sticky

niedziela, 25 sierpnia 2013

Obraz olejny "Troska"

Kolejna praca w międzyczasie...

I znowu nadprogramowo sobie trochę poklikam. Skończyłam własnie pracę, którą zapewne niektórzy z was poznają i pamiętają z posta dotyczącego wykonywania podmalówki. Niestety w oparciu o tę pracę to jest jedyny temat który został stworzony, ale przed nami mnóstwo tematów olejowych więc bez stresu ;) 
Przede wszystkim chciałam trochę poeksperymentować ale nie  na maksimum, jedynie odrobinę zobaczyć jak się sprawdzę w bardziej malarskim podejściu do tematu. Obraz ma wielkość 49 x 65 cm, zatytułowałam  go " Troska" i oczywiście bazowałam na zdjęciu, które gdzieś znalazłam w sieci, niestety nie znam autora....Tak fikcyjne też oprawiłam w ramę aby może ładniej wyglądało ;)


W zasadzie długo zwlekałam z dokończeniem pracy. Ciągle stała w podmalówce, ale skoro jestem już teraz w ferworze walki z farbami to stwierdziłam, że najwyższy czas pokończyć wszystko to, co pozaczynałam. Zresztą doszłam też do wniosku, że to  niefajnie kiedy tak wszystko leży i opiera się o ścianę.
W zasadzie cały eksperyment tutaj polegał na tym, że starałam nastawić swój umysł na to, by po prostu się nie starać dopieszczać większości elementów jak to u mnie zazwyczaj bywa. Co oczywiście nie znaczy, że nie starałam się by praca nie wyglądała efektownie. Chciałam po prostu spróbować czegoś innego ale nie aż tak drastycznie i przede wszystkim by współgrało to z moim stylem działania.
Poniżej WIP pracy. Dwie pierwsze kwatery na pewno rozpoznacie ;)



Jeżeli chodzi o czas to przyznam się szczerze, że kiedy siadłam po dłuższej przerwie i mając już podmalówkę gotową, poszło bardzo szybko. Takie nastawienie myśli na szybkie malowanie przyniosło czasowe efekty i zastanawiam się czy ponownie tego nie wypróbować ;) Bo mam tyle pomysłów w głowie, że boję się że wszystkie pozapominam jeżeli czegoś z tym nie zrobię. Czuję w sobie taką niecierpliwość jakbym miała dostać żywego konia na gwiazdkę, już pomijając fakt, że do tego akurat nigdy nie dojdzie. Prędzej skończę na biegunach albo na kółkach od roweru, który ciągle stoi i nie może się doczekać naprawy.

Przede wszystkim co mnie urzekło w fotografii to wspaniałe kolory, zwłaszcza ten pomarańcz w połączeniu ze zgniłą zielenią, oraz wyraz na twarzy matki. Trochę także poeksperymentowałam z pamięci ze wzorami, które były na fotografii bardzo podobne jednak układały się nieco inaczej. Także domalowałam górną część chusty, ponieważ tego fragmentu, choć niewielkiego, nie było a format podobrazia był inny niż format zdjęcia. Takie rzeczy jednak mi nie przeszkadzają i jakoś tak spłynęło to po mnie jak masełko w upał.
Teraz tylko czekam aż wyschnie aby zagruntować i może uda się wystawić na wernisażu, który będzie jakoś wkrótce, ale w sumie to dokładnie jeszcze będę informować, tak na wypadek jakby ktoś miał ochotę wpaść ;) A teraz lecę korzystać z ostatnich sekund lata, może jakieś piwko po drodze...? :P



4 komentarze:

  1. Piękne ! Nie mogę się napatrzeć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję,kochana ! Cieszę się również, że się podoba ;)Dzięki tobie zmobilizowałam się do dalszej pracy ;)

      Usuń

----