sticky

  • szoping
  • deviantart

piątek, 31 maja 2013

Rola tła w rysunku

Czyli trochę tła i trochę teorii :)

Tym razem kochani będzie trochę teorii :). Teoria ta bowiem wprowadzi nas w praktykę, naturalnie z różną częstotliwością czasową, ponieważ muszę wszystkie materiały przygotować a już na przyszły tydzień zapowiedziałam tematykę olejną więc wszystko jakoś trzeba zgrać ze sobą. Skoro obiecałam to nie odpuszczę ;) 
Dziś poruszę kwestię tła i jaką ono spełnia rolę w rysunku, w jakiejkolwiek technice - czy w ołówku, czy pasteli, czy w sepii. Przede wszystkim tło służy do wypełniania przestrzeni kartki, która stanowi pozostałość w rysunku. Ma za zadanie uwydatniać to, co jest dla nas (obserwatorów) najważniejsze, to co znajduje się na pierwszym planie. Musimy pamiętać o tym, że to część rysunku, która musi być odtworzona tak, by nie zakłócała głównego elementu w rysunku.
Jest wiele sposobów na tło i wszystkie zależą od podejścia indywidualnego, ale ja chciałabym przytoczyć trzy przykłady je obrazujące i zwrócić przy tym uwagę na parę istotnych kwestii w związku z ich wykonaniem. :) Te trzy możliwe metody są przeze mnie najczęściej używane i  każda z nich wymaga innego podejścia :). W zasadzie nadają się do rysunków wielopostaciowych, wieloprzedmiotowych, oraz opierających się na jednym elemencie reprezentatywnym. :) 
  1. Tło Delikatne - tworzymy delikatny zarys tła na zasadzie przyciemniania obszaru tylko za postacią, przedmiotem lub popiersiem. Innymi słowy rysujemy ciemną plamę szarości na tle której widnieje główny element rysunku.
    Technika ta polega na tej samej metodzie co nakładanie ołówka na papier w ogóle. O czym miałam możliwość pisać na blogu LINK . Naturalnie nakładamy kreski na siebie w sposób krzyżowy. Należy pamiętać, że najbardziej przyciemniamy ołówek blisko postaci, im dalej od postaci tym plama staje się jaśniejsza, aż w końcu powinna zlać się z kolorem kartki.
    Poniżej przykład. 
                                                                        Laki Look

   2.  Tło Punktowe - traktujemy tło jak rozmyte plamy barwne, tudzież ciemne tło z punktowymi,    
rozmytymi, jasnymi kręgami, imitującymi refleksy świetlne. Łatwo to sobie można wyobrazić, gdyż często takie refleksy pojawiają się na fotografiach zwłaszcza portretowych, w plenerze. Metoda ta pomaga zapełnić całą powierzchnię kartki bez zakłócania pierwszoplanowego obiektu. Wykonujemy takie tło na zasadzie przyciemniania i rozjaśniania punktowego. Jasne okręgi muszą delikatnie przechodzić w ciemne tło i na odwrót. Sam środek okręgów zostawiamy w kolorze kartki. Plamy możemy umiejscowić osobno lub jedne obok drugich. Wedle uznania. Poniżej przykład.

                                                               Słoneczna Magdalenka

   3.   Tło Realistyczne - tworzymy tło takim jakie jest i jakim go widzimy, ale bez zbytecznego wdawania się w szczegóły. Tło nie może być lepiej rozpracowane od tego, co jest umieszczone na pierwszym planie, w przeciwnym wypadku praca nie będzie przejrzysta, stanie się nieczytelna i chaotyczna. 

                                                                         La Vague

Naturalnie można wykonać pracę, w której tło będzie stanowiło główną atrakcję i będzie wybijało się na pierwszy plan, ale to już wymaga pewnego zamysłu i umiejętności. :)
To tyle z teorii. Na raz następny bierzemy się za pierwszy rodzaj tła i jak z nim sobie poradzić, jakie efekty dzięki niemu można uzyskać i takie tam :) ZAPRASZAM !!! I nawet nie czuję kiedy rymuję :P 


Czytaj Więcej »

środa, 29 maja 2013

Jak Szybko Narysować Kręcone Włosy Ołówkiem

Czyli kręconka na wesoło :) 

Dzisiaj bo nie wczoraj, ani nie jutro, zajmować się będę problematyką włosów a konkretnie włosów kręconych, bynajmniej loków - te omówię innym razem. 
W zasadzie metoda, którą zaprezentuje jest bardzo prosta i szybka. Idealna dla osób, którym się nie chce lub tych, którzy zwyczajnie  chcą zrobić coś na szybko bez zbędnego wdawania się w szczegóły a co będzie wyglądać ładnie i efektownie. Metoda ta poza obowiązkowym ołówkiem wymaga również użycia, w znacznym stopniu, gumki do mazania. 
Osobiście często używam tej metody zwłaszcza do włosów, które nie ułożone są idealnie i które mogłyby  sprawić wiele kłopotu gdyby chcieć je tak rysować kawałek po kawałku. Dodatkowym plusem jest to że ręka się zwyczajnie nie męczy. Naturalnie można jej również użyć do włosów prostych lub natapirowanych fryzur.

1.


  • Warto wszystko zacząć od linearnego zarysu fryzury, kosmyków i charakterystycznych kształtów. Dodatkowo można zaznaczyć sobie liniami także miejsca gdzie występuje silny cień ale nie jest to koniecznością. 
  • Zaczynamy rysować. Ruchy ołówkiem powinny biec wzdłuż poszczególnych kosmyków. Przyciemniamy tam gdzie jest cień zwyczajnie mocniej dociskając ołówek  a także dobierając odpowiednią miękkość. Tam gdzie kosmyki są jasne osłabiamy docisk i cały czas kierujemy rękę wzdłuż fal i wszelkich obłości.




2.


  • Nasze pociągnięcia ołówkiem nie muszą być idealne  i dokładne. Lepiej by były spontaniczne i szybkie i aby poddawały się odpowiednim kształtom fryzury. Tak więc jeżeli mamy do narysowania serpentynę to nie wypełniamy jej na płasko lecz kierujemy rękę tak jakbyśmy dotykali tą serpentynę. 
  • Przy skórze głowy dobrze jest zrobić przejście na zasadzie pojedynczych kresek kierujących się od włosów w stronę twarzy ( skóry ). Da to odpowiednie wrażenie że włosy wyrastają ze skóry - czyli tak jak to wygląda w naturze. 
  • Kiedy już uzupełnimy sobie w ten sposób całą fryzurę nie zrażajmy się, że wygląda ona niedokładnie. W tym momencie powinniśmy sięgnąć po gumkę do mazania. Każdy kosmyk poprawiamy gumką. Ale nie tak, jakbyśmy gumowali błędy. To mają być pojedyncze pociągnięcia  jakbyście rysowali je ołówkiem. 
  • Końcową czynnością jest dodanie pojedynczych kosmyków, które wystają z włosów. Aby uzyskać cienkie pociągnięcia albo ucinamy kawałek gumki  tak, by miała ostre zakończenie albo używamy gumki w ołówku. 
  • Te kosmyki muszą być dobrze wymazane, więc warto czasem po tej samej linii pociągnąć dwukrotnie a nawet trzykrotnie. 
  • Kosmyki również wyglądają bardzo efektownie kiedy mamy wykończone tło na którym będą mogły się lepiej odznaczać. 




Taka metoda jest dosyć improwizatorska ponieważ mając coś przed oczami możemy się tym sugerować ale działać po swojemu, spontanicznie.  W tym przypadku zdjęcie ma nam tylko pomóc, reszta roboty to po prostu działanie  na własną rękę.


I to tyle jeżeli chodzi o techniczne rozwiązania. Od jutra mnie nie będzie, ale posty się pojawią. :) Wszystko mam przygotowane i ustawione z góry :) a w międzyczasie postaram się zajrzeć na stronę i odpowiedzieć na ewentualne komentarze pod warunkiem, że na wycieczce znajdę jakiś lokal z internetem :P


Czytaj Więcej »

poniedziałek, 27 maja 2013

Jak rysować ołówkiem warkocza ?

Włosy znów wiodą prym :)

Obudziłam się dzisiaj ze wspaniałym słońcem. Zasiadłam do komputera, zaczęło zbierać się na deszcz. Czy ta parodia pogody wreszcie się skończy? Bo ze mnie wszystkie siły uciekają :/. A gdybym nie nastawiała budzika to bym chyba nawet przespała cały dzień....a nie chcę, bo przecież robota czeka.
Kochani, w tym tygodniu poruszę kwestie dotyczące ołówka, będzie coś o scrapbooku a w przyszłym tygodniu coś na temat farb olejnych. Już długi czas się przygotowuję do tej tematyki, bo oleje to dla mnie wolna technika i nic na szybo nie zdziałam. Otrzymałam także prośbę z zewnątrz o poruszenie tej kwestii, tak więc zrobię co w mojej mocy, by temat farb olejnych ponownie pojawił się na blogu :)
Dzisiaj natomiast chciałabym ruszyć z maszyną ołówkową. 

Barocque Rock

I tym oto właśnie sposobem, chciałabym omówić parę kwestii związanych  z powyższą pracą. W zasadzie to samej pracy omawiać nie będę, bo nie mam o czym pisać. Jedynie dodam, że wzorcem było dla mnie zdjęcie znalezione w katalogu Hair Trendy. Parę rzeczy nieco zmieniłam, między innymi fryzurę, która od góry była bardziej natapirowana i wyższa, ale że chciałam wykonać dużą twarz ( wielkość kartki miałam ograniczoną), którą pani miała bardzo ładną i stworzyć z tego typowy portret (popiersie), skróciłam nieco włosy od góry. Kolejną rzeczą jest deseń na bluzce. W oryginale była bardzo ciemna, natomiast doszłam do wniosku, że przeniesienie tego na ołówek oderwałoby uwagę od twarzy, więc postanowiłam wykonać delikatny deseń a bluzkę zostawić w kolorze kartki. Następnie tło. Nie wykonywałam tła  identycznie do wzorca, ponieważ moim zamysłem było zupełnie coś innego, o czym będę jeszcze pisać. :) Poniżej WIP pracy.....




....a ja przechodzę do meritum. 
W zasadzie na temat rysowania warkocza jestem w stanie powiedzieć niewiele, bo wszystko opiera się na dobrze wykonanym szkicu linearnym i cierpliwym wypełnianiu ołówkiem. Zanim zaczniemy robić cokolwiek warto naszkicować sobie ogólny kształt i układ warkocza. Jak jest wygięty, jak się opiera o ciało, jego długość, gdzie kończą się sploty a gdzie zaczyna się wieńcząca kitka itd. Dopiero potem rysujemy linearnie każde z pasemek, które splatają się ze sobą tworząc tego naszego warkocza. Dla ułatwienia można rozrysować sobie pomocną linię środkową, do środka której się te pasma schodzą. Należy pamiętać, że ona podlega kształtowi ogólnemu warkocza. To znaczy jeżeli warkocz układa się w półkole to i środkowa linia będzie ułożona w półkole. Jeżeli na kształt litery "S", to będzie się układać na kształt tejże litery. Czasami może być bliżej którejś z krawędzi bocznych warkocza, bo trzeba przecież brać pod uwagę perspektywę, ale to już jest kwestia indywidualna i każdy kto rysuje musi się sam dokładnie przyjrzeć. 
Mając wszystko dokładnie rozrysowane rozpoczynamy cieniowanie. Pamiętajcie, że cieniowanie pasemek wykonujemy po formie, wzdłuż kierunku w jaki się układają, czyli od zewnątrz do wewnątrz, lub odwrotnie.
Najwięcej cienia powinno być od środka, czyli przy linii do której pasma się zbiegają, a także od zewnętrznej ich strony. Czasem jednak zasada ta może ulec zmianie. Dlatego uczulam - obserwacja to dodatkowa gwarancja dobrego rysunku. 
Na koniec można gumką do mazania poprawić jaśniejsze pasma, które gdzieś tam uciekły ze splotu  i to by było na tyle. Gadania mało, roboty też, więc teraz tylko musicie sprawdzić teorie w praktyce. :) 


Tyle z mojej strony. Idę działać dalej. Mam kupę roboty bo na weekend planuję małą wycieczkę. Ale nie martwcie się, posty są i będą. Nie opuszczę was ;) Mam tylko nadzieję, że ta pogoda się zmieni a co za tym idzie, zmieni nieco moje chęci do życia. Na razie są na poziomie podstawowym, więc jest cienko. Nawet kawa nie pomaga...


Czytaj Więcej »

sobota, 25 maja 2013

Jak rysować pastelami suchymi maka ?

Maki w pastelach i tegenz majonez :P

Miałam nie narzekać i powiedzmy, że tego nie robię bo w końcu jest ładna pogoda i świeci słońce choć miało lać. Ale co to miałby być za dzień, w którym bym sobie nie pomarudziła. Bo co to za słoneczny dzień  kiedy jest zimno :/, zwłaszcza  w maju...
Ale żeby nam się miło i sympatycznie zrobiło omówię dziś ostatni etap "Wieczornego zjawiska" jakim są kwiaty sezonu letniego , a mianowicie maki :) Nie muszę się rozpisywać za bardzo bo taki kwiatuszek to kaszka z mleczkiem , bez opium :P 


Maki jak sami chyba wiecie to kwiaty w pięknym kolorze czerwieni :) Tych ogródkowych nie wliczam bo to sztuczne jakieś badziewia w kolorach fioletowych. Toż to nawet przeczy naturze ! :) A natura jest taka, że wie dobrze gdzie i co posadzić i w jakich kolorach. A maki w sumie rosną na łąkach , najczęściej wśród zboża, bo maki moi kochani to w sumie chwasty jakby ktoś nie wiedział. I najlepiej się prezentują w złotym otoczeniu z dodatkiem błękitnych chabrów. :)
Maki to przede wszystkim kwiaty bardzo delikatne i szybko więdną. Dlatego też trzeba postarać się tą delikatność uchwycić. Co jest dla nich charakterystyczne to gibka nóżka, która powyginana jest na różne strony i kwiat, który z zewnątrz przy łodyżce i od środka jest czarny a w centralnym punkcie tej czerni znajduje się zielonkawo żółty środeczek w kształcie hmmm...stożka. Wokół tego stożka znajdują się drobniutkie czarne wypustki czy wąsiki.
              Jakich kolorów użyłam ? Przede wszystkim czerwieni, czerni, pomarańczu, brązu ( najlepiej rdzawego odcienia ), brąz van dyck, biel, żółć, jasną zieleń.


Na zdjęciu przedstawione są etapy dotyczące górnego kwiatka. Dolny będzie prezentowany na filmiku. 
Tak więc, zaczęłam tradycyjnie od zaznaczenia linearnego kształtu płatków. Wszelkie zagięcia itd. Po czym zaczęłam nakładać czerwień jako główną barwę i jednocześnie podkład. Następnie pomarańczem wzmocniłam granice linearne pomiędzy płatkami i zaczęłam nakładać kolor, od górnych krawędzi płatków do  dolnych, inaczej mówiąc, od strony zewnętrznej do wewnętrznej. Należy pamiętać by jaśniejsze partie zostawić od brzegów czyli od zewnętrznej części płatków. Im bliżej środka tym bardziej zostawiamy czerwień, którą następnie i tak będziemy przyciemniać. Następnie chwytami za brąz i smarujemy tam gdzie jest ciemniej i gdzie płatki ewentualnie się pokrywają ze sobą. Brązem przyciemniamy też środek. Dopiero potem nakładamy czerń, którą przyciemniamy środek maka zostawiając sobie miejsce na środkowy stożek. Lub robimy na odwrót. Najpierw robimy stożek używając do tego zieleni, żółci i odrobiny brązu, a dopiero potem nakładamy czerń. Należy pamiętać, że jeśli nałożymy tą czerń wokół stożka warto wykonać także  kilkanaście kropeczek i uwydatnić makowe wąsiki. Na koniec poprawiamy brzegi płatków białą pastelą na zasadzie rozedrganej linii. Doda to lekkości płatkom. W ten sam sposób rysujemy łodyżki - rozedrganą linią nakładamy trzy kolory na siebie: jasną zieleń, żółć i brąz van dyck. :) 


Najlepiej wykonywać to brzegiem lub ostrym końcem pasteli. Linie wtedy wyjdą cieniutkie, takie jakie powinny być.
I tak oto stworzymy cudowne, ciepłe i letnie kwiaty :) Że aż normalnie chce się wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza i natury, a tu lipa bo zimno :P A na zboże jeszcze sezonu nie ma. Na razie to zielona trawa i liście na drzewach  i na tym trzeba zakończyć. I ja też zakończę bo mam mnóstwo pracy i miotła mnie dzisiaj gdzieś ciągnie.....ehs...


Czytaj Więcej »

czwartek, 23 maja 2013

Jak rysować pastelami suchymi przeźroczystą tkaninę ?

O miłości przeźroczystości :) 

Jak zwykle mam nadzieję na poprawę pogody na weekend ale ponoć nadzieja jest tylko dla naiwnych i już nie będę strzelać, że głupich bo wszyscy wiedzą o co chodzi i chyba każdy tęskni za słońcem. A tylko na śląsku ponoć jest taka kicha, że nawet mi się pisać nie chce ale jakoś brnę z niedobudzoną głową od niewłaściwego ciśnienia :P
            Dzisiaj chciałabym trochę pozrzędzić na temat tkanin przeźroczystych i mam nadzieję, że mi to zrzędzenie wybaczycie, ba! Nawet z niego skorzystacie :P Prawda jest taka moi kochani, że na początku to zawsze mi się wydawało, że to  nie lada wyzwanie, farbami czy pastelami odtworzyć tkaninę, która prześwituje. Ostatecznie opatentowałam sobie pewien sposób, a teraz chciałabym wam go przekazać. :)


Przede wszystkim jeżeli chodzi o pastele, to warto sobie przygotować podkład w postaci tego, na czym ta tkanina przeźroczysta będzie się układać :) W moim przypadku jest to ciało. Tak więc rysując i kolorując skórę rozłożyłam barwy na całe ciało, nawet na ten fragment, który ma być przysłonięty przez materiał. Naturalnie kolorystyka zależy od tego  jaką barwę materiału chcecie odtworzyć. Ja zdecydowałam na czerń i w dodatku z pamięci. Natomiast jeżeli będziecie mieli jakiś wzorzec sugerujcie się kolorystyką, która jest na wzorcu. Ja do czarnej tkaniny użyłam koloru czarnego, różowego, fioletowego i bieli. Oczywiście wiele z tych kolorów na zdjęciu jest niewidocznych, ale to tylko zdjęcia i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Aparat czasem kłamie, ale za to na filmiku będzie wszystko uchwycone. :) 
                    Na tak przygotowany podkład zaczęłam czarną pastelą zaznaczać sobie linearnie kontury materiału, zagięcia i jak mniej więcej ma się on układać na skórze. Następnie rozpoczęłam cieniowanie pamiętając, by w niektórych miejscach nie rozprowadzać czerni za mocno a co za tym idzie,  zostawić prześwitujący spod spodu kolor skóry. Te miejsca, gdzie tkanina nakłada się na siebie wieloma warstwami kolorujemy mocniej. W miejscach gdzie widoczna jest skóra dodajemy powoli koloru różowego i fioletowego na zmianę. Długimi pociągnięciami lub krótkimi, w zależności ile koloru, w jakim miejscu i na jakiej długości chcemy dodać.   
Warto pamiętać by wzmocnić linie ciała, które zarysowują się pod tkaniną. Tak więc jeżeli mamy rękę, to wzmacniamy linie ręki najlepiej poprzez przyciemnienie powierzchni które są dookoła, czyli jeśli mamy cień, który się spod niej wyłania to musimy, kolorem naszej tkaniny to miejsce przyciemnić, uważając by nie najechać na powierzchnie  ręki. Tak samo robimy z miejscami, w których materiał wychodzi poza ciało. Te miejsca należy przyciemnić natomiast od linii ciała zostawiamy już jasne partie. Te przejścia muszą być kontrastowe - linia ciała i materiału. Ciało nagle się urywa a dalej jest tylko tkanina. Taki efekt musimy uzyskać , a granice tych elementów muszą być w miarę widoczne. 


Ważna rzecz - intensywność koloru tkaniny zależy od jej stopnia przeźroczystości. Jeżeli jest bardzo przeźroczysta, to kolory jej właściwe musimy nakładać bardzo delikatnie. Jeżeli jest mniej przeźroczysta, to intensywność koloru będzie mocniejsza :)
Ostateczną wisienką na torcie jest biel, którą tworzymy smugi na całej powierzchni. To taka tradycyjna imitacja połysku na materiale :) I w zasadzie to już koniec pracy. Mamy wszystko gotowe :)
Tak więc ja już dłużej nie zrzędzę i wsiadam na swoją miotłę, bo paczkę trzeba do Elbląga  wysłać :P


Czytaj Więcej »

wtorek, 21 maja 2013

Jak rysować pastelami suchymi ? - wysokie trawy...

Trawki, chaszcze i takie tam :)

Burza mi się za oknem rozpętała, leje jak z cebra a ja myślę....Myślę i zastanawiam się jaką pracę przygotować następną :) Pewnie mi to trochę jeszcze zajmie bo praca musi być ciekawa technicznie. :) Coś wymyślę, a tymczasem borym lasem, napiszę coś o wysokich trawach, które tak bardzo mnie fascynują :P 
W zasadzie to mnie nie fascynują, ale czasem dobrze się prezentują w tle :) Dla niewtajemniczonych podam link do konkretnej pracy, wokół której obrabiam te wszystkie techniczne teorie - o TUTAJ :) 
I bez zbędnego lania wody przechodzę do rzeczy :).


Jak zdążyliście już zauważyć, cała praca jest w ciepłych barwach i tonacjach, ponieważ zależało mi na otrzymaniu takiego właśnie efektu - przyjemnego dla oczu. Moje oczy lubią ciepłe barwy, poza tym ciepłe kolory poprawiają samopoczucie, a ja nie chciałam tego psuć :P Moją koncepcją był elf siedzący gdzieś wśród tych wysokich traw, więc uznałam, że jakoś z tymi trawami trzeba sobie poradzić. 
Moimi kolorami okazały się być : łososiowy, odcienie brązu, biel, żółć. Z tymi brązami to możecie sobie tak, mniej więcej, poużywać do trzech odcieni. :) Naturalnie na początek tworzymy sobie podkład z koloru łososiowego.  Następnie od linii horyzontu nakładam dużo bieli i żółci, a następnie na utworzonym jasnym paśmie nakładam cieńsze pasemka, z jasnego brązu, które mają imitować ciemniejsze smugi ułożonych spontanicznie traw, majaczących gdzieś w oddali :) Następnie nakładam brązem kolejno sporadyczne plamy,   pomiędzy którymi przestrzenie rozjaśniam bielą. Na to dopiero, jasnym brązem,  żółcią i bielą wykonuję szybkie pionowe pociągnięcia pastelą, które mają na celu imitować wystające trawy. Pamiętajcie jednak, że im trawy są dalej tym kreski są krótsze, im trawy są bliżej tym są dłuższe. Kolejną rzeczą jest to, iż warto zaznaczyć także ciemniejsze partie brązem van dyck. Najlepiej wykonać to w sporadycznych pociągnięciach, aby nie przesadzić. Bielą natomiast, poprawiamy połyski, które tworzą się od słońca. Więcej od horyzontu, mniej od strony widza, czyli od dołu. Bliżej horyzontu możemy te połyski wykonać w postaci poziomych, przerywanych linii, a im dalej od niego jesteśmy, rysujemy je tak jak trawy - w postaci pionowych pociągnięć pastelą. :) 


Biorąc pod uwagę, że trawy mają stanowić jedynie tło dla naszej postaci na pierwszym planie, nie należy się przejmować zbytnio szczegółami i detalami. To postać ma skupiać uwagę a nie tło. :) A kolorystykę oczywiście możecie sobie zmieniać, bo to niczemu nie przeszkadza, byle zgadzało się  mniej więcej z tonacją kolorystyczną całości. Czyli jeżeli rysujemy trawy w ciągu dnia i błękitne niebo, będą one bardziej zielone. No chyba, że będzie to zboże :) . Wtedy możemy pomyśleć nad złotą żółcią :) 
To tyle, jeżeli chodzi o wysokie trawska. Idę kombinować z dalszymi pracami, a wam życzę owocnej pracy :P Bo mnie ostatnio spotkał po wernisażowy kryzys twórczy :P


Czytaj Więcej »

niedziela, 19 maja 2013

Jak rysować pastelami suchymi ? Wieczorne niebo :)

To ja poproszę chmury na dokładkę :) 

W zasadzie to nie wiem od czego zacząć , więc może zacznę od początku ...?:) Pogoda sprzyja nastrojom i nawet nie marudzę, choć znalazłoby się parę rzeczy, na które mogłabym pomarudzić :) Ostatnio tylko trochę mi wena twórcza spadła, a może to po prostu przemęczenie ? Być może za dużo obowiązków na głowie i myśli zabrudzone problemami nie pozwalają mi się wyluzować, ale nic tam...radzę sobie. :) 
Dzisiaj oczywiście, tak jak obiecałam, będziemy się zajmować kwestią związana z rysowaniem pastelami nieba o wieczornej porze. Pracę, na której będę się opierać oczywiście wszyscy pamiętają i wiedzą, który to fragment :) Dla niewtajemniczonych podpowiem, że to poniższy post. :) A w ogóle to wy też nie możecie się rano przebudzić, czy tylko ja mam taki problem ...? Może powinnam tematycznie zastosować posta i zamiast opisywać rysowanie wieczornego nieba, to opisać poranne :P
Poniżej cztery fazy z tworzenia nieba. Ale ja ostatnio, jak zdążyliście zauważyć, stawiam na filmiki i tak będzie również  i tym razem :)


Na wstępie jednak opiszę po części problem i postaram się wytłumaczyć pewne kwestie.:) Pewnie nie jeden raz udało wam się oglądać niebo wieczorem. Piękny widok, natomiast jak ten widok przenieść na papier ? Ja użyłam takich kolorów jak: żółty, biały, łososiowy, miedziany róż, szary i to chyba na tyle. Naturalnie jeżeli nie macie w swoim składziku miedzianego różu ( to taki rudawy z domieszką różowego, ciężko wytłumaczyć :P ), to równie dobrze możecie zastosować zwykły róż, ale jasny odcień i dodać do niego odrobiny jasnego brązu :) Jeżeli chodzi o podstawy to użyłam tylko jednej i był to odcień łososiowy. Jak zauważyliście często go używam i pewnie dlatego wkrótce będę musiała uzupełnić zapasy :P 
Niebo zaczynamy cieniować od góry. Zauważcie, że wieczorem pas horyzontu jest zawsze jaśniejszy i w cieplejszych tonacjach niż ten pas od góry. Dzieje się tak dlatego, że zachodzące słońce jeszcze dodaje ciepłej barwy i światła miejscom, które są w jego pobliżu. Od góry natomiast, zazwyczaj już robi się na niebie tzw. szarówka.  Stąd też użyłam w tym miejscu koloru szarego. Czasem można dodać granatu, ale to też zależy od tego co chcecie osiągnąć. Zanim jednak użyłam szarości nałożyłam od góry pas różu, pod którym  zarysowałam pas żółci. Czasem kolory na niebie mienią się w kolejnych warstwach lub pasmach. Dopiero na to połączenie nałożyłam szarości, którą dodatkowo wzmocniłam jeszcze pas od góry :). Naturalnie starajcie się wszystko rozcierać i zostawiać delikatne przejścia pomiędzy pasmami - czyli warstwami kolorów nieba .:) Kontrasty zostawiamy tylko dla chmur :) Od linii horyzontu dodajemy odrobiny miedzianego różu, natomiast środkowy i najbardziej rozległy pas nieba zostawiamy w kolorze łososiowym dodając do niego żółci. Kolor żółty będzie dla nas podkładem pod chmury, które mienią się ciepłymi barwami słońca. 
A co z tymi chmurami ? Zróbcie sobie ćwiczenie i po prostu sobie poobserwujcie jak one układają się na niebie. Różnie to z nimi bowiem bywa. Czasem są gęste, czasem rzadsze, czasem bardziej rozciągnięte, czasem skumulowane w konkretnych punktach na niebie. Bywa także, że układają się w delikatne fale. Chmury to piękne i spontaniczne zjawisko, na które często zwracam uwagę. Podstawą wszystkiego jest dobra obserwacja obiektu. Rysujesz chmury, stań się chmurą :P Może to brzmieć głupio, ale coś w tym jest - jeżeli się wczujecie w obiekt, który rysujecie łatwiej go będzie wam odtworzyć :)  


Przede wszystkim rysując chmury warto je zróżnicować w kształtach. Z początku nakładając biel trzeba ją rozcierać, potem na fazie końcowej zaznaczamy połyski i refleksy na obłokach, także przyciemniamy niektóre miejsca pomiędzy nimi. Najlepiej robić to żółcią z odrobina pomarańczu i jasnego brązu. Najbardziej białe miejsca na chmurach zaznaczamy te które nachodzą na cień nieba, lub cień chmury która widnieje na drugim planie, czyli pod spodem :)  Widać dokładniej na poniższym zdjęciu :)


No i  w zasadzie wytłumaczyłam wszystko najlepiej jak mogłam. Nie mam na ten temat już nic więcej do powiedzenia, a wam życzę miłej i przyjemnej pracy. I choć pogoda ostatnio sprzyja, to jednak mam nadzieję, że nie odbierze to chęci do pracy. Tym bardziej mi, bo wycieczki po głowie chodzą :D
Może dogadam się z moją miotłą i gdzieś się wybiorę ...?


Czytaj Więcej »

piątek, 17 maja 2013

Wieczorne zjawisko ...

Zjawisko a może koszmar ...?  :) 

Wreszcie skończyłam nową pracę, która miała być szybką a ostatecznie stała się jedną z bardziej wymagających. I choć wymagała dużo ode mnie pracy i wysiłku jakoś nieszczególnie jestem zadowolona z efektów. Czasami bywa tak, że już na samym początku pracy jestem  w stanie stwierdzić, że coś mi się podoba albo nie. Jeżeli moja opinia jest pozytywna, to mam większego powera by skończyć to, co zaczęłam. Tym razem moje niezadowolenie ugrzęzło mi w głowie i spowodowało obniżenie sił witalno- artystycznych, co przełożyło się na efekty pracy. Zresztą co ja będę się tłumaczyć. Chyba każdemu zdarza się nie być zadowolonym z efektów swoich wysiłków. 

Wieczorne Zjawisko

Właściwie to sama nie wiem jak się mam. Raz mi się podoba a raz nie. Być może to niezdecydowanie wynika głównie z małej różnicy pomiędzy tym co wyszło, a tym co mi siedziało w głowie...Mniej więcej koncept wyszedł taki jaki powinien, ale parę szczegółów powinnam była zrobić nieco inaczej...Poniżej WIP całej mojej pracy :) 




W najbliższych dniach będę omawiać pewne kwestie, które będą oczywiście nowe i istotne, odnoszące się do " Wieczornego Zjawiska". Może i was zanudzę, ale jest tu parę rzeczy, które chciałabym pokazać jak wykonać.
Nie mam pojęcia skąd mi się taki pomysł narodził w głowie. Lubię maki - to pewne. Niebo zresztą też i z chmurami nigdy nie miałam szczególnych problemów. Gorzej z wodą, ale tu wody nie ma tylko pole, które miało być polem zboża a wyszło mieszane. No dobra to jeden z tych szczegółów  które miały być takie, a wyszły śmakie :P Cóż mogę powiedzieć....sztuka to również umiejętność improwizacji. Bywa, że coś chcę zrobić tak, a wychodzi inaczej. Tylko żeby te przypadkowe zmiany spowodowały jeszcze zapał do dalszej pracy, to byłoby dobrze :) Tymczasem skończyło się na jojczeniu :P Dobrze, że nikt nie musiał tego słuchać bo znowu wyszłoby na to, że jestem marudna :) W zasadzie to może troszeczkę jestem, bo rano się obudzić nie mogę i budzik musi mi w tym pomagać. To jest tak, jak się pracuje na popołudnie. Człowiek się rozreguluje i nic nie da się zrobić. Rzadko zdarza mi się  pracować nad rysunkiem, czy obrazem przed pracą. Wolę mieć czystą głowę od myśli, które powtarzają mi, że wkrótce muszę się szykować i wyjść z domu :P Więc praca przypada mi na wieczór, ewentualnie późny wieczór, tak jak w tym przypadku :) 
W zasadzie to tematycznie nic dodać nic ująć - elfy, maki i te sprawy :) Ocenę zostawiam, a na raz następny znowu obiecuję naukę i same nowości :D Dziękuję za uwagę i lecę na miotle, ma się rozumieć;)



Czytaj Więcej »
----