Cześć, czołem ! Witam wszystkich cieplutko i przechodzę do rzeczy. Tak jak wspominałam na Facebooku, mam teraz kilka opakowań kredek z Carefoura, którymi chciałabym się w najbliższym czasie zająć a i przy okazji o nich trochę napisać. Oczywiście na start zajmę się kredkami Conte, które są produktem firmy francuskiej i są przeznaczone głównie dla dzieci. Naturalnie fakt, że kredki przeznaczone są dla młodziutkich artystów, wcale mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, mając już pewne, miłe doświadczenia z takimi kredkami z chęcią sięgam po następne opakowania, które wpadną mi w oko. No i tak właśnie Conte znalazły się w moich rękach a co z tego wynikło, to za chwilkę.
To, że Conte jest firmą francuską nie uchodzi wątpliwości, jak również fakt, że mamy do czynienia z dwunastoma sztukami zapakowanymi w bardzo estetyczne metalowe opakowanie. Jak dla mnie rewelacja, ponieważ bardzo lubię metalowe opakowania. Chyba nawet bardziej od tekturowych, głównie dlatego, że są trwalsze. Oczywiście w sklepie przejrzałam cały haczyk z opakowaniami, w poszukiwaniu najmniej porysowanego wieczka, ale niestety co jedno, to było gorsze, więc wzięłam opakowanie ze środka i wrzuciłam z pedantyzmem na luz. Trudno, nie ma, to nie ma.
Opakowania nie były zabezpieczone żadną folią, jedynie zaklejone po środku przeźroczystym kółeczkiem taśmy klejącej tak, aby nie można było otwierać pudełka. Zabezpieczenie nieco marne, ponieważ nie jest w stanie zatrzymać ludzi przed zaglądaniem do środka. Udało mi się jednak znaleźć opakowanie, które miało tasiemkę nietkniętą, a to już mały sukces.







