sticky

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pastele Olejne Pentel

OK ? Czy do BANI ? 


Witam Was Kochani ! Na dzisiaj przygotowałam notatkę na temat pasteli olejnych, o których chciałam napisać już jakiś czas temu, jednak ciągle pojawiały się ważniejsze tematy. Tym razem jednak postanowiłam podzielić się z Wami opinią na temat produktu, w którym pokładałam wielkie nadzieje. Bo jakby na to nie patrzeć Pentel nie jest złą marką, a przynajmniej w mojej opinii. Tym bardziej, że mój wiekowy ołówek automatyczny nadal działa i nic nie wskazuje by owa firma pod tym względem mnie zawiodła.   
Pastele zakupiłam oczywiście przypadkowo robiąc zakupy w Tesco, już jakiś czas temu. No i kiedy przychodzi do działów papierniczych to zamieniam się w srokę; bo tu mi się błyszczy, tu mi się świeci i zawsze coś do koszyka wrzucę. Kiedy wróciłam do domu, przyznam się szczerze, że byłam oszołomiona i wniebowzięta kiedy otworzyłam pudełeczko. To, co mnie na początek urzekło. to piękna gama kolorystyczna.  Nie miałam na co narzekać bo 36 sztuk we wspaniałych tonacjach barwnych potrafi zakręcić w głowie. No a potem wszystko runęło jak domek z kart. I nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że ja bardzo rzadko marudzę jeśli chodzi o jakiekolwiek produkty i zawsze staram się dostrzegać te dobre strony ( umiejętność przydatna po zakupie obniżająca poziom rozmarudzenia i niezadowolenia ). Niestety nie ważne jak bardzo się starałam przekonać do tych pasteli, moja dezaprobata w stosunku do nich ciągle wzrastała a zaczęło się od zwykłych pomiarów wielkości. 





  • Bo jakby na to nie patrzeć pastele są mikrusie. Dla mnie zdecydowanie za małe, za....delikatne, wątłe - a dokładniej rzecz ujmując - za cienkie, w efekcie czego bardzo szybko się zacierają. Do jednego portretu, równie mikrusich rozmiarów, wykonanego tymi pastelami, zużyłam przynajmniej 2/3 sztyftu koloru łososiowego ( Różu Weneckiego), nie mówiąc już o bieli i innych kolorach. W tym momencie aby wykonać drugi portret muszę kupić drugą paczkę, ponieważ już brakuje mi niezbędnych odcieni. Ale nie kupię ponieważ bardzo przeszkadza mi ta " lekką " nieprawidłowość w odniesieniu do prędkości zużycia produktu, bo pastele olejne powinny wystarczyć przynajmniej do wykonania kilku prac, tudzież portretów ( ilość zależna od wielkości formatu). 
  • Kolejna, według mnie, wielka porażka to konsystencja. Są zdecydowanie za miękkie, przez co źle się pracuje, miesza barwy, i nakłada kolory. Bliżej im do farby aniżeli do pasteli. Konsystencja pasteli olejnych nie powinna być ani za twarda an za miękka. Powinny przypominać kredki świecowe ale z większym potencjałem zakrywania powierzchni. 
  • To, że rysowanie sztyftami utrudnia pracę nad szczegółami w ogóle, ze względu na płaskie obustronne ścięcia, to nie znaczy, że jest to niemożliwe. Zawsze dla mnie ratunkiem są ostre kanty i krawędzie. Niestety w przypadku tych pasteli, ze względu na ich miękkość i ta opcja się sypie  - zwyczajnie się nie da.
  • Ponad to utrudnione ( także przez miękkość ) nakładanie i mieszanie kolorów, również nie ułatwiło mi pracy. Kolory, na papierze czy płótnie, zwyczajnie kleją się do siebie i do sztyftów. Czasami odnosiłam wrażenie, że zbieram nowym kolorem to, co już położyłam wcześniej. Dodatkowo musiałam się nieźle natrudzić aby otrzymać gładkie przejścia między kolorami i tonacjami. Przy pastelach olejnych coś takiego nie powinno mieć miejsca.


  • Podczas pracy pastelami olejnymi normą jest, że biały kolor szybko się brudzi i aby uzyskać czystą barwę warto wytrzeć zabrudzenia chusteczką. W przypadku pasteli Pentel metodę tą musiałam stosować prawie do wszystkich kolorów, których używałam, co opóźniało czas wykończenia pracy i ujmowało przyjemności podczas rysowania. 



Bardzo jest mi przykro, że musiałam nie tylko się męczyć z pechowym produktem ale i z powodu tego, że musiałam wydać tak przykrą opinię. Nie lubię tego robić, jednak nie mogę ukrywać faktu, że według mnie pastele te są po prostu beznadziejne. Opinia poparta jest nie tylko doświadczeniem wynikającym z  użytkowania tego produktu, ale także z doświadczeniem arystycznym. I jakie by ono nie było - małe, duże, średnie, nie mnie to oceniać - to jednak miałam już wiele różnych pasteli olejnych i żadne nie zawiodły mnie tak jak te. Buuuuu :/



Czytaj Więcej »

czwartek, 8 stycznia 2015

Jak Rysować Krótką Sierść Konia

Coś dla wielbicieli koni i krótkiej sierści :)

Na dzisiaj przygotowałam króciutki post na temat rysowania sierści końskiej. Wiele osób pytało mnie już jak to zrobić i od czego zacząć. W sumie sprawa jest prosta jak drut choć rysowanie krótkiej sierści i w dodatku tak, aby uchwycić połysk może wydawać się problematyczne. Uwierzcie mi, że takie nie jest. Wystarczy wziąć pod uwagę cechy charakterystyczne sierści i dokładnie obserwować wzorzec czy to będzie z natury czy ze zdjęcia.
Naturalnie problematykę sierści krótkiej przedstawię na podstawie rysunku w białej kredce na czarnym tle ale technika jest ta sama jeśliby zastosować ją w czarnym graficie na białym tle. Kwestią podstawową będzie zwykła odwrotność, o czym jeszcze poniżej wspomnę. A na start zacznę od samej techniki.

Poza rzeczą oczywistą jaką jest delikatny szkic i zarys naszego konika ( nie ważne czy to jest bardziej portretowe czy ogólne ) musimy pamiętać o pewnej zasadzie, o której już nie raz wspominałam przy rysowaniu włosów gładkich i prostych. Sierść końska jest dosyć gładka i układa się w odpowiednim kierunku, którego niestety musimy pilnować. Ten kierunek będzie zmienny w zależności od poszczególnej części ciała konia i jego ustawienia. Trochę przekabaciłam znalezione zdjęcie na swoją potrzebę aby pokazać dokładnie o co mi chodzi. Niestety nie znam autora zdjęcia.


Kiedy już dokładnie przestudiujemy sobie włosie, możemy przystąpić do rysowniczego działania. Początkujący lub osoby, które nie są pewne jeszcze swoich umiejętności mogą delikatnie zaznaczyć sobie kierunek włosia na kartce i według tego prowadzić rękę. Jednak należy to zrobić bardzo delikatnie tak, aby przy pokrywaniu rysunku nie były te linie widoczne i dały się zakryć ostatecznymi pociągnięciami ołówka czy kredki. 

Końską sierść rysujemy na zasadzie krótkich i pojedynczych pociągnięć kredką lub ołówkiem. Po każdej postawionej  kresce odrywamy grafit od podłoża i kładziemy kolejną o podobnej długości i w podobnym kierunku. Kreski stawiamy jedna na drugiej, dzięki czemu dokładnie wypełnimy przestrzeń a rysunek będzie sprawiał wrażenie dokładniejszego. Raz stawiamy ich więcej a raz mniej. Ich ilość będzie zależeć od tego jak intensywnie wypełnioną powierzchnię będziemy chcieli uzyskać. 

Ciągle pilnujemy kierunku w jakim układa się włosie. Pamiętajmy również o odpowiednim docisku ręki. Im mocniej ją dociśniemy tym silniejsze ślady zostawimy na kartce, im słabiej, tym będą one deilkatniejsze. 








UWAGA !!!

Jeżeli rysujemy białą kredką na czarnym papierze  skupiamy się na tym by zaznaczyć światło ! Czyli im mocniej przyciśniemy grafit do kartki, tym silniej zaznaczymy partie oświetlone. Czerń kartki w tym momencie staje się dla nas cieniem.
Jeżeli rysujemy standardowo czarnym grafitem na białej kartce, technika pozostaje ta sama tylko grafitem zaznaczamy cienie ! Czyli im mocniej dociśniemy grafit, tym mocniej zaznaczymy ciemne partie. Biel kartki staje się w tym przypadku dla nas światłem. 

UWAGA 2 !!!

Rysunek białą kredką na czarnym tle to nie negatyw ! Można się pomylić ponieważ bardzo przypomina  negatyw monochromatyczny, natomiast nie ma z nim nic wspólnego. W negatywie bowiem czerń staje się bielą a biel staje się czernią. Czyli zachodzi całkowita odwrotność jasności tonów -  cienie stają się jasne a światło staje się cieniem.  
Tutaj nic takiego nie zachodzi. Rysując białą kredką na czarnym papierze czerń dalej jest czernią, tylko w postaci czarnej kartki, a światło dalej jest światłem tylko w postaci białej kredki. I na odwrót - rysując czarnym grafitem na białym papierze, światło dalej jest światłem w postaci białej kartki a cień dalej jest cieniem w postaci czarnego grafitu :). W przeciwnym razie nasz konik nie wyglądałby na czarnym papierze tak : 

 Lecz wyglądałby tak :

Ale problem ten omówię dokładniej przy poruszaniu tego tematu w indywidualnym poście dotyczącym rysowania białą kredką na czarnym papierze. 


Tak czy siak technika rysowania krótkiej końskiej sierściuchy jest taka sama, niezależnie od tego czy będziemy rysować białą kredką na czarnym, czy czarną kredką na białym. Sposób, metoda i podejście pozostaje to samo :) 





Czytaj Więcej »
----