sticky

piątek, 17 maja 2013

Wieczorne zjawisko ...

Zjawisko a może koszmar ...?  :) 

Wreszcie skończyłam nową pracę, która miała być szybką a ostatecznie stała się jedną z bardziej wymagających. I choć wymagała dużo ode mnie pracy i wysiłku jakoś nieszczególnie jestem zadowolona z efektów. Czasami bywa tak, że już na samym początku pracy jestem  w stanie stwierdzić, że coś mi się podoba albo nie. Jeżeli moja opinia jest pozytywna, to mam większego powera by skończyć to, co zaczęłam. Tym razem moje niezadowolenie ugrzęzło mi w głowie i spowodowało obniżenie sił witalno- artystycznych, co przełożyło się na efekty pracy. Zresztą co ja będę się tłumaczyć. Chyba każdemu zdarza się nie być zadowolonym z efektów swoich wysiłków. 

Wieczorne Zjawisko

Właściwie to sama nie wiem jak się mam. Raz mi się podoba a raz nie. Być może to niezdecydowanie wynika głównie z małej różnicy pomiędzy tym co wyszło, a tym co mi siedziało w głowie...Mniej więcej koncept wyszedł taki jaki powinien, ale parę szczegółów powinnam była zrobić nieco inaczej...Poniżej WIP całej mojej pracy :) 




W najbliższych dniach będę omawiać pewne kwestie, które będą oczywiście nowe i istotne, odnoszące się do " Wieczornego Zjawiska". Może i was zanudzę, ale jest tu parę rzeczy, które chciałabym pokazać jak wykonać.
Nie mam pojęcia skąd mi się taki pomysł narodził w głowie. Lubię maki - to pewne. Niebo zresztą też i z chmurami nigdy nie miałam szczególnych problemów. Gorzej z wodą, ale tu wody nie ma tylko pole, które miało być polem zboża a wyszło mieszane. No dobra to jeden z tych szczegółów  które miały być takie, a wyszły śmakie :P Cóż mogę powiedzieć....sztuka to również umiejętność improwizacji. Bywa, że coś chcę zrobić tak, a wychodzi inaczej. Tylko żeby te przypadkowe zmiany spowodowały jeszcze zapał do dalszej pracy, to byłoby dobrze :) Tymczasem skończyło się na jojczeniu :P Dobrze, że nikt nie musiał tego słuchać bo znowu wyszłoby na to, że jestem marudna :) W zasadzie to może troszeczkę jestem, bo rano się obudzić nie mogę i budzik musi mi w tym pomagać. To jest tak, jak się pracuje na popołudnie. Człowiek się rozreguluje i nic nie da się zrobić. Rzadko zdarza mi się  pracować nad rysunkiem, czy obrazem przed pracą. Wolę mieć czystą głowę od myśli, które powtarzają mi, że wkrótce muszę się szykować i wyjść z domu :P Więc praca przypada mi na wieczór, ewentualnie późny wieczór, tak jak w tym przypadku :) 
W zasadzie to tematycznie nic dodać nic ująć - elfy, maki i te sprawy :) Ocenę zostawiam, a na raz następny znowu obiecuję naukę i same nowości :D Dziękuję za uwagę i lecę na miotle, ma się rozumieć;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

----