sticky

piątek, 9 sierpnia 2013

Organizacja Miejsca Pracy

...czyli gdzie pracować, żeby dobrze pracować...?

Witam was wszystkich w tym jakże słonecznym i nadmiernie upalnym dniu. Mam nadzieję, że w przeciwieństwie do mnie potraficie sobie z tym radzić, bo ja już po nocach nie sypiam, a i otwieranie okien nic nie daje. I jak na ironię losu śniła mi się jeszcze w dodatku zima, było dużo śniegu i nagle wszyscy musieli się przestawić na zimowe ubranka....
....a dzisiaj? Dzisiaj jeszcze mamy upały dlatego nie będziemy wytężać umysłów za bardzo, co by to się nie spocić, tak więc dzisiejszy temat będzie na temat miejsca pracy. Zapewne wszyscy się zastanawiają i myślą, że mam mega ful wypas pracownię. A ja was teraz wyprowadzę z błędu. Moim miejscem pracy jest stół kreślarski, obstawiony wszystkim czym się da i gdzie się da po same brzegi. Moja ekspansja terenowa wychodzi jeszcze poza biurko z około 1,5 metra, ponieważ dalej robi się niebezpiecznie. Od kiedy wyprowadziłam się od rodziców moje twórcze tereny uległy znacznemu skurczeniu :). Tak więc moi kochani, nie każdy ma możliwości i metraż, który pozwala nam na spokojne miejsce do działania. Nie powiem jest to moje marzenie od zawsze. Mieć swoje zaciszne miejsce, w którym wszystko można porozstawiać , zostawić do dnia następnego i nikt nie będzie się puszył, że coś mu przeszkadza lub stoi na drodze. 
Kolejna sprawa. Każdy z was musi pomyśleć o swoich indywidualnych potrzebach. Trzymajcie to co jest dla was najbardziej niezbędne przy sobie, a chowajcie to czego używacie najrzadziej. Zawsze w ramach zmiany potrzeb można zmienić całą ekspozycję.  Jeżeli chodzi o mnie to nigdy nie wiem po co sięgnę, dlatego mam wszystko pod ręką. A tak wygląda moje miejsce pracy :


Nic dodać nic ująć, wszystko widać jak na dłoni. A ta miotła, którą widzicie to słynna miotła z Podróży na Miotle. Trafiła do mnie przypadkiem. Miałam się wybrać na otwarcie Rudego Goblina do Katowic i przebrać się za czarownicę, aby mieć zniżkę na procenty, ale wszystko się pokiełbasiło i nigdzie nie pojechałam, a miotła jak została, tak została i stoi teraz przy biurku odstraszając zmory :P
                  Co mogę poradzić przy organizacji takiego miejsca pracy ? Tak jak już wcześniej wspomniałam najlepiej mieć wszystko pod ręką, poza tym mam parę ciekawych rozwiązań dla niektórych przyborów artystycznych, choć niekoniecznie muszą być one oryginalne. 
Jeżeli wielokrotnie sięgacie po nożyk do cięcia papieru to warto zabezpieczyć stół czy biurko kupując podkładkę do cięcia. 


Choć wcale nie trzeba jej kupować. Wystarczy nawet cienka sklejka, byle mieć na czym ciąć papier, bowiem nożyk potrafi zostawiać głębokie bruzdy i strasznie niszczy blat. 
Wszelkie przybory artystyczne trzymam na półce nad biurkiem. Na pędzle, kredki, czy pisaki  polecam dekoracyjne pojemniki, albo zwykłe najtańsze na świecie. Kilka takich wystarczy aby sobie wszystko ładnie posegregować i sięgać w razie potrzeby po konkretny zestaw. Ja trzymam część w dzbankach, część w puszkach a część po prostu w doniczkach :). Doniczki są fajne bo są wielkie objętościowo i dużo mieszczą :), a jeśli macie wystrój mieszkania, czy pokoju w konkretnym stylu to łatwiej dopasować taką doniczkę niż tradycyjny  pojemnik.
Kolejny to papier w rolce wraz ze szpulą, zakupiony w Ikei. Zawsze się przydaje do wstępnych bazgrołów i pomysłów a nawet do drukowania :). 
Dekoracyjne pudełka, które niegdyś zakupiłam służą mi obecnie za przechowywanie pasteli i farb, których rzadziej używam, czyli akryli i akwareli, a także służą do przechowywania sepii i sangwiny oraz węgla. Jedno z nich przeznaczone jest na wstążki i materiały, których używam do scrapbookingu.

A będąc już przy scrapbooku to dwa drewniane pudełka na blacie to właśnie pojemniki na pieczątki, dodatki, tusze, karbownice, dziurkacze itp.

Jeżeli macie sztalugę, to warto pomyśleć także o desce. Przyjdzie taki moment, że zapragniecie rysować na dużym formacie, który nie zmieści się na biurku. Dlatego warto zaopatrzyć się w deskę do rysowania. 
Moja wynosi 100 x 70 cm i wydaje mi się, że jest to optymalny rozmiar, ponieważ standardowa wielkość brystolu to 100 x 70 cm. Ale oczywiście można sobie wybrać wielkość jaka wam pasuje. Mniejszego raczej nie polecam. I odradzam zwykłą sklejkę. Najlepiej zaopatrzyć się w płytę MDF lub HDF, są to płyty wiórowe, jednak gładkie, trwałe i wytrzymałe na warunki atmosferyczne. Sklejka natomiast szybko się wygnie i zniekształci, co utrudni nam pracę. 
O żabkach i klamerkach do trzymania papieru, o różnej wielkości nie będę  pisać, bo to chyba wszyscy znają :) 
Jeżeli chodzi o farby olejne to trzymam je w kuferkach drewnianych, zapinanych, które można dostać praktycznie w każdym sklepie plastycznym. 


Poza farbami składuję tam również ściereczki, w które wycieram pędzle w trakcie malowania, albo zabezpieczam kolana przed ufajdaniem się farbami ze sztalugi. Jak już wspominałam, nie trzymam sztalugi w ręce. Zaschnięte i nagromadzone farby, strasznie ją obciążają, poza tym tak jest wygodniej. 
Bardzo istotna kwestia to szkicownik. Można go kupić na każdym kroku, ale mnie chodzi o trochę inny szkicownik. 


Mój szkicownik to całokształt kartek do rysowania i drewnianej okładki. Okładkę wymyśliłam sama, co wynikało z moich indywidualnych potrzeb. Ręcznie wykonana na zawiasach, jest twarda i stabilna. Świetnie sprawdza się w rysowaniu na kolanie, czyli głównie na plenerach, ale nie tylko bo na kanapie przed filmem także ;). Minus jest taki, że ma swoją wagę. Ale mnie osobiście to nie przeszkadza. Ach tak ....wewnątrz wiecznie niedokończony portret Rity Hayworth. To już będzie tradycja. Tak będzie jeździł wszędzie ze mną do usranej śmierci. 


I w zasadzie wszystko w temacie i nawet nie czuję kiedy rymuję. To wszystko kochani jeżeli chodzi o miejsce pracy. Będę jeszcze chciała poruszyć kwestię przechowywania prac. Na ten temat  będę pisać osobno, ponieważ inaczej przechowuję płótna a inaczej prace papierowe. Na razie do zobaczenia szkrabiki! Trzymajcie się na te upały, pijcie dużo wody i jedzcie dużo pomidorów ;)


10 komentarzy:

  1. Fajne stanowisko. Domyślam się, że miotła spełnia w nim najważniejszą funkcję (moja prababcia zawsze miała taką miotłę wystawioną przed chałupą).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ! Takie skromne bym powiedziała, ale ważne że jest i da się pracować.
      Wszystkie prababcie to fajne kobietki ! A miotła ? No cóż, ciężko stwierdzić. Po prostu sobie stoi i odgania złe energie :P A w sumie to chyba nawet i istotna funkcja ;)

      Usuń
  2. Bywasz w Rudym Goblinie?
    Knajpa z niesamowitym klimatem-byłem raz i jestem pod wrażeniem pomysłu.
    Daj znać jeśli będziesz planowała przylot do Katowic-jeśli nie masz nic przeciwko, bardzo fajnie byłoby poznać tak sympatyczną i pomocna artystkę, która-zdaje się-ma jeszcze "skrzywienie" w stronę fantastyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komplement. "Bywasz" to za dużo powiedziane :) Jeszcze ani razu nie miałam tej przyjemności, choć bardzo chciałam. Katowice, pomimo, że są blisko, zawsze są jakoś tak daleko ....i czasu ostatnio mi brakuje. :) Ale na pewno jak będę miała zamiar się tam pojawić to się odezwę. :)Skrzywienie mam małe ale wystarczające.;) W sumie z książkowych pozycji ( poza Pratchettem )to wolę kryminały, ale jeżeli chodzi o cudowanie - przebieranie, filmy i klimat jestem na TAK :)

      Usuń
  3. Marzy mi się takie stanowisko pracy... wszystko ma swoje miejsce i jeszcze i tak jest dużo wolnej przestrzeni :3 Może przy następnym remoncie bardziej pomyśle o zorganizowaniu swojego kącika na wzór twojego. Ciekawy post, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ! Choć tej wolnej przestrzeni nie ma za wiele. To tylko tak wygląda na zdjęciu :) Ale tak, zdecydowanie popieram pomysł zorganizowania sobie miejsca pracy ! ;) Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  4. Co do podkładki do rysowania... Kiedyś dostałam duży plakat na urodziny w ramie z ikea. Plakat bardzo mi się NIE podobał, więc najpierw zamiast niego w ramie wisiały moje rysunki, ale niestety mam za mały pokój na to, żeby wisiał mi na ścianie kloc 100x70, więc rozebrałam ramę, wyrzuciłam plastiki i aluminium na śmietnik, a podkładkę w formacie 100x70 zostawiłam do rysowania.
    Sztalugę dostałam na urodziny, robioną przez nie-profesjonalistę, więc jest niezbyt stabilna na podkładkę takich rozmiarów, więc zrobiłam sobie własne stanowisko ze ściany obklejonej gazetami (aby jej nie niszczyć) i pufy służącej za podwyższenie dla mojej podkładki. Rozwiązanie idealne jak dla mnie :) Stanowisko niestety już nie działa - pokój został całkowicie przemeblowany i nie ma miejsca na takie konstrukcje, a podkładka i tak teraz służy (o zgrozo) za stanowisko do suszenia jesiennych grzybów.

    A kredki i inne przypory trzymam w puszkach po orzeszkach, ale chyba się przerzucę na doniczki i dzbanki bo wydają się być stabilniejsze.
    Składuję też różne plastikowe pudełka, w których mam farby pamiętające chyba czasy gimnazjum, resztę kredek, jakiś węgiel itd. Nawet zdobyłam chlebak (taki na kanapki, w którym nosiło się drugie śniadanie w podstawówce), w którym zamykam wszystkie potrzebne przybory (często poowijane jeszcze gumkami recepturkami) i jadę z nimi w świat jeśli muszę.
    Muszę skopiować sobie od Ciebie pomysł na drewniany szkicownik. Bardzo pomysłowy patent, i można zrobić coś takiego samemu :)

    Podoba mi się taki "recykling" w Twoim wykonaniu. Pozwala stworzyć oryginalne miejsce pracy :)

    Pozdrawiam,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkicownik bardzo wygodny, choć odrobinę ciężki ale mnie to nie przeszkadza :) śmiało kopiuj ! Dobrze by było abyś poradziła się jakiegoś pana złotej rączki np. taty, wójka, brata. Bo gwózdki po wbiciu zawiasów wymagają oszlifowania aby nie kaleczyły. :)
      Bardzo się cieszę z Twojej opinii - tak recycling jest super ! Najważniejsze to zorganizować sobie kącik według własnych potrzeb i możliwości tak, aby nam była najwygodniej :) . Nie musi być wypasiony. W końcu liczą się wyniki ;)
      Pozdrawiam , Marta

      Usuń
    2. Kogoś zaangażuję na pewno :D o ile dobrze widzę potrzebuję 2 desek, 3 zawiasy i śruby żeby to poodkręcać. Pewnie przydałaby się jakaś kątówka czy inna szlifierka do przycięcia czubków śrub i papier ścierny.
      Mam jeszcze pytanie dotyczące maty do cięcia. Faktycznie jest lepsza niż kawałek deski czy plexi? Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie zainwestować ale boję się że szybko się zniszczy.
      A co do Goblina - leją tam zabawne zielone piwo :D

      Usuń
    3. No mniej więcej tak to wygląda. Oczywiście ilość zawiasów zależeć będzie od wielkości desek. Musisz ustalić sobie jakiś optymalny rozmiar. Bo może sięokazać że będziesz potzrebować tylko dwóch :)
      Tak, mata jest super i nie psuje się tak szybko jak deska czy plexi. Nie znać tak bardzo na niej cięć. Polecam :)
      Hehe, no tak przypuszczam, że i niebieskie się znajdzie :D

      Usuń

----