sticky

środa, 31 lipca 2013

Witraż i jego Motyl ...

Wypalamy w piecu po raz kolejny :)

Będąc w temacie techniki witrażowej chciałabym zaprezentować jeszcze jedną pracę, którą darzę ogromnym sentymentem. :) Niestety projekt wstępny mi się nie zachował. Przeszukałam cały dom i odwróciłam wszystko do góry nogami, nawet czary nie pomogły, tak więc prawdopodobnie mógł się ostać w licealnej teczce witrażowej. No chyba, że mi diabeł gdzieś go nakrył ogonem i się ze mnie teraz śmieje. Trzymam jednak wszystkie swoje prace w jednym miejscu, tak więc stawiam na pierwszą opcję....niestety.
Tym razem będzie mniej mangowo. W zasadzie projekt wstępny wykonywałam pastelami suchymi, na niewielkim formacie, akurat w takich kolorach, że podświetlony witraż mieni się ciepłymi barwami i daje przyjemny klimat i atmosferę :) 


W tej pracy już musiałam włożyć więcej wysiłku. Poza konturem doszły wielokrotne nakładania barw, a co za tym idzie wielokrotne wypalania w piecu. Przede wszystkim w przeciwieństwie do pracy poprzedniej witraż został podzielony na kilka części tak, by lepiej się prezentowały i odznaczały. Najbardziej z wszystkich elementów podobają mi się włosy, jako że są moim fetyszem :P Resztę zapewne mogłabym teraz ulepszyć i poprawić. No niestety jest już to nie możliwe. Ogólnie rzecz biorąc praca wisiała mi przez jakiś czas przy oknie na karniszu. Dopóki nie spadła na podłogę w środku nocy. A ja myślałam, że dostanę zawału. Raz, że z samej usterki jaka mogłaby się pojawić a dwa, że w środku nocy ogromny hałas raczej do snu nie kołysze. Na szczęście nic się nie stało, a przyczyną wypadku był sznurek, który bestialsko postanowił się urwać. W chwili obecnej praca oczywiście trzymana jest w bezpiecznym miejscu z braku miejsca.


W mieszkaniu mam wiele witraży, niestety nie metodą wypalania w piecu, a tym bardziej nie wiszą przy oknie, ponieważ za bardzo nie mam gdzie tego powiesić. Poza tym mieszkanie na parterze, ciągłe użeranie się z żaluzjami, co by to nikt nie zaglądał do środka, i takie tam. Tak więc cieszę się z witraży, ale głównie metodą Tiffanyego,które spełniają bardziej praktyczno -użytkowe funkcje  ;) Wkrótce je zresztą zobaczę, bo kończy się powoli urlop :/. A najgorszy jest powrót do rzeczywistości.....


Czytaj Więcej »

niedziela, 28 lipca 2013

Ucho w perspektywach

Czyli Ostatnie z Ostatnich :)

Bo to już wkrótce dobierzemy się wreszcie do całej twarzy, ale zanim to nastąpi omówimy sobie kolejny i ostatni z tematów, czyli ucho w perspektywach, jak to wszystko się układa i wygląda z różnych stron i miejsc...półkuli mózgowej na przykład. Jako, że jest to ostatni temat związany z techniką rysowania elementów twarzy pozwolę sobie odpuścić wszelkie opisy i wyznaczniki elementów konstrukcyjnych, ponieważ tym razem nie będzie zbyt skomplikowanie, a poza tym przebrnęliście cierpliwie przez tyyle opisów, że macie jej już pewnie we krwi ;). A jak się wytrenujecie to będziecie je mieć w głowie a nie na papierze. 
Jak zdążyliście pewnie zauważyć, ostatnio omawiałam ucho w perspektywie bocznej a nie we frontalnej jak to było w poprzednich przypadkach. A to dlatego, że w tej perspektywie ucho jest najlepiej widoczne. Tak więc możecie sobie co nieco z tego tematu przypomnieć TUTAJ, ponieważ tą główną, na której będziemy bazować to właśnie perspektywa boczna. Będziemy omawiać ucho lewe, czyli podobnie jak poprzednio. Tak więc zaczynamy. 

Perspektywa Frontalna- czyli patrzymy na ucho od frontu, tak jak patrzymy na front twarzy- innymi słowy "en face".
W tej perspektywie układ linii konstrukcyjnych jest taki sam jak w przypadku perspektywy bocznej, przy czym odległość między liniami pionowymi ulega skróceniu, ponieważ i szerokość ucha ulega skróceniu. Co za tym idzie, elementy wewnętrzne będą bardziej ściśnięte a także mogą zachodzić na siebie.  Długość czyli wysokość ucha pozostaje bez zmian.

Perspektywa z Lotu Ptaka - Czyli spoglądamy na ucho z góry. W tej perspektywie konstrukcja pozostaje ta sama, choć odległość między dwoma liniami poziomymi ulegnie zmniejszeniu, a także dolny kąt nachylenia prawej linii pionowej ( tej ukośnej ) będzie silniejszy. Ucho przypominać będzie łezkę, a co za tym idzie górna partia ucha będzie szersza a zwężać się będzie ku dołowi. 

Perspektywa Żaby- Patrzymy na ucho z dołu. Tutaj powielamy konstrukcję perspektywy "z lotu ptaka", jednak prawa linia pionowa nachylać się będzie odwrotnie, czyli tym razem od góry do lewej. Odległość między poziomymi będzie podobna, ponieważ ucho ulega podobnemu skrótowi jednak na odwrót. Tutaj góra będzie  węższa a dolna szersza. Pomiędzy nimi środkowa część ucha będzie wygięta w charakterystyczny kącik i to będzie najszersza część ucha. Znajduje się mniej więcej na połowie prawej linii ukośnej. 


Wszelkie położenie elementów wewnętrznych ucha uzależnione będzie od tego, z której strony i jakiego kąta nachylenia będziemy spoglądać na przedmiot czy element, który rysujemy. I to tyczy się wszystkiego co zostało omówione w perspektywach. Niestety sztuka opiera się na przesłaniu, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Znaczy się ja widzę to TAK a WY widzicie inaczej. I to nie chodzi tu tylko o przenośnię ale i sens dosłowny czyli ja widzę to w takiej formie, a wy macie to w innej. Dokładne instrukcje można otrzymać dopiero podczas indywidualnego kontaktu. Czyli jeżeli widzę to samo co wy i mogę przeanalizować to samo co wy. Wtedy jestem w stanie dać solidną korektę.  Wskazówki na odległość mogą wydać się suche, ale z drugiej strony kształtują waszą samodzielną pracę, obserwację i dyscyplinę, czyż nie? Nic tak nie pomaga  w życiu jak nauka na własnych błędach, ale czasem wsparcie z zewnątrz jest bardzo ważne. :) 


Czytaj Więcej »

czwartek, 25 lipca 2013

Praca " Hokus - Pokus " ?

Czyli zmagania z witrażową mangą :) 

Były kiedyś takie czasy, że chodziło się do liceum. I w zasadzie nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie fakt, że bardzo miło wspominam swoje lata liceum. Nasze zmagania na zajęciach artystycznych, tudzież babranie się w grafice, szkle, witrażu i ciągłe bieganie w fartuchach :P Dlaczego wybrałam ostatecznie witraż ? Ponieważ był estetyczniejszy od zajęć ze szkła, ale teraz pracując w tej branży od tylu lat, zaczynam wątpić czy powód mej decyzji był przemyślany. :P Na pewno nie żałuję, choć w pracy nie mam możliwości tworzyć metodą wypalania w piecu, to jednak zawsze to witraż. Fakt, z czasów liceum zostało mi parę prac, które nadal mi się podobają. I choć obecnie uważam, że gdybym miała taką możliwość, stworzyłabym coś znacznie większego, lepszego i bardziej dojrzałego ideologicznie i artystycznie, to jednak darze te prace ogromną sympatią. :) 
Pierwsza na tapetę będzie praca, którą nazwałam "Hokus- Pokus". W zasadzie wykonana na lekcji historii, to muszę się przyznać, ale u nas wielu tworzyło na lekcjach. O dziwo na zajęciach artystycznych nikomu się nie chciało nic robić :P Pracę wykonałam długopisem i tak jakoś dogadałam się z moim profesorem od witrażu, który także lubił mangę, że wykonam to na szkle metodą wypalania w piecu. Tak też się stało. 
Po lewej projekt, a po prawej gotowa praca.


Wiadomo, że efekt kolorystyczny nigdy nie będzie idealny i identyczny z oryginałem, ale chodziło o uzyskanie podobnego efektu. Pracy było nie wiele. Rozłożone w sumie na dwa wypalania. Pierwsza patyna, czyli kontur i cienie, a na koniec kolor tła, czyli emalia. Obwinąć brzegi, zalutować, haczyki i może wisieć :). W sumie to nigdzie mi nie wisi. Cały czas leży schowana w teczce. Raz, że nie mam gdzie powiesić, a dwa że z obawy przed uszkodzeniem, wolę aby była zabezpieczona :).


Nie muszę chyba wspominać, że strasznie mnie korci aby sobie coś powypalać w piecu. Niestety muszę się obejść smakiem. Za to mam inne zajęcia nad, którymi pracuję obecnie, co zmniejsza uczucie tęsknoty. :) Poza tym mam jeszcze Was i bloga :) Tak więc nie mam się czym martwić. ;) Mam nadzieję, że wam wypoczynek wakacyjny sprzyja i korzystacie z wolności. Mój akurat jest w trakcie i bardzo się  z tego cieszę :) Pozdrawiam serdecznie wszystkich z Torunia ! ;)


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 22 lipca 2013

Jak cieniować ucho

Czyli ucho po raz kolejny :) 

Ostatnio rozwodziłam się strasznie nad techniką rysowania ucha. Zajęło mi to bagatela jednego posta. Idealny temat na pracę doktorską ! Samą ilością powalających informacji oblałabym obronę :P Dzisiaj będzie kolejna kwestia w związku z uchem. Nie, nie piercing :P Cieniowanie. Dzisiaj będziemy cieniować ucho. Przypuszczam także, że ilość informacji dotycząca tego tematu także nikogo nie powali na nogi, ale za to łatwiej będzie wszystko zapamiętać. Ucho jest bardzo proste, wbrew pozorom, i nie mogę lać wody na coś co już jest przemoczone :)
Przede wszystkim zacznę od zaprezentowania gotowego ucha już ze światłocieniem.


Może nie być idealne i perfekcyjnie wykonane, ale to nie o to chodzi. Na perfekcje przyjdzie czas. Teraz biega mi tylko o to  by, wam pokazać i wytłumaczyć w jak najprostszy sposób, samą metodę cieniowania ucha. Przede wszystkim opiera się ona na ogólnej i bardzo uniwersalnej zasadzie: przyciemniać tam gdzie jest głębiej, miejsca bardziej wypukłe rozjaśniać. I obserwować światło, jak ono układa się na danej rzeczy, którą rysujemy. 
Światłocień jaki tutaj pokazałam jest podstawowy, ale także relatywny w zależności od stopnia padania światła. Tak więc niektóre niuanse mogą ulec zmianie. Aby  się na nie wyczulić, trzeba niestety indywidualnie obserwować swój wzorzec. Tego nie jestem w stanie na odległość i bez kontaktu z uczniem przekazać, ponieważ nie mam tego, co rysujecie przed oczami, nie wiem jaka reakcja cienia ze światłem zachodzi itd. Mogę wam jedynie użyczyć pomocnej dłoni  w stawianiu pierwszych kroków, ewentualnie naprowadzić na właściwy tor. 
Co jest bardzo istotne  to kwestia chrząstek przy otworze słuchowym. Tam z pewnością będzie najciemniej, a także przy górnej części obrąbka, który zasłania górną partię muszelki i daje silniejszy cień. Kolejna zasada. Jeżeli jakiś przedmiot zasłania nam rzecz drugą, to zawsze na niej będzie cień. A ten cień będzie wychodził spod przedmiotu, który zasłania ową rzecz. Im dalej przedmiot będzie od rzeczy, którą zasłania tym słabszy i bardziej rozleglejszy będzie jego cień. Im będzie bliżej, tym cień będzie silniejszy, mocniejszy i przede wszystkim mniejszy. Tutaj chrząstki i obrąbek są w bliskiej odległości od muszelki ucha stąd  cień jest dosyć silny. 
Całej reszty nie będę tłumaczyć bo wszystko obija się o to, co napisałam powyżej. Wszystko musicie sobie ogarnąć na zasadzie obserwacji. I przede wszystkim stosować się do powyższej zasady, że jeżeli coś jest wypukłe musi być jaśniejsze. Jeżeli coś jest wklęsłe musi być ciemniejsze. Pamiętajcie także, że tonacje warto złagodzić. No chyba, że cień pada tak, że tworzy bardzo ostry kontrast i kontur. 


Cieniowanie ucha nie jest  trudne, zwłaszcza, że na rysunku widać wszystkie zaznaczone elementy. Najlepszym ćwiczeniem będzie rysowanie i cieniowanie różnych rodzajów i kształtów uszu, w różnym oświetleniu. I w zasadzie poza tym to tylko zostaje nam już sama praktyka, czas i cierpliwość :) 


Czytaj Więcej »

piątek, 19 lipca 2013

Witraż - praca dyplomowa

Czyli technika wypalania w piecu :) 

Dzisiaj będzie kolejne małe intermedium twórcze w celach bardziej rekreacyjnych aniżeli praktycznych, abyście mogli odpocząć od całej teorii i nacieszyć wzrok gotową sztuką :P. A tak na serio to chciałam przedstawić moją pracę dyplomową, o której sobie ostatnio przypomniałam a którą wykonywałam jeszcze w czasach liceum. Jako, że kończyłam kierunek witrażowy musiałam się jakoś z niego obronić. Naturalnie teraz widzę błędy, których bym wtedy nie popełniła, ale takie spostrzeżenia przypuszczam przychodzą  z wiekiem i rozwojem osobistym w zawodzie. No i właściwie to ja nie wiem co jest w tych motylach takiego, że kiedyś byłam nimi całkowicie zafascynowana. Motyle tu, motyle tam...W zasadzie to nawet nie zachował mi się projekt wstępny. Gdzieś została mi jedynie miniaturowa próbka ale na niej niewiele widać, tak więc zaprezentuję od razu gotową formę pracy.  Jak widać posiada kształt owalny i podzielona jest na dziewięć części ( bez ramy). Wysokość, także bez ramy, to około 100 cm, czyli metr.  Z ramą mogłoby się uzbierać gdzieś z 1,5 m. 


Praca wykonana była głównie metodą wypalania w piecu. Kolory wypala się warstwowo i pojedynczo. Czyli zaczynamy od patyny, która stanowi czarny kontur i cienie, a następnie wypala się emalie, która oferuje dużą gamę barwną jeżeli chodzi o kolory. Po każdym nałożeniu jednego koloru ( ponieważ tutaj nie mieszamy ich ze sobą ) należy wypalić szkło w piecu aby wżarł się on  na stałe w tworzywo. Ogólnie rzecz biorąc pracy było mnóstwo. Elementy wypalane były wielokrotnie a co za tym idzie, cały proces trwał dosyć długo zważywszy, że wypalanie także wymaga czasu a miejsce w piecu jest ograniczone. Dodatkowo po każdym wypaleniu szkło musi ostygnąć co trwa od 1-2 godzin, może dłużej. Mimo to praca w tej technice to bardzo przyjemna rzecz. Jest znacznie bardziej fascynująca niż tradycyjna metoda polegająca na łączeniu szkła. Chociaż to chyba też zależy od indywidualnego spojrzenia na prace i to co się robi. Z pewnością dla mnie bardziej malarska i estetyczna. W zasadzie to polega na tym, że nakładamy farbę, czekamy aż wyschnie ( co dzieje się dość szybko ) a potem "dziubdziamy" pędzlami szczecinowymi o różnym kształcie i grubości. Tylko trzeba uważać aby się nie rozpędzić aby nie "zdziubdziać" całej farby bo  trzeba będzie ją nałożyć na nowo, a farby te są strasznie drogie. :)
I tak właśnie sobie siedzę i się przyglądam tej pracy, i taki sentyment mnie ogarnia....Czasy liceum, "boszche" kiedy to było ! :)
Ach tak, dzisiaj się pakuję, ponieważ jutro wyjeżdżam z tego zawszonego miasta mojego, w inne nieznane mi jeszcze tereny. Wszelkie posty mam przygotowane, tak więc nigdzie mi tu proszę nie łazić ! :P Bo zaraz będzie kolejny, w którym to dowiemy się jak cieniować ucho ;) 


Czytaj Więcej »

wtorek, 16 lipca 2013

Jak rysować ucho...?

Ostatni element twarzy pod gilotynkę :) 

Zbliżamy się ku końcowi, jeżeli chodzi o technikę rysowania elementów twarzy. Jednak to nie jest jedyny post poświęcony tematyce "usznej". Jeszcze będą ze dwa. Każda część była dokładnie omawiana, więc dlaczego ucho miałoby być poszkodowane ;)
W kwestiach rysowania ucha jest bardzo mało informacji. I nie jest ono jakoś szczególnie skomplikowane, by pisać na ten temat doktorat. Jak każda część  ciała ludzkiego kształt ucha uwarunkowany jest indywidualną budową fizyczną. Wielkość uszu, to czy są bardziej przyległe, czy bardziej odstające, czy są smuklejsze czy szersze, wszystko to jest kwestią indywidualną. Dlatego poniższe informacje dotyczące rysowania ucha są bardzo ogólnikowe, jednakże przyswajające zasady budowy ucha, które będą pomocne w rysowaniu ich różnych kształtów i rodzajów. Dlatego, po dzisiejszej lekcji, możecie sobie w domu obejrzeć dokładnie własne ucho, albo poprosić kogoś z rodziny aby wam zapozował na chwilę i obeznać się w budowie tejże części twarzy.
Przyjrzyjcie się poniższym rysunkom i opisom aby dobrze się z wszystkim zapoznać.


Jeżeli ogólne części ucha  są już rozpoznawalne i ewentualne elementy konstrukcyjne także, zaczynamy od początku, jak to zazwyczaj się zaczyna. To nie manga aby czytać od tyłu, więc nie macie się czego obawiać, choć przypuszczam, że większa część z was już miała okazję zapoznać się z tym nieeuropejskim sposobem przyswajania informacji ;)  Moje pierwsze wrażenia podczas czytania "Neon Genesis Evangelion" były takie, że nie wiedziałam gdzie jestem :P Ale wracając do ucha. Naturalnie zajmujemy się lewych uchem z perspektywy bocznej, ponieważ tylko w tej perspektywie ucho, jako jedyne z wszystkich części twarzy, jest całe i najlepiej widoczne.
Zaczynamy od rozrysowania sobie dwóch osi poziomych w sporej odległości od siebie. Następnie po lewej rysujemy sobie linię pionową  a po prawej linię ukośną, z tym że jej dolna część schodzić się musi do lewej strony, czyli tak jakby do środka. Lewa pionowa będzie nam wyznaczać granice twarzy, z których wyrasta ucho, a prawa ukośna jego ogólny zarys, szerokość i krawędzie. 
Na długości mniej więcej 2/3 ( mierzymy od dołu) zaznaczamy sobie punkt wyjściowy, czyli miejsce w którym zaczyna się obrąbek ucha. Prowadzimy linię ostrym łukiem do góry a potem opadamy i biegniemy w dół, a im bardziej jesteśmy ku dołowi, tym bardziej ucho staje się węższe, aż docieramy do fałdki skórnej, którą kobiety bardzo lubią ponieważ można  w niej nosić kolczyki. W zasadzie to można w każdej partii ucha nosić kolczyki, ale to jedyna część, która szybko się goi. Cała reszta to paranoja :/ Przebiłam sobie ucho od góry by nosić zbroje na obrąbku i goiło mi się paskudztwo przez półtorej roku :/. W dodatku kusi mnie sztanga, ale muszę to bardzo dokładnie przemyśleć :P. 
Kolejną rzeczą to zaznaczenie sobie wewnętrznych elementów ucha. Czyli szerokość obrąbka, który od góry jest grubszy, im bardziej w dół tym węższy, następnie zaznaczamy sobie chrząstki, które znajdują się przy otworze słuchowym i przypominają mi  nieco rozetkę, no i na koniec wszelkie elementy wypukłe na przestrzeni muszelki ucha. I to w zasadzie tyle. Nic dodać nic ująć. 


Wszelkie różnice fizyczne, to już kwestia indywidualna, tak więc rysując konkretne ucho starajcie się zwracać na nie uwagę, a to co zaprezentowałam powyżej traktujcie jako siłę wsparcia do podboju kolejnej części anatomicznej twarzy ;) 
I jeszcze jedna kwestia ! Wyjeżdżam na urlop od 20 lipca do 3 sierpnia. Jednakże posty będą się pojawiać. jestem solidnie przygotowana na takie ewentualności. Jedyne z czym mogę mieć opóźnienie to z odpisywaniem na komentarze, tak więc z góry bardzo za to  przepraszam. :) Różnie z internetem bywa na wyjazdach, a mój laptop czasem nie chce się pogodzić z Wi- Fi. Taki to już konflikt maszyn jest ;) 


Czytaj Więcej »

sobota, 13 lipca 2013

Jak wykonać projekt pod obraz olejny

Czyli koncepcja na szybko :)

Dzisiaj poruszę temat związany nieco z farbami olejnymi, a dokładnie z wykonywaniem projektu pod większe przedsięwzięcie olejne.  W zasadzie dotyczyć to może również  farb akrylowych i w ogóle większych przestrzeni płócienno- ściennych, które mamy w planach malować. Wiadomo, że poza malowaniem z obrazka pojawia się w naszej głowie często KONCEPCJA. Czyli pomysł na temat obrazu i w jaki sposób go stworzymy, jakie elementy będą się na niego składać i ogólnie rzecz biorąc jak widzimy go w naszych myślach i jak byśmy chcieli by wyglądał na płótnie. Ja często - gęsto idę na żywioł, ale wielokrotnie złapałam się już na tym, że niektóre z projektów wykonanych na kolanie, od tak sobie, stały się prekursorami i wzorcami dla niektórych moich prac olejnych, i nie tylko.
Jeżeli miewamy głowę pełną pomysłów, to warto je sobie zapisać aby ich nie zapomnieć albo po prostu wykonać taki właśnie szkic koncepcyjny. Może być on wykonany w dowolnej technice "szybkiej", czyli ołówek, kredki, długopis, tusz, węgiel i wszystko to, czym można szybko naszkicować lub narysować pomysł zanim nam ucieknie z głowy. Taki projekt bardzo przydatny jest na plenerach różnego rodzaju. Zamiast stać ze sztalugą i malować zachodzące słońce, które z każdą sekundą zmienia barwy nieba i swoje położenie, lub starego dziadka, który za pół godziny już nam zniknie z ławeczki, możemy chwycić za kawałek kartki i na szybko przenieść tą chwilę, zanim wszystko się zmieni. Zajmie nam to 15 lub 20 minut a nie czas liczony w godzinach, podczas których może zdarzyć się i zmienić wiele rzeczy. Taki projekt potem służy jako pomoc i wzorzec, nie tylko w odtworzeniu położenia przedmiotów i elementów obrazu, ale także kolorów - pod warunkiem, że szkicujecie kredkami. Czasem wystarczy zwykły szkic ołówkiem, by tylko stworzyć zarys kształtów, wzorów, układów, a pobawić się kolorami można później - na płótnie. Wszystko zależy od waszej inwencji twórczej, indywidualnych potrzeb i pomysłów. 
Taki projekt wcale nie musi być idealnie dopracowany, z detalami i szczegółami. To zostawiam na płótno, ponieważ gdybym chciała bawić się w szczególiki na projekcie, to by mi się malować odechciało i wolałabym zostawić wszystko takie, jakie jest w danej chwili, a co za tym idzie powstał by rysunek, nie planowany obraz, a przecież nie o to chodzi. Naturalnie jeżeli ktoś lubi i ma ochotę to nie zabraniam wcale dopieszczać projektu. Ja tylko subtelnie odradzam tej czynności. Jeżeli ma powstać obraz olejny to lepiej się skupić na tym by go jednak stworzyć i aby to on był gwiazdą wieczoru nie projekt. Tak więc wszystkie siły zostawiamy i kumulujemy dla obrazu olejnego. Także jeżeli na projekcie coś nam nie wyjdzie, nie będziemy żałować naszej włożonej weń pracy, zaczynając wszystko od nowa. Często jest jednak tak, że te błędy można poprawić na płótnie i nie ma potrzeby na projekt poprawkowy.
               Przydatność takiego projektu sprawdza się nie tylko w malarstwie sztalugowym (olejnym czy akrylowym) ale także ściennym, dekoracyjnym - jeżeli mamy przedmiot użytkowy i chcemy go ozdobić. Także kiedy mamy pomysł na większą pracę w dowolnej technice a nie wiemy jak się do niej zabrać i czy to, co chcemy w niej umieścić będzie dobrze wyglądało. Wtedy właśnie tworzymy projekt danego wzoru, danej przestrzeni, albo po prostu dajemy upust swojej fantazji.
Poniżej przykłady szkiców i gotowe rezultaty.

Projekt do "Pani Pustki" i gotowa praca.

Projekt do "Panny Strach" i gotowy rezultat.

Naturalnie projekty te wykonałam pod oleje. Niestety z braku czasu i z powodu innych zapotrzebowań na płótna, wykonałam większe prace rysunkowe kredkami. Projekty (po lewej), które widzicie to bardzo niewielkie formaty. Wręcz mikroskopijne w porównaniu do formatów gotowych prac. Mierzą bowiem około 13 x 20 cm. 
Naturalnie wykonywanie takiego projektu ułatwia nam także pracę z klientem. Jesteśmy za pomocą takiego szkicu zdolni przedstawić naszą koncepcję na obraz, naturalnie pod warunkiem, że klient nie ma gotowego pomysłu czy rozwiązania. W niektórych przypadkach także niektórzy zdają się w pełni na nasze zmysły artystyczne  i wykonanie takiego projektu nie jest konieczne o ile nam nie będzie potrzebny do pracy.
W chwili obecnej dostałam zamówienie na obraz, który ma przedstawiać Plac Czerwony i Defiladę Wojsk Radzieckich, w charakterze starego zdjęcia. Połowa obrazu musi być zachowana w tonacjach czerni i bieli, a połowa w kolorze. Tak więc wykonałam niewielki szkic koncepcyjny. Jako, że kolorystyka w tym przypadku jest nietypowa, wykonałam go kredkami, aby uchwycić właściwy charakter pracy.


Format pracy jest niewielki. Mniejszy niż A4 i nie jest zbytnio dopieszczony z powodu, o którym już pisałam wcześniej. Natomiast zachowana jest istotna kwestia kolorystyki i tematyki obrazu. Obraz właściwy będzie mierzył około 1 m x 1,6 m. Choć przypuszczam, że format jeszcze ulegnie zmianie. Na pewno zobaczycie rezultat, jednak to trochę potrwa. Tak więc pewnie będzie to dopiero w październiku. Tak więc do tego czasu pojawi się jeszcze wiele innych prac i tematów. Tak więc jeżeli macie ochotę na większe przedsięwzięcia olejne, pomyślcie o projektach. Jednak nie myślcie za bardzo, bo to może doprowadzić do zbędnych dywagacji i "strumieni myślowych" ....

....Na razie zostawiam was z tematem. A na raz następny powrót do technicznych rozwiązań. Będziemy rysować ucho. :) Strasznie się cieszę a wy ?





Czytaj Więcej »

środa, 10 lipca 2013

Jak rysować oko w perspektywach

                    Czyli Dalszych Zmagań czas zacząć :)                                

Dzisiaj tak , jak obiecałam omawiać będziemy rysowanie oka w perspektywach. Do tego warto powtórzyć sobie ostatni temat w kwestii jak rysować oko w ogóle, ponieważ to co przedstawię poniżej jest w pewnym sensie ze sobą powiązane. Może się wydać nieco skomplikowane, ale jak przebrniecie przez tą całą teorię i trochę poćwiczycie to uwierzcie mi będziecie śmigać następne oczy intuicyjnie. Zanim jednak zaczniemy przerabiać temat, chciałabym abyście wykonali sobie także w domu kilka ćwiczeń oczu widzianych od frontu, wyrażających różne emocje. To pozwoli wam się oswoić z kształtami jakie oczy potrafią przybrać w zależności od grymasu twarzy. Takie ćwiczenia również wyostrzą waszą obserwację i spostrzegawczość a także wyczulą na zachodzące różnice między poszczególnymi częściami oka. 


Przykładowo wstawiłam studium oka w dwóch  różnych grymasach. Chciałabym abyście sobie znaleźli jakieś przykłady i sami spróbowali coś narysować. Nie muszą być dwa, może być więcej. Im więcej będziecie rysować tym  lepiej. Nie kopiujcie tego co tu umieszczam. Chcę abyście się popisali kreatywnością :) Zdajcie się na własną intuicję i skosztujcie samodzielności ;) 
A teraz przechodzimy do rzeczy. Oko w perspektywach. Tak więc na szybko przypominamy sobie wszystkie omawiane perspektywy i działamy. 

 Perspektywa frontalna - Tą już omawiałam poprzednio podczas tłumaczenia jak rysować oko w ogóle. :) Przypomnijcie sobie tylko schemacik, bo będę do niego nawiązywać w następnych perspektywach.


Perspektywa z Lotu Ptaka - Czyli patrzymy na oko z góry. 


Charakterystyczne jest to, że górna powieka jest bardzo spłaszczona i będzie znajdywać się na poziomie spojówki zewnętrznej, a dolna bardzo wypukła, przypominająca obciążony woreczek. Wysokość oka zawiera się w połowie oka widzianego od frontu, ponieważ kiedy patrzymy od góry oko ulega zmniejszeniu na wysokość. Staje się także wydłużone w szerz. Ten odcinek podpisany jako B to połowa naszego oka w perspektywie frontalnej. Zauważcie także, że w perspektywie z lotu ptaka tęczówka oka jest w formie spłaszczonej kuli, tak samo źrenica, która dodatkowo znajduje się bliżej dolnej części tęczówki. Naturalnie pod warunkiem, że rysowane przez nas oko spogląda przed siebie. Przy innym kierunku spojrzenia  źrenica przybierze nieco inne miejsce położenia. To się tyczy wszystkich perspektyw. Spojówki znajdują się na tych samych poziomach jak w perspektywie frontalnej. 

Perspektywa Żaby - Spoglądamy na oko od dołu. 


Zachodzi nam tutaj odwrotność perspektywy z lotu ptaka. Tym razem dolna powieka jest płytka i spłaszczona, a górna wygięta w silnym łuku. Podczas gdy spojówka wewnętrzna znajduje się ciągle w tym samym położeniu, spojówka zewnętrzna wędruje niżej i będzie na tym samym poziomie co linia powieki dolnej. Aby wyznaczyć sobie linię powieki górnej wystarczy odmierzyć sobie odcinek A, widoczny na schemacie powyżej, trzykrotnie nad osią poziomą główną. Albo tak jak to było w  perspektywie frontalnej odmierzyć sobie  odcinek B, czyli połowę naszego oka, i dołożyć ponad osią poziomą górną. 
Tęczówka stale spłaszczona, ale źrenica biegnie bardziej ku górnej jej krawędzi. 

Perspektywa Boczna - W tym przypadku z prawej strony. Czyli patrzymy na lewe oko z prawej strony. 


Wszystko znajduje się podobnie jak w perspektywie frontalnej, z tą jedną różnicą, że przestrzeń między osiami pionowymi będzie mniejsza niż przy pozostałych układach, ponieważ oko zostaje skrócone na długość ( szerokość ), nie na wysokość. Czyli skrócone w poziomie, nie w pionie. Stąd tęczówka i źrenica będą bardziej wydłużone, a źrenica będzie znajdywać się bliżej lewej krawędzi tęczówki. Od spojówki wewnętrznej linie powiek będą się układać w bardzo ostre łuki. Będą także wyznaczać połowę oka , która ulega skróceniu. Druga połowa będzie biec o wiele bardziej delikatniejszym łukiem. Spojówki na tym samym poziomie jak w perspektywie frontalnej. 


I jeżeli chodzi o oko w perspektywach to by było na tyle. Wkrótce ucho, a na razie ćwiczcie oczyska. Żebyście mogli wszystko ładnie zastosować kiedy pojawi się temat twarzy. ;)


Czytaj Więcej »

niedziela, 7 lipca 2013

Wieszak na kolczyki...

...praktyczny, a jak !

Rozleniwienie powoli ogarnia mnie a tu przede mną tyle pracy i zamówień ! Będą posty o olejach, będą! Tylko inne niż te, które miałam w planach. Z tego właśnie względu, iż muszę wykorzystać czas niedzielny na malowanie do maksimum nie będzie posta na temat rysowania oka w perspektywach a zupełnie coś innego. Oczko będzie na raz następny ;) Będę mieć więcej czasu na przygotowanie się. Niestety względem zamówień odłożyłam też tematy olejne, które porozpoczynałam dla przyjemności a także na tematy postów i strasznie denerwuje mnie fakt, że mam wszystko pozaczynane a nic nie skończone na cacy. Ale jeżeli mam zamówienie to nie potrafię zwlekać. Muszę wiedzieć, że przynajmniej coś już mam zrobione. Tak więc dzisiaj poruszę lajtowy temat, który już miałam w zasadzie poruszyć wcześniej, ale jakoś tak wyszło, że mi się to nie udało. I tak oto zapewne niektórzy już może widzieli, choćby na facebooku, a niektórzy może nie, dzieło które wykonałam specjalnie z myślą o kobietach. Biorąc pod uwagę, że większość z was moje panie jest maniaczką kolczykową, tak jak i ja, i na przykład tak jak ja, ma problem z miejscem i trzymaniem tego tuzina usznych wisiorków, wymyśliłam po temu specjalny wieszak na kolczyki. Ale to nie jest zwyczajny wieszak lecz stylizowany, aby nie tylko spełniał praktyczną funkcję, ale także i dekoracyjną. Przyjemnie jest mieć bowiem ładną ozdobę na naszej biżuteryjnej komódce a jednocześnie czerpać z niej korzyści :). Tak więc tym razem wymyśliłam sobie wieszak w stylu starego abażuru. 


Wszystko jest wykonane z solidnego drutu, odpowiednio zabezpieczone, więc nie brudzi ani ciała ani biżuterii. Stoi stabilnie, tak więc nawet gdybyście panie poobwieszały go z wszystkich stron, nie przewróci się, już go wypróbowałam ;) Tym bardziej jeżeli będzie poobwieszany kolczykami, będzie sprawiał wrażenie jakby miał frędzelki od dołu, tak jak to bywało przy materiałowych abażurach starego typu. Jest na pewno bardzo praktyczny. Mieści ogromną ilość kolczyków. Jeśli któraś z pań ma mniej, zawsze może je porozstawiać rzadziej po obwodzie, jeśli więcej, to spokojnie można powiesić jedne obok drugich. Na dodatkowych ślimacznicach, można umieścić ewentualne łańcuszki lub wisiorki. Z tej opcji nigdy nie korzystam, ponieważ mam mało wisiorków. Częściej korzystam z kolczyków :) 
Wieszak jest  na sprzedaż, tak więc gdyby któraś z pań była zainteresowana to proszę o indywidualny kontakt.  Na pewno jest wykonany od podstaw ręcznie, według mojego projektu, i niestety praca była ciężka i żmudna. Udekorowałam go kaboszonami w kolorze szarego beżu. Na zdjęciu oczywiście te kolory nieco zostały zakłócone, ale musicie mi wierzyć na słowo, natomiast efekty oceńcie sami. Ja jestem w każdym bądź razie zadowolona :)


W zasadzie to mam jeszcze wiele innych pomysłów na takie rzeczy, ale niestety czasu mi ostatnio brakuje na wszystko i staram się jakoś go dostosować do swoich potrzeb tak, by wykorzystać na najważniejsze działalności. Może w wolnej chwili znowu coś zmontuję...? Na chwilę obecną wracam do pracy, a oczka na przyszły raz. Trzymajcie się ciepło i wakacyjnie ;)


Czytaj Więcej »

czwartek, 4 lipca 2013

Jak rysować oko ?

Czyli jak to z tą teorią oczną jest :) 

Dzisiaj obudziłam się i zdałam sobie sprawę, że zostałam bestialsko zjedzona przez komary :P. Tak więc na chwilę obecną dzisiejszego posta pisze mój duch bo ciało gdzieś tam leży w kącie i się skrobie. 
Bardzo chciałam wszystkim podziękować za wspaniałe komentarze i miłe słowa, dzięki którym dostałam mega mocy i powera do dalszej pracy. Niesamowicie mnie mobilizujecie ;) Dla miłośników olei powiem, że wkrótce coś się pojawi. Dokładnie nie znam terminu, ale na pewno. Niestety to technika bardzo czasochłonna i pracochłonna a ostatnio tego czasu mam bardzo mało. Jednak coś przygotowuje ;)
 Na razie jednak zajmę się tym, czym miałam się zająć, czyli tematem rysowania oka. Już poświęciłam jednego posta na tą kwestię TUTAJ, jednak była ona bardziej skupiona na cieniowaniu niż technicznych rozwiązaniach. Dzisiaj, jako że ostatnio jestem w transie sporządzania technicznych rozwiązań, właśnie takowe się pojawią :P. Potem planuję oko w perspektywach, choć przyznam się, że jeszcze nie wiem jak ugryźć ten temat by wam wszystko dokładnie wytłumaczyć, ale na pewno coś wymyślę :)
Zaczynamy :) Oto oko. Naturalnie zarys linearny, bo wszystkie szczegóły jak rzęsy i połyski to pójdą dopiero pod nóż cieniowania. :P Przyjrzyjcie się wszystkim kropkom, kreskom itd.

Poniżej spójrzcie jeszcze raz i przeanalizujcie wszystkie opisy :).


Przede wszystkim chcący rysować oko musimy mieć na uwadze różnice fizyczne w jego budowie, w zależności od cech fizycznych i uwarunkowań genetycznych oraz rasowych danego człowieka. Naturalnie zasada ta podlega  wszystkim częściom ciała, które będziemy chcieli  rysować. Jednak tak samo jak przy całej reszcie elementów ciała ludzkiego zawsze znajdą się rozwiązania, które będą stanowić dla nas ogólne wskazówki. Tak samo jest i w tym przypadku. :) Skupimy się na lewym oku. 
Od czego zaczynamy? Od narysowania sobie osi poziomej głównej. Na tej osi rysujemy po obu stronach dwie osie pionowe a odcinek między nimi będzie wyznaczać długość oka. Lewa oś pionowa, na skrzyżowaniu z poziomą główną, będzie nam wyznaczać miejsce spojówki wewnętrznej oka.  Następnie na osi pionowej prawej, nieco nad osią poziomą główną, rysujemy kolejną oś poziomą, którą nazwijmy osią poziomą górną aby się nie pogubić. Ta oś wyznaczać nam będzie mniej więcej połowę oka wzdłuż. Odcinek między osią poziomą główną a górną domierzamy sobie i zaznaczamy poniżej osi poziomej głównej linię powieki dolnej. Te dwa niewielkie odcinki, jak widać na rysunku, mają tą samą odległość i  razem wzięte stanowią dolną połowę oka. Odmierzamy ich wspólną wartość nad osią poziomą górną i tak oto otrzymujemy poziom linii górnej powieki. 
Kiedy wykonujemy zarys linearny oka musimy pamiętać, że spojówka wewnętrzna zawsze będzie niżej niż spojówka zewnętrzna. Stąd ta pierwsza znajduje się na skrzyżowaniu osi poziomej głównej z pionową lewą, a ta druga na skrzyżowaniu osi poziomej górnej z pionową prawą.
Tworząc zarys powieki górnej zwróćmy uwagę także na fakt, że od strony wewnętrznej biegnie ona bardziej ostrym łukiem ku górze a im bliżej strony zewnętrznej spada łagodniejszym. Wewnątrz oka przy dolnej linii powieki musimy zaznaczyć jej grubość, która przeważnie zawsze jest widoczna. Jednak od strony zewnętrznej do wewnętrznej ulega ona zwężeniu.  Przypatrzcie się na rysunku jak to jest wykonane.
Ostatecznie zostaje nam tęczówka ze źrenicą. Oczywiście wielkość źrenicy zależna jest od tego na co nasze oko i jakiej odległości patrzy. To już kwestia obserwacji. Na samym końcu ryzujemy fałdę powieki górnej, która marszczy się nam nad okiem. A jak ? To już dokładnie będzie opisane na filmiku, bo na rysunkach zapomniałam umieścić.


I w ten oto sposób mamy narysowane całe oko. Oczywiście od frontu, jak zresztą wszystkie części twarzy, które omawiałam na starcie. Perspektywy będą później.  Warto także siąść przed lustrem i sobie poćwiczyć z własnym oczkiem. To bardzo rozwijające i ćwiczy obserwacje. Albo poprosić kogoś z rodziny aby na 5 minut usiadł i zapozował okiem ;) To samo tyczy się ust i nosa. ;) Mam nadzieję, że nie skomplikowałam życia :P Zostawiam was więc z własnymi przemyśleniami a ja idę rozkminić oko w perspektywach ;) Ciao !


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 1 lipca 2013

Jak rysować nos w perspektywach?

Czyli teorii ciąg dalszy :)

Witam was wszystkich serdecznie ! Mam trzy rzeczy do obwieszczenia ! Po pierwsze chciałabym wszystkim pogratulować ukończenia roku szkolnego, zdanych egzaminów, sesji  itd. Naturalnie kiedy już się ma szkołę daleko za sobą to się zapomina o tak istotnych datach dla ucznia. :) Ach te wakacje ! Po drugie, chciałabym pogratulować maturzystom zdanej matury i właściwych wyborów co do swojej przyszłości ! A po trzecie  - wracamy do teorii ;) Macie kochani teraz dużo wolnego, nie to co ja - tylko dwa tygodnie z dwóch miesięcy, ale zawsze to jednak coś :). Tak więc dużo czasu należy spożytkować na przyjemności, a jedną z nich mam nadzieję jest rysowanie ;)
A dzisiaj zajmiemy się bardzo przyjemnym tematem, a mianowicie będziemy rysować nos w perspektywach.  :) Skoro już wszystko przerabiam w tych perspektywach, to i nos też na to zasługuje czyż nie ? :) 
Pamiętacie jakie są rodzaje perspektyw ? Frontalna, z lotu ptaka, z perspektywy żaby i boczna. 
Zaczynamy od frontalnej, ale nie będę się zbytnio wdawać w szczegóły, gdyż omawiałam ją kiedy pisałam o rysowaniu noska w ogóle:

Frontalna - Patrzymy od przodu. Omawiane poprzednio a dokładnie TUTAJ .


Perspektywa z Lotu Ptaka - Czyli spoglądamy na nos z góry. W przeciwieństwie do perspektywy frontalnej odcinek między osiami poziomymi, górną i dolną, jest większy, a dolna część nosa wydaje się być wydłużona. Ten odcinek także odmierzamy nie 4, 5 razy lecz 1,5 raza na długość osi pionowej ( trzonu nosa). W tej perspektywie nasada i łuk brwiowy będą na tej samej linii.  Policzki nosowe kończą się na linii osi poziomej górnej a ich odległość od osi pionowej, po obu stronach, jest jednakowa. 

Perspektywa Żaby - Patrzymy od dołu. W tej perspektywie trzon nosa jest niewidoczny, natomiast dziurki od nosa widoczne są w całości. Łuk brwiowy będzie się znajdywać nieco ponad czubkiem nosa. Dziurki od nosa będą ułożone symetrycznie w kształcie delikatnego łuku wygiętego w tą samą stronę co policzki nosowe. Powinny się zaczynać mniej więcej powyżej połowy odcinka między dwoma osiami poziomymi, a kończyć tuż nad, lub na zetknięciu się z linią osi poziomej dolnej. 

Perspektywa Boczna - Czyli patrzymy od boku, z półprofilu. W tym przypadku z prawej strony na lewą połowę nosa. Technicznie jest to trochę skomplikowane, ale z jakiegoś powodu ja najbardziej lubię rysować nosy właśnie z półprofilu. Tutaj odcinek między górną a dolną osią poziomą będzie bardzo mały. Ten odcinek odmierzamy tak jak przy perspektywie frontalnej około 4, 5 razy na wysokość osi pionowej. Wyznaczymy w ten sposób nasadę nosa. Tutaj boczne linie osi nie będą symetryczne tak jak w poprzednich perspektywach , gdzie wyznaczały nam policzki nosowe. W tej perspektywie odcinek prawy jest mniejszy a lewy większy. Lewy jest mniej więcej większy o 1 i 1/3 prawego. W perspektywie bocznej z lewej strony na prawą połowę nosa, należy zastosować to na odwrót :) 

Poniżej obejrzycie sobie filmik, gdzie wytłumaczone jest krok po kroku jak rysować noski w perspektywach. Mam nadzieję, że pomoże to w rysowaniu tejże części twarzy. 


Na raz następny postanowiłam uzupełnić wiedzę na temat rysowania oczu. Do tej pory poświęciłam temu tematowi tylko jednego posta i sporo informacji, głównie technicznych, zostało pominiętych i na to właśnie chciałabym następnym razem położyć nacisk. Poza tym zostały nam jeszcze uszy i potem będziemy wchodzić powoli w tematykę ogólną twarzy :) Dokładnie obdyskutujemy proporcje,  perspektywy, a także podstawowe światłocienie. Taki mam przynajmniej plan. Zobaczymy jak rzeczywistość go zweryfikuje ;)


Czytaj Więcej »
----