sticky

  • szoping
  • deviantart
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele olejne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastele olejne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 grudnia 2017

Pastele Olejne Faber Castell Creative Studio

Dzisiejszy post związany jest z rysowaniem, ale niekoniecznie z poprzednią notatką, w której mowa była o temperówce. W tym przypadku temperówki się nie sprawdzą, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z pastelami olejnymi. Dziś własnie napiszę parę słów, na temat pasteli olejnych firmy Faber Castell, które mogłam wypróbować dzięki autoryzowanemu sklepowi internetowemu Faber Castell. Nie przepadam za techniką pasteli olejnych, jednak z miłą chęcią podjęłam się wyzwania z nadzieją, że odkryję w sobie jakieś nowe umiejętności. Nie są to moje pierwsze pastele olejne, o których sporządzałam notatkę na blogu. Spory kawałek czasu temu miałam przyjemność zetknąć się z pastelami marki Campus, z których byłam bardzo zadowolona, o ile można być zadowolonym tworząc w technice, która nam nie sprzyja pod wieloma względami. Ale o wszystkich szczegółach, już za chwilę. 

Czytaj Więcej »

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pastele Olejne Pentel

OK ? Czy do BANI ? 


Witam Was Kochani ! Na dzisiaj przygotowałam notatkę na temat pasteli olejnych, o których chciałam napisać już jakiś czas temu, jednak ciągle pojawiały się ważniejsze tematy. Tym razem jednak postanowiłam podzielić się z Wami opinią na temat produktu, w którym pokładałam wielkie nadzieje. Bo jakby na to nie patrzeć Pentel nie jest złą marką, a przynajmniej w mojej opinii. Tym bardziej, że mój wiekowy ołówek automatyczny nadal działa i nic nie wskazuje by owa firma pod tym względem mnie zawiodła.   
Pastele zakupiłam oczywiście przypadkowo robiąc zakupy w Tesco, już jakiś czas temu. No i kiedy przychodzi do działów papierniczych to zamieniam się w srokę; bo tu mi się błyszczy, tu mi się świeci i zawsze coś do koszyka wrzucę. Kiedy wróciłam do domu, przyznam się szczerze, że byłam oszołomiona i wniebowzięta kiedy otworzyłam pudełeczko. To, co mnie na początek urzekło. to piękna gama kolorystyczna.  Nie miałam na co narzekać bo 36 sztuk we wspaniałych tonacjach barwnych potrafi zakręcić w głowie. No a potem wszystko runęło jak domek z kart. I nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że ja bardzo rzadko marudzę jeśli chodzi o jakiekolwiek produkty i zawsze staram się dostrzegać te dobre strony ( umiejętność przydatna po zakupie obniżająca poziom rozmarudzenia i niezadowolenia ). Niestety nie ważne jak bardzo się starałam przekonać do tych pasteli, moja dezaprobata w stosunku do nich ciągle wzrastała a zaczęło się od zwykłych pomiarów wielkości. 





  • Bo jakby na to nie patrzeć pastele są mikrusie. Dla mnie zdecydowanie za małe, za....delikatne, wątłe - a dokładniej rzecz ujmując - za cienkie, w efekcie czego bardzo szybko się zacierają. Do jednego portretu, równie mikrusich rozmiarów, wykonanego tymi pastelami, zużyłam przynajmniej 2/3 sztyftu koloru łososiowego ( Różu Weneckiego), nie mówiąc już o bieli i innych kolorach. W tym momencie aby wykonać drugi portret muszę kupić drugą paczkę, ponieważ już brakuje mi niezbędnych odcieni. Ale nie kupię ponieważ bardzo przeszkadza mi ta " lekką " nieprawidłowość w odniesieniu do prędkości zużycia produktu, bo pastele olejne powinny wystarczyć przynajmniej do wykonania kilku prac, tudzież portretów ( ilość zależna od wielkości formatu). 
  • Kolejna, według mnie, wielka porażka to konsystencja. Są zdecydowanie za miękkie, przez co źle się pracuje, miesza barwy, i nakłada kolory. Bliżej im do farby aniżeli do pasteli. Konsystencja pasteli olejnych nie powinna być ani za twarda an za miękka. Powinny przypominać kredki świecowe ale z większym potencjałem zakrywania powierzchni. 
  • To, że rysowanie sztyftami utrudnia pracę nad szczegółami w ogóle, ze względu na płaskie obustronne ścięcia, to nie znaczy, że jest to niemożliwe. Zawsze dla mnie ratunkiem są ostre kanty i krawędzie. Niestety w przypadku tych pasteli, ze względu na ich miękkość i ta opcja się sypie  - zwyczajnie się nie da.
  • Ponad to utrudnione ( także przez miękkość ) nakładanie i mieszanie kolorów, również nie ułatwiło mi pracy. Kolory, na papierze czy płótnie, zwyczajnie kleją się do siebie i do sztyftów. Czasami odnosiłam wrażenie, że zbieram nowym kolorem to, co już położyłam wcześniej. Dodatkowo musiałam się nieźle natrudzić aby otrzymać gładkie przejścia między kolorami i tonacjami. Przy pastelach olejnych coś takiego nie powinno mieć miejsca.


  • Podczas pracy pastelami olejnymi normą jest, że biały kolor szybko się brudzi i aby uzyskać czystą barwę warto wytrzeć zabrudzenia chusteczką. W przypadku pasteli Pentel metodę tą musiałam stosować prawie do wszystkich kolorów, których używałam, co opóźniało czas wykończenia pracy i ujmowało przyjemności podczas rysowania. 



Bardzo jest mi przykro, że musiałam nie tylko się męczyć z pechowym produktem ale i z powodu tego, że musiałam wydać tak przykrą opinię. Nie lubię tego robić, jednak nie mogę ukrywać faktu, że według mnie pastele te są po prostu beznadziejne. Opinia poparta jest nie tylko doświadczeniem wynikającym z  użytkowania tego produktu, ale także z doświadczeniem arystycznym. I jakie by ono nie było - małe, duże, średnie, nie mnie to oceniać - to jednak miałam już wiele różnych pasteli olejnych i żadne nie zawiodły mnie tak jak te. Buuuuu :/



Czytaj Więcej »

czwartek, 6 listopada 2014

Jak Rysować Pastelami Olejnymi ?

Rysujemy na gładkim papierze, rysujemy w ogóle...

Dzisiaj będzie tutorial o tym jak poradzić sobie z przedziwnymi pastelami olejnymi. Wiem, że niektórym mogą sprawiać one trudności, a inni chcieliby się dowiedzieć jak prawidłowo z nimi pracować. Jest wiele możliwości, natomiast chciałabym Wam przedstawić taką, z której najczęściej korzystam. I taką metodą według mnie jest rysowanie pastelą na gładkim papierze. Oczywiście poza typowo gładkim arkuszem również mam na myśli papier pod pastele, gdyż faktura na nim jest znikoma i łatwo ją zakryć.
Przede wszystkim jak przy każdej technice pastelowej, z uporem maniaka będę twierdzić, że najlepszym podkładem jest kolorowy papier. Dlaczego ? Ponieważ kolory papierów dodają charakteru rysunkom a co najważniejsze możemy w pełni wykorzystać walory pasteli w ogóle. Idzie za tym użytkowanie całej gamy barwnej w tym koloru górującego - białego. Na białej kartce, biały kolor nie będzie wyglądał ładnie - wręcz zniknie, a praca może wydawać się przez to mdła. Biel, jak i inne jasne barwy, staje się wyraźniejsza a kontrasty wzmocnione, gdy papier ma określony odcień i barwę.  Oczywiście nie twierdzę, że rysowanie na białym papierze jest złe. Wszystko zależy od indywidualnych preferencji, jednak na kolorowej powierzchni użycie białego nie tylko zyskuje ale nabiera sensu i potencjalnych wartości. 

Pastelami olejnymi posługujemy się zupełnie tak jak kredkami. Nakładamy kolory na siebie i zaczynamy od nałożenia koloru bazowego - koloru głównego, górującego. Np. Jeżeli kolorujemy czerwoną chustę, poza tym że występuje w niej gama różnych barw, naszym podstawowym będzie ...zwyczajnie czerwony. 

Moim kolorem okazał się być łososiowy. Pokrywam nim dokładnie powierzchnię  kartki tak by zakryć przebijający się jej odcień. W stu procentach nie będziemy nigdy w stanie  idealnie pokryć kartki pastelą olejną i to w dodatku przy nakładaniu pierwszej warstwy. Natomiast możemy to zrobić na tyle na ile będzie się dało. 
Mając kolor podkładowy, nakładamy kolejne barwy i kolory. Robimy to oczywiście zgodnie z naszym wzorcem - czyli zgodnie z barwami jakie widzimy na zdjęciu lub modelu. Intensywność koloru uzyskujemy za pomocą odpowiedniego docisku dłoni. Im bardziej będziemy dociskać pastele do kartki tym intensywniejszy kolor uzyskamy. Z czasem nakładane na siebie pastele i warstwy kolorów, dokładnie zakryją nam powierzchnię papieru.  
Tam, gdzie występuje silny połysk ( czysta biel ), wypukłość lub bardzo jasna partia, nakładamy biały kolor bezpośrednio na kolor podkładowy. Mocno dociskając uzyskamy taki sam efekt jakbyśmy nakładali kilka warstw innych kolorów na siebie. Tym bardziej, że przy mocniejszym docisku zaznaczamy idealnie nasz jasny punkt a przy okazji, uzyskujemy świetny efekt woskowego połysku. Dodatkowo białą pastelą możemy rozjaśniać warstwy kolorów już nałożonych i odwrotnie - przyciemniać nimi biel i nadawać jej konkretnego odcienia. W ten sposób możemy używać także innych jasnych kolorów i rozjaśniać nimi ciemniejsze tonacje, aby uzyskać łagodny efekt przejścia z jednych do drugich. 

Warto jednak pamiętać, że biała pastela olejna lubi się brudzić. Kiedy widzimy, że kolor nie jest czysty warto ją przetrzeć chusteczką lub ręcznikiem papierowym. Dopiero taką oczyszczoną nakładamy na papier. W przeciwnym razie nie tylko ona nam się zabrudzi ale także zanieczyścimy pozostałe kolory na pracy. 

Rysowanie pastelami olejnymi może wydać się trudne, ponieważ ciężko pozbyć się pomyłek. Dlatego warto rysować z uwagą aby nie popełniać większych błędów. Jeżeli jednak zdarzy się jakaś drobna pomyłka możemy to naprawić sięgając po nożyk do papieru. Trzymając jego krawędź poziomo do kartki niczym szpachelkę zeskrobujemy warstwę pasteli z papieru. Oczywiście nie zbierzemy jej idealnie ale na tyle aby móc poprawić nasz błąd. 
Niestety sztyfty nie są przystosowane  do dłubaniny przy szczegółach, aczkolwiek można uzyskać dobre efekty podejmując odpowiednie działanie. Przede wszystkim warto sięgać po większe formaty papieru. Większe formaty, większe rysunki. Większe rysunki, większa możliwość zadbania o szczegóły. Np A3 i więcej. Kolejną rzeczą jest umiejętne używanie krawędzi sztyftów. Bardzo przydatne zresztą podczas pracy przy ustach, nosach, oczach, brwiach i innych detalach. 


Rysowanie pastelami olejnymi z początku może sprawiać trudności. Ale ostatecznie nie jest to technika nie do opanowania. Tym bardziej, że w połączeniu z gładkim papierem można uzyskać świetny efekt wypełnionej woskiem powierzchni. Dodatkowo na gładkim papierze można uzyskać tak intensywne kolory czy światło jak i intensywne cienie, co nie jest możliwe w przypadku głęboko żłobionej faktury. 
No i tak jak zawsze przychodzi taki moment, że Marcysia musi skończyć. Tak więc tym optymistycznym akcentem, życzę wszystkim długiego i twórczego weekendu.


Czytaj Więcej »

czwartek, 30 października 2014

Blok do Pasteli Clairefontaine

Clairefontaine na tapetę


Witam wszystkich serdecznie ! Dzisiaj będzie dosyć krótko ponieważ czas jest taki a nie inny, no i ostatnio mam trochę więcej pracy poza - artystycznej. Tak więc tym razem będzie mniej tutorialnie a bardziej "produktowo". Jako, że ostatnio pisałam trochę na temat pasteli olejnych, dzisiaj poruszę temat papierowego podkładu który, dzięki sklepowi plastycznemu GraART, miałam możliwość wypróbować, przy okazji użytkowania pasteli olejnych. 
  • Okazało się, że blok Clairefontaine ( bo o nim mowa ) świetnie nadaje się nie tylko do pasteli olejnych. Pomimo iż używałam go głównie w oparciu o tą technikę, blok można zastosować również do rysunków w technikach suchych w ogóle. Czyli inne rodzaje pasteli, ołówek, sepia, sangwina, węgiel itp. 
  • Blok zawiera 25 arkuszy o charakterystycznej fakturze przypominającej gazę, która układa się w charakterystyczne prążki. Dzięki niej jesteśmy w stanie uzyskać ciekawe efekty, których nie będziemy w stanie otrzymać rysując na gładkiej powierzchni.  


  • Blok dostępny jest w różnych rozmiarach, także z  kolorowymi arkuszami papieru, oraz w postaci bloku na spirali
  • Przede wszystkim rysując pastelami olejnymi zauważyłam, że łatwiej jest pozbyć się ewentualnych błędów, co przy tej technice jest raczej trudne. Tym bardziej, że  nie idzie ona w parze z gumką do mazania a co za tym idzie usunięcie nawet drobnych pomyłek bywa upierdliwe. Rysując na papierze Clairefontaine odniosłam wrażenie, że właśnie dzięki występującej fakturze można łatwo pozbyć się przypadkowych i drobnych pomyłek - delikatnie zeskrobując warstwę pasteli z papieru. Oczywiście można to samo wykonać na gładkim papierze ale faktura w tym momencie ułatwia zadanie i jest bardzo pomocna. 
  • Również działając w innej technice, która dopuszcza użycie gumki do mazania i jest na nią podatna, nie ma problemów. Wszystko schodzi bez większego śladu. 




  • Faktura papieru na pewno sprawia, że nadaje się on do mniej szczegółowych rysunków, aczkolwiek im większy arkusz tym większe możliwości. Za to daje fajny efekt szybkiego szkicu a przy doborze odpowiednich mediów efekt ten się wzmacnia. 
  • Rysunki stają się bardziej delikatne dzięki przebijającym się wgłębieniom papieru. Również dlatego, że faktura blokuje mocniejszy docisk ręki a co za tym idzie zmniejsza kontrasty między światłocieniem. Dzięki niej papier jest także bardziej wytrzymały.


  • Miłym dodatkiem jest fakt, że kartki są dosyć grube/ sztywne ( 130 g ), łatwo się je wyrywa a gruba tektura wieńcząca blok sprawia, że można wygodnie pracować również na kolanie. 
Blok jest jak najbardziej wygodny podczas użytkowania, ale należy wziąć pod uwagę, że efekty rysowania na nim będą zupełnie inne niż na tradycyjnym gładkim papierze czy też papierze pod pastele. Faktura, która stanowi jego charakter jest według mnie wyjątkowa i takie również są efekty jeżeli wiemy co chcemy uzyskać.
No i tyle na dziś. Na raz następny postaram się przygotować jakiś fajny tutorial ;) 








Czytaj Więcej »

wtorek, 14 października 2014

Pastele Olejne Campus by Raphael

Witam wszystkich serdecznie ! Tych stałych bywalców jak również i " świeżynki " ;) Na dzisiaj przygotowałam notatkę dotyczącą pasteli olejnych. Na początek trochę informacji o samych pastelach a innym razem o technice.  
Z pastelami olejnymi miałam bardzo długą przerwę, jako że technika ta nie była u mnie wiodąca. Mimo wszystko postanowiłam do niej wrócić. Tym bardziej, że sklep plastyczny GraART umożliwił mi wypróbowanie pastelek firmy Campus. Z przyjemnością zaznajomiłam się z produktem i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Nie będę ukrywać że niedawno miałam styczność również z pastelami olejnymi Pentela i choć dałam sobie z nimi radę to jednak coś mi w nich nie pasowało. Ale o tym będzie osobno. 

Czytaj Więcej »

sobota, 20 września 2014

Fiksatywa Winsor & Newton

... Tak czy Nie ?

Kupiłam żeby wypróbować. A co ? Zawsze tylko ten lakier do włosów tym bardziej, że czasami zmiany są potrzebne. Zapłaciłam ok 36.00 zł za to cudo i już zdążyłam wypróbować na wszystkich możliwych rysunkowych technikach. Do kupna przekonał mnie argument, że prace pokryte fiksatywą nie kurzą się tak bardzo jak te pokryte zwykłym lakierem do włosów. W moim przypadku jest on dosyć słaby ponieważ i tak trzymam prace w teczce gdzie kurz się nie dostaje. Jednak fiksatywę postanowiłam nabyć mimo to uznając, że warto wykorzystać portfelowy przybytek, tym bardziej, że byłam w fazie dużych zakupów. 
Oczywiście fikastywa ta  sprawdza się w gruntowaniu prac ołówkowych, pastelowych, węglowych, sepiowych i tp. I muszę przyznać, że gruntuje bardzo dobrze. Niestety w porównaniu z lakierem do włosów ma mniej przyjemny zapach, który jeszcze przez jakiś czas unosi się w powietrzu. Głównie dlatego, że jest to typowo chemiczna wiązanka do utrwalania prac natomiast lakier służy bardziej kosmetycznym celom. I zapewne dlatego jest on bardziej znośny. Nie mniej jednak smrodki się szybko ulatniają więc nie stanowi to takiego wielkiego problemu. 



Udało mi się już wypróbować fiksatywę na kilku pracach. Ołówek, węgiel, pastele olejne, suche, kredki  i nie pamiętam co tam jeszcze miałam ale było tego sporo. Niestety spodziewałam się jakiejś rewelacji w gruntowaniu pasteli suchych ale ostatecznie okazało się, że fiksatywa ta działa tak samo jak lakier.
Problemem podczas utrwalania prac wykonanych w technice pasteli suchej jest to, że lubią one ciemnieć co może zmieniać gamę kolorystyczną pracy i tłumić barwy. Tak, mnie też to irytuje. Dlatego pryskając pracę staram się to robić stopniowo zmniejszając dystans. Niestety i to nie zawsze skutkuje. Tak więc w tej dziedzinie fiksatywa mnie nie zaskoczyła, choć miałam cichą nadzieję na niewiadomo co. Niestety wina nie leży po stronie fiksatywy lecz natury pasteli suchych, które mają tendencję do zachowywania się tak, a nie inaczej. Są suche więc pochłaniają lakier lub fiksatywę i ciemnieją. Najbardziej widoczne jest to na białych i bardzo jasnych barwach. Dlatego też wpadłam na pomysł, który nawet się sprawdził. Po pokryciu pracy fiksatywą lub lakierem, dodatkowo pokryłam te konkretne  powierzchnie bielą ( lub inną jasną pastelą ) i raz jeszcze spryskałam pracę. Jasne barwy już tak nie bledły jak za pierwszym razem.
Ale nie będę się wdawać w szczegóły bo postanowiłam zrobić osobną notatkę na ten temat.
A ogólnie rzecz biorąc :

  • fiksatywa sprawdza się w gruntowaniu prac rysunkowych, do czego jest przeznaczona.
  • powinna chronić przed kurzem - nie wiem nie praktykuję posiadam teczkę. 
  • nie radzi sobie z gruntowaniem pasteli suchej ale lakier też tego nie robi więc chyba nie ma takiego środka, który by sobie poradził, dlatego też należy szukać innych sposobów. 
  • liczy sobie pojemnością 400 ml za ok. 36. 00 zł. Cena będzie się wahać w zależności od marży narzuconej w danym sklepie. 
UWAGA !!!

Tak na koniec to dodam jeszcze parę ciekawostek. Po pryskaniu fiksatywą warto odwrócić pojemnik do góry nogami i psiknąć by przeczyścić rureczkę i cały mechanizm, bo może zdarzyć się tak, że się zaklei i przestanie działać. 

Czy będę jeszcze kupować tą fiksatywę ? Nie wiem bo 36.00 zł drogą nie chodzi a ja do utrwalania używam sporej ilości, więc częściej i łatwiej mi zapłacić za lakier do włosów, który jest znacznie tańszy. Taka Issana + 5 mierzy sobie 250 ml więc nawet gdybym chciała kupić dwie aby wyrównać pojemność to za niecałe 20,00 zł będę mieć 500 ml a nie 400 ml za 36,00 zł. Tym bardziej, że nie odczułam żadnej różnicy w utrwalaniu prac pomiędzy jednym a drugim. 
Po nałożeniu na dwie różne prace odpowiedniej ilości  lakieru i fiksatywy obie się ładnie błyszczały a po przejechaniu palcem ani jedna ani druga nie zostawiła większego śladu. 



Tak więc gdybym miała kupować tą fiksatywę ponownie zastanowiłabym się głównie nad kosztami. Ale jak to się mówi : " od przybytku głowa nie boli", jeśli takowy się u mnie pojawi to kto wie czy nie sięgnę po nią ponownie...bo tak. Na chwilę obecną jednak  numerem 1 i tak będzie lakier :P
A teraz przystępuję do testu jak trwała jest fiksatywa w porównaniu z lakierem. Rezultaty uzupełnię za rok. 







Czytaj Więcej »

poniedziałek, 21 lipca 2014

Papier Pod Pastele

Witam wszystkich serdecznie. Dzisiaj chciałam pomarudzić trochę o papierach pod pastele. Większość z Was zapewne je zna, ale są też  tacy którzy dopiero raczkują w tej materii. Osobiście jestem jego wielką fanką, ponieważ używam go do wielu rzeczy i wielu technik. Przede wszystkim doceniam go za sporą gamę barwną jaką można dostać na rynku a także za wygodę w użytkowaniu i efekty jakie można osiągnąć za pomocą takiego arkusza i ...pasteli. 

Charakterystyka


Papier pod pastele jest specyficzny, znacznie grubszy i mocniejszy niż zwykła kartka papieru. Przede wszystkim to papier matowy z jednej strony gładki z drugiej wytłoczony fakturą, która umożliwia nam pracę pastelami, ułatwia ich ścieranie oraz wzmacnia efekty rysunku. 
Papier ten nadaje się nie tylko do pasteli. Używam go również do kredek, węgla, sepii, sangwiny itp. Można go wykorzystać na wielu różnych płaszczyznach - często robię z niego passe partout, gdy oprawiam obrazy w antyramy, a także wykorzystuję jako tła do innych dziwnych pomysłów, które wpadną mi do głowy. 




Gama kolorystyczna jest ogromna. Wiadomo, że jedynym naszym ograniczeniem jest dostępność odpowiednich kolorów w sklepie w jakim robimy zakupy. Ale zawsze można także poszukać w sklepach internetowych. Zdecydowanie jednak lepiej jest obejrzeć towar zanim się go kupi - innymi słowy sprawdzamy czy nie jest gdzieś pobrudzony lub nie ma zgięć i śladów, które znacznie obniżają jego wartość a także jakość naszej pracy. Poniżej zaledwie namiastka tego co możemy dostać. :)


Użytkowanie

Zagadką dla niektórych jest- co zrobić z taką ilością barw i odcieni i jak wybrać ten właściwy? Przede wszystkim kierujemy się własnym instynktem i potrzebą. Ja ubóstwiam ciepłe barwy - miodowe, kremowe, morelowe, łososiowe, rude. Ale czasem zdarzało mi się pracować również z chłodnymi. Wiele też zależy od tego co chcecie rysować i w jakiej gamie kolorystycznej. Czyli jeżeli chcecie rysować zimę warto wybrać kolor podług kolorystyki zimowej, która doda charakteru i klimatu naszej pracy np. błękity, jasne szarości, jasne fiolety itp. Czasem sprawdzają się odwrotne dopasowania kolorów, ale wszystko zależy od indywidualnej koncepcji autora. 

Przechowywanie


Z tym przechowywaniem bywa różnie bo każdy ma swoje sposoby. Często po zakupie takiego papieru, kiedy jeszcze miałam dywan, prostowałam go pod dywanem. Wiadomo taki papier pozwijany bywa upierdliwy, niestety w chwili obecnej nie mam innej możliwości więc przechowuję tylko w rulonie. No chyba, że mieści mi się w teczce. Ale i na rulonik znalazłam sposób. Stoi sobie pionowo nie spięty gumką więc siła zwinięcia nie jest aż tak szkodliwa jakby się mogła wydawać. 



UWAGA  !!!

Warto po zakupie takiego papieru od razu spakować go do teczki, wadzić pod dywan, lub postawić luzem w rulonie i sięgnąć po niego dopiero w momencie kiedy faktycznie będziemy go użytkować. Takie wielokrotne zwijanie i prostowanie może uszkodzić papier i pogiąć nie tylko na krawędziach ale i w środku, co znacznie obniży jakość naszej pracy. 

Arkusze

Papier pod pastele kupimy praktycznie w każdym sklepie plastycznym. Poza tym, że dostaniemy go w różnych kolorach, dostaniemy go także w różnych formatach. Ceny będą się wahać w zależności od firmy i wielkości. Szczerze powiedziawszy nigdy nie zwracam uwagi na firmę. Zawsze patrzę na wielkość i cenę. Poniżej podaję przykłady i ceny najpopularniejszych formatów.
  • A4 - ok. 1 zł
  • A3 - ok  2 zł
  • B2 - ok 5 zł
  • B1 - ok 8 zł
Przy czym ja najczęściej kupuje B2 i B1....bo tak :P Ale przypuszczam, że każdy ma swoje "Bo Tak". W przeciwnym razie nie byłoby relatywizmu ani indywidualizmu i świat byłby nudny.

Bloki

Fanom szkicowników radzę popytać o BLOKI POD PASTELE np. :
  • Art Deco - ok 25 zł  ( kolorowe arkusze )
  • Pop Pastel - ok 24 zł ( Białe lub kolorowe arkusze- do wyboru )
Zwolennikiem nie jestem, ale każdy ma swoje potrzeby i preferencje. Tak więc kolorować, kolorować na kolorowym papierze. Na zakończenie dodam jeszcze, że tak się "rozpaperniczyłam" dzisiejszym postem, że chyba zaraz pójdę coś "zapapierniczyć" .....na kolorowo ma się rozumieć ;) Do zobaczenia i trzymajcie się pozytywów ! ;)


Czytaj Więcej »
----