Po recenzji kredek Triocolor przyszedł czas na kredki Polychromos. Długo odkładałam ten temat, głównie ze względu na same kredki oraz wiążące się z nimi koszty. Nie będę również ukrywać, że miałam wiele zaległych tematów do zrealizowania, które chciałam potraktować priorytetowo. Jednak zakup kredek Polychromos zawsze mnie kusił i ostatecznie wpadły w moje ręce, jednak nie za sprawą własnych działań lecz Złotego Sklepu Faber Castell. Za co bardzo dziękuję. Dodatkowo jest to edycja limitowana kredek, z czego tym bardziej się cieszę, ponieważ zostanie mi pamiątka.
Tak więc, tym optymistycznym akcentem rozpoczynam recenzję, w której dostarczę Wam parę nowych i ciekawych informacji na temat kredek, bo przecież nie mogę Was zanudzić.
Tak więc, tym optymistycznym akcentem rozpoczynam recenzję, w której dostarczę Wam parę nowych i ciekawych informacji na temat kredek, bo przecież nie mogę Was zanudzić.








