go w górę. Wtedy nasza "łezka"  ( skóra łącząca kciuk z palcem wskazującym ) albo się zwęzi i wydłuży albo rozszerzy i skróci. 


Na dzisiaj tyle. Mam nadzieję, że kolejna lekcja zakończyła się dla Was pomyślnie :) Co do dłoni mam jeszcze jeden fajny pomysł, którym chcę się z Wami podzielić, ale o tym może następnym razem. Zdrówka wszystkim życzę i weny twórczej ! Do następnego ;) 


Czytaj Więcej »

piątek, 9 maja 2014

Jak rysować rozłożoną dłoń - praktyka ...

Próbujemy jednej z wielu możliwości...

Witam Was serdecznie ! Na dzisiaj przygotowałam dosyć trudny temat, który i mnie zajął sporo czasu, głównie w kwestii próby jak najłatwiejszego ujęcia problemu. Dzisiaj przejdziemy do praktyki w sferze rysowania dłoni. Niestety dłoń jest trudniejsza od stopy i choć także ma pięć palców, to jednak więcej szczegółów i więcej możliwych ujęć i pozycji w jakich występuje. Dzisiaj podpowiem jak rysować rozłożoną dłoń, a konkretnie lewą. Być może dzięki temu załapiecie lepiej proporcje i jak się do nich stosować rysując dłoń, nie tylko rozłożoną ale także winnych ujęciach. Jeżeli nie, mam w planie także inne możliwości do opisania, ale to czas pokaże. :)



Na początek rozrysujmy sobie krzyżujące się ze sobą osie. Punkt przecięcia przyjmijmy za zero. Na osi pionowej  u dołu zaznaczamy sobie w dosyć sporej odległości od zera punkt A. Przenosimy tą odległość na pionową oś u góry i nieco niżej niż powinniśmy zaznaczamy sobie B. Następnie przenosimy połowę odcinka 0 - A na oś poziomą po prawej stronie i zaznaczamy C.
Na około 2/3 długości 0-C zaznaczamy kolejny punkt - D.










Działamy dalej. Przenosimy odcinek 0-D na lewą stronę osi poziomej dzięki czemu powstaje nam drugi punkt D. 
Następnie przenosimy cały odcinek 0-C na lewą stronę osi poziomej i około 1,5 cm dalej zaznaczamy kolejny punkt E. Utworzony odcinek E-D na osi poziomej dzielimy na pół. To będzie nasz punkt F.
Teraz przedłużamy w dół punkty D oraz F. Można także przedłużyć sobie punkt A tak by przecinał się z punktami D. To nam pomoże w późniejszym rysowaniu linii dłoni. 









Skupiamy się na początek na dolnej części. Na odległości  F-A ustalamy sobie połowę i to jest nasz punkt G. Następnie rozpoczynamy kreślić zarys dłoni. Z punktu przecięcia się A z przedłużeniem D po prawej stronie rysujemy linię, zwracając uwagę na wszelkie nierówności i kształty. Kierujemy się w górę do punktu C. Robimy to samo po prawej stronie, z tym że kończymy linię na punkcie G, który jest naszym pierwszym stawem w kciuku. Następnie można sobie przedłużyć zarys dłoni ( punkty D ) w dół, poniżej punktu A. 
Już zaczynam nam coś powstawać :) 










No i teraz tak....przedłużamy sobie punk E do góry a na osi pionowej, nad osią poziomą,  zaznaczamy sobie mniej więcej 1/4 odległości odcinka 0-A. Przyjmijmy go za H, którego zapomniałam zaznaczyć na zdjęciu. Następnie przedłużamy go na lewo w efekcie czego skrzyżuje  się z nim przedłużenie E. To jest koniec naszego kciuka. Wracamy więc do punktu G i ciągniemy linię dalej ( delikatny wklęsły łuk ) ku właśnie temu krzyżującemu się punktowi. Następnie zakręcamy łagodnie w dół na prawą stronę i rysujemy takie bardzo delikatne, odwrócone" S", które powinno się kończyć mniej więcej na 1/4 długości 0-A. I tak oto jeden palec- kciuk - mamy z głowy. 
Kolejnym elementem jest rozrysowanie sobie łuku który nie jest symetryczny i ewidentnie składnia się  bardziej na prawą stronę. Na tym łuku ustawimy sobie nasady naszych paluszków. Toteż należy podzielić go na równe odcinki. Innymi słowy dzielimy po lewej i po prawej D-0 na pół.
UWAGA !!!!
Nie mylić proszę tych podziałów z ilością palców. Inaczej wyjdzie nam ich pięć a nie cztery tak jak powinno. ;)



Następnie przechodzimy na górną partię dłoni. Teraz będziemy skupiać się na palcach. Rysując palce najlepiej wykonywać to na podstawie łuków. Kiedy spojrzycie na swoją dłoń zauważycie, że palce tak jak ich stawy układają się po liniach łukowych, które to teraz musimy zaznaczyć sobie na rysunku. Tak więc odcinek B-H dzielimy na trzy części, w wyniku czego będziemy w stanie rozrysować trzy zgrabne łuki ostro łamiące się ku prawej stronie. Ten na samej górze określać będzie nam końcówki palców, a następne określać będą mniej więcej linie po jakiej będą układały się stawy. Oczywiście z podkreśleniem na słowo "mniej więcej" , bo tak idealnie to nigdy się nie zejdzie,  jako że każda dłoń się od siebie różni. 








Teraz przyjmijmy, że odcinek osi 0-B to połowa naszego najdłuższego, środkowego palca. tak więc po obu stronach tego odcinka rysujemy linie, zwracając uwagę na miejsca, w których występują kostki. Licząc od dołu pierwsze zgrubienie stawu środkowego palca wypadnie nam pomiędzy H a pierwszym łukiem. Następne powinno znajdywać się na linii drugiego łuku. 
Podług środkowego palca rysujemy następne po bokach uważając aby nasze zgrubienia stawowe równomiernie się obniżały zgodnie ze swoją wysokością. 
Zwróćmy także uwagę na nasady przy centralnej części dłoni. Jak widać nasze wcześniejsze podziały nie zawsze się zejdą z oczekiwaniami. One są po to  by nam pomóc równo rozparcelować przestrzeń dolnego łuku. Naturalnie pomiędzy palcami robimy delikatne przerwy. Zauważcie, że dwie pierwsze są mniej więcej na tym samym poziomie, trzecia natomiast zaczyna się już znacznie niżej. 





Rysujemy kolejne paluchy. Dobrze przypatrzcie się na jakich wysokościach wobec siebie się kończą. Środkowy będzie najwyżej, pierwszy nieco niżej od niego, trzeci niżej od pierwszego i ostatni jest najmniejszy. Rysując linie palców zwracajcie szczególną uwagę na ich wszelkie krzywizny. Niektóre bywają bardzo powyginane, lub wykręcane, inne są idealnie proste. Ważne jest także aby zaobserwować ich grubość. Niektóre są bardziej pulchne inne kościsto- szczupłe a inne standardowe. Jeżeli zwęzicie palce, powstaną większe przestrzenie pomiędzy nimi. Chcący temu zapobiec zacznijcie od rozrysowania środkowego a podług niego resztę, która będzie do niego bardziej przylegać i zbiegać się w górze. W tym momencie nasze zewnętrzne  punkty : D ( po lewej ) i C ( po prawej ) znajdą się  bliżej środkowej osi pionowej. Jeżeli chcecie mieć palce bardziej rozstawione, należy te punkty odsunąć od osi pionowej.  To samo tyczy się kciuka. Jeżeli ma bliżej przylegać, przybliżacie do osi pionowej punkt E. Reszta pozostaje stała. 


UWAGA!!!
Tę metodę możecie  zastosować także do rysowania dłoni wewnętrznej jak i zewnętrznej jej strony. Wystarczy tylko zaznaczyć charakterystyczne elementy jak linie papilarne na wewnętrznej części lub wzgórza i zmarszczenia stawów na zewnętrznej. Ten schemat, który pokazałam powyżej, może nam nakreślić lewą dłoń widzianą od wewnątrz lub prawą widzianą od zewnątrz. W dwóch pozostałych  przypadkach stosujemy ten sam schemat ale zwyczajnie na odwrót. 

No i to wszystko jak na razie. Uff...mam nadzieję, że wam nie zagmatwałam..... Filmu nie będzie bo za krótki byłby film a za dużo informacji do przekazania i nie byłabym w stanie tego pomieścić. Ale i bez tego sobie poradzicie ;) Do zobaczonka ;)


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 5 maja 2014

Jak malować wzburzone fale akwarelą ?

Miły powrót do farbek wodnych :)


Jako, że zostało mi trochę tych tematów akwarelowych, co prawda niewiele, ale jednak, muszę niestety je wdrożyć w życie, bo mi leżą i zalegają w folderze :P A poza tym to po co macie być nieświadomi tego, co jeszcze na Was czeka :D
Dzisiaj będzie o malowaniu wzburzonych fal akwarelami, ale zanim to nastąpi oczywiście chciałabym życzyć wszystkim maturzystom wszystkiego dobrego i dużej dawko mądrości, a przede wszystkim czerwonych stringóFF i nie obciętych wszoróFF :P Nie martwcie się, WSZYSCY ZDACIE ! ;) NO.

A teraz przędźmy do rzeczy, a w zasadzie do tematu. Jak tu sobie poradzić ze wzburzonymi falami ? W bardzo prosty sposób. Na pewno potrzebny nam będzie płyn maskujący no i oczywiście farby akwarelowe.:)


Na początek zaczynamy od płynu maskującego. Nieregularnymi i chaotycznymi ruchami pokrywamy miejsca na wodzie które ulegają spienieniu. Obserwujemy dokładnie jak układa się piana, na koniec będzie to kluczowym elementem naszej pracy. Można także spryskać płynem niektóre partie wody szczoteczką. Doda to nieco efektu rozpryskującej się wody.
Następnie po wyschnięciu płynu, pryskamy powierzchnię wodą i nakładamy pierwszą warstwę farby. Zaczynamy od najjaśniejszej tonacji.  



Bawimy się pędzelkiem i z farbą na morko. Czyli w miarę naszych potrzeb przyciemniamy kolorystykę wody, zwłaszcza w miejscach załamania się fali, czyli we wgłębieniach lub tuż pod spienionymi powierzchniami ( tam gdzie trzymam pędzelek) . Bardzo ważne jest by zaobserwować w jakim kierunku poruszają się fale. To pomoże nam ukształtować lepiej ich wizerunek pędzlem. Czyli nasze pociągnięcia powinny biec zgodnie z kierunkiem fali- podobnie jak z włosami. Od lewej do prawej, od prawej do lewej, albo w jedną i drugą stronę na przemian. 



Kolejnym etapem pracy jest wysuszenie pierwszej warstwy i nałożenie kolejnej. Powtarzamy czynność ze spryskiwaniem powierzchni wodą i nakładamy farbę. Przyciemniamy miejsca załamań na wodzie, czyli wgłębienia na falach ( o ile są widoczne ) a także te przestrzenie pod spienionymi liniami wody. Można także namalować delikatne linie falowane łączące jedną falę od drugiej. Powinny być wzmocnione przy liniach spienionych, natomiast po środku, w miejscu spotkania powinny być nieco słabsze. 




Na koniec można spryskać farbą niektóre powierzchnie nad wodą, aby dodać efektu rozbryzgu. W połączeniu z poprzednio nałożonymi kroplami za pomocą płynu maskującego będzie stanowiło to jedność a także dodatkowy element wzmacniający wrażenie naturalizmu w pracy.
Kiedy wszystko wyschnie ściągamy płyn maskujący i podziwiamy naszą pracę. :) 
UWAGA !!!
Warto zaopatrzyć się w płyn maskujący o zabarwieniu żółtym. Taki świetnie się nadaje do zakrywania piany morskiej. Po zdjęciu nada jej pożółkłego odcienia, co wzmocni realny wygląd wody. Oczywiście nie jest to obowiązkiem, ale istnieje taka możliwość, która zdecydowanie lepiej się będzie prezentować niż biel. 


No i tyle kochani moi ! Na raz następny znowu coś wymyślę , tymczasem borym lasem do następnego, a maturzystom życzę szczęścia i powodzenia. ;)


Czytaj Więcej »
----