sticky

wtorek, 23 kwietnia 2013

Zamówienie - zdjęcie ślubne

Czyli zamówienie i jego realizacja :)    

Tak , właśnie , odpoczywamy dzisiaj od teorii , ale o kompozycji jeszcze nie skończyłam więc wrócę wkrótce , jak tylko sobie wszystko przygotuję na Tip Top :P Dzisiaj natomiast świętujemy ponieważ skończyłam duże zamówienie , a zamówienie mają to do siebie , że wcale nie są złe , ale ciężko się je kończy. Bo zazwyczaj przy takim zamówieniu nawet jeśli ma się mnóstwo czasu na realizację , to się go nie ma . Psychika goni mając świadomość że zamówienie to priorytet , a czas to bacik :P I tak właśnie ostatnio się sama "bacikowałam" aż do bólu bo w pewnym momencie w ogóle nie byłam w stanie nic robić , bo jak tu robić kiedy uczulenie się przyszwędało i stopy i ręce spuchnęły i swędziały i czerwone i piekące i cuda nie widy i się nic nie dało nimi robić . A człowiek ma tą maść od lekarza , smaruje się , smaruje a tu mu nie pomaga bo co się okazuje ? Że jej po prostu terminy odeszły . I tak się człowiek smaruje nieświadomie przeterminowaną maścią  i coraz gorzej się dzieje , a potem jeździ się po pogotowiach i wraca do domu bez żadnej pomocy bo to dermatolodzy już dyżurów nocnych nie mają :/ . Po nieprzespanej nocy i powrocie do hydrokortyzona przetrwałam weekend... jakoś... i w poniedziałek miła pani "apteczanka" bez problemu wymieniła mi przepisaną maść . Kolejne dni mijały w leczeniu i jak tu rysować z maścią na rękach ? Ano wymyśliłam sobie pozycje pająka....moja ręka zawisła nad papierem :P I w ten sposób mogłam cokolwiek zrobić ,  choć i tak biczowałam się za opóźnienia , bo z cieniowaniem na pająka już tak wygodnie i skutecznie nie było . Za to weekendy są po to by nadrabiać straty , tak więc cały prześlęczałam przy sztaludze , aż mi kręgosłup wyszedł bokiem , przywitał się ze mną i sobie poszedł a wrócił dopiero pod koniec roboty :P Wygodna cholera....:P


Całe zamówienie zrealizowałam na papierze w kolorze beżowym , co pozwoliło uzyskać efekt starego zdjęcia w sepii :) Oczywiście zapierniczałam ołówkiem automatycznym , a co ! :P Takie moje własne "dziubdziu - dziubdziu" . Ale przynajmniej mam pewność , że z tym ołówkiem w ręce jestem niepokonana ha! A ołówek wiekowy , bo po tacie ....Kiedyś sobie go pożyczyłam , a potem delikatnie przywłaszczyłam i tak już się ostał mój :P Bo ja to w ogóle mam bzika na punkcie przywłaszczania sobie różnych papierowych i niepapierowych przedmiotów . Jak widzę ładny zeszyscik lub teczuszkę to kwiczę :P Kiedyś tata przyniósł teczkę z dokumentami Nissana , i ona była taka ładna i miała tyle przegródek i w ogóle .....i już była prawie moja .....
Niestety "prawie" robi wielką różnicę . Dostałam odgórny prikaz NIERUSZ ! I musiałam zapomnieć....ehs...Ale wracając do zamówienia :) Właśnie tak , praca w weekend była . Efekty oceńcie sami . Oczywiście , zdjęcia koniecznie do powiększenia :) 




Najwięcej problemów miałam przy czarnym garniturze :), bo najwięcej namachałam się łapą . Spokojnie nie odpadła , jest na swoim miejscu , przyzwyczajona do wyzwań i wszelkich działań hardcoreowych :) Acha ! No i ten bukiet ! Ło matko ! Kwiatuszki , wstążeczki , dekoracje....ale miało być zrobione i jest zrobione :) Jestem nieustraszoną wojowniczką , niczym Xena robię dwa obroty w powietrzu , wydaję dziki okrzyk i już jest na papierze :P "Wejście Smoka" wymięka :P 


A z rączkami jest lepiej - wyleczone i już wczoraj wieczorem robiłam kolejną szkatułkę :) A dziś zabieram  się za twórczość pastelową . Ale zanim napiszę na jej temat ze dwie teorie muszę niestety wsadzić . I szkatułkę także , no i ten tego , dla fanów scrapbooka też mam coś w planach ;) Ale to już tak na marginesie było , bo co i w jakiej kolejności mi się ubzdura to sama jeszcze nie wiem , a wiosna przyszła i jestem lekko zakręcona i niedospana :P



8 komentarzy:

  1. Ha! Coś wiem na temat zamówień ślubnych u TATU! PROFESJONALNIE, SZYBKO i PIĘKNIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo się cieszę z zadowolonych klientów !!! :D

      Usuń
  2. O matko święta~~ Panienko z Częstochowy~~ Automatycznym?! Ja miałam raz do zrobienia portret ślubny, też małeżnstwo po X latach razem to córeczka chciała prezent zrobić - jedynie co to detale automatykiem dałabym radę zrobić a tu widzę takie poświęcenie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe , no tak , tak , właśnie u mnie zaczęło się od tych szczegółów a potem tak spodobało , że już nie potrafiłam sobie tego automatycznego ołówka wybić z łapki ;)Teraz to wszystko robię automatycznym. Tylko zmieniam miękkość grafitów ;)

      Usuń
    2. A no chyba,że tak - u nas na tym zapyziałam Opolu to ciężko zdobyć coś miększego niż B3 do automatyków więc... szybko się zniechęcamy i rysujemy normalnymi :D

      Usuń
    3. Nie martw się u mnie w Sosnowcu też jest ciężko i najmiększy mam B :)W dużych powierzchniach jak np: marynarka użyłam zwykłego, ale tak to zawsze jadę automatem ;)

      Usuń
  3. O jesteś z częstochowy jestem tam często, ślicznie rysujesz dzięki tobie znów wróciła mi ochota na rysowanie dziękuje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj ! Niestety nie jestem z Częstochowy ^^, ale w Częstochowie byłam :) Bardzo dziękuję za komentarz i bardzo mi miło, że pobudziłam w tobie na nowo pasję :) Będę trzymać kciuki aby nie zgasła ;)

      Usuń

----